Strona 2 z 10
: 21 września 2009, 13:31
autor: venar
Domyślając się, że członkowie Rady nie będą mieli cennych pomysłów (nie po raz pierwszy zresztą) na rozwiązanie problemów z jakimi przyszło się zmierzyć, celowo nie odzywałem się za szybko. Czujnie słuchałem i obserwowałem poszczególnych członków Rady. Po krótkiej chwili, prowokując skupienie wzroku na swojej osobie wszystkich obecnych wstaję, z kamienną twarzą i wyższością we wzroku spoglądam na generała Hrantza oras arcykapłana Lheobarra, po czym przenoszę wzrok na Hyrtana i z szacunkiem lekko opuszczam głowę.
- Wielki Hyrtanie - zaczynam spokojnie - Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest trudna, aczkolwiek wcale nie beznadziejna. Słuchając wypowiedzi "znamienitych" - akcentuję mocniej to słowo - członków Rady mam wrażenie, że próbują mnożyć jeszcze zaistniałe problemy zamiast rozwiązywać już istniejące. Mało wojska, mało kapłanów, wszystkiego mało. Oczywiście Wielebny Leobarrze, - spoglądam na arcykapłana- moi czarodzieje mogą uczestniczyć w walce z korsarzami. Jeżeli będzie taka potrzeba i wola hyrtana nie omieszkam wysłać oddziału odpowiednio wyszkolonych czarodziei bojowych. Jednakże wspominając o tym, iż Twoi kapłani nie są biegli w walce to albo nie znasz sam ich umiejętności albo próbujesz nam wmówić, że kapłani najpotężniejszego boga wojny jaki kiedykolwiek chodził po Orchii walcząc w pierwszym szeregu, upodobnili się do kapłanów Arianny czy chociażby graalmitów. Skoro jednak upierasz się, że nie nadają się do walki zbrojnej niech chociaż powalczą z zarazą.
Przenoszę znów spojrzenie na Tchegoja i kontynuuję:
- Panie, nie twierdzę, że wiem jak rozwiązać problem z troglodytami czy korsarzami, ufam że strategia i geniusz wojenny generała Hrantza poradzi sobie z tym problemem nawet przy przeważających siłach wroga. Oczywiście, jakakolwiek armia będzie niezbędna i do tego potrzebne będą fundusze, fundusze których nie ma. Na szczęście, ten problem już wkrótce zostanie rozwiązany - uśmiecham się triumfująco - i dlatego też, już dziś mogę zagwarantować, że brakująca suma należnego podatku Ostrogarowi zostanie przeze mnie dostarczona kiedy przyjdzie czas aby ją zapłacić za dwa tygodnie.
Robię krótką przerwę, aby z satysfakcją spojrzeć na twarze członków rady.
- Nasze wspólne starania Panie, przynoszą efekty, więc już dziś możesz spać spokojniej o Panie wiedząc, że przynajmniej kwestia finansowa zostanie rozwiązana. Dodatkowo chciałbym zaznaczyć, że poczyniłem pewne kroki w walce z zarazą - z politowaniem patrzę na arcykapłana - Nie twierdzę, że rozwiązałem ów problem, ale przynajmniej się staram. W kwestii problemów militarnych, no cóż nie jestem w stanie zająć się wszystkim o Wielki.
- Jeśli tylko mogę coś rzec Panie, obłożenie dodatkowym podatkiem gnomach górników nie przysporzy Ci popularności. Ponadto w obliczu narastających problemów z zarazą, troglodytami czy korsarzami, nie mamy gwarancji, że to nie wywoła buntu. Zapewne poradzimy sobie wcześniej czy później z tym problemem ale pytanie czy jest to nam potrzebne. Dodatkowy podatek nie sprawi że będą pracować ciężej, co więcej zwiększony wysiłek może dać odwrotny efekt. Poza tym, jeśli mają problemy dziś z funduszami, to skąd wezmą więcej jutro? Zrobisz jak zechcesz, ale może lepiej pomyśleć nad postawieniem im ultimatum na początek? A jeśli zamkną się w swych kopalniach? Pomyśl Panie, jak mawiają ludzie "Pospiech bywa złym doradcą"
: 21 września 2009, 14:12
autor: leobardis
...Imponujesz mi drogi Venharrze , swoją odwagą... i lekkomyślnością - twierdzisz że kłamie!!??
Kapłani nie są stworzeni do krzyżowania miecza lecz do szerzenia wiary w najpotężniejszego Katana - tyle.
spojrzałem na arcymaga z grymaskiem
Druga zaś kwestia - czy właśnie rada do której wszyscy należymy nie powinna działać razem , wspólnie aby rozwiązać problemy ??
Uważam mój Panie (oczywiście patrzę w stronę Tchegoja) że ukrywanie pewnych osiągnięć w temacie choćby zarazy jest nie na miejscu i szkodzi nam wszystkim.
Jeszcze jedno drogi Vhenarrze - owszem mamy kapłanów , którzy są specjalnie szkoleni w sztukach wojennych , ale to jest może 1% i szkolimy ich tylko i wyłącznie do obrony świątyń i wiary w przeciwieństwie do Was czarodziei , którzy szkolą się od dziecka magicznych sztuk walki.
: 21 września 2009, 14:38
autor: Hans696
Generał Hrantz z marsową miną przysłuchuje się wymianie zdań między kapłanem a magiem. Wydawało się że chciał coś wtrącić po wypowiedzi Venharra, ale gdy Lheobarr wybuchł zmienił zdanie...
: 21 września 2009, 15:39
autor: Keth
Hrantz przechylił się nieznacznie w krześle, odnotowując w pamięci zarówno wyraz miłego zaskoczenia na obliczu księcia Tshegoja, kiedy Venharr wspomniał coś o rozwiązaniu kłopotów finansowych namiestnika jak i wyraz rosnącej irytacji przyćmiewający owe zaskoczenie na dźwięk sporu pomiędzy arcymagiem i arcykapłanem. Generał doskonale rozumiał frustrację Lheobarra, bo wiedział, że obaj doradcy ustawicznie zabiegali o względy hyrtana i wręcz nie znosili sytuacji, w których ktoś spychał ich na drugą pozycję w szyku. Tym razem arcykapłan znalazł się w tyle i chociaż Hrantz nie wiedział jeszcze, co takiego Venharr wymyślił, satysfakcja wymalowana na twarzy uruka dawała wszystkim do zrozumienia, że arcymag już czuł się ozłocony rychłymi łaskami księcia. Obaj dostojnicy należeli do grona najpotężniejszych i najmajętniejszych uruków w Orwin-garze, lecz książę dysponował bronią, która szybko i boleśnie mogła ów status ograniczyć: to namiestnik decydował bowiem o wysokości dotacji dla akademii sztuk magicznych oraz o zwolnieniach z obowiązku podatkowego dla kleru. Obcinając pierwsze lub podnosząc drugie mógł w majestacie prawa uprzykrzać wygodne jak dotąd życie obu członków rady, a tego żaden z nich nawet nie zamierzał przyjmować do wiadomości.
Intrygi i utarczki pomiędzy arcykapłanem i arcymagiem interesowały Hrantza jedynie wówczas, kiedy miały bezpośredni wpływ na jego sprawy, tym razem zatem generał czekał z wyraźnym napięciem na ewentualne dodatkowe wyjaśnienia Venharra: gdyby faktycznie arcymag znalazł dodatkowe źródło dochodów dla skarbca księcia-przedstawiciela, być może Tshegoj zacząłby wreszcie spoglądać łaskawszym okiem na ponawiane kilkakrotnie petycje generała domagające się specjalnego poboru do garnizonu. Spoglądając na zawieszoną w swym gabinecie w sztabie armii mapę wyspy Hrantz czuł coraz większy niepokój, coraz częściej przestawiając kolorowe spinki przedstawiające własne oddziały oraz pojawiające się i znikające bandy troglodytów i korsarzy. Dwa legiony tworzące kordon sanitarny na granicy prowincji Uzuar i Karastan nie były się w stanie angażować w żadne dodatkowe działania, zarówno bojowe jak i pomocnicze, a wskaźnik strat wśród wystawionych na kontakt z chorymi żołnierzy zaczynał generała szczerze lękać. Według raportu naczelnego lekarza armii Draghera w wyniku zarażenia zmarły już niemal trzy tysiące gwardzistów, a dalszych kilka tysięcy chorowało. W zaistniałej sytuacji coraz większym utrudnieniem stało się dostarczanie żywności i wody pitnej dla kordonu, ponieważ służący w taborach żołnierze zaczynali odmawiać bliższego kontaktu z przebywającymi w zagrożonej strefie towarzyszami broni. Wskaźnik dezercji w południowych prowincjach wciąż pozostawał w granicach normy, ale Hrantz miał złe przeczucia w tym względzie, bo każdy chory dezerter zwiększał ryzyko przeniesienia zarazy na tereny dotąd od niej wolne.
To dlatego niezmiernie zainteresowała go druga wypowiedź Venharra, sugerująca, jakoby arcymag znalazł również rozwiązanie w kwestii zarazy.
: 21 września 2009, 19:31
autor: venar
Uśmiechając się serdecznie do arcykapłana pełen spokoju mówię:
- Dam ci radę Drogi Przyjacielu, nie podnosiłbym głosu w obecności Hyrtana. I zapewniam cię, że przenigdy nie zarzuciłbym Ci kłamstwa. Byłem po prostu przekonany, że odwaga, męstwo i umiejętności bojowe synów Katana nie ma sobie równych. No ale cóż, widocznie chodziło o kogoś innego. W takim razie cieszy mnie, że skorygowałeś moją wiedzę i wyprowadziłeś mnie z błędu w jakim byłem Wasza Świątobliwość - tym razem mój uśmiech jest "serdecznie" złośliwy.
Co do zaś ukrywania czegokolwiek, to zapewniam Cię że Hyrtan doskonale wie w jaki sposób rozwiążę kwestię finansową. A zaraza? Nie powiem niczego, dopóki sam nie będę wiedział nic pewnego. Po co rozbudzać płonne nadzieje? Zapewniam Cię że kiedy będę wiedział cokolwiek o rozwiązaniu problemu - który nie jest moim obowiązkiem - wszyscy się o tym dowiedzą, a Ty Panie - spoglądam na Tshegoja - będziesz pierwszym, który zdobędzie tą wiedzę.
- Generale - kieruję wzrok w kierunku Hrantza - wydawało mi się, że chciałeś coś powiedzieć, nie krępuj się. Twoje rady na pewno będą pomocne.
: 21 września 2009, 20:01
autor: leobardis
Przepraszam mój Panie (zwracam się do Tchegoja a później do arcymaga) i Ciebie drogi Vhenarrze uniosłem się , ale w ostatnich dniach zaczyna mi...nam brakować czasu, kapłanów i żołnierzy a ostatnia wiadomość jaka do mnie dotarła jest wyjątkowo przytłaczająca.
Doszły do mnie słuchy Najjaśniejszy Panie (tu znów kieruje wzrok do Hertana) że dwóch pierwszych graamitów zmarło w skutek zarazy a najgorsze jest to że jednym z nich jest diakon Mirrel jeden z najlepszych lekarzy jakich przyszło mi spotkać - Katanie zlituj się nad jego duszą.
Mam nadzieję mój Panie że wybaczysz mi moją chwilową słabość.
Ponieważ w dużej mierze magia kapłańska jest bezsilna wobec tej okropnej zarazy proponuje wysłać swoich pięciu najwybitniejszych uczniów pod eskortą kilku zaprawionych w boju gwardzistów generała Hrantza w celu znalezienia lekarstwa poza Orcusem Małym.
: 21 września 2009, 20:37
autor: czegoj
Panowie jałowe spory na nic nam. O ile pierwsza kwestia zdaje się mieć jakieś pozytywne zakończenie za sprawą Venharra, o tyle sprawa zarazy wydaje się o wiele poważniejsza niż mi się początkowo wydawało. Wybacz arcykapłanie, ale zupełnie nie pojmuję twojego toku myślenia. Gdzie niby mielibyśmy wysyłać ludzi i po co? Jak się z tym sami nie uporamy to zarażeni sami nie wyzdrowieją. Gotów jestem na wiele radykalnych posunięć, ale sprawa wysyłania gdzieś najlepszych ludzi z oddziału Generała, czy najlepszych uczniów z zastępów magów, wydaje mi się mocno naciągana. Tak czy inaczej, kapłani wyruszą jak powiedziałem w rejon kwarantanny, a skoro nie posiadają wystarczającej wiedzy, jak powiedziałeś, to dokształcą się na miejscu. Jeśli dodatkowo obawiasz się, że świątynie zostaną ograbione to z chęcią zaopiekuję się dobrami, które mogą zostać zrabowane.
Przechodząc dalej. Sprawa podatków na gnomy, zostaje przesądzona, z tym że dodatkowo będzie informacja, że ten podwyższony podatek, będzie obejmował najbliższe dwa miesiące. To, że Venharr prawdopodobnie załatwi nam sprawę pieniędzy przy najbliższej opłacie, nie zwalnia nas z myślenia o kolejnych miesiącach. W sumie mości magu, cieszę się bardzo, że Twoja błyskotliwość potrafi tak wiele. Jednak mówię szczerze, że nie chciałbym być w Twojej skórze, jeśli te pieniądze nie znajdą się za 2 tygodnie. Przechodząc Generale to Twojego wkładu w dzisiejszą naradę, to rzeczywiście nie wiele wnosi Twój głos. Czyżby kilku trygolodytów oraz zbliżająca się wyprawa na korsarzy spowodowała spadek formy?
: 21 września 2009, 20:43
autor: leobardis
Będzie jak rozkażesz najjaśniejszy Panie...
: 21 września 2009, 21:35
autor: Hans696
Na ostatnie zdanie Hyrtana generał podniósł lekko głowę. Wygląda na lekko znużonego tymi zagrywkami między Venharrm a Lheobarrem. Po chwili przemówił:
- Skoro Mistrz Venharr zapewnił nas o płynności finansowej w tym miesiącu, a liczymy wszyscy że dotrzyma słowa, mogę przystąpić do etapowego i przemyślanego realizowania planów Waszej Wysokości. Rozumiem że otrzymam wymaganą sumę na zorganizowanie dodatkowych wojsk. Jeżeli chodzi o kolejność wykonywania zadań to pierwszym ruchem będzie przeniesienie gwardii do gnomich domen, a drugim spacyfikowanie tryglodytów. Równolegle rozpocznę przygotowania do desantu na wyspy korsarskie aby płynnie w trzecim etapie zaatakować piratów.
Po chwili pauzy kontynuuje:
- Będę jednak potrzebował informacji od każdego z szanownej rady. Od Venharra i Lhebarra niezbedę będą informacje o tym jakie siły są w stanie przeznaczyć na zbliżającą się kampanie. Poproszę same konkrety: ilu, kogo, na kiedy i co będą potrafili. Zaznaczam że liczę przynajmniej na paru magów z darem dalekowidzenia i kilku astrologów których specjalnością jest przewidywanie pogody. Astrologów taktyków mam. Jednocześnie chciałbym mieć pewność że siły które pozostawię w kordonie na południu będą wystarczające. Stąd koniecznie potrzebuję informacji jak zaraza się przenosi - wprowadzę wtedy odpowiednie środki ostrożności. Aby skutecznie prowadzić kampanię potrzebuję mieć tą kwestię zabezpieczoną. Wyślę tam mojego zaufanego zastępcę, niemniej potrzebuję też kogoś od was czcigodni panowie, na kształt obecnej tu rady.
Znów pauza.
- Kwestię szczegółów dotyczących wykonania każdego z etapów przedstawię niebawem, gdyż wymagają one przemyślenia. Jak mawiają orki "Pośpiech jest obelgą mądrości" zatem proszę o trochę czasu - konkretnie proszę o dwa dni. Oczywiście zabezpieczenie kwestii gnomiej zostanie wykonane już dziś.
: 21 września 2009, 21:51
autor: Keth
Pozwolę sobie teraz podsumować dotychczasowy przebieg narady.
Arcymag Venharr zaskoczył wszystkich z hyrtanem na czele oświadczając, że znalazł sposób na szybkie zdobycie owych dziewięćdziesięciu tysięcy sztuk złota na zapłatę bieżącego podatku (kamień z serca wszystkich uruków!).
Zapadła decyzja o nałożeniu dodatkowych podatków na Avinlon i wzmocnienie tam katanickiego garnizonu wojskowego. Na razie nie wiadomo jeszcze nic o ewentualnej aprobacie Tshegoja dla dodatkowego zaciągu najemników w sile piętnastu tysięcy (pewnie najpierw hyrtan i arcymag będą musieli wymienić poprzez moją osobę kilka PW, żeby dogadać wielkość tajemniczych wpływów do kasy).
Jaka decyzja zaważy ostatecznie na losie kapłanów Katana przebywających dotąd w stolicy? Muszą jeszcze tego samego dnia opuścić Orwin-gar i udać się do Uzuaru? Wszak Lheobarr sugerował jakieś rozmowy z przełożonym klasztoru Żelaznej Pięści (co prawda powszechnie wiadomo, że bardzo się nie lubią z opatem Rhobbakem, ale mnisi z tego klasztoru opiekują się chorymi legionistami, więc może weszli już w posiadanie cennych informacji na temat choroby). Samą wiadomość o śmierci diakona Mirella, drugiego w hierarchii kapłana Graama na wyspie, możecie uważać za wstrząsającą, albowiem był to duchowny specjalizujący się w leczeniu magią - ta choroba musi być potwornie niebezpieczna. Jeśli na pograniczu Uzuaru i Karastanu nasilą się przypadki dezercji, choroba może dotrzeć do stolicy szybciej niż się Wam wydaje!
Hrantz potrzebuje dwóch dni na opracowanie planu najazdu na Czerwonych Korsarzy.
: 22 września 2009, 19:44
autor: venar
- Oczywiście generale, jeszcze dziś wydam odpowiednie dyspozycje i w ciągu owych dwóch dni jakie potrzebujesz, otrzymasz ode mnie informacje jaką ilością czarodziei będziesz mógł dysponować. Nie widzę przeszkód aby akademia wystawiła odpowiedni oddział do walki z tryglodytami a także korsarzami. Oczywiście oczekuję raportów o ich działaniu a także ewentualnych stratach. Poza tym będą w pełni podlegli Twoim rozkazom.
- Panie - zwracam się teraz do Hyrtana - jak powiedziałem, za dwa tygodnie Twój skarbiec zostanie uzupełniony o brakującą sumę. Jednakże jest coś co powinniśmy jeszcze zrobić. Zaraza, którą wierzę, że zwalczymy spowodowała ogromne straty w ludności. Ci którzy zmarli w jej wyniku, a także ci których jeszcze to czeka nie będą potrzebowali swoich majątków. Proponuję wydać w odpowiednim czasie dwa edykty. Pierwszy dotyczący konfiskaty majątków tych którzy zostawili je bez spadkobierców. Jako argument dla niezadowolonych proponuję podać - pomoc dla ocalałych dzięki dobrom zmarłych. W ten sposób, uzupełnisz Panie skarbiec. I drugi, który zabezpieczy Twoje dochody uzyskane w ten sposób to szybkie sądy i natychmiastowa egzekucja dla szabrowników, którzy ośmieliliby się podnieść rękę na Twoją własność Panie - uśmiecham się znacząco.
: 22 września 2009, 21:57
autor: Keth
Proszę, proszę, oto prawdziwy uruk 
Venar, z tym sposobem myślenia wieszczę Ci spore łaski i zaszczyty ze strony księcia-przedstawiciela, autentycznie. Pozostali członkowie rady pewnie już kombinują, jaką Ci podłożyć świnkę, bo za bardzo się wybijasz ponad grupę 
Poczekajmy chwilkę na Czegoja, bo Hans pewnie jest ciekawy, czy hyrtan pozwoli mu zaciągnąć te piętnaście tysięcy najemników. Poza tym książę wyraźnie zaakcentował możliwość "zabezpieczenia" kościelnych skarbców podczas ekspedycji katanickich kapłanów na południe. Leobardisie, co odrzekniesz temu łaskawcy w powyższej kwestii? 
: 22 września 2009, 22:22
autor: leobardis
Oczywiście generale wyprawa na korsarzy i oczywiście na tryglodytów nie może obejść się bez moich kapłanów - bez takiego wsparcie długo nie pociągniecie.
Jeśli najłaskawszy nasz Pan Tchegoj wyda konkretne rozkazy ilu kapłanów mam wysłać na...-wdech- na walkę z zarazą wtedy powiem konkretnie ilu będzie w stanie być u Twego boku na wyprawie.
Prosto po naszej naradzie wydam konkretne rozkazy mobilizacji doświadczonym kapłanom i lekarzom ale przede wszystkim mojej gwardii aby stała gotowa w obronie "uszczuplonych" świątyń.
Zrobię wszystko co w mojej mocy o czcigodny abyś nie musiał dodatkowo zaprzątać sobie głowy świątynnymi sprawami.
- Kieruje wzrok w stronę maga - mam nadzieję Vhenarrze , że wkrótce oświecisz nas jakież to "asy" w rękawie chowasz w związku z walką z zarazą - w moim głosie wyraźnie słychać sarkazm wiedząc już jakie mam plany po powrocie do pałacu -
Nalegam też Panie - mówię oczywiście do hyrtana - abyś pozwolił mi... oczywiście przed wysłaniem kapłanów na południe... udać się do mistrza Hrobakka porozmawiać o współpracy.
: 22 września 2009, 23:50
autor: czegoj
- Generale dostaniesz swoje wojsko, wszak pod jednym warunkiem. Zaręczysz mi, że jeśli wyprawa na korsarzy nie zakończy się pełnym sukcesem, sam pojedziesz z poselstwem do Ostrogaru. W daninie będzie brakować sumy, jaką dostaniesz na żołd za dodatkowy zaciąg. I to czy będę ją miał czy nie nie ma zupełnie tu nic do rzeczy. Podoba się?
- Venharr, doceniam przenikliwość umysłu. Oczywiście Twoja propozycja będzie natychmiast zrealizowana. Mam nadzieję, że notujesz Kalamarsh.
- Jeśli zaś chodzi o Ciebie kapłanie, skoro póki co nie masz innych pomysłów, jak np. zdobycie dodatkowych źródeł finansowania to przynajmniej niech twoi podopieczni przydadzą się w walce z zarazą. 50% kapłanów wędruje walczyć z zarazą, 40% stawisz do dyspozycji Generała, 10% pozostawisz w świątyniach. Jak przyjdzie Ci do głowy mądrzejszy sposób na zagospodarowanie, daj znać.
- Myślę, że naradę możemy powolutku zamykać. Każdy chyba wie co ma robić.
- Venharre, jeśli łaska zostań na chwilę chciałbym przedyskutować z Tobą kilka spraw. Zdaje się, że reszta doradców ma dziś słabszy dzień.
- A byłbym zapomniał, kapłanie udaj się gdzie chcesz i do kogo chcesz, ale wymyśl jak powstrzymać zarazę.
Cholera hyrtyn w sile wieku, a już zapomniał jak z imienia nazywają się dwaj jego najbliżsi doradcy. Trzeciego jakoś udało mu się zapamiętać:D
: 23 września 2009, 03:09
autor: Hans696
Generał Hrantz zmierzył zimnym wzrokiem arcymaga, po czym gładko i bez wahania rzekł do hyrtana:
- Czcigodny Panie, Twój warunek jest dla mnie rozkazem i jak każdy inny wykonam.
Kiedy wydawało się że już nic więcej nie doda, przemówił, zimno i bez emocji:
- Chciałbym jednak zwrócić uwagę na parę kwestii. Po pierwsze sprawa funduszów na wyprawy.
Problem korsarzy to także wielki problem Królestwa Złotych Twierdz czyli ludzików z Osmundu. Jeżeli wyślemy sprawnego dyplomatę, a z całą pewnością takiego mamy, sądzę że jesteśmy w stanie wycisnąć od namiestników wysp Karmin, Otland, Karland współfinansowanie krucjaty. Jeżeli nie będą chcieli się zgodzić to zawsze można postraszyć złamaniem przymierza zawartego jeszcze z Kartanem i obowiązkiem militarnego bądź finansowego wsparcia. Wcześniej oczywiście warto zatopić parę galeonów osmundzkich kupców podszywając się pod korsarzy. To z całą pewnością podburzy ludzików z osmundu przeciw piratom, a nam wypełni skarbiec zdobytymi dobrami. Warg syty i opas cały. Oczywiście należy uczynić wszelkie magiczne zabiegi w celu zamaskowania naszego udziału w tym procederze.
- Co do edyktu zgarniającego dobra przedwcześnie zmarłym na zarazę to wspaniały pomysł Venharze, skłonnym pomyśleć żeś kapłan Oriaka w uruczej skórze. Szkoda tylko że na efekty owych zdobyczy trzeba będzie czekać aż zaraza przeminie, bo jakoś nie wyobrażam sobie aby jakikolwiek poborca chciał wybrać się na skażony teren...
- Jeszcze słowo w sprawie owych dwóch dni w których przekażesz mi informacje o magoskim regimencie. Jeżeli mam działać szybko i sprawnie planować to te informacje potrzebuję już teraz. Jakże mam obmyślać strategię jeżeli nie wiem kogo mam do dyspozycji? Przeto zaklinam i proszę o pośpiech, gdyż każdy dzień zwłoki opóźnia przygotowanie planów inwazji. Chcę abyście Szanowni Panowie wiedzieli jak bardzo liczę się z waszymi kontyngentami.