Strona 2 z 8
: 12 listopada 2013, 00:28
autor: Dobro
Piątek, 16 maja 2014 rok, godzina 21:22. Parking przy kinie "Orbita", Big Spring w Teksasie, USA.
Radio samoistnie włączyło się, przeskakując na jedną ze stacji.
Powoli zachodzące słońce rzucało przeraźliwe cienie na postacie nieudolnie wędrujące po parkingu. Honey zlitowała się i wrzuciła obdartusa z mieczem do auta na tylnie siedzenie, akurat pomiędzy nią a Mac Abramsem. James tylko mruknął z niezadowoleniem, a Luigi wystartował znów z piskiem opon, potrącając najbliższego truposza.
Samochód wyjechał z dużą prędkością przed kino, na główną ulicę. Widok był okropny. Z prawej nadciagało stado zombie, wlokących się na północ, gdzie właśnie przejechał radiowóz policyjny na sygnale, znikając szybko w jednej z uliczek.
Luigi depnął gazu, wyjeżdżając na pierwsze skrzyżowanie. W oddali majaczyły się sylwetki ludzi rabujących sklepy, uciekających, krzyczących, bijących i strzelajacych do siebie nawzajem albo do zombie.
Totalny chaos.
Gdzie jedziecie? W baku jest około 3/4 paliwa.
: 12 listopada 2013, 07:16
autor: maciej
-Dokąd jedziemy?-zapytała Honey.-Wróćmy do studia,tam może być bezpiecznie. Przecież to duży obszar,ochroniarze są i płot. Te...te dziwadła nie wlezą.
Patrzyła na oddalające się kino,na sylwetki ludzi biegających po ulicach,próbujących umykać ścigającym ich stworom.
: 12 listopada 2013, 07:45
autor: maciej
Mac ścieśnił się jak tylko mógł żeby dodatkowy pasażer,azjata z klimatem,mógł upchnąć się na tylnym siedzeniu. Tak więc cała piątka gnała samochodem...no własnie,dokad?
-Ej,dokąd lecimy?-zapytał włocha. Ten był tak skupiony na jeździe że za pierwszym razem nie usłyszał pytania. Mac miał chwilę żeby przyjrzeć się uważniej pozostałym na spokojnie.
I wtedy dotarło do niego że,poza azjatą,zna ich i widuje ich często od paru tygodni. Włoch za kółkiem to był Luigi Pitucci-gość od pornosów,który zatrudnił Maca jako konsultanta do spraw kostiumów i rekwizytów,kręcili jakieś fantasy dla dorosłych. Grubas pamiętał jak opowiadał chłopakom że robi w branży porno to omal nie padli trupem z wrażenia. Gościa obok kierowcy nie kojarzył za bardzo ale to był chyba ktoś z obsługi techniczej bo z twarzy wydawał się znajomy. Babeczka natomiast...tu Mac poczuł że robi mu się gorąco i pieką go uszy. To była Honey Boobies,panna Miodowe Cycki. Generalnie była jedną z wielu lasek które się tam kręciły i powodowały u Maca nagły wzrost ciśnienia,solidne rumieńce i mutyzm wybiorczy. Nagle tracił język w gębie i resztki pewności siebie. Te kobiety podobały mu się strasznie,jednak był przekonany że żadna nie zwróci na niego uwagi. Na codzień mogły przebierać w napakowanych maczo z planu.
Zatem skoro jechał z ekipą od pornoli,Mac zdał sobie sprawę dokąd pojadą. Postanowił na razie nie rozpraszać kierowcy pytaniami,wyciągnął telefon i postanowił zadzwonić do kumpli,uprzedzić żeby z domu nie wyłazili.
: 12 listopada 2013, 08:33
autor: maciej
Tammy Lyn gnała przez miasto starym wysłużonym już Chevroletem Caprice. Na tylnym siedzeniu siedziały dwie wystraszone dziewczynki. Amber i Misty,jej córeczki. Matka za kierownicą nadal trzęsła się ze strachu na myśl straszliwych scen w markecie,które ze szczęsliwych rodzinnych zakupów przerodziły się momentalnie w krwawą jatkę gdy jacyś włóczędzy wdarli się do sklepu i na oczach wszystkich niemal rozerwali kasjera na strzępy po czym rzucili się na pozostalych klientów. Kiedy Tammy,wraz z dziewczynkami wybiegała na zewnątrz,jeszcze żywy kasjer chwycił starszą Amber za włosy i dziwnie charcząc przyciągał ją do ust. Tammy odepchnęła dziewczynkę waląc po głowie, ciężką siatką z zakupami,rannego. Kiedy cała trójka wypadła na parking ich oczom ukazał się chaos panujący w mieście. Wyły syreny,widać było dymy pożarów. Ludzie biegali w panice,dziwni włóczędzy,a było ich pełno wolnym krokiem uparcie ścigali innych ludzi,nawet takich którzy chronili się w autach czy gdziekolwiek indziej. Tammy podjęła szybką decyzję. Trzeba chronić dziewczynki. Wszystkie pobiegły do wozu rodzinnego,który chwilę potem z piskiem opon ruszył z parkingu,roztrącając pokrwawionych obszarpańców którzy już zaczynali się dobijać do środka.
: 12 listopada 2013, 15:25
autor: Svarth
Maciej proszę cię. Trzy postaci na raz;)
ANAKIJA NIE JEST ANI NINJA ANI GOŚCIEM Z OBSŁUGI ANI CZYŚCICIELEM LATRYN ANI WYKWINTNYM ALFONSEM! JEST BEZDOMNYM MISTRZEM KENDO!!!!!
Znowu się zaczyna- pomyślał były mistrz kendo-Skąd by tu wziąć prochy? Nagle znów zaczął się ze sobą głośno kłócić jakby w samochodzie siedziało dwóch japończyków zamiast jednego:.
-Nie potrzebujesz prochów głupcze(jak by co gada po japońsku:))
-Muszę coś wziąć-po czym jakby utracił kontrolę nad własnym ciałem i walnął się płaską ręką w twarz.
-Nie potrzebujesz nic brać! Wcześniej byłeś samowystarczalny ale gdy ten pierdolony diller dał ci prochy za 50dolarowy banknot który znalazłeś w śmietniku może nie kłócilibyśmy się!
: 12 listopada 2013, 15:28
autor: maciej
w każdej klasycznej opowieści o zombie muszą być trupy w głównej obsadzie

: 13 listopada 2013, 23:28
autor: Dobro
Mamroczący coś do siebie japończyk wydawał się ciekawą postacią do nowej roli w po...
Luigi otrząsnął się, wjeżdżając 43 mile na godzinę w zakręt na skrzyżowaniu. Zarzuciło tyłem, Abrams uderzył się głową o szybę, głowa Honey rozpędzona siłą odśrodkową poleciała prosto na krocze bezdomnego, ku ogólnej wściekliźnie masującego skroń grubasa.
- Przerywamy program, by nadać ważną wiadomość! - zaszumiło z radia a James pokręcił jeszcze potencjometrem, dając głośniej.
- Wszyscy żywi miekszańcy Big Spring! Zostańcie w domu i za wszelką cenę nie otwierajcie drzwi, ani okien! Dziwna infekcja zaatakowała nasze piękne miasteczko i władze szczególnie proszą o... hej, Beti, co ty robisz, puszczamy to... Beti? Aaaa ra.... - odgłosy szamotaniny w studio, a następnie dało się słychać odgłosy mlaskania.
Tymczasem producent porno wjechał na jedną z bocznych uliczek. Po obu stronach znajdowały się małe sklepiki z żywnością i artykułami domowymi, rabowane przez młodych mieszkańców miasta.
: 15 listopada 2013, 08:25
autor: koszal
Z piskiem opon fura stanęła dęba po raz kolejny rzucając pasażerami, niby workami ziemniaków.
Wyskakujcie po żarcie i picie! Widzimy się za 5 minut!- wrzasnął Luigi wyciągając kluczyki ze stacyjki i odbezpieczając gnata.
: 15 listopada 2013, 08:43
autor: maciej
Mac bardzo niechętnie wygramolił się z wozu,zostawiając drzwi otwarte by azjata mógł wysiąść. Chwyciwszy niepewnie szablę rozejrzał się czy w pobliżu nie ma żadnych szwędajacych się zombie.
-Szwędające się...Szwędacze to bedzie dobra nazwa-pomyslał głosno.
Oceniając najbliższą okolicę uznał że są w ciężkiej dupie. Stali w środku zaułka,zatem w razie czego były tylko dwie możliwości ucieczki,które łatwo było odciąć,tm bardziej że sytuacja z parkingu mogła się powtórzyć ponownie,jeśli krewki Włoch znowu zechce rozjeżdżać umarlaków.
Teraz jednak ważniejsze było zrobienie zapasów skoro życzył sobie tego Pitucci,samozwańczy lider grupki. Mac był innego zdania,najpierw trzeba by znaleźć schronienie a potem szukać zapasów by mieć je gdzie bezpiecznie dowieźć. Podzielił się zatem tym spostrzezeniem licząc ze weźmie sobie uwagę do serca. Następnie ruszył w kierunku najblizszego miejsca gdzie można było zrobić zapasy,nie chciał bowiem głodować.
: 15 listopada 2013, 08:47
autor: maciej
Honey wysiadła z wozu przeklinając buty,które nie nadawały sie do niczego. Potrzebowała teraz wygodnego obuwia,a także czegokolwiek do obrony.
-Luigi-wrzasnęła-
Otwórz pakę. Zobaczę co tam masz.
Kiedy zamek samochodu kliknął dziewczyna zajrzała do srodka w nadziei znalezienia jakichkolwiek narzedzi czy czegoś innego,równie cięzkiego i nadającego sie do rozbicia czyjegoś łba.
Cokolwiek sie nada,wezmę po czy ruszam za pozstałymi po zaopatrzenie
.
: 15 listopada 2013, 08:55
autor: maciej
Tammy Lyn i dziewczynki jechały przez Big Spring,które z minuty na minute pogrążało sie w coraz to większym chaosie. Ludzie i zywe trupy gesto wylegli na drogę,trzeba było więc uwaznie ich omijać by nie mieć na sumieniu przypadkowych ludzi oraz by nie uszkodzić wozu który stanowił teraz jedyne bezpieczne miejsce dla rodziny.
Po drodze minęli mniejsze lub wieksze grupy stworów i ludzi,a także grupy szabrowników które pladrowały wszelkie okoliczne sklepy.
Na drodze pojawił się stojacy w poprzek drogi zółty autobus szkolny w którym tłoczyły się jakieś sylwetki. Drzwi były otwarte i na szybach było pełno bryzgów krwi. Tammy postanowiła szybko ominąć duży pojazd. Kiedy wyjechała zza niego,ujrzała jak ze środka wychodzą poszarpane zwłoki pasażerów,które zainteresowały wolno jadącym pojazdem. Silnik Caprice ryknął i samochód skoczył gwałtownie do przodu,oddalając się szybko od autobusu.
: 15 listopada 2013, 16:17
autor: Svarth
Anakija Mitakura jakby znormalniał. Dopiero teraz zorientował się że nie zna nikogo. Znajoma wydawała się tylko twarz człowieka z szablą.
-Witajcie. Jestem Anakija Mitakura. Czy mógłbym zostać w waszym towarzystwie. Widząc wyraźnie szukającą czegoś Honey zobaczył że jej buty nie nadają się do niczego.
-Trzymaj,Fujin-po czym wręczył jej swoje buty-Bez butów lepiej czuć ziemię pod stopami-nagle zamilkł gdyż usłyszał niepokojący hałas. Nie brzmiał jak zombie w każdym razie nie jak te które spodkali.
Fujin-Pani
: 15 listopada 2013, 16:25
autor: maciej
Svarth,to buty czy palestyńskie cichobiegi?
: 15 listopada 2013, 16:38
autor: Svarth
Zepsute adidasy;)
: 15 listopada 2013, 16:54
autor: maciej
Dziewczyna podejrzliwie spojrzała na buty. Były to mocno schodzone ''sportówki''jednak i tak w lepszym stanie niż jej obecne wyjściówki. No i bardziej funkcjonalne. Skinieniem podziękowała azjacie po czy wróciła do przetrząsania bagażnika.