Strona 11 z 27

: 08 lutego 2015, 10:38
autor: Dobro
Pełna zgoda, od teraz sprawy zamiast w spoilerach będą wysyłane na PW. Z ostatniej wypowiedzi bossończyka wywnioskowałem, że po prostu idzie jako pierwszy. Jeżeli miał inny zamiar to możemy to jeszcze skorygować.

: 08 lutego 2015, 11:22
autor: Keth
Kordava, kantorek kupca Galbro

W oczekiwaniu na odpowiedź głęboko zamyślonego kupca, Garro sięgnął do misy po owoc granatu. Jego myśli wciąż krążyły wokół tajemniczych okoliczności ucieczki z więzienia, w szczególności zaś osoby rzekomo zabitego gwardzisty, który nosił w sakiewce pozbawione wybitych znaczników monety i który zaraz po ucieczce więźniów wciągnął za nimi linę. Im dłużej uzdrowiciel nad tym myślał, tym bardziej truchlał w głębi serca, wszystko wskazywało bowiem na to, że gwardzista na szczycie wieży w jakiś sposób ożył.

Przesądny i pobożny na co dzień Zingarczyk zaczął się zastanawiać w duchu, czy przez złośliwość mrocznych bogów nie przyszło mu stawiać czoła upiorom bądź demonom...
Czekam niecierpliwie na odpowiedź Galbra ;)

: 08 lutego 2015, 12:37
autor: Araven
Sigurd do Adotha

Ty no, nie będziemy tu tak siedzieć, trza wiać poza miasto, tu jesteśmy jak szczury w klatce. Nie ufam cywilizacji, mieszczuchy są słabi, mogą nas wydać dla nagrody. Nie rozumiem co się tu wyprawia, popieprzone to wszystko. Może wrócimy w rodzinne strony? Albo ruszymy na Piktyjskie Pogranicze, co myślisz? Cywilizowani ludzi są wariatami.

: 08 lutego 2015, 12:49
autor: adamwl
Adoth do Sigurda

Ano racja, miasto dla Nas to tylko poswawolić w burdelu, ekwipunek uzupełnić i dalej na szlak. Z drugie strony to nie honorowo porzucić towarzyszy w biedzie, przeca zielarz czy czarownik to dupy wołowe jak o bitkę chodzi, w razie czego ubiją Ich w trymiga. Poczekajmy, naradźmy się wspólnie i dopiero decydujmy, choć ja tak jak i Ty wolałby porzucić miasto i ślady za Sobą zatrzeć.

: 08 lutego 2015, 13:37
autor: Sigil
Kordava, kantorek kupca Galbro

Nehaher wyglądał na zmęczonego, sięgnął do misy po jabłko, przysłuchując się rozmowie przy stole. Wciąż starał się śledzić bieg rozmowy, jednak dzisiejsze zdarzenia odcisnęły na nim swe piętno. Żując owoc oparł się o ścianę i zamknął oczy...
Spoiler!
Wiem, że miało nie być spoilerów, ale tylko przypominam, że robię to, o co prosił mnie szeptem Garro.

: 08 lutego 2015, 16:36
autor: Dobro
- Hmpff... - zamyślił się kupiec, wsadzając do japy suszonego daktyla. - Jeżeli chcecie udowodnić swoją niewinność, to musicie sami zbadać, co zaszło w pałacu Valbrosso. Tak też się zastanawiam, jak zdołaliście uciec? Przecież lochy są dobrze strzeżone, i by z nich się wydostać, trzeba przejść przez zamkową bramę - a ta zawsze jest pilnie strzeżona. Czy o czymś mi nie powiedziałeś, drogi Garro? - zapytał przysłodkawym głosem kupiec, węsząc nowe, cenne informacje.

Nehaher jak zwykle zamamrotał coś i pokiwał głową ze zmęczenia.

: 08 lutego 2015, 16:44
autor: Dobro
Zanim Garro zdążył odpowiedzieć, kupiec dał mu znać, by zaczekał.

- Jeżeli wybieracie się na północ do dzikich krain, znajdzie się dla was robota... oczywiście dobrze płatna...i to z góry! - Galbro skierował swe słowa do dwóch barbarzyńców, którzy cicho wymieniali uwagi między sobą. - Ale to później. Teraz zżera mnie ciekawość, jakim to sposobem uciekliście z lochów?

: 08 lutego 2015, 16:51
autor: Sigil
Kordava, kantorek kupca Galbro

- Drogi Galbro - odezwał się nagle Nehaher - zanim Garro opowie ci tą jakże zajmującą historię, powiedz ile warte jest dla ciebie nasze życie? Zdaje się bowiem, iż nie jesteś z nami do końca szczery, prawda? To nie był twój niewolnik, lecz ktoś inny zgoła, kto zaszczycił cię o tej porze tak późną wizytą. I komu przekazałeś wielce radujące go informacje... Zastanawiam się, czy poszedł z nimi do straży, czy gdzieś indziej?

- Widzisz - kontynuował spokojnym i zimnym głosem, spoglądając na kupca całkowicie trzeźwym wzrokiem, z którego uleciały wszelkie ślady zmęczenia - moi przyjaciele tutaj: Sigurd i Adoh są nad wyraz nerwowi. Adoh na przykład nie cierpi kłamców, a Sigurd bardzo denerwuje się, gdy ktoś nie szanuje pięknej cnoty przyjaźni... Bardzo się denerwuje... Doprawdy wielkie byłoby to nieszczęście, gdyby źle odebrali twoje intencje i wpadli w szał... Wiesz jak to jest z barbarzyńcami, niestety czasami niewiele im trzeba... Tak więc proponuję, abyś zadziwił nas swoją szczerością i opowiedział, kto odwiedził cię o tej późnej porze i co mu o nas powiedziałeś?

Kończąc wypowiedź Nehaher prawie przyjaźnie uśmiechnął się do kupca, po czym zjadł suszoną figę.
Używam oczywiście Zastraszania jeśli trzeba i nadal obserwuje reakcje kupca korzystając z Empatii.
Nehaher decyduje się zagrać w otwarte karty, bowiem obawia się, że kupiec przekazał już komuś informacje o drużynie i że mamy bardzo niewiele czasu.

: 08 lutego 2015, 17:03
autor: Dobro
- Zgadza się - odparł zimno Galbro. - Ostrzeżono mnie, że jeden z was potrafi zajrzeć w głąb duszy. Cóż...

W pomieszczeniu zrobiło się nerwowo; samotny kupiec nie miał większych szans w starciu z resztą towarzystwa. Przybrał dobrą minę do złej gry i kontynuował.

- Potwierdziłem jedynie naszemu wspólnemu przyjacielowi, że dotarliście do mnie i zamierzacie wykonać zadanie, które wam powierzył w lochach...

: 08 lutego 2015, 17:04
autor: adamwl
No to jesteśmy po uszy w gównie pomyślał cymeryjczy
-To widzę, że macie bardzo ciekawych przyjaciół kupcze rzekł przeciągając sylaby, po czym rzucił ironiczne spojrzenie Garro

: 08 lutego 2015, 17:22
autor: Sigil
Kordava, kantorek kupca Galbro

- Och, to doprawdy znakomicie - ucieszył się Nehaher. - gdyż jak zapewne wiesz, ostatnio niestety nie mogliśmy ustalić zadowalających nas warunków, dotyczących tej pracy. A nawet czuliśmy się tak, jakby ktoś wykorzystywał nasze niefortunne położenie. Zapewne potrafisz sobie wyobrazić jak bardzo było to nieprzyjemne odczucie...

- Cieszę się więc, iż nareszcie rozmawiamy szczerze. I wierzę, że podzielasz moją radość w tej kwestii. Jesteś kupcem, człowiekiem interesu, dlatego też z pewnością doceniasz wagę odpowiednio przeprowadzonych rozmów... Przejdźmy więc może do rzeczy. Pierwsze pytanie brzmi: czego tak naprawdę oczekują od nas twoi przyjaciele i dlaczego właśnie od nas? Przecież powinni być w stanie samo sobie poradzić z tego rodzaju kłopotem, prawda?

: 08 lutego 2015, 18:05
autor: Dobro
- Wjechaliście do Kordawy w idealnie kiepskim dla was momencie - powiedział po dłuższej chwili Galbro. - Nasz wspólny przyjaciel ostrzegał kapłana Valbrosso przed możliwym zamachem na jego życie. Niestety, ten miał głęboko gdzieś ostrzeżenia ludzi z Wewnętrznego Kręgu. Od kilku dni za arcykapłanem snuli się agenci pilnujący każdego jego kroku. Agenci księcia Villagro również nie próżnowali; szukali sposobności, by usiec szacownego arcykapłana. Wasze przypadkowe spotkanie na ulicy i afera ze złodziejem była idealną sytuacją dla księcia: mógł teraz rozkazać zabicie arcykapłana, zaś całą winę zwalić na przybłędy, które pojawiły się w mieście i dzień wcześniej miały wyraźny, negatywny kontakt z Valbrosso. Potem wystarczyło podstawić wiarygodnego świadka, który zezna, iż was widział w feralnym dniu na terenie pałacu - i masz, zamach gotowy.

Kupiec nawilżył gardło, popijając wino.

- Valbrosso podejrzewał również, że król jest pod wpływem czarów - i potajemnie szukał czarownika, który mógłby za tym stać. Podejrzewamy, że znalazł dowody i chciał je przedstawić księżnej Chabeli, by zyskać w jej oczach - no i oczywiście by łatwiej było mu później osadzić członka rodziny w roli króla. Tak więc jeżeli chcecie się oczyścić z zarzutów, musicie udać się do pałacu księcia, w którym ów czarownik zamieszkał. Tam z pewnością znajdziecie dowody odciążające was z winy... no i przysłużycie się całej Zingarze!

: 08 lutego 2015, 18:07
autor: Dobro
- Ty zaś - Galbro zwrócił się do bossończyka - dobrałeś sobie kiepskich towarzyszy niedoli. Twoja ucieczka z więzienia niechybnie wskazuje cię na współwinnego - dodał po chwili, uśmiechając się lekko.

: 08 lutego 2015, 18:16
autor: Araven
Dosyć pieprzenia.

Ile dostaniemy za znalezienie dowodów, że to książe Villagro stoi za zamachem na arcykapłana Valbrosso?

Co z tym Setytą jakiego mieliśmy zabić, to aktualne?

Czemu wszechwładny Wewnętrzny Krąg się tym nie zajmie sam? mają biegłych zabójców i złodziei raczej.

Jakie mamy gwarancje, że ktokolwiek nam zapłaci.
Do Bossończyka
A Ty kim do cholery jesteś?

: 08 lutego 2015, 18:27
autor: adamwl
Adoth słysząc Sigurda
Nie będzie Mnie tu nikt w robocie wyręczał pomyślał
Cymeryjczyk dobył broni z zamiarem posiekania zarówno kupca jak i Bossończyka
Gadać i to już czego od Nas chcecie, ile płacicie i kim u diaska jesteście, ino prędko bom niecierpliwy