Drakwald, późna zima roku 2509
Gunter wyciągnął z kieszeni kurtki pęk zabranych strażnikowi kluczy i odszukawszy ten właściwy rozpiął metalowe obręcze zaciśnięte na nadgarstkach nieszczęśnika. Oczy brodatego więźnia zaszklone były łzami cierpienia, a jego skóra przybrała barwę chorobliwej bladości, zdradzając pogłębiający się niechybnie wstrząs.
- Sigmarowi niech będą dzięki - wyjąkał przyciskając wykrzywione nienaturalnie ramię do ciała - Co teraz? Co uczynimy?
- Do stajni, a potem uciekniemy konno w puszczę - odpowiedział śpiesznie Hummel, wyczuwający narastające zniecierpliwienie zbrojnych. Obaj mężczyźni czekali przy zewnętrznych drzwiach na opóźniających ucieczkę kompanów, ale uczeń czarodzieja domyślał się, że żaden z nich nie zamierzał nadstawiać za przypadkowych sojuszników karku.
- Co z tym twoim ramieniem? - zapytał żołdak z blizną na policzku, świdrujący brodacza złowieszczym spojrzeniem - Zwichnąłeś? Utrzymasz się w siodle?
- Chyba złamałem - wysapał bezradnie rzekomy bratobójca, a grymas desperacji na jego twarzy jeszcze się pogłębił walcząc o lepsze z przerażeniem - Ale nie będę was opóźniał!
- Oby tak się stało - mruknął zbrojny przekładając miecz do lewej ręki i uchylając zamknięte wcześniej przez Guntera drzwi. Wystawiwszy głowę za futrynę znieruchomiał natychmiast, oblany poświatą wpadającego do wnętrza korytarza dnia - Wilki, w głębi dziedzińca... kogoś żrą, chyba Heinricha... kurwości, będzie trzeba żwawo wiać do stajni...
- Ile ich jest? - spytał natychmiast drugi żołnierz, przyciskający brzuch do boku swego towarzysza w próbie wyjrzenia na zewnątrz budowli.
- Cztery... nie, pięć - przeliczył szybko pierwszy żołnierz - Nie zauważyły nas, szarpią trupa na kawałki. Brama na trakt jest otwarta. Najpierw do stajni. Pobiegniesz z magikiem przodem na wypadek, gdyby coś wyskoczyło zza bramy. Ja i ten łachmyta w tyle, zaraz za wami. I nie próbujcie zatrzaskiwać nam przed nosem wrót.
Plan jest taki: otwieracie drzwi i rzucacie się poprzez dziedziniec w stronę stajennej przybudówki, w dwóch parach. Gunter i pierwszy żołnierz mają sprintem dotrzeć do stajni i otworzyć jej drzwi. Druga para, żołdak i brodacz, ma osłaniać pierwszą na wypadek, gdyby wilki porzuciły swą ofiarę i pognały w ślad za świeżą zdobyczą. Karganie, chcesz coś dodać od siebie?