PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 19 maja 2016, 10:56

[center]Calli, noc, 15 Pani Trzcin (Iparu)*, 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Gdy opuszczali progi domostwa alchemika, niebo osnuwała czerń bezgwiezdnej nocy. Ulice były opustoszałe, jedynie w odległym zaułku przemknął jakiś cień przedstawiciela Felidae, dumnej ze swego pochodzenia rasy, tak nielicznej na terenie całego Calli. Zyanya spoglądała w głębię atramentowego nieba, łowiąc wzrokiem te nieliczne plamki jeszcze głębszej ciemności - rozdarcia w ciężkiej zasłonie aksamitnych chmur, rozświetlonej jednak przez nikłe światło pojedynczych gwiazd.

Przechodzili wąskimi uliczkami Dzielnicy Kupieckiej. Miasto zdawało się pogrążone we śnie. Słychać było najdelikatniejszy szmer, poruszenie jakiegoś niewielkiego stworzenia polującego w cieniach pośród przysadzistych sylwetek budynków. Powyżej ich głów szumiały tylko nieliczne, posadzone na tarasach drzewa figowców. Niebawem usłyszeli nieustanny szum płynącej wody. Zbliżali się już do przecinającej Calli na dwoje rzeki Ivit. W oddali dostrzegali już zarys niewielkiej przystani połączonej ze składem, do którego trafiały wszystkie sprowadzone z AjArdzkich miast kosztowności. Do składu przylegał następny budynek. W mdłym świetle pomarańczowych kryształów ukazywała się bujna roślinność porastająca wyższy taras kilkupiętrowej budowli. To tutaj, według wskazówek udzielonych przez oroni An'harata, znajdowała się rezydencja Bentaresh Ammenofre.
Spoiler!
Obrazek
Podsumowanie stanu waszych postaci: Zyanya, z trudem bo z trudem, ale odmedytuje utracony punkt energii. Ehecatlem wyleczy siebie i zregeneruje swoją energię również, będąc jeszcze w domu Khema. Nikt nie pisał, że pomaga biednemu magowi, ani sam MezXtli, że regeneruje przed drogą swoją energię: ma wciąż więc 3 obrażenia, oraz ma tylko 5 punktów energii (- 8 pkt Energii). Ah-saa-braxowi brakuje 1 pkt energii za wcześniejsze użycie zaklęcia, Khem za to ma pełną pulę energii i zdrowia.

Jesteście w pewnej odległości od budynków, więc proszę o deklaracje jak zamierzacie postąpić, aby się tam dostać. Jaki macie plan?
* Czwarty dzień tygodnia tradycyjnie odpowiadający żywiołowi ognia.
Ostatnio zmieniony 19 maja 2016, 12:59 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 maja 2016, 16:50

[center]Calli, noc, 15 Pani Trzcin [/center]
Khem przystanął w cieniu jednego z kamiennych budynków, przymykając oczy i kojąc swe skołatane nerwy melodyjnym szumem nurtu rzeki. Czując wokół siebie skradających się dyskretnie towarzyszy alchemik otworzył niechętnie oczy, wbił niespokojne spojrzenie w zarysy domostwa uchodzącego za rzekome leże kultystów Ciemności.

- Jeśli rozesłali w miasto szpiegów, na pewno tym bardziej nie pozostawili własnego gniazda bez ochrony - zauważył ledwie słyszalnym szeptem - Jeśli zbliżymy się tam zbyt pochopnie, na pewno nas zauważą. Muszę wam przyznać z ogromnym zawstydzeniem, że nigdy nie byłem dobry w podchodach. Rozum mi podpowiada, że teraz przodem winien pójść ten z nas, który najlepiej potrafi się kryć w mroku. Niechaj przetrze drogę i sprawdzi, czy okolica jest bezpieczna.
Ja oczywiście wiem, że przodem winien pójść Stratis, ale sympatyzujący z młodym artystą Khem sam na pewno na to nie wpadnie...

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 20 maja 2016, 17:28

[center]Calli, Dzielnica Kupiecka, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Droga minęła spokojnie i złodziej był pewien, że tym razem nikt nie szedł ich śladem. Właściwie prawie pewien - na tyle, na ile pozwalały mu uliczki Calli, pokrętne i zdradliwe, niczym logika palacza kif. Nocna eskapada nie była dla niego niczym szczególnym. Większość swego młodego życia bowiem spędził w cieniach, przemykając przez zaułki miasta cicho i pewnie, niczym nawiedzający je upiór. Teraz jednak miał towarzyszy i musiał przyznać, że chwilami ciążyło mu to nieco. Zwłaszcza, gdy łowił uchem dźwięk kolejnego potknięcia i kolejnego zduszonego przekleństwa. Chwilami czuł się, jakby brał udział w jakiejś hałaśliwej, pogańskiej procesji, w której wszyscy z jakiś względów udawali, że są cicho. Wiedział oczywiście, że trochę przesadza. Pozostali starali się być przecież na tyle tajni na ile umieli... Niemniej to wyobrażenie w jakiś sposób świetnie oddawało budzącą się w nim frustrację. Zwłaszcza, że nie wszyscy niestety umieli...

Propozycja Khema przypadła mu do gustu. Przynajmniej tym razem nikt mi się nie będzie plątał pod nogami - przemknęło mu przez głowę. Dyskretnie pociągnął zbyt mocno jak na jego gust widocznego AjArdczyka w głąb ciemnej bramy, w której się zebrali i szepnął:

- Mądre to słowa, kadi. Ja pójdę. Spróbuję znaleźć wejście do domu przez magazyn. A jeśli mi się nie uda, zobaczę, jak wygląda droga na wyższe poziomy tego przybytku... Są ta ogrody, dające dobrą kryjówkę...

Naciągnął na twarz fragment znoszonego turbanu i miał już ruszyć, gdy wtem przypomniała mu się widmowa sylwetka, w której jakiś czas temu objawił się Alinur. Pomyślał, że dobrze byłoby mieć takiego, niewidzialnego sojusznika gdzieś w okolicy...

- MezXtli, jeśli zechcielibyście towarzyszyć mi w widmowej postaci, moglibyście zawiadomić pozostałych, gdyby coś poszło nie tak... Lub wezwać resztę, gdybym odnalazł wejście. Cóż rzekniecie na to?
Cały czas się rozglądam i jestem czujny. Generalnie sam się także ukrywam obserwując dom Bentaresh.

Czekam na odpowiedź maga. Jednak jestem zdecydowany by ruszyć z nim, lub bez niego. Jeśli sytuacja będzie tego wymagała rzucę czar Cienisty Płaszcz. Lecz jeśli nie oprę się tylko na umiejętnościach (Krycie się).

Jeśli się da odmedytować nad rzeką ten 1 punkt Energii to chciałbym też to zrobić.
Ostatnio zmieniony 27 maja 2016, 18:46 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 maja 2016, 13:21

[center]Calli, Dzielnica Kupiecka, 15 Pani Trzcin[/center]
Ukryty w głębokim mroku bramy alchemik pokiwał z uznaniem głową, kiedy muzyk skończył wygłaszać swe propozycje. Wiele wskazywało na to, że młody Stratis posiadł naturalne talenty do szpiegowania oraz rzutki umysł, najpewniej dotąd nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przez umysł Khema przemknęła myśl, że być może szlachetny oroni już dawno mógł wykorzystać te specyficzne umiejętności artysty do szpiegowskich gier miast wykorzystywać go jedynie do umilania czasu grą na instrumentach.

- Planuj dalej w tak roztropny sposób, a szepnę za tobą słówko u Najjaśniejszego - powiedział cicho AjArdczyk przechylając się w stronę Stratisa i poklepując go znacząco po ramieniu - I zaiste wielce ci się przyda pomoc eterycznego ducha, toteż MezXtli winien czym prędzej do ciebie dołączyć w swej duchowej manifestacji.

Astralny mag obejrzał się żwawo w stronę Khema, ale Mibampes zignorował go zupełnie wykładając dalej punkty swego planu działania.

- Udacie się wspólnie na przeszpiegi, a jeśli cokolwiek odkryjecie, MezXtli powróci do swego ciała i wszystko nam opowie. Dzięki temu będziemy mogli przyjść wam z pomocą albo na czas oddalić się z zagrożonego miejsca. Cóż jednak, jeśli ktoś zoczy nas w tej bramie przedwcześnie?

Alchemik pozwolił, by jego pytanie zawisło na krótką chwilę w powietrzu promieniując niespokojnymi sugestiami, potem uradował się niespodziewanie wpadając na genialny w swej prostocie pomysł. Spojrzał na Zyanyę.

- Pani, w przypadku takim najwięcej będzie zależało od ciebie i wierzę, iż podołasz trudowi tego wyzwania, ponieważ szlachetny oroni pokłada w tobie bezgraniczne zaufanie. Wszyscy siwja wiedzą, że Ixari niczego nie pragną bardziej od ludzkiej krwi i wiedzą też, jak świątynne hieroduły oddają hołd swej boskiej patronce. Jeśli by zatem ktoś postronny miał nas tutaj odkryć, a chciałby podnieść zgubne larum, musimy go przekonać o niewinnej naturze naszej tu bytności.

Khem wycelował palec w pierś nieco zdezorientowanego potokiem szybko wypowiadanych słów maga, pokiwał sam do siebie głową coraz bardziej ukontentowany pomysłem.

- Mus nam będzie udawać, żeś wyssała z tego człeka jego życiodajną esencję i padł on zemdlony u twych stóp. By zaś podtrzymać aurę mistycznej chwili i duchowego uniesienia, winnaś w tym czasie ssać szyję szlachetnego Syna Słońca, aby ów postronny świadek pomyślał, że jest on twą następną ofiarą. Ja ukryję się w cieniu udając w razie potrzeby pogrążonego w modlitwie akolitę... chociaż jestem gotów do wielkich poświęceń, jeśli będzie tego wymagała powaga chwili. Jeśli zatem zażądasz, bym dla przydania prawdziwości temu religijnemu aktowi współżył z tobą w czasie wysysania brata Najjaśniejszego, uczynię to mimo swych oczywistych obiekcji. Wierzę, że Mnumbi mi to wybaczy w imię walki z Ciemnością.
Tak, Khem zaczyna sie rozkręcać z kombinowaniem. I czego jak czego, ale dobrych chęci nie można mu odmówić!

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt: