PBF - Klątwa Burzy

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 28 kwietnia 2016, 11:59

Krucze Wzgórze, niedziela 28 lutego 2016

Nim podjął ostateczną decyzję, jego telefon ożył grając skoczną melodię. Dzwoniła Natalia.

Nie mogę tędy wyjść - pomyślał - przejdę przez dom i wrócę do auta

Posterunkowy zatajając ślady swojej obecności przymknął wyjscie nataras tak jak je zastał i skierował się w stronę drzwi wyjściowych, przy okazji odbierając telefon.

- Hej. Co słychać?

- Uspokój się i powiedz co się stało - Posterunkowy przyśpieszył kroku do wyjścia. Nim zadał kolejne pytanie, zamykał już drzwi od domu.

- Gdzie jesteś dokładnie? - Mazur podbiegł do bramki.

- Zaraz tam będę, Bądź ostrożna i oddal się od niego na co najmniej pięćdziesiąt metrów pod żadnym pozorem nie zbliżaj się do niego.

- Wiem, że nie może chodzić i tak to zrób - Po rozłączeniu się zaczął biec w kierunku samochodu tak jak by go sam diabeł gonił.

Gnał z całych sił zaś jego myśli skupiały się tylko na tym by Natalia była bezpieczna. Po dotarciu do samochodu miał już w rękach kluczyki. Otworzył samochód z niesamowitą szybkością. Po czym odpalił pojazd i zaczął pędzić na ratunek ukochanej.
jadę jak najszybciej tylko mogę, kiedy będę na miejscu chcę wziąć coś co pomoże mi skrępować delikwenta
Ostatnio zmieniony 28 kwietnia 2016, 14:32 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 kwietnia 2016, 18:09

Dźwirzyno, niedziela 28 lutego 2016

Wzmiankowany przez Zalewskiego kościółek znajdował się po przeciwnej stronie miasteczka, dobre dwa kilometry za opłotkami Dźwirzyna w kierunku zachodu. Czujący skurcze żołądka dziennikarz postanowił zatrzymać się po drodze przy jakiejś budce z kebabami i zjeść kupiony posiłek w trakcie jazdy. Przestworza ciemniały coraz bardziej , toteż mężczyzna nie zamierzał zapuszczać się w pojedynkę do starej budowli na cały wieczór. Gdyby trafił mu się jakiś wypadek odbierający świadomość, byłby zdany wyłącznie na boską opatrzność.

Wjechał do miasteczka zwalniając do przepisowej prędkości, chociaż wiedział, że żaden z dwóch miejscowych policjantów nie pełnił tego dnia służby. Omiótł wzrokiem szyldy i tablice wiszące na kilku mijanych budynkach, ale oferty sklepu żelaznego oraz hurtowni paszy nie zrobiły na nim większego wrażenia. Ruch na ulicach był niewielki, czemu przyczyniła się znacząco wyjątkowo chłodna pogoda. Nieliczni przechodnie szybko znikali w klatkach schodowych domów.

Jadąca z nieprzepisową prędkością czerwona KIA wystrzeliła z podporządkowanej ulicy tak szybko, że Ordycz dosłownie w ostatniej chwili zdążył wcisnąć hamulec. Przeklął czysto odruchowo, za to wyjątkowo barwnie i soczyście. Dwa metry dalej i miałby rozbity przód wozu. Nadal złorzecząc, podniósł wzrok znak kierownicy i stężał dostrzegając za szybą czerwonego pojazdu znajome oblicze.

Posterunkowy Mazur miał na twarzy dziwnie niepokojący grymas, na poły zdesperowany, na poły przerażony. Kiwnął Ordyczowi w przepraszającym geście ręką i ruszył z piskiem opon z miejsca skręcając w głąb ulicy. Tkwiący w swoim samochodzie dziennikarz odniósł wrażenie, że gliniarz chyba nawet go nie rozpoznał, gnając poprzez Dźwirzyno w szaleńczym tempie.

Tomasz nie znał przyczyny tego pośpiechu, a mimo to natychmiast poczuł gęsią skórkę.
Dwaj BG omal nie zderzyli się samochodami w centrum miasteczka. Mazur gna na plażę na odsiecz Natalii. Czy zaalarmowany drogowymi wybrykami znajomego Ordycz pojedzie w ślad za nim sprawdzić, co się dzieje czy zignoruje ten dziwny zbieg okoliczności i uda się do opuszczonego kościółka?

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 29 kwietnia 2016, 19:10

Nie, nie.
Nie gonię pirata ;)
Trzymam się planu.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 maja 2016, 08:38

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016

Obolały napastnik nie zdołał się pozbierać do przyjazdu posterunkowego. Marcin niemal wbił się samochodem na plażę, zatrzymał go tuż przed miejscem, gdzie koła mogły się zakopać w wilgotnym piasku. Wyskoczywszy z wozu podbiegł szybkim krokiem do stojącej w bezpiecznej od nastolatka odległości Natalii.

- Nic ci nie zrobił?! - zapytał wysuwając się przed dziewczynę i lustrując ją przeszywającym wzrokiem.

- Nie - zaprzeczyła pani weterynarz - Ale niewiele brakowało. Pojęcia nie mam, co strzeliło mu do głowy. Rzucił się na mnie z nożem.

Natalia uniosła trzymaną w prawej dłoni broń, zademonstrowała ją Marcinowi. Policjant nie zdołał powstrzymać wyrazu zaskoczenia na widok niecodziennego ostrza, uniósł w górę brwi. Przywołany do porządku wyuczonym nawykiem, odwrócił się niemal natychmiast w stronę rozpłaszczonego na piasku Falentego.
Mazur dotarł na czas na miejsce, przejął kontrolę nad sytuacją. Nie potrzebuje sznurka, ma w kieszeni kurtki kajdanki.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 05 maja 2016, 14:03

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016


Na wieść o zaistniałej sytuacji Marcin zrobił się czerwony na twarzy, a w oczach jawił się gniew. Mięśnie ciała napięły się do gotowości.

-Poczekaj tu ja się nim zajmę. - Po czym ruszył w stronę obolałego napastnika.

Natalia wyczuła gniew Mazura i przeczuwając, że mógł by skrzywdzić w afekcie biedaka dodała - Tylko nic mu nie zrób, on nie był sobą. Sam go znasz nigdy się tak nie zachowywał.

- Jak to nie był sobą? -zapytał się unosząc brwi.

- Nie wiem, był jak by opętany. Teraz nie jest. Słuchaj znam go od małego i ty go znasz od małego, wiesz że nie był by zdolny do takich czynów. Poza tym sama go już wystarczająco skrzywdziłam.

Mimo nerwów i emocji które szalały w umyśle posterunkowego w głębi duszy wiedział, że Natalia ma racje. Jedyne problemy jakie sprawiał ten nieszczęśnik, to matce przy ubieraniu go, czy karmieniu.

- Jeśli nie będzie sprawiał problemów to nic mu się niestanie, zrobię wszystko według przepisów. Jego nogą zajmie się doktor Kruk.

- Próbowałam się do niego dodzwonić, ale nie odbiera - Odpowiedziała wzruszając ramionami.

- Spróbuj się dodzwonić do Lekarza, ja tym czasem aresztuje to dziecko specjalnej troski - po tych słowach podbiegł do napastnika w celu skucia.
Zamierzam skuć to zwijające się nieszczęście i zabrać go do samochodu. Uważam na niego, a nuż zacznie się jakoś bronić czy coś. Jestem czujny!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 maja 2016, 17:45

Zrujnowany kościółek, niedziela 28 lutego 2016

Dzwonnica niewielkiego kościółka zawaliła się wiele lat wcześniej, dlatego kręcący na wszystkie strony głową Ordycz dostrzegł zrujnowaną budowlę dosłownie w ostatniej chwili, pomiędzy pniami gęsto rosnących drzew. Podjechawszy na skraj zagajnika dziennikarz wysiadł nieśpiesznie z samochodu, wyciągnął ze schowka latarkę i sprawdził zasięg na ekranie komórki.

Kościół pod wezwaniem świętego Jana został poważnie uszkodzony w ostatnich latach wojny, zaś po '45 nikt się już nie zajmował. Ceglana budowla niszczała z roku na rok. Zawaliła się nie tylko dzwonnica, praktycznie cały strop runął dawno temu, a drewniane szczątki zniknęły zabrane zapewne przez miejscowych na opał. Pozostała jedynie ziejąca otworami wybitych okien skorupa z cegieł, porośnięta mchem, upstrzona odchodami gnieżdżących się w załomach ścian gołębi.

Tomasz zrobił budowli kilka zdjęć w miarę zbliżania się do ruin. Nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że przeniósł się do zupełnie innego świata, do sceny z postapokaliptycznego filmu, na którym zachłanna przyroda pochłaniała resztki pozostałości po ludzkiej cywilizacji. Do podeszw butów kleiły mu się wilgotne od deszczu zeszłoroczne liście, gnijące przez względnie ciepłą zimę.

W pobliżu nikt nie mieszkał. W drodze do kościółka Ordycz minął tylko jedno zapuszczone gospodarstwo, położone dobre dwa kilometry od ruiny. Dziennikarz zachodził przez chwilę w głowę, czym kierował się zamożny Dornitz sponsorując budowę obiektu sakralnego w takim oddaleniu od ludzkich siedzib. Z kościółka bliżej było w zasadzie do oddalonego o kilometr brzegu morza niż samego Dźwirzyna, aczkolwiek Ordycz nie mógł wykluczyć, że w latach budowy obiektu w okolicy znajdowały się jakieś wioski bądź folwarki unicestwione później wojenną pożogą.

Szelest liści ustąpił miejsca zgrzytowi kawałków gruzu. Mężczyzna przeszedł przez nieforemny otwór będący pozostałością po głównych drzwiach przybytku, zagłębił się w pozbawioną sklepienia nawę. Pomiędzy wejściem, a pustym podwyższeniem dawnego ołtarza piętrzyły się pryzmy zmurszałego gruzu. Tu i ówdzie na ścianach można było dostrzec pozostałości zniszczonych wodą fresków, niemal całkowicie starte erozją z łuszczącego się tynku.

Zaintrygowany sakralnymi malunkami, Ordycz przyjrzał im się uważniej wodząc czubkami palców po chropowatych ścianach budowli. W jednym miejscu natrafił na czytelniejszy od pozostałych fresk, przedstawiający jakąś ludzką postać w aureoli, stąpającą po falach morza bądź jeziora. Reporter domyślił się, że spogląda na Chrystusa bądź patrona kościoła, apostoła Jana, opiekuna rybaków. Z wodnej toni wokół nóg postaci wynurzały się prawie nierozpoznawalne kształty przywodzące na myśl rybie głowy, skierowane ku człowiekowi w aureoli.

Ściana zakrystii rozsypała się w stertę pokruszonych cegieł, odsłaniając widok na położony za kościółkiem ogród. Ordycz przeszedł przez wyrwę starając się nie potknąć na rumowisku, obrzucił wzrokiem zdziczały ogród próbując wypatrzeć coś w gąszcz kolczastych krzewów i młodych drzew. Spośród różnych kamiennych kształtów mogących być pozostałościami po przybudówkach kościoła rozpoznał tylko wielką studnię, częściowo przesłoniętą kamienną płytą, ukrywającą swe dno przed oczami ciekawskich w nieprzeniknionej ciemności.

Ordycz oszacował w myślach, że przybytkowi pozostała jakaś dekada, może dwie przed obróceniem się w całkowitą i nierozpoznawalną dla nikogo ruinę.
Opis wstępnych oględzin w fabularce - jakieś dodatkowe deklaracje?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 maja 2016, 17:22

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016

Nastoletni nożownik nie próbował stawiać oporu. Posterunkowy bez większego wysiłku przewrócił go na brzuch, wykręcił obie ręce i skuł je noszonymi w kurtce kajdankami. Falenty przez cały ten czas stękał coś niezrozumiale i płakał, sprawiając wrażenie człowieka całkowicie rozbitego psychicznie i balansującego na pograniczu nerwowego załamania.

- Nie rób żadnych głupich rzeczy, Maciek - pouczył go surowym tonem Mazur - I tak będziesz miał kłopoty, rozumiesz? Kłopoty.

Słysząc ostatnie słowa gliniarza nastolatek zaczął płaczliwie zawodzić, przewracając przy tym cały czas oczami. Marcin westchnął ciężko nie potrafiąc znaleźć w sobie potępienia dla niepełnosprawnego chłopca, posadził go na mokrym piasku ograniczając dalszą konwersację do wymownego pogrożenia więźniowi palcem. Stan psychiczny Falentego uniemożliwiał podjęcie jakichkolwiek służbowych czynności względem jego osoby - chłopak wymagał jak najszybszego przewiezienia do specjalistycznej placówki zdrowotnej.

- Wszystko pod kontrolą - policjant pomachał uspokajająco dłonią w stronę Natalii. Widząc ów gest dziewczyna zbliżyła się do obu mężczyzn obserwując z współczuciem zapłakanego Macieja.

- Jest w fatalnym stanie - zauważyła ściszonym głosem - Musiał doznać ogromnego wzburzenia, normalnie nigdy się tak nie zachowywał. Boję się pomyśleć o tym, że mógł się natknąć na jakieś dziecko.

- Na pewno cię nie zranił? - zapytał raz jeszcze posterunkowy - Nie uderzył?

- Nie - odparła Natalia podnosząc wymownym gestem ściskany w dłoni nóż - Zdążyłam go na czas rozbroić. Dzwoniłam do Kruka. Wciąż nie odbiera.
Nastolatek został skutecznie spacyfikowany. Na plaży wciąż żadnych świadków. Mazur musi teraz podjąć decyzję, co zrobi z chłopakiem: puści do domu, zamknie w areszcie w miasteczku czy od razu zadzwoni po pogotowie mogące zawieźć Maćka do psychiatryka. Jest też okazja do ewentualnych oględzin bardzo nietypowej broni napastnika.

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 07 maja 2016, 20:40

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016

- jedziemy na posterunek - rzucił Marcin ni to do chłopaka ni to do Natalii, podnosząc kalekę z piasku.

Z początku posterunkowy próbował Maćka tylko prowadzić, podtrzymując go od tej strony, z której jego noga była niesprawna. Natalia niechętnie zbliżyła się do nich chcąc ofiarować swoją pomoc ale po chwili policjant postanowił go po prostu zanieść, nie mógł słuchać jak dzieciak cierpi i zawodzi z bólu. Po drodze Mazur rozglądał się jeszcze czy aby na pewno nie ma żadnych świadków całego zajścia.

Posterunkowemu z każdą chwilą robiło się żal młodego napastnika. Zwłaszcza gdy Natalia wielkodusznie wstawiła się za Maćkiem. Nie miał jednak pewności czy nie spróbuje tego kiedyś ponownie. Odwieczny dylemat ciągu przyczynowo skutkowego, w którym to wybór wypuszczenia lub zatrzymania przestępcy, może zniszczyć lub nawet zakończyć czyjeś życie.

W końcu co jeśli wypuszczę go a jemu znów palma odbije? Krew będzie na moich rękach bo tego nie dopilnowałem. Patrząc jednak na niego nie mógł uwierzyć, że w ogóle jest wstanie rzucić się na kogoś w celu zabicia. Co mu odbiło?

-Zamierzasz wnieść oskarżenie? -Zapytał Natalię wyczekując odpowiedzi.

Natalia spojrzała na niego zaskoczona, nawet nie przyszło jej to do głowy.

-Nie, nie chce - Powiedziała z lekką chrypką w głosie.

Posterunkowy wtłoczył młodzieńca na tylne siedzenie pojazdu i zapiął go pasami. - Będzie trochę niewygodnie ale będziesz żył. - po czym spojrzał w stronę pani weterynarz. Dziewczyna wciąż trzymała w ręce sztylet chyba zupełnie nieświadomie. Uchwyciwszy jej spojrzenie wskazał na przedmiot.

-Zatrzymam ten sztylet mimo wszystko jako materiał dowodowy. - Powiedział do kobiety zabierając broń w celu schowania do worka na dowody. Kiedy chwytał za rękojeść dziewczyna zatrzymała na chwilę wzrok na jego ręce, marszcząc delikatnie brwi próbując sobie przypomnieć kiedy zdążył założyć rękawiczki. Musiała być naprawdę oszołomiona skoro to przeoczyła. Posterunkowy powiódłszy za nią wzrokiem dopiero teraz dostrzegł że w całym tym zamieszaniu nie zdjął rękawiczek, które założył penetrując dom Bukowskiego. Przez chwile przyglądał się ostrzu, szukając jakiegoś podpisu, było w nim coś pociągającego co pochłaniało jego myśli. Z trudem oderwał wzrok od przedmiotu chowając go do schowka w samochodzie.

Zabieram cię na posterunek - powiedział do chłopaka siadając za kierownicą. - prześpisz się w celi i przemyślisz swoje zachowanie. Na twoje szczęście Natalia nie chce wnieść oskarżenia i pewnie nastawi ci dzisiaj tą rzepkę. Jednak zanim się to stanie chciałbym wiedzieć trzy rzeczy. Dlaczego zaatakowałeś Natalię, co tu robiłeś i skąd masz tą broń?

Trzasnęły drzwi zamykane od strony pasażera, obok posterunkowego usadowiła się pani weterynarz i właśnie próbowała zapiąć pas.

Mazur nigdy nie umiał dogadywać się z osobami niepełnosprawnymi. Miał nadzieje, że dzieciak tak jak i normalne dzieci w jego wieku pod wpływem adrenaliny i groźby aresztu opowie co się stało... w końcu na usłyszenie odpowiedzi ma sporo czasu.
Ostatnio zmieniony 07 maja 2016, 22:52 przez voodoochild, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 08 maja 2016, 14:12

Ordycz pstryka fotki fresków, by "ocalić je od zapomnienia". Coś mu chodzi po głowie, ale jeszcze nie potrafi tego zwerbalizować.

Chce sprawdzić czy kościółek zbudowano jak należy, czyli w osi wschód-zachód.

Szczególną uwagę zwróci na prezbiterium i ołtarz. Czy budowla posiada wolnostojący ołtarz soborowy?
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2016, 17:49

Zrujnowany kościółek, niedziela 28 lutego 2016

Mając dosyć oględzin ogrodu dziennikarz odwrócił się w stronę zrujnowanego przybytku, próbując ustalić, czy zbudowano go na przyjętej za powszechną normę osi wschód-zachód. Uznał po chwili namysłu, że z grubsza tak, chociaż nie miał w tym względzie całkowitej pewności. W środku budynek był zupełnie opustoszały, nawet po ołtarzu pozostało jedynie popękane podwyższenie.

Podmuchy wiatru wprawiały w ruch gałęzie pobliskich drzew, szeleściły gęstymi krzewami. Do uszu Ordycza dobiegło złowieszcze krakanie jakiegoś ptaka. Podnosząc w górę głowę ujrzał kilka czarnych jak smoła wron kręcących się w koronach drzew.

Dziennikarz podrapał się po głowie, ruszył z powrotem w stronę dziury w ścianie zakrystii. I natychmiast zatrzymał się w miejscu dostrzegając coś, co wcześniej przeoczył. Kilka metrów od wyrwy, pod ścianą znajdował się jakiś kanciasty kształt przesłonięty płachtą spłowiałego brezentu.

Chociaż brezent był podniszczony i naznaczony licznymi dziurami, na pewno nie miał niczego wspólnego z czasami świetności przedwojennego kościółka.
...

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 10 maja 2016, 00:09

Keth napisał(a):

W środku budynek był zupełnie opustoszały, nawet po ołtarzu pozostało jedynie popękane podwyższenie.
Jeszcze pomęczę kwestię ołtarza. To podwyższenie to pozostałość konstrukcji z retabulum czy stołu jaki znamy z każdej współczesnej świątyni?

Jest to o tyle intrygujące, że budowla datowana na przedwojnie, która po 45-tym tylko stała i niszczała nie powinna mieć ołtarza soborowego. Gdyby miała coś takiego, to była by mocna przesłanka do podejrzeń o inne przeznaczenie budynku.

No i oczywiście Ordycz zbada co jest pod brezentem ;)
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2016, 16:16

Zrujnowany kościółek, niedziela 28 lutego 2016

Ordycz podszedł ostrożnym krokiem do skrywającej coś płachty brezentu, podniósł ją lewą dłonią. Spojrzenie dziennikarza przesunęło się po dwóch całkiem nowych wiadrach, szpadlu, zwiniętej ciasno grubej linie. Wiadra i szpadel ubrudzone były ziemią, chociaż rozglądający się bacznie wokół reporter nie dostrzegł w ogrodzie śladów kopania. Ordycz nie miał co prawda całkowitej pewności, ale mógł śmiało założyć, że ktoś korzystał z narzędzi najdalej kilka dni temu, co zdecydowanie przeczyło wszechobecnemu wrażeniu wieloletniego opustoszenia przybytku.

W bardziej zdziczałej części ogrodu rozległ się znienacka ledwie słyszalny trzask gałęzi, poniesiony wiatrem ku ścianie zakrystii. Mężczyzna puścił brezent i obejrzał się ponad ramieniem. Odpowiedziało mu donośne krakanie skaczących z drzewa na drzewo wron. Podnosząc głowę Ordycz uświadomił sobie znienacka jak ciemno zrobiło się w międzyczasie na dworze. Niebo znów tonęło w ciemnych burzowych chmurach, skutecznie odcinając świat od słonecznych promieni. Wiatr przybrał na sile, niósł w sobie zimno przemijającej zimy wnikające głęboko pod ubranie reportera.

Trzask łamanej gałązki powtórzył się chwilę później, ale w tylnej części ogrodu rosło tak wiele zdziczałych krzewów, że mógłby się pośród nich ukryć żubr, a dziennikarz i tak by go nie spostrzegł. Przesiadujące dotąd w ogrodzie wrony poderwały się znienacka całym stadem w powietrze, kracząc gniewnie i donośle odleciały gdzieś za zrujowaną bryłę kościółka.

W ogrodzie znów zapadła cisza zakłócana jedynie szumem chwiejących się na wietrze drzew.
Ordycz natrafił w ogrodzie na ślady czyjejś niedawnej obecności, chociaż nie ma pojęcia, co tajemniczy ktoś miałby w tym miejscu robić. Sam kościółek wygląda bardzo autentycznie, a w jego architekturze nie widać żadnych niepokojących elementów (vide ułożenie osi czy wygląd ołtarza).

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 12 maja 2016, 15:06

Samochód Mazura niedziela 28 lutego 2016

Po wejściu do samochodu posterunkowy zdjął rękawiczki i włożył je do schowka. Zupełnie o nich zapomniał w tym natłoku zdarzeń. W schowku miał dwa woreczki: na czyste rękawiczki i na brudne. Marcin nigdy nie lubił bałaganu dlatego na wszystko znajdywał jakieś miejsce.

Natalia ze zniecierpliwieniem wcisnęła czerwoną słuchawkę na swoim telefonie.

- Doktor Kruk nie odbiera, zdaje się, że będę musiała sama pomóc mojemu prześladowcy. Jedźmy zatem najpierw do lecznicy mam tam parę rzeczy które mi w tym pomogą.

Mazur obejrzał się za siebie wycofując samochodem w stronę ulicy. Przez krótką chwile czuł jak samochód ugrzązł w piasku jednak po rozbujaniu go do przodu i do tyłu bezproblemowo wydostał się z pułapki. W tym czasie miał okazję przyjrzeć się chłopcu. Młodzieniec mamrotał coś nieskładnie. Jak by popadł w jakąś depresję czy po prostu doznał załamania nerwowego.

- Młody uspokój się wszystko będzie dobrze. Obiecuje. Już się nie bój zabierzemy cię do lekarza.

Zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego chcąc sprawdzić czy słuchał co do niego przed chwilą powiedziała.

- Ale... - nim Natalia dokończyła zdanie Mazur wtrącił się w wypowiedź.

- Doktor Kruk jest w lecznicy. Bada przyczynę śmierci twoich zwierzątek. - Z niezwykłą łatwością wypowiedział pół prawdę.

Nastąpiło tu chyba jakieś dziwne przemieszanie kompetencji pomyślała dziewczyna ale nic nie powiedziała tylko znów spojrzała na swój telefon, ta informacja stawia sytuację w nowym świetle... ostatnia myśl wzbudziła jej niepokój.

Po wyjechaniu z wydm Mazur włączył cicho radio szukając wiadomości, może coś będzie na temat pana Bukowskiego lub jakiś okolicznych zdarzeń które mogły by być istotne w śledztwie. Nie znajdując jednak istotnych dla niego informacji przyciszył radio i odezwał się niepewnym głosem.

-Zastanawiałaś się już nad wyjazdem?

-Tak, zastanawiałam i zostaje.

-Dlaczego? Wiesz trochę jest tu niebezpiecznie jak sama zauważyłaś.

-Coś dziwnego się tu dzieje i chciała bym się dowiedzieć co. Normalnie zostawiłabym to tobie ale śmierć moich podopiecznych i atak na mnie - spojrzała podejrzliwie w kierunku Maćka szukając oznak wcześniejszego zachowania i nie znajdując ich dokończyła - sprawiły że dotarło do mnie iż jakiekolwiek stanowisko zajmę, będę w tym uczestniczyć. To już wolę wziąć sprawę w swoje ręce.

-Nie jesteś w tym odosobniona. - Mazur zmarszczył brwi w głębi duszy zastanawiając się czy wyjawić jej sekrety które dręczą jego duszę i pytania na które mogłaby pomóc odpowiedzieć, czy skłaniać ją do wyjazdu w jakieś bezpieczniejsze miejsce? Nim umysł zdecydował, Natalia dodała jak by czytała w jego myślach.

-Zostaje i już! Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.

-Dobrze w takim razie wspólnie spróbujemy dowiedzieć się co się tu dzieje.

Za ich pleców usłyszeli głośny jęk młodzieńca.

- W lecznicy razem z doktorem powiemy ci co odkryliśmy do tej pory.
Jedziemy do lecznicy.:o
Ostatnio zmieniony 12 maja 2016, 15:36 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 maja 2016, 18:16

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Posterunkowy starał się dzielić uwagę pomiędzy Natalię oraz mamroczącego coś niezrozumiale Maćka, przecinając najkrótszą możliwą trasą centrum miasteczka w drodze do lecznicy dla zwierząt. Ruch samochodowy nie był zbyt wielki, ale wlokąca się niemiłosiernie śmieciarka wystarczyła, by pozorny sposkój Mazura zaczął się kruszyć. Policjant z rozmysłem nie poruszał pewnego tematu, ale jego myśli ustawicznie obracały się wokół wrzuconego do schowka noża Falentego.

Już pierwszy rzut oka na broń niedoszłego zabójcy wystarczył, by w umyśle gliniarza zadźwięczały alarmowe dzwonki. Mazur nigdy wcześniej nie widział podobnego noża. Wpasowane w bursztynową rękojeść zębate ostrze sprawiało wrażenie niezwykle starego, pokrytego grubą warstwą jakiegoś osadu kojarzącego się trochę ze skrystalizowaną solą. To nie był nóż spotykany w kuchni czy nawet w sklepie z egzotycznymi militariami. To był jakiś niepokojący swą odmiennością przedmiot w kształcie noża, który mógł być czymkolwiek ze względu na swą nierozpoznawalną na pierwszy rzut oka symbolikę wykonania.

Policjant nie chciał studiować zagadkowej broni w obecności Natalii, dziewczyna była bowiem dość zestresowana, by jeszcze pogłębiać jej nerwowy stan. Mazur obiecał sobie w myślach, że znajdzie na oględziny bardziej dyskretny moment po przyjeździe do lecznicy, gdzie Natalia mogła w międzyczasie zająć się rozmową z doktorem Krukiem.

Policjant miał szczerą nadzieję, że lekarz skończył już przynajmniej częściowo sekcję zmarłych zwierząt. Musiał być naprawdę zajęty, bo chociaż po drodze Natalia zadzwoniła do niego jeszcze trzy razy, ani razu nie odebrał. Mazur pomyślał nawet, że być może doktor wyjechał już z lecznicy wraz z kluczami dziewczyny, uspokoił się jednak skręcając w otwartą bramę posesji.

Samochód lekarza stał na podjeździe.
Dojechaliście na miejsce, czas porozmawiać z Wiktorem i postanowić, co dalej z młodocianymprzestępcą. Osobnym wątkiem jest nóż - być może nie nakreśliłem tego dość mocno w poprzednich wpisach, ale ta broń jest tak niebywale osobliwa, że powinna skupić na sobie niepodzielną uwagę każdego, kto ją zobaczył!

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 13 maja 2016, 18:49

Mam pytania które są mi potrzebne do napisania następnego posta:

1 Czym objawia się upośledzenie tego dzieciaka i jakim jest stanie psychicznym? ... w końcu coś tam próbujemy go uspokoić. :P Ważna sprawa, chce się dowiedzieć od niego w końcu jak ta kosa znalazła się w jego posiadaniu i czemu zaatakował Natalie.

2 Czy światło w Lecznicy jest włączone, czy drzwi są otwarte?

3 Która jest godzina i ile jeszcze mamy czasu do wieczornej mszy. Jesteśmy w końcu umówieni na spotkanie.

4 Czy dojrzałem jakieś inicjały na sztylecie.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2016, 18:55 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ