Czarna Krypta; 26 orakt-ran
Khtan Angano przybył do drzwi Czarnej Krypty w towarzystwie czterech odzianych na czarno świątynnych służbitów, bladoskórych mężczyzn o czarnych tatuażach na czołach i policzkach. Rozpoznał od razu stojącego przy wózku człowieka, Eco dostrzegł to w jego oczach. Unosząc lekko szaty kapłan zstąpił w dół schodów, obrzucany niespokojnymi spojrzeniami przechodniów. Kto mógł, przeszedł zresztą czym prędzej na przeciwną stronę ulicy, tak groźny szacunek otaczał duchownych Morglitha i tak bardzo pospólstwo starało się unikać ich towarzystwa.
- Strażnik kapitana Gnatha - oznajmił Angano zatrzymując się na najniższym schodku i spoglądając z góry na leżące na wózku martwe ciało - Twa wizyta przerwała mi medytację. Oby była tego warta.
- Będzie warta znacznie więcej - Eco wyprostował się dumnie, położył prawicę na rękojeści przypasanej do biodra broni - To podejrzany z zaułka, w którym wyłupywacz oczu zabił znaną nam elfkę. Musiał coś wiedzieć, bo robił wszystko, abym nie zdołał go pojmać. Jego umysł skrywa mroczne tajemnice, świątobliwy khtanie, zapewniam. Wiem też, że czcigodni kapłani Boga Umarłych potrafią rozmawiać z trupami. To dlatego nie wahałem się go zabić, by tylko nie zbiegł bezpowrotnie. Jego wiedza jest do twej dyspozycji, świątobliwy, podobnie jak moja skromna osoba.
Gwardzista przemawiał pełnym egzaltacji tonem, wkładając w swój głos ogromny szacunek i pokorę należną przedstawicielowi znaczącego kultu. Kleryk przyglądał mu się przez dłuższą chwilę w skupieniu. Nie mogąc niczego wyczytać w chłodnym oczach khtana, Eco spuścił skromnie wzrok błądząc nim po zdobieniach pasa Angano.
- Jesteś niezwykle pewien siebie, strażniku - oświadczył kapłan - Ta cecha charakteru może ci przynieść wiele korzyści albo zgubić. Szybko się okaże, jaki los jest ci pisany. Zabrać ciało do Komnaty Szeptów.
Słysząc polecenie Angano, czterej służbici zstąpili czym prędzej po schodkach, podeszli do wózka i zdjęli z niego zwłoki żebraka. Kapłan zaczekał, aż miną go w drodze na szczyt schodów, po czym ruszył śladem tragarzy.
Znaczące chrząknięcie gwardzisty zatrzymało go w połowie kroku.
- Wielki i łaskawy świątobliwy - Eco przypadł na jedno kolano w wyrazie niemalże hołdu, wbił spojrzenie w uszyte z miękkiej skóry buty kapłana - Racz okazać wyrozumienie dla sługi katańskiego prawa i pozwól, abym był obecny w trakcie rozmowy z tym zbrodzieniem. Jestem pewien, że tego oczekuje od mnie mój kapitan, wielki i srogi tan Gnath.
- Misteria Komnaty Szeptów nie są przeznaczone dla innowierców i plebsu - sarknął morglithański kleryk, zaskakując gwardzistę ostrym tonem - Obecność istoty takiej jak ty mogłaby zostać uznana za akt świętokradztwa! Nie widzę, abyś nosił symbol mego boga, najpotężniejszego w zaświatach. Czy oddajesz mu cześć? Czy modlisz się przed Ołtarzem Nocy? Bębnisz pobożnie w ziemię oddając hołd nieumarłym?
Pora się trochę pomęczyć, Dretch, nie ma PD za darmo! Możesz zdać się na wynik testu CH (błaganie o wyrozumiałość), testu WI (podszycie się pod czciciela Morglitha) albo spróbować napisać wstawkę fabularną, gdzie argumentacja Eco przekona mnie (czyli Angano), że kleryk powinien wpuścić BG do Komnaty Szeptów. Generalnie chciałbym też wiedzieć jak mocna jest wiara Eco w Sureliona i jak daleko sięga lojalność gwardzisty względem półboga (pytanie o charakterze przyszłościowym).