: 20 lipca 2017, 16:04
Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran
Każdy kolejny krok wywoływał falę potu na skroni gwardzisty. Rynsztunek bojowy wraz z ciężką zbroją nie był najlepszym towarzyszem do pogoni za występkiem.
Zasrane uliczki, wszechobecne błoto i żerbacy uciekający w alkowy, podcienie wąskie przejścia między czynszówkami wymagałay sprawnego poruszania nogami.
Kiedy zbiedzy coraz bardziej się oddalali Eco wiedział, że nie pozwoli na taką kompromitację i brak posłuszeństwa. Zwolnił kroku, uspokoił oddech, przycelował i oddał strzał.
Żryj skurwysuny - powiedział pod nosem. Świst pocisku rozdarł świat na dwie części. Żywą i martwą. Ulica stała się pusta, nieliczni gapiowie zaglądali przez szpary w okiennicach, zzarogów budynków.
Eco stał już nad ciałem zbiega. Szkoda, że to nie kobieta. Powiedział w sobie w duchu. Zauważył jak miejscowi Chłopskiego Krocza oczekują kolejnych wydarzeń. Strażnik, zauważył młodszego chłopaka, który przygladał się całej sprawie.
Ty! Wrzasnął okropnie. Podejdz tu. Dobrze, wystarczy. Młody chłopak niepewne wychylił się zza sterty drenwianych skrzyń w których gniła kapusta. - Leć po strażników miejskich i przyprowadz ich tutaj. Nie ominie cię nagroda, w ręku straznika zabłyszczała moneta z srebrnym ryjem najwyższego.
Każdy kolejny krok wywoływał falę potu na skroni gwardzisty. Rynsztunek bojowy wraz z ciężką zbroją nie był najlepszym towarzyszem do pogoni za występkiem.
Zasrane uliczki, wszechobecne błoto i żerbacy uciekający w alkowy, podcienie wąskie przejścia między czynszówkami wymagałay sprawnego poruszania nogami.
Kiedy zbiedzy coraz bardziej się oddalali Eco wiedział, że nie pozwoli na taką kompromitację i brak posłuszeństwa. Zwolnił kroku, uspokoił oddech, przycelował i oddał strzał.
Żryj skurwysuny - powiedział pod nosem. Świst pocisku rozdarł świat na dwie części. Żywą i martwą. Ulica stała się pusta, nieliczni gapiowie zaglądali przez szpary w okiennicach, zzarogów budynków.
Eco stał już nad ciałem zbiega. Szkoda, że to nie kobieta. Powiedział w sobie w duchu. Zauważył jak miejscowi Chłopskiego Krocza oczekują kolejnych wydarzeń. Strażnik, zauważył młodszego chłopaka, który przygladał się całej sprawie.
Ty! Wrzasnął okropnie. Podejdz tu. Dobrze, wystarczy. Młody chłopak niepewne wychylił się zza sterty drenwianych skrzyń w których gniła kapusta. - Leć po strażników miejskich i przyprowadz ich tutaj. Nie ominie cię nagroda, w ręku straznika zabłyszczała moneta z srebrnym ryjem najwyższego.
Dobra, doszło do nieporozumienia. Szkoda, napisałbym, że strzelam mu w nogi. Jutro fabularka. Podbiegam do niego i badam, co miał przy sobie. Klnę jak szewc. Może miał informacje, kim był gdzie mieszkał. Dokładnie GO PRZESZUKUJE! Następnie łapie jakiegoś ziomka i wysyłam go po strażników. Ma to zrobić szybko i w podskokach. Grożąc, że jak tego nie zrobi będzie współwinny.
[/center]