Strona 11 z 28
: 18 maja 2018, 17:22
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: Battles[/center]
[center]

[/center]
Światło Gwiazdy Olfenu zalśniło na wyciągniętej dłoni barda. A blask jego przepędził nie tylko cienie, lecz takoż zwątpienie i strach, co się zakradły do serc młodzieńczych. Wszakże, pomni niebezpieczeństwa, co rychło ku nim nadciągało, jazgot potępieńczy czyniąc, posłuchali rady Nętki i schronili się w kręgu. Gdy tylko Rodan wniósł Klejnot Królowej, pomiędzy szare zręby kamieni strażniczych, runy na nich zapłonęły żywo błękitem. Jak gdyby blask Gwiazdy nowej im dodał mocy. Samo powietrze wkoło wędrowców zdawało się wibrować energią, zapowiadając noc dziwów pełną. Wszakże bowiem tutaj spotkać się mieli z Potęgą Mroku. I choć obecność klejnotu cudownego i znaków ochronnych wielce krzepiła młodych wędrowców, zali nie przepomnięli przecie grozy, która ku nim gnała poprzez chychły* ciemne, a ponure.
[center]

[/center]
Ledwo zresztą stanęli kołem, ku mrocznej ścianie boru wyglądając, kiej zza krzów, z rwetesem i wyciem, wypadły na polanę ogary upiorne. Zakręciły się one to tu, to tam, z łbami nisko pochylonymi. Znać szukały prędko, czy kto z ściganych nie umknął dalej w las. Szybko wszakże uporały się ze swym zadaniem i wnet otoczyły krąg kamienny, niczym ławica głodnych cieni, lub ryb zębatych, krążących na dnie ciemnego stawu. Szerokie paszcze, najeżone kłami, ziały upiornym, zielonym ogniem i wonią grzebalnej ziemi. Takiż ogień wypełniał także oczodoły stworów. Z boru znów ozwał się dźwięk rogu, zwiastujący nadejście myśliwych. Na ten sygnał psy rozpoczęły swe granie, zawiadamiając, iż odnalazły i osaczyły zwierzynę.
Gdy patrzycie na Gwiazdę Olfenu strach znika, a co za tym idzie jesteście w stanie podejmować racjonalne decyzje.
Macie wrażenie, że coś się ku wam zbliża przez las i niedługo już będziecie mogli ujrzeć swych prześladowców.
* gwar. chychła - wilgotny las o gęstym poszyciu.
: 19 maja 2018, 12:31
autor: Araven
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Vagar był kontent z wyników niedawnej walki. Na duszę Strażnika padł jednak cień. Uląkł się Mroku. Okazał słabość. Wstydził się tego. Gdyby nie moc Klejnotu i przytomne działania Towarzyszy mogło być źle. Nim sam stawił czoła strachowi, przepędziła go moc artefaktu.
- Chodźcie tu sługusy Ciemności, sami stańcie do boju nie jeno swoje kundle wysyłacie! - wykrzyczał w stronę myśliwych i ogarów wojownik. - Popróbujcie mojej stali!!! - Tak niedawną słabość swoją starając się zapomnieć.
- Druhowie uczynię co mogę, ale w Kręgu nie zdołam Was wszystkich przed wrogami ochronić.
Vagar czeka na myśliwych - nie opuści Kręgu postara się związać walką najgroźniejszych z nich.
: 22 maja 2018, 22:21
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
Trwoga ściskała serce guślarza lodowatymi szczypcami, lecz w jego umyśle kotłowała się również wściekła desperacja zrodzona ze wspomnienia zamordowanej w Kamie rodziny. Mamrocząc coś pod nosem pod wpływem przemożnego wzburzenia, Kallan uklęknął pomiędzy runicznymi kamieniami i starannie zatknął w ziemię swe cztery harpuny. Potem sięgnął obiema rękami do kieszeni spodni, wyciągając z nich zaklęte wcześniej roślinne ziarnka.
Upiorne istoty o kształtach ogarów przyciągały niczym magnes spojrzenie szeroko otwartych oczu Vileny. Pieśniarz Astralu nigdy wcześniej nie widział takich stworzeń, wiedział jednak podświadomie, że reprezentowały one sobą niewysłowione zło.
Guślarz czeka na rozwój wydarzeń. Jego bezcenna sakwa schowana jest w środku kręgu. Harpuny i kostur pod ręką, w dłoniach zaklęte ziarenka.
: 23 maja 2018, 22:14
autor: TatTvamAsi
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Dziękując opiece Naji za znalezienie ochronnego kręgu, Nętka weszła między pokryte znakami kamienie. Głęboki kolor Serca Olfenu odegnał pierwiej dotykający jej umysłu lęk, a także wszelkie ślady niepewności, które wywołał magiczny zew rogu. I chociaż mrok Brodatej Puszczy stał się im zagrożeniem, gdy nieznany wróg był coraz to bliżej swych niedoszłych ofiar, młoda czarownica odczuła w sobie determinację. Nie potoż przecie jej babka a takeż starszyzna Modrego Kamu oddali swe życie, aby strach zmógł ich serca i zmienił ich ducha w li płochego zająca, niezdolnego do działania, a co też do poniesienia cudownego kamienia daleko ku Narna Illiana. Czarownica wzięła głęboki wdech. Dotknęła dłonią ramienia Rodana czując jak z jej palców przepływa buzująca fala energii.
- Druhowie mi zacni, godzino toż to czarno. Lecz nie ulęknijta się, a pamięć o tech co dali za nas życie, pozostanie w nes! Niechoj serca nasze nie tknie lęk! A nim przeciw klętnikom stanemy, Gwiazda Olfenu da nam zapomogę! Niechoj które z was, co rękę ma wolną, kamień na początek walki trzymie. Ino stroch nas tedy nie bodzie!
Wiedźma ma przygotowaną tą złotą kulę ze słonecznym blaskiem w jednej ręce. W drugiej magiczne, oślepiające ziarenka. Przed walą rzuca na Rodana podniesienie Zw. z Przekazania Mocy, a także otoczy się ponownie Aurą z Ziemi (aby chociaż jeden punkt Energii jej został). Wiedźma nie jest pewna do końca, czy to dobry pomysł, ale może nas uchronić przed efektem strachu - niechaj ktoś, kto nie będzie używał dwóch rąk do strzelania z łuku - jak Rodan, trzyma na widoku Gwiazdę Olfenu, aby chroniła nas przed magicznie wywołanym strachem.
: 24 maja 2018, 17:43
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Blask i widok błękitnego klejnotu sprawiły, że mgła strachu w sercu kota rozwiała się niczym przepędzona podmuchem mocnego wichru. Wdzięczny w duchu za działanie artefaktu Amasis ruszył wraz z pozostałymi do środka kręgu zajmując miejsce na jednym z kamieni. Łapki sprawnie zajęły się przygotowaniami do obrony tego miejsca. I choć ponowny widok widmowych ogarów zwiastował niemałe trudności, zwiadowca miał już w gotowości swą dmuchawkę i zamierzał jej użyć bez żadnego wahania.
Najsampierw jednak postanowił się zabezpieczyć zbroją magiczną, którą zwykle przywdziewał w takich sytuacjach.
Zastanawiał się, czy trucizna zawarta w strzałkach będzie działała na te przedziwne stwory, toteż widząc, że wróg na coś oczekuje i upewniwszy się, iż wszyscy druhowie są przygotowani do obrony w środku magicznego miejsca, krzyknął do pozostałych:
- Cokolwiek robicie, nie opuszczajcie wnętrza kręgu, przyjaciele!
Po czym wziął w swe małe płucka wdech, by po niecałej sekundzie towarzysze usłyszeli tylko cichy świst w puszczy pędzącej ku swej ofierze. Niestety pomimo widocznego trafienia żandych efektów ataku nie udało się zaobserwować szaremu strzelcowi.
Rzucam ponownie na siebie magiczną zbroję, po czym przycelowuję w najbliższego z ogarów i strzelam. Jeśli trucizna zadziała, to będziemy mieli chwilowy atut, szczególnie, że w mniemaniu Stuha bezpieczniej będzie rozprawić się z wrogami po kolei, aniżeli wszystkimi naraz, gdy już "boss lokacji" podejdzie
: 25 maja 2018, 20:51
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Gdy tylko wszyscy znaleźli się wewnątrz kamiennego kręgu, Rodan poczuł ogromną ulgę. Wiedział, że towarzysze będą bezpieczni. Skierował swe kroki ku centrum, a gdy tylko tam dotarł, zrzucił z ramienia torbę. Trzymając kamień w dłoni, usiadł zdyszany na ziemi rozglądając się uważnie po okolicy. Tutaj będziemy bezpieczni... - pomyślał przecierając czoło.
Jednak pozostali nie myśleli tak jak bard. Wszyscy zaczęli sposobić się do walki. Vagar i Kallan czekali z gotowym orężem, Nętka rozpoczęła rzucanie zaklęć, a Amasis prócz rzucania zaklęć, zaatakował przeciwników z dmuchawki. Rodan siedział bez ruchu i nie do końca wierzył w to co się dzieje. Ogary, tak jak przypuszczał nie miały żadnych możliwości na wejście do kręgu i były zainteresowane tym co w lesie. Lekki ból w ranie, która pozostała mu po ostatnim starciu odezwał się znów. Odruchowo przycisnął dłoń do żeber, myśląc - Ale piecze cholerstwo... A im strach rozum odjął już całkiem - zacisnął zęby i rozpoczął zbierać siły, aby przemówić do spanikowanych druhów.
- Na naszych przodków! Uspokójcie się i nie marnujcie sił! - krzyknął Rodan.
- Jeno Vagar miecz wyciągnął i mężnie zawołał, to Nętka od razu gotowa do działania spieszyć, myślenie mężom zostawiając... - dodał po chwili, nieco uszczypliwie.
- Nic nam tutaj nie grozi. Nie ma siły, która mogłaby nam zrobić tutaj krzywdę czy to fizycznie, czy też przez czary! - kontynuował. - Odłóżcie broń i uszanujcie to miejsce, jako nam duchy kazali. Te plugastwa rychło odejdą, bo nie wejdą do środka. Cokolwiek jest w lesie, nie ma żadnej władzy w tym kręgu - dodał spokojnie patrząc na ogary, które z spuszczonymi łbami wałęsały się po okolicy.
Rodan uśmiechnął się, wiedząc że ma rację. Dobrze mieć Gwiazdę w ręku... Bez niej już by nas nie było - pomyślał radując się, że trzyma tak wielki skarb.
: 01 czerwca 2018, 13:30
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]
Podkład: Spooky Forest Ambient[/center]
Wtem wicher potężny w bór mroczny uderzył, aże prastare chojory stęknęły głucho, ogromną siłą do ziemi przygięte. Zdało się, iż w wyciu żywiołu krzyki się jakieś ozwały, tętent kopyt i ogarów granie. Zara jednak ucichło wszystko, jakby nożem urżnął. W powietrzu jeno tańcowały jeszcze przez chwilę zerwane liście, opadając tu i ówdzie na murawę. Młodzi wędrowcy stali bez ruchu, nie śmiąc drgnąć ni odetchnąć głębiej. Oczy w czerń lasu wbili, świadomi, iż oto nadeszła chwila spotkania z nieznanym. Nawet psy upiorne znieruchomiały na te kilka uderzeń serca, takoż ślepia ku puszczy kierując, w oczekiwaniu swych panów.
[center]

[/center]
I oto, niczym koszmar lub złe wspomnienie, z mroku wyłonili się trzej jeźdźcy. A milczenie ciężkie i straszne okrywało ich, jakby kirem śmierci. Wszyscy dosiadali rosłych jeleni, z których ślepi buchał ten sam jadowity ogień, jaki wypełniał paszcze tłoczących się pod ich kopytami psów. Myśliwi uzbrojeni byli w długie włócznie i miecze, odziani godnie, niczym łowczy dworscy, w zielony i czarny jedwab. Tam wszelako, gdzie twarz mieć ludzką powinni, widać było jelenią czaszkę, rogami wyniosłymi ozdobioną. Przeca zgadnąć nie szło, czy owe zjawy potworne poprzez Mroczne Moce tak odmienione są, zali były to jeno hełmy, mające strach w sercach ofiar budzić? Ostre zęby poroża błyszczały w blasku Cudownego Klejnotu szkarłatem świeżej krwi. Ciemna posoka spływała także po kościach czaszek, kapiąc na bogaty ubiór przybyłych. Barwiła także ich dłonie i ostrza włóczni. Wszakże tamci zdawali się nie zwracać uwagi na lepką czerwień. Zatrzymali się na skraju lasu, przyglądając się przez chwilę młodym wędrowcom, stojącym w kręgu. Za czym poczęli zbliżać się, niespiesznie, świadomi tego, że zwierzyna nie zdoła im już uciec, a pościg zakończył się.
- Bywajcie! - rzekł w końcu najwyższy z nich, stając przed kręgiem na długość włóczni. Mówił spokojnie, przyjaźnie niemal, jakby nie lęk przyszedł budzić, lecz zgoła pomoc ofiarować. Wszak wiejący z jego strony wiatr niósł zapach otwartej mogiły i krwie, świeżo przelanej. A oczodoły jeleniej czaszki ciemne były, głębokie i nieodgadnione...
[center]

[/center]
- Nie lękajcie się, wędrowcy - prawił dalej, unosząc prawą dłoń w geście pokoju. - Nic wam z wszak naszej strony grozić nie musi. Po prawdzie, przybywamy tu, nie by was ukrzywdzić, lecz by pomóc wam dźwigać to ciężkie, a kłopotliwe brzemię - to mówiąc wskazał na Gwiazdę Olfenu, jaśniejącą w dłoni Rodana. Bard odruchowo wzniósł ją nieco wyżej, a wtedy ogary zaskomlały i cofnęły się strachliwie. Łowczy jednak ustali w miejscu, nie lękając się najwyraźniej blasku cudownego kamienia.
- Klnę się na ciemność Brodatej Puszczy i na kości me, próchniejące w objęciu jej korzeni, iż jak tylko klejnot nam oddacie, odejdziemy stąd - kontynuował myśliwiec układnie. - Koniec to będzie wszelkich trosk waszych i trudów, bowiem nikt już ścigał was nie będzie, ni tu, ni w koszmarów krainie. Pozwólcie więc wspomóc się w tej ciężkiej doli. Oddajcie Gwiazdę, kiedy prosim grzecznie. Wszak przez nią jeno nieszczęścia same i śmierć marna was czeka.
Wszyscy myśliwi budzą w was strach, aczkolwiek efekt ten jest chwilowo negowany przez fakt, iż widzicie także Gwiazdę Olfenu. Niemniej nawet w tej sytuacji, obecność łowczych wywołuje w was pewien niepokój i proszę o odpowiednie wczucie się w postacie.
: 02 czerwca 2018, 17:30
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Strażnik wzdrygnął się na widok obcych, którzy nienaturalny lęk budzili. Krąg i moce Dobra chroniły jednak jego i Towarzyszy. Wojownik pokonał zwątpienie, ponownie nie stchórzę obiecał sobie w duchu.
- Powiadasz tedy, że pomóc Nam przybyliście, drzemię dźwigać ? Klejnot wam oddać mamy?. Życiem nas darujecie? A Naszym bliskim w osadzie wyrżniętym takoż życie wrócicie, wy psy i raby ciemności?
- Hm chyba całkiem zdurniałeś poczwaro. Sami po niego przyjdźcie i weźcie go sobie. Problem w tym, że nie możecie. Za słabi jesteście by Krąg przekroczyć, a nawet jak to uczynicie stal i magia Nasza na Was czeka.
- Jakbyś nie zrozumiał Gwiazdy Olfenu nie dostaniecie pókim żyw.
Co pewnie nie potrwa długo, pomyślał Vagar.
Mimo wszystko nie wierzę tak w pełni w moc Kregu, miecza nie chowam, opuszczam go nieco w dół.
: 02 czerwca 2018, 18:05
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Gwałtowne słowa młodego wojaka, nie zbiły z tropu złowróżbnego myśliwca.
- Vagarze - odezwał się spokojnie, a spojrzenie pustych oczodołów czaszki skupiło się na Strażniku. - Jestli tego chcesz, by wasi bliscy wrócili do życia, to jesteśmy w stanie ubić interes. Mroczni Bogowie są w stanie ofiarować wiele tym, którzy spełniają ich prośby. Wskrzeszenie kilku ciał jest zaiste drobnostką, w obliczu Ich potęgi. Oddajcie nam jeno klejnot, z znów ujrzeć będziecie mogli swych najbliższych...
- Nie pozwólcie im czekać - dodał ochrypłym szeptem łowczy, stojący po lewej stronie przywódcy. - Wszakże dusze ich cierpieć muszą okrutne męki w zaświatach... Bowiem każdy, kto sprzeciwi się Ciemności będzie cierpiał po śmierci przez wieczność. Wy wszakże nie musicie iść tą drogą. I swym bliskim bólu oszczędzić możecie. Wystarczy, że oddacie kamień, a wszystko będzie jako było wprzódy...
: 03 czerwca 2018, 07:48
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
- Pewnie, żebym chciał by moi bliscy i wszyscy zabici w wiosce do życia wrócili. Ale to wbrew wierze w Naszych Bogów. Życie dają ono jedno. Przerwana nić życia powoduje, że do świata umarłych dusza zmarłego się oddala. Wyrywanie jej stamtąd to gwałt na Naturze i prawach boskich, które ja szanuję, Wy zaś nie.
- Ci co by wrócili nie byliby sobą, byliby źli i jako żywe trupy, Wam podobne. Bowiem wy mi zaś szczęśliwych i dobrych z żadnej strony nie przypominacie. Prędzej szyderstwem z życia jesteście. Złem przesiąknięci i potrzebą służenia waszym Mrocznym Bogom.
- Ci co zginęli dobrymi ludźmi byli, żadnych mąk oni nie cierpią. Tedy ratować ich dusz od mąk nie trzeba.
- Interesu nie ubijemy, klejnot zostaje z Nami, Was zaś Panowie wasi pewnie nagrodzą sowicie, za to, że ich zawiedliście. Wszystkiego dobrego życzę - zgrzytając zębami dodał Vagar.
: 03 czerwca 2018, 10:45
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan przysłuchiwał się rozmowie jaką prowadził Vagar z plugawymi istotami, które przyszły z lasu. Napięcie narastało z każdą następną chwilą. Młody bard ściskał mocno klejnot w ręku, zdając sobie sprawę że jego obecność dodawała mu sił, wypędzając z serca uczucie przerażenia. W rozmówcach po za kręgiem było coś nienaturalnego i obcego. Coś co nie pozwalało oderwać Rodanowi od nich wzroku, kusząc swoją mroczną magią i złowrogą potęgą. Bard zaczął przeczuwać, że wrogowie są bardzo niebezpieczni i rozprawiliby się z młodą drużyną w kilka chwil. Postanowił włączyć się do rozmowy, aby wspomóc Vagara w jego stanowisku:
- Vagar ma rację! Jesteś jadem, który plugawi tą ziemię. Twoje słowa są zatrute, a język mówi jeno lepkie kłamstwa. Nie namówisz żadnego z nas do oddania klejnotu - Rodan wyprostował się, starając się maskować niepokój.
- Wracajcie do swojego pana, który was tu posłał i przekażcie mu, że wasze próby spełzły na niczym. Na pewno będzie pełen zrozumienia i okaże litość. Nic tu po was. Gwiazda pozostanie w mych rękach, albowiem Bogowie tak zadecydowali. Idź precz skomleć swemu panu o swojej porażce pomiocie ciemności.
: 03 czerwca 2018, 13:19
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
- Vagarze, Rodanie - zasyczał łowczy stojący po lewej - serca musicie mieć z kamienia, skoro od waszych bliskich się odwracacie i ujrzeć ich ponownie nie chcecie. Ale co z tobą, Kallanie? Czy i ty, z Wodnego Rodu się wywodząc, przepomnisz o swej rodzinie? Nie pragniesz li ujrzeć swej lubej matki i babki? Ni drogiego ojca? - sączył swój jad nieumarły - Bogowie Światłości was okłamują. Można powrócić z krainy umarłych. Czy wiedząc to, skażesz swych bliskich na zatracenie? Kallanie, Kallanie, ich znękane dusze pokładają w tobie ostatnią nadzieję...
- Łacno naszą szczodrość odrzucacie - warknął myśliwiec z prawej - może więc chcecie zakosztować naszych włóczni? Nigdy one krwie nie syte... Dalej, nie kryjcie się w tym kręgu, jako szczury! Chodźcie i zmierzcie się z nami! Nam lęk zarzucacie, a sami szczekacie jako psy, za płotem skryte bezpiecznie! Inaczej byście zaśpiewali na otwartym polu! Vagarze, Rodanie, co by na to wasi ojcowie powiedzieli, wiedząc, że nie chcecie śmierci ich pomścić w walce? Pewnikiem nazwaliby was tchórzami i wyrzekli się takich synów plugawych! Jeno hańbę przynosicie im po zgonie!
Przywódca myśliwych nie odezwał się, skrzyżował jeno ręce na piersiach, słuchając przemów swych towarzyszy. Najwyraźniej czekał na to, któremu z nich uda się potrącić czułą strunę w sercach młodych potomków Olfenu.
: 03 czerwca 2018, 14:32
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
- Nie słuchajcie ich przyjaciele! Będą mówić, kusić i bogowie raczą wiedzieć co jeszcze, ale wiem jedno... Nie możemy oddać im Gwiazdy, jako żeśmy przysięgli naszym ojcom. Te kreatury szczują i grają na naszych emocjach - powiedział do pozostałych w kręgu.
- Puste są wasze słowa i nie mają one żadnej wartości. Jedyne co oferujecie to śmierć, ból i łzy, dlatego nie możecie wejść do tego kręgu. A te pokrzykiwania uwłaczają mojej inteligencji i póki tu jestem, wasze zbrukane krwią łapska nie dostaną Gwiazdy. Możecie jeno gadać jak baby na targu, bo tylko to wam zostało, ale i tak nie kupię waszej trucizny - powiedział nie kryjąc oburzenia.
- Wpierw słodko żeś gadał, że chcecie nam pomóc, a teraz twój towarzysz chce naszej krwi upuścić, a ty ręce zakładasz - zwrócił się bezpośrednio do tego, który mówił jako pierwszy.
- Jesteś kłamliwym padalcem i nic tu nie wskórasz. Powinieneś dobrze wiedzieć, że Gwiazda nie pozwoli wpłynąć na nasze umysły. Daremny twój trud i zdradzieckie ujadanie tego bydlaka po lewej. Powtórzę jeszcze raz... Wracajcie do swego pana, powiedzieć o swojej porażce. Niech jego gniew przeleje się na wasze sczerniałe łby.
: 03 czerwca 2018, 17:06
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
Kallan jeszcze nigdy nie czuł się równie potężnie rozdarty emocjami, co tego strasznego wieczoru w Brodatej Puszczy. Kiedy spoglądał na upiornych łowczych, nogi miękły mu w kolanach, a w głowie jakiś półzwierzęcy skowyt odbierał zdolność trzeźwego myślenia. Kiedy jednak roztrzęsiony wzrok Vileny padał na dzierżoną przez Rodana Gwiazdę, w serce guślarza wlewała się lepka niczym gorący miód fala spokoju i nadzwyczajnego odwagi.
Świadomy tego, że jego umysł jest ofiarą ścierających się ogromnych i prastarych mocy, Pieśniarz Astralu starał się nie przyglądać zbyt długo piekielnym prześladowcom.
- Żadne z nas nie ulegnie, albowiem proroctwo przewidziało tę chwalebną chwilę - zełgał starając się, aby w jego beznamiętny głos nie wdarła się zdradliwa nuta słabości - W mrocznym miejscu i o mrocznej porze mieliśmy się zetrzeć ze sługami Ciemności i mężnie obrócić w proch ich cielesne powłoki z pomocą mocy drzemiącej w kamiennym kręgu. Jest wieczór i są plugawe istoty, tedy niechaj się proroctwo wypełni.
Ściskając w lewej dłoni zaklęte wcześniej ziarenka ostu, Vilena podniósł z ziemi wciśnięty wcześniej w grunt harpun i wymierzył jego ostrze w przywódcę upiornych myśliwych.
- Ostatnia to chwila, byście odstąpili z goryczą porażki w sercach, wszelako z ocalonymi dupami - oznajmił z emfazą zrodzoną z rzutu okiem w światło Gwiazdy - I nie wystawiajcie na próbę cierpliwości potomków bohaterów Dawnych Czasów, albowiem w krwi naszej drzemie moc, na wspomnienie której truchleją nawet takie paskudy jak wy. Won stąd, nim mnie złość poniesie! A ty, zacny Rodanie, zaśpiewaj im na pożegnanie pieśń jaką żałobną.
Guślarz tak wystawia harpun, żeby szpic broni nie wyszedł poza granicę kręgu, inaczej który łowczy mógłby mu próbować wyszarpnąć broń. Czy jest możliwy jakiś test na coś tam, żeby sprawdzić czy łowczy się nie zlękną i nie czmychną? (ja na ich miejscu bym się nie zastanawiał, jeno czmychał).
: 04 czerwca 2018, 15:42
autor: Sigil
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Dwaj myśliwcy stojący po bokach swego przywódcy może i chcieliby coś odrzec, jednak ten uciszył ich ostro:
- Milczeć! Wystarczy tego ujadania.
Po czym zwrócił się ponownie do Powierników Gwiazdy, tonem układnym i grzecznym, jako wprzódy:
- Słusznie prawisz Rodanie i ty Kallanie takoż, wybaczcie więc mym towarzyszom ich słowa niebaczne - przemówił niby ze smutkiem. - Zaiste nasza to wina, iż nie od razu poznaliśmy się na waszym sprycie i godności. Po prawdzie, marną wam przedstawiliśmy ofertę, pozwólcie mi więc przeprosić i naprawić ten błąd haniebny.
Sięgnął za pazuchę, wydobywając sporych rozmiarów wypchany mieszek:
- Gwiazda doprawdy o wiele więcej jest warta, o czym pewnie wiecie. Nie godzi się więc iżbyśmy za nią uczciwie nie zapłacili. Cóż rzekniecie na to? - zapytał chytrze wysypując na dłoń zawartość sakiewki. W oczach zebranych zalśniły tam szafiry najczystszej wody, szkarłatne rubiny, lśniące perły i brylanty, sypiące iskrami. Młodzi zdumieli się na ten widok, bowiem jako żywo, takich skarbów nigdy na oczy nie widzieli. Nawet więc w tej trudnej a mrocznej chwili, widok ten niespodziany na moment zupełnie ich osłupił. A łowczy kontynuował chyżo:
- Wszystkie te skarby mieć przecie możecie. Toż klejnot o który zabiegamy jeden jest ino, w zamian za niego zaś oferujemy bogactwa jakich nie ma wielu panów Imperium. Pomyśl jeno Rodanie, toż nie musiałbyś jako chudopachołek w koszulinie biegać, lecz w stroju godnym twej profesji, na mistrzowskiej lutni na dworze książęcym grać. A ty, Vagarze, pomnij, jakiego rumaka bojowego mógłbyś kupić za to, a także miecz i zbroję przednią, lśniącą - cmoknął z podziwu, jakby rozkoszując się obrazem, który malował przed oczyma młodego wojownika. - Sam jej widok strach by budził w sercu twych wrogów. Pomyśl Nętko o pięknych sukniach ze złotogłowiu i atłasu, o naszyjnikach, nausznicach i broszach w jakie ozdobić byś się mogła. Toż i elfki z Cesarstwa zazdrościłyby ci tych cudności!
- A ty, Kallanie, czy mógłbyś odmówić tego bogactwa? - kontynuował przesypując skarby z dłoni, na dłoń. - Toż ile dobrego mógłbyś z jego pomocą uczynić! A ile ksiąg pełnych mądrości zakupić, byś mógł uczonych magów w wiedzy przewyższyć! Amasisie, zobacz, jakie piękne kulki... Jak się błyszczą, jak skrzą cudnie, wołając cię do siebie - przesunął kilka wielkich pereł między palcami, rzucając na pyszczek kota świetlne refleksy.
- A to co tu widzicie, to ledwo skrawek owego niezmierzonego skarbu, który wam przyrzekamy, jeśli Gwiazdę oddacie. Zali bowiem nie godzi się istotnie, by potomkowie tak zacnych rodów jako powsinogi i nędzarze włóczyli się po lesie, w nędzne koszuliny i buty z łyka odziani. Aż żal zaiste patrzeć na was. Weźcie więc te skarby i zapomnijcie o troskach. Zacznijcie żyć tak, jak zawsze marzyliście o tym. Toć wystarczy tylko wyciągnąć rękę... Nie lękajcie się... To wszystko może być wasze... - kusił.
Mimo sytuacji widok skarbów jakie pokazał wam myśliwy zrobi na was pewne wrażenie. Proszę więc o wczucie się w postacie, które w swoim życiu widziały może na raz kilka denarów i na tym koniec. Nie twierdzę co prawda, że z miejsca zaczniecie ich pożądać, ale z pewnością nie przejdziecie obojętnie obok tego popisu bogactwa. Te klejnoty są warte więcej niż była całą wasza wieś.