Strona 11 z 14

: 26 marca 2018, 22:48
autor: Kargan
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:28

Zwolniwszy kciukiem niemal całkowicie opróżniony magazynek Maurer zerwał z pasa pełny bęben i błyskawicznie podpiął go jednocześnie przeładowując Jaspis'a. Nie czekając na reakcję lekko oszołomionych szybkością Obcego operatorów Franz ruszył biegiem śladem Inki.

- Kurwa, kurwa kurwa !!! - przytłumione hełmem wołanie Franza rozbrzmiewało niczym mantra mająca na celu utrzymanie gromowca przy zdrowych zmysłach
Do przodu, do przodu, do przodu !!! Rzuciłbym granatem, ale szkoda mi trochę tej Inki...

: 26 marca 2018, 23:22
autor: Oggy
Biegnę, biegnę, biegnę, już od ostatniego postu. Jak Inka go nie dorwie to żaden z nas go nie dogoni.

: 26 marca 2018, 23:34
autor: Keth
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:29

Dzierżąc oburącz przeładowaną broń, specjalista Maurer rzucił się w kierunku pomieszczenia, w którym moment wcześniej zniknął obcy, a następnie goniący za nim pies. Biegnący tuż obok żołnierz WOT, opiekun ujadającego szaleńczo irasiada, bez trudu dotrzymywał gromowcowi kroku mierząc w kierunku szeroko otwartych drzwi gabinetu z MSBS-a.

Wściekły charkot psa przeszedł bez ostrzeżenia w pełen cierpienia skowyt, przypominający dźwięki wydawane przez zwierzę obdzierane żywcem ze skóry.

- Inka! - zawył szeregowiec Dampc, głosem człowieka, który cierpi równie strasznie, co jego czworonożny przyjaciel - Inka!

Coś eksplodowało za plecami obu żołnierzy z potwornym hukiem, tnąc powietrze gradem odłamków, zrywając z sufitu panele i podłużne lampy, przewracając podziurawione wcześniej kulami medyczne sprzęty i szafki. W przeszklonych drzwiach pokojów natychmiast wyleciały wszystkie szyby. Obaj wojskowi padli odruchowo na podłogę, osłaniając głowy rękami, czując na plecach podmuch eksplozji. Mimo przeraźliwego dźwięczenia w uszach słyszeli czyjeś przeraźliwe wrzaski bólu i plugawe przekleństwa.

- Jezus Maria, to nalot! - wrzasnął zdezorientowany sierżant Mrozik - Chcą rozpierdolić cały szpital!

Skowyt Inki urwał się w jednej chwili, umilkł niczym ucięty nożem. Czerń otwartych drzwi jęła się kojarzyć rozpłaszczonemu na podłodze szeregowcowi Dampcowi z bramą piekieł, tylko czekającą na pochłonięcie duszy pierwszego śmiertelnika, który przez nią przejdzie.
Ten wybuch za plecami to oczywiście żaden nalot, ale większość z Was nie może tego wiedzieć! W takich okolicznościach wszystko jest możliwe, włącznie z punktowym uderzeniem za pomocą taktycznego ładunku nuklearnego!

: 27 marca 2018, 00:02
autor: Kargan
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:30

Leżący na podłodze Maurer obrzucił szybkim spojrzeniem znajdujące się za nim wejście do korytarza, w którym został Szukalski z kilkoma gromowcami z sekcji Antoni. Postrzelane drzwi przesłaniały kłęby kurzu i pyłu z rozerwanych jakimś wybuchem płyt regipsowych, którymi wyłożone były ściany i sufit korytarza. W kłębach pyłu nic nie było widać jednak Franz zdał sobie sprawę z tego, że nie był to absolutnie żaden nalot bo wtedy nie widziałby już w ogóle drzwi a może i reszty budynku. Hełm ochronił operatora przed akustycznymi skutkami eksplozji, ale leżący obok Dampc jęczał bezradnie trąc zakurzone oczy.

- A chuj ci w dupę jebany ufoku - warknął do siebie Maurer - Chcesz się bawić ? To zatańczymy !

Wciąż leżąc przed czernią otwartych drzwi Maurer położył przed sobą Jaspisa i zerwał z uprzęży dwa odłamkowe granaty. Wcisnąwszy kciuki w obręcze zawleczek wyrwał je i błyskawicznie cisnął w czerń otworu zakrywając sekundę później głowę swoimi ramionami.

- Jupikaej... - zdążył jeszcze krzyknąć Franz
Jak odchodzić to z hukiem...

: 27 marca 2018, 00:20
autor: 8art
- Wlazimy tam i bierzemy pomieszczenie sektorami i walimy zaporowymi seriami po kazdym sektorze! Nie ucieknie skurwysyn przed wszystkimi kulami! - rzucil w eter nabuzowany adrenaliną Milcarz, czekając na detonacje.

: 27 marca 2018, 01:14
autor: czegoj
Przepraszam, że zapytam - ale czy ja mam jeszcze coś do powiedzenia w tym temacie?:|

: 27 marca 2018, 01:29
autor: Oggy
Czas zwolnił a potem zatrzymał się. Ostatnia osoba na jakiej mu zależało właśnie odeszła w najbardziej absurdalny sposób - pochłonięta przez inwazję krwiożerczych mutantów. Niezależnie jednak jak kretyńskie to było nie miał już jedynej przyjaciółki. Prawie nic nie miał.

Przecież to kurwa nie moja wojna, to coś wytłucze ich po kolei, wypierze im mózgi a na końcu i tak zgniotą nas kolejnym nalotem. Zwyczajnie bez szans, oni wszyscy są po prostu martwi. Już ich nie ma... Tędy można przecież uciec jakimś oknem, ja jestem zwykłym WOTowcem...

Czas wisiał sobie nietknięty, gdzieś pomiędzy "J" a "u" krzyczanym przez Specjalsa obok. Lewa ręka zsunęła się z MSBSa na udo gdzie w przeszytej przez Marcina kieszeni tkwiło absolutnie nieprzepisowe XVII wieczne wakizashi, jedyna rzecz łącząca go z poprzednim Marcinem. Tym z którym rozminął się na jakimś życiowym zakręcie.

Spróbuję ostatni raz.

Wracający czas jak wir wypluł z powrotem dźwięki. Marcin czekał na huk granatów.
Wchodzę.

: 27 marca 2018, 22:23
autor: Keth
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:30

Oba granaty rozerwały się równocześnie, wypełniły wnętrze szpitalnego gabinetu gradem odłamków, szczątków umeblowania oraz kłębów gryzącego dymu. Spotęgowany ciasnotą huk podwójnej eksplozji odbił się echem na zdewastowanym kulami korytarzu.

Trzej czający się przed wejściem komandosi upuścili w tym samym momencie broń, łapiąc się pośród jęków bólu za chronione hełmami głowy. Wszyscy poczuli to samo, chociaż w różnym stopniu - upiorne wrażenie czegoś nieludzko obcego, próbującego zapuścić oślizgłe eteryczne macki w umysły wojskowych. Żaden z nich nigdy wcześniej nie doznał niczego, co przynajmniej w drobnej części mogłoby przypominać to wstrząsające doświadczenie, ale wszyscy natychmiast zrozumieli, co ono ze sobą niosło.

- Chce nas przejąć... - wycharczał przez kurczowo zaciśnięte szczęki Maurer - Skurwysyn...

Wpuszczone brutalnie do umysłów operatorów cząstki obcej jaźni wibrowały mnóstwem niezwykle intensywnych emocji - czymś, co przywodziło roztrzęsionym żołnierzom na myśl zimną wściekłość, gniew, nienawiść.

Przede wszystkim jednak zdumiewająco swojskie i znajome cierpienie.

Kilka sekund później niesamowite wrażenie psychicznego gwałtu znikło całkowicie, pozostawiając trójkę żołnierzy rozpłaszczonych na zasłanej gruzem podłodze.
Chyba nie spodobały mu się sprośne myśli operatora Milczarza, ale kto wie, czy zaraz nie zacznie macać na nowo!

: 27 marca 2018, 22:40
autor: 8art
Ja tylko nieśmiało napominam, że moja postać jest Opdorna Psychicznie

: 27 marca 2018, 22:46
autor: Keth
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:30

Instynktowne ruchy ciała, efekt wielomiesięcznych ćwiczeń, zupełnie niekontrolowany odruch podświadomości. Daniel skoczył w bok w tej samej chwili, w której metalowe zawleczki granatów odbiły się ze szczękiem od gładkiej posadzki korytarza.

Czarny otwór drzwi do jakiegoś magazynku, niemal całkowicie zapchanego wózkami na szpitalne posiłki.

Terkot wystrzałów z MSBS-ów za plecami, czyjeś przerażone krzyki.

A potem ogłuszający huk eksplozji, zderzenie z fragmentami rozsadzonej wybuchem ściany, potężne uderzenie w głowę i lot pomiędzy przewracające się z metalicznym łoskotem wózki.

Pancerz osobisty złagodził impet zderzenia z medycznym sprzętem, ale i tak Daniel mógłby przysiąc, że złamał sobie co najmniej jedno żebro. Leżąc bezwładnie na plecach, z przewieszoną przez uszkodzony wózek nogą, z trudem próbował złapać pełne sproszkowanego gruzu powietrze.
Zasadniczo może sobie poleżeć dłużej, ale wtedy przegapi większość akcji! Uwaga, postać Czegoja właśnie zużyła swój nieoficjalny Punkt Przeznaczenia :)

: 27 marca 2018, 22:58
autor: 8art
Milcarz nie oglądał się na innych. Wiedział, że jesli będą czekać to może być tylko gorzej.

- Wchodzimy! - krzyknął i ignorując ból skoczył do środka, licząc, że ktoś pójdzie za nim. Wiedział co ma robić i był pewien, że inni specjalsi też mają za sobą szkolenie z CQC i instynktownie, po kolejności wchodzenia obiorą odpowiednie sektory pomieszczenia na cel.

: 27 marca 2018, 23:22
autor: Kargan
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:30

Wściekłość. Olbrzymia fala wściekłości zalała jaźń Maurera tłumiąc strach i obrzydzenie wywołane mentalnym kontaktem z Obcym. Franz nigdy nie przeżył czegoś takiego i jego wewnętrzne "zwierzę", jego "Id" zawyło z wściekłości. Zdecydowanie lepiej było umrzeć rzucając się wrogowi do metaforycznego gardła niż pozwolić kolejny raz na tę mentalną ingerencję. Franz odbił się od podłogi wykonując klasyczną "sprężynkę" i wylądowawszy pewnie na lekko ugiętych nogach złapał pewnym chwytem leżącego tuż obok Jaspisa. Dotyk chłodnej lufy, wyprofilowany język spustowy, znajomy ciężar broni - wszystko to uspokajało, dodawało odwagi i pewności siebie. Uniósłszy broń do ramienia Maurer skoczył za szturmującym pomieszczenie Bartkiem.

- Lewa moja ! - wrzasnął dając znać operatorowi, którą sekcję pomieszczenia zamierza obstawiać...
Go go go !!! p.s. jutro będę trochę w podróży więc jakieś wpisy dopiero wieczorem

: 28 marca 2018, 00:38
autor: Oggy
Marcin podparł się szukając drugą ręką subkarabinka.

Taa... cierpienie. Byłem żonaty - podniósł się ruszając za pozostałymi żołnierzami. - Dwa razy.

: 28 marca 2018, 09:33
autor: czegoj
Szukalski żył. Wbrew logice, wbrew sobie, wbrew wszystkiemu... Ból i potworne zmęczenie to właściwie tyle potrafił zrozumieć ze swoich odczuć. Rozum kazał mu leżeć i czekać, aż przybędzie pomoc lub ciemna zasłona całkiem przyćmi zmysły. Jednak...

Jednak gdzieś tam byli jego ludzie, gdzieś tam było niebezpieczeństwo, gdzieś tam były niezałatwione sprawy. Gdzieś tam czyli... kilkanaście metrów od niego. Wstał i odszukał broń. Kierując się resztką sił i zmysłów ruszył poszukując ukojenia w działaniu grupowym. Ktoś wydawał rozkazy, ktoś strzelał, ktoś walczył... On musiał tylko przeżyć...
Dołączam do grupy, jadę na autopilocie, bo nie podejrzewam, że Twardziel pomógł przy takich przygodach. Szukalski to Twardziel fizyczny, ale mentalnie chyba został złamany.

: 28 marca 2018, 17:56
autor: Keth
Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:30

Dwaj specjalsi i osłaniający ich żołnierz WOTu wskoczyli do środka zadymionego pomieszczenia, rozświetlając jego mrok promieniami światła podwieszonych pod lufy latarek. Skomputeryzowane hełmy obu gromowców natychmiast wychwyciły wśród kłębów dymu chudą sylwetkę kosmity, kryjącego się za masywną obudową tomografu.

- Tam jest! - krzyknął Maurer siejąc przed siebie ładunkami śrutu. Metalowe drobiny krzesały snopy iskier na powierzchni specjalistycznego urządzenia, rykoszetowały od obudowy tomografu z metalicznym klangiem. Milcarz i Dampc zaczęli strzelać z własnych MSBS-ów, wypełnili gabinet diagnostyczny istną ścianą ognia i stali próbując dosięgnąć kulami ukrywającego się za osłoną obcego.

- Przygwoździć go! - huknął kapitan Kornik stając w progu pomieszczenia wraz z sierżantem Mrozikiem - Nie dajcie mu uciec!

W tej samej chwili podłoga gabinetu zadrżała w posadach. Przymocowany do niej tomograf, ważący ponad tonę i pozornie całkowicie stacjonarny, drgnął znienacka, po czym zaczął się wbrew wszelkim prawom fizyki oraz zdrowemu rozsądkowi przemieszczać, przyśpieszając z każdą sekundą w stronę strzelających szaleńczo komandosów.
Czegoju, jak zaliczyć w takich okolicznościach test Akrobatyki bądź coś w ten deseń? Ekipa, piszcie od razu, co tam macie w swoich kartach postaci, co może Wam ułatwić zaliczenie tego testu, bo zderzenie z taką machiną nie skończy się dobrze!
Keth z wrodzonych może pomóc - Błyskawiczny Refleks, Kocia Równowaga/Gibki, Spostrzegawczy, Silnie Wierzący (jeśli zacznie własnie się modlić), Szósty zmysł/Intuicja. Z nabytych - UNIK, MODLITWA (jeśli zacznie własnie się modlić), ewentualnie SZTUKA WALKI.