Strona 11 z 25
: 17 lipca 2018, 22:17
autor: Keth
Słusznie tak to sobie wyobrażasz. Moskitiery, chemiczne odstraszacze, te sprawy.
Co do samej przygody, Leon zidentyfikował obcych jako potencjalne zagrożenie. Kto chce sięgnąć po jego lornetkę, by przyjrzeć się ludziom na brzegu własnymi oczami? A może najlepiej byłoby pchnąć na maksa przepustnicę i pryskać z tego dziwnego miejsca?
: 17 lipca 2018, 22:28
autor: Nanatar
Wobec tego jestem pewny, że Loretta spakowała Leonowi kompletny ubiór pszczelarzy.
Popularne mogą być pewne roślinki, jest np. tak komarzyca, zresztą rośnie mi na balkonie, pachnie troszkę cytrusowo, trochę tam działa.
Edit: Zatem drony same nie kierują rojami, robią to tylko feromanserzy, którzy to kierują zarówno marionetkami ludzkimi, zwierzęcymi, a szczególnie owadzimi. Obecność marionetek sugeruje w pobliży feromancera, co z kolei może zwiększać możliwość występowania zainfekowanego roju.
1. Czy feromanserzy występują tylko w formach humanoidalnych, czy przyjmują bardziej wybujałe formy (takie deformatus), lub formy zwierzęce?
2. Czy infekowane są też rośliny, które to ze względu na sposób rozmnazania niektórych z nich (wiatropylny), byłyby doskonałymi nosicielami grzybni?
: 19 lipca 2018, 20:17
autor: Keth
Odpowiedź na pytanie Nanatara. Z ludzkimi dronami walczy się w taki sam sposób jak ze zwykłymi ludźmi: pociskami, bronią białą, bronią chemiczną, gołymi pięściami. Natomiast zdecydowanie zaleca się spalanie zwłok (albo i żywych leperosów, co chociaż makabryczne i okrutne, nie należy do rzadkości). Poziom technologiczny dronów jest bardzo niski: nie noszą ubrań, budują tylko proste narzędzia, nie używają prochu. To ludzie prawdziwie zdziczali, lepiący chatki z rzecznego mułu, łapiący zwierzynę gołymi rękami, smarujący ostrza dzirytów trucizną cieknącą z porów Wynaturzonych.
Feromanserzy przybierają postać groteskowo zniekształconych ludzi, ogromnych wzrostem i masą, porośniętych guzami, wrzodami, naroślami. Wszyscy rodzą się jako pozornie normalne dzieci z zakażonych sepsis kobiet i ulegają przekształceniu w dzieciństwie. W przypadku wszystkich znanych plag działa to identycznie: wirus nie potrafi przekształcić ofiary zainfekowanej po narodzeniu. Ofiara taka zostaje strawiona przez grzybnię i prędzej czy później umiera, a przed śmiercią wszędzie roznosi cząsteczki wirusa. Nazywa się ją dronem albo leperosem i w cywilizowanych krainach zabija bez mrugnięcia okiem.
Wynaturzeni - czy to feromanserzy we France czy kinety w Pollenie czy inne ich mutacje - ulegają genetycznemu przeprogramowaniu w łonach matek. Rodzą się jako ludzkie niemowlęta, ale w pierwszych latach dzieciństwa przechodzą fizyczną i psychiczną transformację. W krytycznym momencie uciekają z ludzkich społeczeństw (o ile wcześniej nie zostaną zabite) i kierują się ku przywołującym je psychicznie polom grzybni macierzystej - ogromnym wylęgarniom sepsis na ziemiach całkowicie terraformowanych przez pozaziemskiego wirusa.
Nie doczytałem jeszcze w materiałach źródłowych niczego dotyczącego zmutowanych roślin w Europie, ale z grubsza wiem o afrykańskiej mutacji flory - skomplikowany wątek, nie znalazłem jeszcze dość czasu, by się weń szczegółowo zagłębić.
Czekam z dziką nieciepliwością na Wasze dalsze deklaracje na łodzi - piszcie, piszcie, bo stygnę!
: 23 lipca 2018, 14:26
autor: koszal
Ciężko mi ogarnąć czas, by cokolwiek popisać w pbfach. Może po niedzieli to się zmieni, bo posiedzę trochę sam w domu.
: 26 lipca 2018, 10:20
autor: Keth
Drodzy gracze, Sanguine przybyli do Tulonu! Ponieważ przez następne trzy dni będę maksymalnie zajęty, zostawiam Wam barwne opisy powitania na przystani oraz przemarszu do rezydencji w Terres Putain. Nie od rzeczy byłoby może zgranie tych opisów najpierw w trybie technicznym, żeby tworzyły spójny obraz.
Co chciałbym podkreślić? Ano starcie dwóch samców alfa, Abdela i Nathana - każdy będzie chciał bowiem od razu zaznaczyć swój autorytet. Liczę na złożone emocjonalnie scenki fabularne.
Możecie dowolnie rozpisać te sceny, ale podczas mej absencji nie przesuwajcie proszę akcji dalej jak do kolacji w rezydencji rodu. Plan jest zatem taki: przybicie do przystani, zejście na ląd i powitanie, przemarsz ruchliwymi uliczkami dzielnicy do rezydencji i kolacja. Ja nie przewidziałem na tym etapie przygody żadnych niespodzianek (zamach na dziedzica, kradzież, wybuch tankowca na redzie), upraszam jednocześnie, by inwencja graczy również nie poszła zbyt daleko (na przykład audiencja u Hamzy zamiast kolacji w rezydencji).
: 26 lipca 2018, 22:30
autor: Kargan
Podoba mi się postawa Bartheza

czuję do niego wyraźną sympatię od pierwszego wejrzenia

Powiedzmy, że wyczytam to z jego postawy, sposobu w jakim otaksował mnie spojrzeniem i w ogóle a nie z postu Barta

Jutro coś skrobnę dziś padam na pysk
: 27 lipca 2018, 00:17
autor: 8art
Spoko. Wezme pod uwage w przyszlosci uwagi Suriela, ma calkowita racje. Wyedytowalem posta. Rzeczywiscie Barthez moze nie wiedziec o dekadencji dziedzica
Ps: ile mamy zostac w Toulonie?
: 27 lipca 2018, 00:29
autor: Keth
Plan zakłada jedną noc na nocleg i wyruszenie drogą lądową na wschód następnego poranka. Tak zażyczył sobie Ventricule przekazując Barthezowi rozkazy przez Lavelle’a. Sam Abdel został poinformowany w Montpellier, że szef ochrony posiada gotowy plan wyprawy, zatwierdzony przez Emmanuela.
: 29 lipca 2018, 00:36
autor: Keth
Mapa Tulonu dla tych, którzy chcieliby zyskać punkt odniesienia do wszystkich wzmiankowanych przeze mnie dzielnic miasta.
[center]

[/center]
: 29 lipca 2018, 21:35
autor: Kargan
Angeline nie będzie korzystała z lektyki. Im szybciej przestawimy się na surowy reżim podróży tym lepiej. No, ale może kuzyn Leon woli wozić dupkę w lektyce - jego sprawa

potem nikt go nosił nie będzie. Jeśli Leon do mnie zagada zgodnie z postem powyżej to oczywiście odpowiem w swoim pełnym uroku stylu

NIe uprzedzajmy jednak faktów...
Teraz technicznie pytanie do MG - na ile Abdel może ignorować polecenia głowy rodu i na ile Angeline, która miała go jakoby pilnować może na to reagować ?
: 29 lipca 2018, 21:59
autor: Keth
Teoretycznie może, bo chociaż ryzykuje gniew ojca, to odwleka ów moment konfrontacji do chwili powrotu do Montpellier. Zdrowy rozsądek podpowiada jedynie, aby wszelkie minusy u seniora kompensować jakimiś plusami, zanim z Montpellier nie przybędzie kurier z nakazem ubezwłasnowolnienia dziedzica.
Abdel wie, że będąc w Tulonie Nathan może szybko przekazać wieści drogą radiową do Montpellier. Później, na trasie, łączności radiowej już nie będzie.
Już wróciłem z urlopu, więc możecie sceny fabularne wrzucać spokojnie do głównego wątku, przypilnuję ich spójności.
EDIT
Jesteście w Terres Putain, nie w Port Lagagne (który po prostu opłynęliście). Do rezydencji pół godzinki luźnym spacerkiem. Zakładam, że wszyscy - z Abdelem włącznie - zechcą wpierw udać się do posiadłości, aby się odświeżyć i coś zjeść (kolacja już na Was czeka). Potem oryginalny plan Ventricule zakładał nocleg, a w czwartek 14 czerwca o świcie wyruszenie kawalkadą zaprzężonych w muły wozów na wschód.
Teraz dziedzic zmienił plany. Ciekawe, czy Barthez zachowa te wieści dla siebie czy przy pierwszej sposobności wyśle je do Montpellier, by mieć kryte plecy? Jeśli Leon chciałby po kolacji udać się na miasto w poszukiwaniu czegoś kosztownego do roztrwonienia funduszy, Abdel musi wpierw zmusić jego miłość Guido Dumasa do wydania wynalazcy jakiejś sumy pieniędzy. Na same zakupy zostanie góra półtorej godziny, bo wieczorami biznes inny niż gastronomiczny i sutenerski jest zamknięty.
Generalnie przydadzą mi się z wyprzedzeniem informacje, kto z gości zamierza po kolacji opuścić rezydencję, by zażyć przechadzki po pełnym uroku nadmorskim mieście. I jakie ma konkretnie plany?
Bartku, przemyśl, kogo wyślesz na miasto z Leonem w charakterze ochrony - któregoś z Sangów (pasuje dowolny z sierżantów, może dwóch zamiast jednego) czy kogoś z własnej ekipy? (kapitan Perrault na pewno ciężko to przyjmie do wiadomości). Właśnie, trzeba też chyba będzie zaprosić w ustronne miejsce kapitana Sangów (najlepiej na dachowy taras), aby z nim to i owo omówić (a przynajmniej nieco się zapoznać).
: 29 lipca 2018, 22:36
autor: 8art
Barthez od razu wyciaga komore i dzwoni do Ventricule:
- Elo ziomus! Ja pierdole katastrofa! Ten twój synalek nigdzie nie chce jechac! Masakra jakaś! Nakłamię mu, że moze jego lafirynda co ją puknął w na początku PBF zbiegła do Bergamo, to może się ruszymy!
: 29 lipca 2018, 23:06
autor: Keth
Poczekam do jutra wieczora na obiecany wpis od Kargana, a potem wrzucę większą fabularkę opisującą wędrówkę po mieście (żeby Wam przybliżyć klimat Tulonu). Następnie opiszę wstęp do kolacji (z prezentacją wnętrza posiadłości i posiłku) zostawiając Wam odpowiednią ilość czasu na konwersację przy stole. Kiedy posiłek dobiegnie końca, sprawdzimy jaka jest właściwie pora i co da się zrobić z tym pięknym wieczorem, ok?
: 02 sierpnia 2018, 15:59
autor: Suriel
Chyba bym wolał żeby jednak dialogi Abdela były choć konsultowane. Bo krótko mówiąc wyszedł na idiotę a postać ma IQ powyżej średniej.
Chodzi mi o to że:
1. W poście #84 na pewno nie czepił by się siostry boa jak napisałem post temu nie zrobił by tego publicznie, nawet gdyby mlaskała siurpała etc. To samo się tyczy strzelania. Jak siostra coś zepsuje, to w najgorszym wypadku Abdel "nie zauważy potknięcia". To wszystko. Po prostu nie zwróci jej żadnej uwagi publicznie, bo stanowią jako rodzina mur nie do rozbicia. Publicznie rzecz jasna.
2. W poście #85 kwestia ogłady i etykiety Abdela wie on zatem o tym, że:
- nie dyskutuje się przy obiedzie o pieniądzach bo to niegrzeczne
- nie dyskutuje się o swojej szkatule rodowej z kimś innym niż skarbnik i szef ochrony
- trzeba być idiotą by rzucić tak niskim żartem o wydawaniu hajsu
: 02 sierpnia 2018, 17:06
autor: Keth
Masz rację i sądzę, że naprawię to jeszcze dzisiaj modyfikując odpowiednio obie fabularki. Klimat tego scenariusza znacząco podnosi poziom trudności w konstruowaniu scenek, ale myślę, że z biegiem czasu wczuję się już poprawnie we wszystkie role (przynajmniej z grubsza).
Rzuć okiem za chwilę na #84 i #85, czy zmiany Ci pasują.