PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 lutego 2019, 16:08

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 17:39

- Panie dyrektorze, miło pana widzieć - uśmiechnął się promiennie Ketarski, resztkami sił tłumiąc w sobie chęć strzelenia Dyndale w gębę - Domyślam się, że finalnie sprawy poszły w dobrym dla firmy kierunku. Doskonała robota, panie Chrzanowski. Gratuluję, zamierzam wynieść z pańskiego sukcesu pożyteczną naukę. Jeśli już się uczyć, to od najlepszych.

Manager przemawiał wyjątkowo uprzejmym tonem i z zachowaniem korporacyjnej etykiety, przez co sprawiał dość dziwne wrażenie ubrany w strój krawędziarza. Niosący walizę ochroniarz natychmiast skupił na nim uwagę, w jego oczach zabłyszczały czerwone punkciki cybernetycznych systemów namierzania. Nie dając mu najmniejszego pretekstu do niepokoju, Krzysztof cofnął się o kilka kroków i uczynnie sięgnął do panelu otwierania drzwi chcąc wpuścić znaczącego przedstawiciela zarządu do salki.

- Jeśli znajdzie pan później dla mnie minutkę, będę zobowiązany - rzucił pod adresem dyrektora nie przestając się nawet na chwilę uśmiechać.
Zamierzam otworzyć drzwi w nadziei na dostrzeżenie i sfotografowanie za pomocą cyberoka gościa, który siedzi w środku.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 lutego 2019, 23:05

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 16:50

Pryszczaty młodzian nie był w ciemię bity. Wojski w przypływie nagłej praskiej błyskotliwości wiedział, że haczyk na jaki Nu łowił przynętę mógł być trudny do połknięcia. Ludzie z tej dzielnicy nie dawali się łatwo podejść. Znali życie i wiedzieli dobrze, że nic od niego nie odstaj się za darmo. Byli z natury nieufni. Coś jednak w młodzieńcu się mieliło w środku. Zainteresowanie "dychy" takiej jak Nu nie mogło przejść bez zauważenia. Takich jak Nu nie wyrywało się na imprezie łatwo, i pewne drgnięcie w młodzianie dawało się zauważyć. Przez chwilę nieufność chłopaka walczyła z pragnieniem, dając upust tej walce zaczerwienieniem na policzkach.

Robal obciął wzrokiem kompanów Nu.

- Jasne... - powiedział tracąc pewność - No nie ma sprawy, jestem na portalu, możesz mnie dorzucić do znajomych. - Uśmiechnął się ginąc w jej oczach. - A ten... co do mozambijczyków to żadnego tu nie widziałem odkąd tu pracuję. To co zapakować ten Omega, czy wysłać ci kurierem na adres domowy? - Zapytał nadal nieco skonfundowany podnosząc elektropada do służącego do zapisywania adresu.

Wojski drgnął niczym rekin czujący krew, staremu szefowi ochrony trudno było przegapić jedno oczywiste potkniecie w rozmowie. Atmosfera w jednej chwili zgęstniała, co najwyraźniej wyczuł tez i praski sprzedawca animalsów bo jego ręka z wolna zaczęła wędrować pod ladę.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 lutego 2019, 23:35

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 17:35

Ketarski miał wyjątkowy dar czytania z ludzi. Twarz Dyndały zmieniła się w moment. Błysk zadowolenia. Wyglądał jakby wypowiedź Krzysztofa dała mu więcej pozytywnych informacji, niż HR-owiec chciał powiedzieć.

- Nie teraz... - rzucił nie zwalniając kroku. - Jestem umówiony na spotkanie... w którym pan również będzie niestety musiał uczestniczyć. To duży gracz. Zadaniowiec z ochrony Banan Co do specjalnych zadań, siłowych. Nie spierdolcie tego. Obaj. Na marginesie to jest Chrzanowski z naszego działu HR w Krakowie, być może się już poznaliście. Na spotkaniu mówię tylko ja, jasne? Chyba że wyraźnie zapytam. Odpowiadać zdawkowo, bo jesteście najsłabszym ogniwem w tym bajzlu, a takich chojraków jak wy to on zjada na śniadanie, z butami. Bedzie z was czytał jak z książki. Pilnować mi się. Rozumiemy? I pełna kontynentalna klasa... - rzucił obcinając krytycznym wzrokiem ubiór obu managerów ale najwyraźniej jego oko nie znalazło niechcianych potknięć.

Dyndała pchnął drzwi do sali, a jego twarz w lot przybrała wyraz wypracowanego przez lata spotkań biznesowych, uprzejmego uśmiechu numer dwadzieścia trzy...

CDN.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lutego 2019, 13:27

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 17:35

Manager przybrał kamienny wyraz twarzy, poprawił bezwiednie rękawy kurtki, po czym odsunął się na bok robiąc przejście dla całego pochodu. Zamierzał wejść do salki jako ostatni, w myślach analizując pośpiesznie zalecenia dyrektora Dyndały.

Wracając do siedziby firmy pogodził się już z fiaskiem zleconej sobie misji, tymczasem zaś okazało się, że cała operacja wciąż trwała i na dodatek znajdowała się w rozwojowej fazie. Obserwując kątem oka Chrzanowskiego, Ketarski wszedł do środka salki.
...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 17 lutego 2019, 22:30

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 16:50

Ciężki oleisty makijaż dobrze krył drobne mimiczne drgnięcia mięśni twarzy. Tajemniczy półuśmiech pozostał jakim był, gdy dziewczyna obróciła się do terrarium z pierzastym pytonem. W szybie widziała spiętego Robala i pół sylwetki Wojskiego. Wyglądało na to, że młody sam nie wiedział, czy podawać terminal, czy szukać czegoś pod blatem.

- Tak! - rzuciła Lenu, wciąż obserwując sytuację odbitą w zwierciadle szkła chroniącego sanktuarium baśniowego zwierzęcia. Znów Bartek stał się rycerzem, a ona stała przed mityczną tajemnicą skrytą w oczach smoka. Drugiego tego dnia, pierwszy był mechaniczną bestią zniszczenia, drugi zaś majestatyczną zagadką życia. - Zapakować na prezent! I podejdź tu proszę z terminalem, nie mogę oderwać oczu od tego przystojniaka. A na prezent zapakować, no wiesz, bajeranckie opakowanie, jakieś zapaszki, kawałek kory.. już szukam, cholera.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 19 lutego 2019, 23:20

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 17:35

Sterylny biały wystrój sali kontrastował z ciemnoskórym barczystym mężczyzną siedzącym przy stole. Już po pierwszym rzucie okiem, wydawał się nazbyt grubokościstej budowy by zakwalifikować go jako pracownika biurowego. Ketarski obstawiał wzmocnione wszczepami mięśnie i pogrubione sploty kostne utwardzające cały szkielet. Twarz pozostawał ciężka, bez większego wyrazu jak u ludzi posiadających utwardzony splot skórny, zdolny zatrzymać nawet małokalibrową broń kosztem elastyczności skóry. Był ubrany w elegancki i dobrze skrojony garnitur, którego marki HRowiec jednak nie znał, zapewne lokalnej i rozpoznawalnej w Mozambiku marki. W grubych dłoniach trzymał tlący się papieros z prawdziwego tytoniu. Niezdrowy i zakazany, zwłaszcza w salach publicznego użytku jak ta, gdzie można było zostać za takie zachowanie nawet pozwanym. Mężczyzna zdawał się nie robić sobie nic z tego zakazu.

Obrazek

- Witam, jestem Roman Dyndała, Pełnomocnik Zarządu Propak do spraw HR. - wyciągnął dłoń.

Mężczyzna jednym ruchem zgniótł w palcach papierosa i podniósł się powoli. Dopiero po wyprostowaniu można było w pełni zobaczyć zwalistą posturę mężczyzny w stosunku do managerów. Odwzajemnił uścisk Dyndale z uśmiechem, którego znaczenie trudno było odgadnąć.

- Cyryl Rampapa, Interwencja i Pozysk, Banan Co.

- Moi koledzy... - manager przedstawił kompanów zaczynając od Krzysztofa, po czym zwrócił się do ochroniarza stojącego z tyłu z walizą - Włącz szumidła.

Zasiedli do stołu zgodnie z zasadami biznesowej etykiety. Jako ostatni po obu stronach Dyndały, usiedli równocześnie dwaj HRowcy. Błysnęły wymieniane wizytówki. Krzysztof wychwycił kątem oka jak manager ostrożnie rozciera drugą ręką prawicę po przywitaniu.

- Jak lot z Mozambiku? Niby klasa bizensowa ale jednak jest to parę godzin uciążliwego bezruchu. Na szczęście chociaż jet laga nie ma i....

- Doceniam ale... Darujmy sobie ten small talk i przejdźmy do rzeczy...

- W porządku, czas to pieniądz jak by nie było. Przedłożono mi pana prośbę o udostępnienie kompleksowych danych z zakresu poszukiwań osoby Pana Molisabe, jakie Propak poczynił ostatnimi czasy.

- Panie Dyndal... ja wcale nie prosił - powiedział czarnoskóry bussinesman. Ketarski drgnął, od razu poznał makabryczny translator, którego działanie już raz miał przyjemność w przeszłości odczuć.

- ...Ja żądam. - dokończył bardzo chłodno kolos.- I żeby nie było wątpliwości, mata nam go przekazać jak tylko siem wam go odnajdzie.

- Możliwe... - zaczął Dydnała, z gracją sapera przemieszczającego się po polu minowym, jakby robił to już któryś raz z kolei. - ...że ma go konkurencja. Wysłaliśmy jedną naszą jednostkę do miejsca jego zakwaterowania celem pozysku pracowniczego. Jednakże został jej on odbity przewagą siłową, prawda panie Ketarski?

- To był mój ludź. Zostawiłem go tam by miał czuwanie gdyby Molisabe powrócił. To nie był on. Szukajcie dalej. Zbiegł tuż przed naszym wyjściem do lokalu, przez okniaka w łazience. Po balkoniku zlizł piętro niży. Wyszedł z budynku i zniknął. Nie złapalim. Gdzie teraz jest? Wieta? Gdzie się skrywa? Trzeba go pilnie zinterweniować.

- Nie wieta, ale się dowieta... - odpowiedział ze złośliwym uśmiechem Dyndała, wstając i zapinając marynarkę. - Oczywiście będzie pan informowany na bieżąco, o naszych postępach. A jeśli do niego dojdziemy pierwsi, z przyjemnością przekażemy go reprezentantowi naszego większościowego udziałowca.

Manager skinął głową i obróciwszy się na pięcie wyszedł. Za nim jak dwa gończe psy ruszyli HRowcy. Szli chwilę korytarzem.

- Macie złapać tego sukinsyna i meldować mi o postępach. Zrozumiano? Cofnę wypłaty jako sprzeniewierzenie majątku firmowego jak się wam nie uda, bo piłka jest nadal w grze. Chcą go, i to bardzo...
Nie potrafiłem znaleźć lepszego zdjęcia oddającego ideę postaci. Sorry.
Uprzedzę pytanie. Gruby powiedział, że zinterweniować Molisabe, a nie pozyskać. Zatem, nie jest to pozyskiwanie nowego narybku do firmy, tylko interwencja za pracownikiem który im uciekł, czego zapewne już się domyśliliście.
W drugim wątku czekam na ewentualne wpisy pozostałych graczy. Cicho liczę na Wojskiego.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 lutego 2019, 09:59

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 16:50

Bartkowski z udawanym zainteresowaniem oglądał okazy pogwizdując podszedł do terarium, gdzie Robal i Larwa dopełniali transakcji. Ustawił się taktycznie, z boku sprzedawcy, tak, żeby w razie czego mógł łatwo kontrolwać zoologa.

- Psze pani, kupiła już pani, to zrobi pani miejsce, bo kolejka jest. - rzucił do Nu, po czym po krótkiej chwili, nie pozwalając sprzedawcy wrócić za ladę, przyjacieslko kładąc dłoń na jego ramieniu, zaczął powoli cedzić przepitym głosem:

- Poratujesz piątalem przyjacielu, bo mi akurat tyle do gogi brakuje właśnie? - spytał z uśmiechem i nie czekając na odpowiedź, cmoknął z uznaniem ustami: - Ładna miejscówka, taka ustronna bym rzekł... Aż dziwne, że menele nie srają na próg, bo jest wprost idealna, wiem co mówię. Miałbyś przejebane jakbyś musiał co rano, zanim uprzątniesz kupy boa dusicieli i patyczaków musiał najpierw zmyć kacsrake z klamki, zamka i drzwi wejściowych. A wiesz jak takie gówno potrafi jebać? A zimą? Jakby zamarzła w zamku? O ja pierdolę, trzeba by rozmrozić ją najpierw zapalniczką, bo te cudowne rozmrażacze z Biedrony tego nie ruszą. Smród niósłby się cały czas, a wiesz nie każdy ma filtry nosowe. Niejednego typa już widziałem, ba! sam tak mam, że jak poczuje gówno, to rzucam pawiami, także jeszcze doszłoby ci sprzątanie zawartości żołądków. Przejebane... To oczywiście tylko taki teoretyczny scenariusz, ale jestem pewien, że bardzo prawdopodobny, bo chłopaki spod Delikatesów zrobiliby taką drobną przysługę.

Wciąż trzymając sprzedawcę przesunął się z nim tak aby widzieli terrarium z okazem, ojaki pytał wcześniej Berghar:

- Albo co jakby szlag trafił maskotkę, dla pana, którego lepiej nie wkurzać? Ciekawe na kim najpierw wyładowałby swoją frustrację, bo przecież nie uganiałby się za żulem po dzielni... hmmmmm....

Wojski zrobił długą pauzę uśmiechając się pożółkłymi zebami:

- No ale wcale tak nie musi być! Już słyszałeś, jak ta miła pani, zostawiwszy wcześniej trochę PLNów i dodając cię na Asshole, spytała o jeden, drobny, niemal niezauważalny detal. Powtórzę dla pewności, na wypadek jeśli zaszło jakieś drobne językowe niedomówienie, lub umknęło to twej uwadze. Czy był tu ostatnimi czasy jakiś przedstawiciel gatunku Homo Sapiens rasy czarnej z pupilem z gromady owadów, a może i bez owada?
Bartkowski na koniec rozmowy przypomni się jeszcze z tym 5PLN. Generalnie jest gotów w razie W odpalić Sandevistana i obezwładnić Robala.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lutego 2019, 16:17

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 18:00

Nie wiedzieć czemu, potężnie zbudowany i grubiański w swych manierach gość od razu skojarzył się Ketarskiemu z perszeronem. Ciężki, tępy, przeznaczony do brudnej roboty koń pociągowy, dziwnie nie pasujący do eleganckiego wnętrza europejskiej firmy. Pamiętny zaleceń Dyndały, manager nie odezwał się nawet słowem w trakcie całego spotkania, ale jednocześnie rejestrował jego przebieg w karcie pamięci cyberoka. I pomimo szorstkiego zachowania wpływowego gościa nieco poweselał w duchu uświadamiając sobie, że chyba zdecydowanie przecenił możliwości Chrzanowskiego.

Ty koński pisiorze, spieprzyłeś sprawę, a nie zamknąłeś! A ja myślałem, że zawinąłeś czarnego z hotelu do firmy!

- Macie złapać tego sukinsyna i meldować mi o postępach. Zrozumiano? Cofnę wypłaty jako sprzeniewierzenie majątku firmowego jak się wam nie uda, bo piłka jest nadal w grze. Chcą go i to bardzo...

Sunący w ślad za dyrektorem Ketarski poczuł, że nadeszła właściwa chwila na przejęcie inicjatywy.

- Zrozumiała jest powaga sytuacji i zagrożenie interesu firmy, panie dyrektorze - oznajmił spoglądając z ukosa na krakowskiego rywala, nie wiedzieć czemu w myślach nagle skojarzonego z krakowskim testerem. Odpychając od siebie owe irracjonalne i niezrozumiałe nawiązanie do czegoś, co Ketarskiemu niedobrze się kojarzyło, biznesmen zrównał krok ze swoim przełożonym.

- Zanim sfinalizujemy tę operację, poproszę o klaryfikacje odnośnie naszej ewentualnej współpracy, panie dyrektorze. Życzy pan sobie, by nasze zespoły połączyły siły czy mamy działać niezależnie i tylko wymienić się informacjami?
Ketarski bardzo będzie się starał, by sarkazm w jego tonie nie bił zbyt mocno po uszach...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 20 lutego 2019, 23:25

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 17:00

Chłopak wyraźnie zmarkotniał po monologu Wojskiego. Ciężkie ramię solosa przygwoździło go w pół drogi do lady. W kierunku w którym rzucił jedno czy dwa ukradkowe spojrzenia, przełykając przy tym ślinę.

- Może... możliwe że ktoś o podobnym wizerunku, do... do tego który pan wy... wymienił przechadzał się w po sklepie... moż... możliwe że źle zro... zrozumiałem pytanie, za pierwszym razem... Chyba tu taki był. Kupił jakieś odżywki dla... dla robali i... sobie poszedł...

- W którą stronę? Widziałeś?

Chłopak zaprzeczył szybko kręcąc głową.

- Masz tu do jasnej cholery jakieś kamery na zewnątrz? Musisz mieć, to dwudziesty pierwszy wiek.

Tym razem pokiwał potakująco głową.

- Niekolorowe, ale... działają... w większości...

Wojski nie puszczając prawego ramienia chłopaka i popchnął go w kierunku lady. Kiedy się tam obaj zleźli ich oczy jednocześnie padły na obrzyna ciętego z dwururki, który wisiał podczepiony pod blatem. Matowy kolor stali wabił zachęcająco.

- Nawet kurwa, o tym nie myśl... - warknął Wojski i zacisnął mocną niczym imadło dłoń na ramirniu chłopaka. Ten jęknął cicho i z oczu w jednej chwili wyparowało całe bohaterstwo, zastąpił je grymas bólu i chłopięcy strach.

Młodzian popchnięty w kierunku monitora, szybko odnalazł ostanie nagrania i zaczął je odtwarzać. Nie było dźwięku. Kamera była na zewnątrz. Na czarno białym obrazie, wyświetlanym z tandetnej chińskiej kamery gospodarczej, widać było wyraźnie sylwetkę Molisabe jak wsiada do taksówki. Była to typowa praska taksa, która połowę kursów miała rejestrowanych normalnie, a połowę nie. Wojski znał ten typ taksiarzy. Nie płacili skrupulatnie rachunków skarbowemu, ale lokalnemu księciu już tak, regularnie i i zegarmistrzowską precyzją.

- Znam tego taksiarza, on tu często stoi, mówią na niego Anglik, albo 4art... dać numer?

Trzęsącą się ręką chłopak wyszukał na swym iphonie numer do lokalnego taksiarza.



Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 18:00

Dyndała obrócił się na pięcie.

- Raportować do mnie. Obydwaj. A jeśli się chce pan podzielić z kolegą informacją... - wzruszył ramionami, rzucając spojrzenie na Chrzanowskiego - ...pana sprawa. Przypominam, że wakat nadal jest do wzięcia. Ale tylko dla jednej osoby.

Twarz Dyndały nie zdradzała żadnych emocji. Chrzanowski zaczął natomiast chichotać. Najpierw cichutko potem coraz głośniej i coraz bardziej bezczelnie, zerkając przy tym raz po raz na Ketarskiego.

- A teraz panowie... Musicie mi wybaczyć ale spieszę się na kolację z Tayą* - rzucił z lekkim przekąsem manager poprawiając przy tym eleganckie mankiety.

Chrzanowski ruszył korytarzem. Był zaczerwieniony na twarzy od śmiechu. Krzyś nie potrafił zaś opanować poczucia, że właśnie bierze udział w jakimś nieludzkim wyścigu szczurów, który oprócz niego nie dziwił nikogo innego.

- Do zobaczenia! - Rzucił Chrzanowski tonem w którym nawet nie starał się skryć szyderstwa.

Winda zrobiła ping. Otwierając się za ochroniarzem i jego szefem by wpuścić ich do wnętrza.


* Taya van Flee, znana polska topowa modelka, obiekt wzdychań części męskiej populacji, klasyka piękna 2055r, jej podobizny znajdują się na kilku wieżowcach w Wawie / Fotka poniżej:

Obrazek
Ze względu na włączone szumidła, nagrała się jedynie część do ich włączenia i po wyjściu z sali. Ketarski może jedna mieć nagranie na twardym oka. Będzie tam zupełnie bezpieczne.
Do pierwszego smażenia granatem EMP.
Ostatnio zmieniony 21 lutego 2019, 09:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 lutego 2019, 20:19

Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 18:00

Pierdolony fiut!

Ketarski oparł się na dłuższą chwilę o ścianę korytarza, zagryzł zęby próbując nie wybuchnąć złością. Dyrektor Dyndała w otwarty już sposób przyznał, że prowadził jednocześnie dwa niezależne zespoły, szczując je na siebie w ramach korporacyjnej selekcji.

Możemy zagrać na twoich zasadach, czemu nie. Krakowski tester jest zdecydowanie przereklamowany, skoro zwinął z hotelu czarnucha Perszerona, a nie właściwy cel. Jak dotąd, byliśmy cały czas o krok do przodu.

Przywoławszy drugą windę, manager wsiadł do środka, uruchomił neuralną komendą smartfona przechodząc od razu na komunikację po sprzęgu. W ścianach biurowca wszystko miało uszy, nawet rosnące w terakotowych donicach modyfikowane genetycznie panamskie palmy.

Łącz z Laleczką!
Ketarski będzie chciał się dowiedzieć jak się mają sprawy z drugim teamem. Komunikacja bezpośrednio po sprzęgu. W międzyczasie zjedzie na dół zwinąć obie dziewczyny z holu.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 21 lutego 2019, 21:32

Z telefonem będziemy musieli poczekać chwilę, do postów drugiej grupy, które popchnął tam fabułę . Zobaczymy co tam się będzie działo, na razie Ketarski jest w przyszłości o około godzinę.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 lutego 2019, 23:48

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 16:50

Bartkowski pokiwał tylko głową i wycedził tylko cicho:

- Pierdolone angliczki...przyjeżdżają i tylko zabierają robotę Polakom...

Faktycznie od kilku dziesięcioleci Wyspy Brytyjskie pogrążone były w po-brexitowym chaosie i Wojskiemu cięzko było nawet uwierzyć, że pierwszych dekadach dwudziestegopierwszego wieku ponad milion Polaków wyemigorwało do Anglii za chlebem. Od kilkunastu lat sytuacja wyglądała zgoła odmiennie. W 2039 roku rząd Polski podpisał bilateralną umowę z królem Brytanii Williamem o wolnym przepływie dóbr i pracowników, chcąc ściągnąc nieco taniej siły roboczej. Nieprzemyślana do końca umowa wyłączała co prawda powstałe po Brexicie kraje wyspiarskie: Irlandię, Królestwo Szkocji, Walię i Republikę Kornwalii, ale nie przewidziano, że część obywateli tych państw wciąż legitymuje się także paszportami brytyjskimi. W efekcie w Polsce wylądowało nieco więcej niż przewidywane sto tysięcy Brytyjczyków.

Bartkowski popatrzył z byka na wystraszonego chłopaka. Może sam był wychowanym w Polsce dzieckiem Anglików, a może wciąż miał jeszcze przed oczami katastrofalną wizję codziennego sprzątania odchodów sprzed sklepu. Solo fuknął:

- No na co czekasz? Dzwoń po niego.
Ostatnio zmieniony 22 lutego 2019, 00:43 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 22 lutego 2019, 23:46

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 16:50

Kiedy Lenu nie chcąc zostawiać śladu po transakcji bankowej uporczywie szukał nieposiadanej gotówki z odsieczą jak na rycerza przystało przyszedł Wojski. Przemówił do podejrzliwego sprzedawcy w miejscowym dialekcie co przyniosło znacznie lepsze efekty niż uroki plecione przez dziewczynę. Ta wśliznęła się za kontuar za olbrzymem i Roblem, cichutko, delikatnie, niczym cień ich obu. Miała już na głowie kaptur, skrywający figlarne przed chwilą oblicze. Z ukrycia lustrowała wnętrze wiedząc, że pozostawili po sobie nagranie. Kiedy młody dzwonił ponaglany do Anglika, Lenu założyła rękawiczki i zasiadła do miejscowego terminala.

Zalogowany - Robal - vel Robert Balis

Popatrzyła się na młodego - Nie denerwuj się, współpracuj, jesteśmy fajni, dodałam cię do asholl. - Dostęp do drukarki i wydruk kilku ujęć Molisabe.

Możliwość edycji zapisu strażników
Usuń zapis z dzisiaj

Podaj hasło

- Hej Robal nie miej żalu, taka robota. Jak się nazywa ten pierzasty piękniś?
- Xiaomi Bej.

Xiaomi_Bej
Odmowa dostępu

Przeglądarka - historia - Urana - Akira
Uruchom

Na ekranie pojawiła się nierządnica uprawiająca pieszczoty pytonem - dosłownie. Żywym pytonem, choć Lenu nie była pewna może to był robot, podróbki były coraz lepsze.

Urana_Akira
Dostęp uzyskany - zapis wyczyszczony.

- Oj Robal niegrzeczny chłopak z ciebie, nie wiem czy cię nie usunę.

Lena zazdrościła tylko Uranie zajebistych piersi, z pewnością nie prawdziwych, ale może właśnie te zaprojektowane przez bogów stylu są najbardziej autentyczne. Takie jakie mają być, byśmy bardziej kochali siebie i byli kochani.
Jeśli Lenka jest w stanie to sprawdzi dokąd był zamawiany kurs, bo rozumiem, że ze sklepu. Do kogo należy przybytek który naszliśmy i kto kupuje tu tak drogie gady?

Przeglądanie baz - 5 Znajomość sieci 3, programowanie 3 INT 10

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 lutego 2019, 23:23

Praga, 27 lipca 2055, piątek koło godziny 17:00

Nu zajęło parę minut, by upewnić się że wszystko zostało usunięte z zapisów kamery. W międzyczasie upewnił się, że taksówka nie była zamawiana stąd. Moli zgarnął jedną z tych która zwykle stała na ulicy. To znaczyło, że nie do końca strach opanował umysł Moli, nadal myślał trzeźwo i starał się nie pozostawiać śladów.

Robal wybrał numer do Anglika.

- Siema... mam tu klientów, do transportu.

- Nie stoję teraz pod twoją nędzną budą, mam... dłuższy kurs.

- To turyści i nie znają lokalnych cen więc.... - chłopak przełknął ślinę.

- Mhmmm....

- A za ile możesz być? To ich może przytrzymam, podeślę do jadłodajni u Kiszona.

- Niecałą godzinę, w tych jebanych korkach, trudno... NO JEDŹ BARANI ROGU!!

- Ehhh.. widzę... znaczy słyszę.. To słuchaj ja ten, puszczę ich na wyżer. A jak wrócisz daj koniecznie znać mam sprawę...

- Jaką?

- Nooo.. trzeba gada Bibilotekarzowym zwrócić...

- Prawie zapomniałem o tym śmiedzącym chujstwie... Będę... Godzinka maks.
Macie niecałą godzinę. W tym czasie niewiele się w sklepie dzieje, raptem dwóch klientów, staruszka i jakaś dziewczynka po rzeczy dla pupili. Po godzinie zadzwoni się Ketarski, można pisać fabularkę.
Nu wyszuka, że oficjalnym właścicielem jest Michał Aganow, to nazwisko nic nie mówi nikomu. W sieci pod tym nazwiskiem jest kilka foci staruszka z porcelanową dolną częścią twarzy. Rekonstrukcja po wybuchu. To pewnie jego pamiątka jeszcze z czasu przepychanek Polsko-Rosyjskich, które działy się na granicy kraju i Okregu Kalingradzkiego w 2034r. Zielone Ludziki nie wlazły wtedy do kraju, ale było ostro.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 05 marca 2019, 23:52

Warszawa, Mordor, Biurowiec Propak Polska, 27 lipca 2055, 17:45

W służbówce ochrony Propaka była tylko najbliższa ekipa szefa ochrony. Reszta pierwszej zmiany już spokojnie wracała do domów po spełnionej służbie. Jeden z mężczyzn, ubrany w czarny interwencyjny strój, jednak bez głównego pancerza wertował ogląd z kamer biurowca. Robił tak do momentu, aż szklane oko wyłapało idącego energicznym krokiem przez korytarze biurowca managera Dyndałę.

- Wołaj Kirsta, dzieje się...

Chwilę później szef ochrony pojawił się w konsolce.

- Idą do salki porozmawiać z czarnym. - Zameldował szybko ochroniarz.

- Puść mi to na ekranie u mnie w biurze. Reszta ma nam nie przeszkadzać do cholery.

W ciemnym pomieszczeniu światło dawał jedynie blask jednego monitora. Kirst ze obserwował bieg zdarzeń na monitorze.

- Ktoś ma szumidła, straciliśmy główną kamerę...

- Połapali się że mamy drugą na sztywnym łączu?

- Nieee... ale będzie bez koloru i fonii.

- Słabo ale to nie problem włączę komputerowe czytanie z ust.

Maszyna zaczęła czytać wypowiedzi rzucane przez dyskutantów. Mówił tylko czarny i przedstawiciel zarządu, dwóch jego managerów siedziało po bokach bez słowa. Wraz z wypowiedzią gościa tłumacz zaczął wypluwać z siebie coraz głupsze frazy, dodają swoje pięć gorszy do jakże urokliwego tłumacza ochroniarza z Banana Co.

- Co on pierdoli, to zupełnie nie ma sensu...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ