PBF - Płonąca granica

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 listopada 2011, 22:36

Uliczki Bluewell, przedpołudnie 4 maja 2055

Mężczyzna w przecinającej twarz przepasce uścisnął podaną mu dłoń Wilsona, skinął głową akcentując w ten sposób gest powitania. Paul zauważył, że uścisk był silny i pewny, zdradzający twardy charakter rozmówcy.

- Jestem Jeremiash Holtz, wasal barona Kinley'a z Atlanty - przedstawił się obcy, tym samym upewniając Wilsona definitywnie w jego podejrzeniach. Kawaler mieczowy Federacji Appalachów, łowca mutantów o sporej reputacji i świetny tropiciel. Chociaż kierowca nigdy dotąd nie miał sposobności ku temu, by go spotkać, teraz mógł mówić o wyjątkowym szczęściu.

- Paul Wilson, w służbie barona Whortona z Peterstown - odpowiedział starając się ukryć wrażenie, jakie wywarła na nim tożsamość rozmówcy - Przywiozłem pocztę dla tutejszego burmistrza.

- Zauważyłem waszego pikapa i związane z tym przyjazdem zamieszanie - odparł Holtz obrzucając pozbawionym większego zainteresowania spojrzeniem gromadkę przebiegających opodal dzieci, oglądających się w stronę obcych z otwartymi szeroko ustami - Po opatrunku wnioskuję, że mieliście jakieś kłopoty na trasie.

- Spotkanie ze sforą zdziczałych psów - wyjaśnił Wilson podnosząc dłoń mimowolnym gestem do zakrywających kikut ucha bandaży - Dopuściłem jednego zbyt blisko i przypłaciłem to uszczerbkiem na zdrowiu. Na szczęście będzie okazja się zemścić, bo psinina to nie najgorsze mięso.

Jeremiash Holtz roześmiał się dźwięcznie, pokiwał głową doceniając sarkastyczny żart kierowcy.

- My rozwozimy pocztę - powiedział Paul - A co sprowadza tutaj tak znaczącą personę?

- Sprawdzam okolicę - odpowiedział nieco wymijającym tonem Jeremiash - To pogranicze, nigdy nie wiadomo, czy z pustkowi nie ciągnie coś złego...

Paul przekrzywił lekko głowę pojmując w mig, że mężczyzna nie mówi mu wszystkiego. Holtz najwyraźniej dostrzegł wymowny błysk w oczach Wilsona i natychmiast się zreflektował.

- Powiem szczerze, bo wyglądacie na dobrych ludzi - powiedział cichym tonem, pocierając palcami podbródek - Dwa tygodnie temu jakaś banda napadła na patrol federalnej milicji pod Princeton. Zabili wszystkich, również tych wziętych do niewoli. Ciała były potwornie zmasakrowane, jakby ich rozszarpały zwierzęta, a nie ludzie. Lord Spencer z Princeton bardzo się tym zaniepokoił, dlatego poprosił o pomoc kilku łowców mutantów. Mnie przypadł ten region, więc rozglądam się po okolicy na wypadek, gdyby sprawcy odbili w tę stronę.

- A jak wygląda droga do Anawalt? - zapytał natychmiast Paul, z miejsca zapominając o bólu głowy i koncentrując się całkowicie na słowach łowcy mutantów - Musimy jeszcze dowieźć pocztę do tamtejszego burmistrza.

- Nie znalazłem w okolicy nic podejrzanego - wzruszył ramionami Holtz, po czym przerwał rozmowę słysząc swe wykrzykiwane kilkakrotnie nazwisko. W uliczce pojawił się młody chłopak idący szybkim krokiem w stronę pary rozmówców.

- Panie Holtz, prosimy na rynek! - zawołał chłopak - Przyjezdni chcą sprzedać mięso, mógłby pan rzucić okiem, czy nie jest jakoś skażone?


Wątek techniczny

Pierwsza część rozmowy za nami. Holtz przemieści się teraz wraz z Wilsonem do Radeforda, więc będzie okazja włączyć w konwersację postać Deliada. Aravenie, jeśli masz dodatkowe pytania, możesz nimi zarzucić w międzyczasie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 listopada 2011, 22:46

Panie Holtz powiem szczerze potrzebuję dobrej broni bialej, nie macie w swoi arsenale czegoś na zbyciu, miejscowi maja włócznię ale wolałbym jakiś toporek, maczetę lub długi nóż. walczyłem różnego rodzaju bronią ale wolałbym cos poręczniejszego niż włócznia... za wiele gambli to ja nie mam ale ze 40 będzie. Rozumiecie nie mam ochoty stracić drugiego ucha ani innej części mego ciała. ew. polećcie mi kogos z miejcowych może dzięki waszemu wstawiennictwu sprzedadzą mi coś lepszego...
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2011, 23:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 listopada 2011, 23:02

Warsztat, południe 4 maja 2055

Salt zakręcił starannie korek napełnionego paliwem kanistra, podniósł zbiornik w rękach potrząsając nim energicznie i oglądając z każdej strony w poszukiwaniu najmniejszego śladu przecieku. Ku nieskrywanej uldze mężczyzny na skorodowanej powierzchni kanistra nie pojawiła się najmniejsza kropelka paliwa.

- Pięć galonów - oznajmił przewodzący reszcie mechaników mężczyzna, wycierając dłonie w wytłuszczoną starą szmatę - Będzie w sam raz za ten wentylator.

Jack obejrzał się w stronę podłączonego do gniazdka i pracującego z cichym szumem wentylatora, mielącego rytmicznie piórami duszne powietrze wewnątrz kontenera. Stanowisko robocze mechaników miało podłączenie do pobliskiej baterii paneli słonecznych, dostarczając prąd, który pozwolił od ręki zaprezentować możliwości naprawionego przez kuriera urządzenia.

- Jedziemy teraz do Anawalt - oznajmił Salt kładąc kanister na podłogę warsztatu i siadając na nim okrakiem - Możecie coś powiedzieć o tamtejszych drogach.

Dokończywszy rozliczeń i wyraźnie zadowoleni z targów mechanicy nabrali bardziej przyjaznego nastawienia, siadając na stołkach lub wprost na ziemi.

- W Simmons będziecie mieli kłopot - powiedział jeden z mężczyzn - Most na Rock River zawalił się trzy miesiące temu. Zrobiliśmy tam przeprawę przez rzekę, ale trzeba uważać, żeby wóz się nie zakopał w mule. Wiatr poprzewracał też sporo drzew i naniósł błoto na szosę. Jak wszystko pójdzie dobrze, stracicie na dojazd do Anawalt dwie godziny.

- Dwie godziny to nie brzmi źle - uśmiechnął się z zadowoleniem Salt, wyciągając z kieszeni swą nieodłączną mapę i zerkając na nią uważnie - Ledwie południe.


Wątek techniczny

Goldwinie, kanister nie cieknie. Zgodnie z deklaracjami zarobiłeś na handlu z mechanikami 30 gambli, 10 wzięli za wstawienie szyby i powtórne przymocowanie siatki. 15 gambli poszło na kanister z pięcioma galonami paliwa. Reszta wystarczy na rolkę bandaży i 10 papierosów, ale naturalnie wciąż masz swe własne gamblowe fundusze, by kupić coś więcej.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 13 listopada 2011, 23:53

Chyba rolkę bandaży lub 10 fajek (30-25=5) :)

Rolkę bandaża, literek bimbru w dwóch flaszkach po 0,5 litra, dwa razy przeciwbólowe.

Na razie tyle...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 listopada 2011, 19:57

Wątek techniczny:
Wdaję się w rozmową ze sławnym łowcą mutantów. Może wie coś o kablu telefonicznym?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 20:30

Uliczki Bluewell, południe 4 maja 2055

Poprzedzany przez miejscowego chłopaka, łowca mutantów ruszył na rynek w towarzystwie nie odstępującego go na krok Wilsona, głaszcząc machinalnie czubkami palców swą wiszącą u pasa szablę i słuchając uważnie słów kierowcy.

- Nie mam żadnej broni na odsprzedaż, a tutejsi ludzie też się nie uskarżają na nadmiar spluw - odpowiedział Holtz - W dzisiejszych czasach przezorny człowiek faktycznie więcej uwagi poświęca sztuce władania bronią białą niż palną. Brak amunicji nie tylko doskwiera, on potrafi przesądzić o życiu lub śmierci. Włócznią lub siekierą zabijesz zawsze, musisz być tylko dość szybki i dość biegle taką bronią władać... a przy tym nie mieć skrupułów i oporów przed brudną robotą. Pistoletem zabijesz tylko wówczas, gdy masz w magazynku pociski. Tutejsi robią całkiem porządne włócznie, z aluminiowych prętów dość wytrzymałych, by się nie odkształcać pod impetem uderzenia.

Mężczyzna skierował swe kroki w stronę głośnego zbiegowiska ludzi przyglądających się uważnie rozciągniętym na betonie kształtom i dyskutujących zawzięcie na ich temat. Wilson rozpoznał od razu oskórowane psie cielska i stojącego nad nimi Radeforda, toteż podniósł rękę w geście słanego kaznodziei powitania.

- Nie wybierasz się przypadkiem w stronę Anawalt? - zapytał kurier przechodząc mimowolnie na bardziej bezpośrednią formę rozmowy. Jeremiash Holtz był kawalerem mieczowym Federacji, a mimo to nie zwrócił na ów brak etykiety najmniejszej uwagi, dostosowując swój sposób bycia do mało wyrafinowanych obyczajów pogranicza - W większej grupie byłoby raźniej, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie.

- Niestety nie - pokręcił głową łowca - Byłem w Anawalt wczoraj, dopiero co stamtąd przyjechałem. Zamierzam rozejrzeć się po przeciwnej stronie, pod Bluefield. Jakieś wieści stamtąd?


Wątek techniczny

Tym samym rozwiały się nadzieje na wspólną podróż. Holtz najwyraźniej jedzie w przeciwną stronę, z Anawalt do Bluefield. Przyjmijcie, że łowca i kierowca dotarli pod koniec tej wstawki do Radeforda i jego zwierzaków, dając tym samym szansę kaznodziei na włączenie się do konwersacji.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2011, 20:41

Po słowach Holtza kupuję jedną włócznię za 10 gambli, jak da rade chciałbym kupić też drugą, nieco krótsza do rzucania, lub jak to możliwe oszczep bardziej... Poza tym ze 2 zestawy opatrunków. Panie Holtz koło Bluefield poza kilkoma podróżnymi niczego szczególnego nie dostrzegliśmy...


Wątek techniczny

Mam nadzieję, że nie pominąłem czegoś ważnego związanego z Bluefield, jeśli o czymś zapomnialem to przepraszam Holtza. :)

Keth wysłałem Ci moja postać.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2011, 20:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 listopada 2011, 05:56

- Czy mnie moje oczy nie mylą, Jeremiash Holtz we własnej osobie. Twoja sława Cię wyprzedza. Sam dobry Bóg musiał skrzyżować nam drogi. Jestem Ebenezer Radeford skromny sługa boży.
Podaję mu rękę.
Prezentuje mu naszą zdobycz, jako znawca mutantów może da mi jakieś rady, jak oceniać stworzenia pod kontem mutacji. Daje mu w prezencie kawałek ładniejszego mięsa.
Wątek techniczny:
Później staram się skierować rozmowę na okoliczne tereny i możliwość znalezienia na nich kabla telefonicznego.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2011, 22:22

Rynek Bluewell, południe 4 maja 2055

Pozdrowiony przez Radeforda Holtz otaksował kaznodzieję spojrzeniem, w którym nie sposób było wyczytać żadnych emocji, potem uścisnął podaną mu przez Ebenezera dłoń. Tłoczący się wokół ludzie ucichli czekając niecierpliwie na rozstrzygnięcie w kwestii mięsa, ale łowca wcale się nie śpieszył, kucając przy dwóch psach i oglądając uważnie oskórowane cielska.

- Nie ma śladu mutacji - powiedział w końcu podnosząc się na nogi - Można jeść bez obaw.

Odsunąwszy się uprzejmie na bok Holtz skrzyżował ramiona na piersiach, obserwując w milczeniu targujących się z kaznodzieją miejscowych i dumając nad sobie tylko znanymi sprawami. Wyczuwając nagłą zmianę nastroju rozmówcy Wilson skinął mu niemo głową i odszedł w stronę ceglanego domku, przed którym jakiś zaradny rzemieślnik wystawił stelaż z ręcznie robionymi włóczniami.

Słońce wznosiło się coraz wyżej, złocąc się promieniami na płatach falistej blachy tworzących dachy miejscowych budynków.


Wątek techniczny

Chociaż nic nie zostało wprost powiedziane, w zachowaniu łowcy można wyczuć pewną rezerwę, jeśli nie wręcz awersję wobec osoby Radeforda. Trudno bez głębszej dyskusji stwierdzić, co jest tego przyczyną, ale łowca wyraźnie się zjeżył na wieść o profesji Ebenezera. Czyżby miał złe wspomnienia z wcześniejszych kontaktów z misjonarzami?

Mam też wielką prośbę. Czy mógłbym scedować prowadzenie stanu portfeli na Was samych? Dużo mam tych sesji i obliczeń, tylko patrzeć jak się w tych gamblach pogubię - nie chciałby ktoś wyręczyć starego siwego MG i objąć posadę księgowego w tej przygodzie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2011, 18:18

Podchodze do sprzedawcy włóczni i staram się wybrać 2 najlepsze egzemplarze, jeden do walki wręcz, drugi do rzucania - jeśli sa włócznie do rzucania (raczej oszczepy) to kupuję 1 włócznie do walki i 1 oszczep.

Wątek techniczny;
Mam chyba wszystkie dodatki do Neuroshimy, zapoznam sie stopniowo i wybiorę sprzet startowy za 100 gambli. Fajna mechanika i swiat. Wypytuję mieszkańów - dysktretnie czy wiedza czemu Holtz tak nerwowo reaguje na kaznodzieję.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 listopada 2011, 19:41

Kontynuuje handel od czasu do czasu rzucając okiem na Holtza.
Wewnętrzne trzecie oko rozwarło swoje powieki i spoglądało na łowcę mutantów. Coś szarpało za wewnętrzną strunę kaznodziei.
Być może, zachowanie z rezerwą Holtza było czymś więcej niż tylko rutyną lokalnej sławy, być może jakiś czarny robak grzechu drążył jego duszę. Radeford postanowił dokładnie zapamiętać tą osobę i śledzić jej karierę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2011, 20:00

Wątek techniczny

Mogę zostac ksiegowym i liczyć gamble.



[KETH] Cieszę się ogromnie! Chłopaki podadzą Ci swoje oszczędności startowe, wydatki i należności księguj na bieżąco!
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2011, 20:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2011, 20:51

Rynek Bluewell, południe 4 maja 2055

Jadąc z ogromną ostrożnością przez wzgląd na bawiące się wszędzie wokół dzieci Salt dotarł pikapem na rynek Bluewell, odprowadzany spojrzeniami miejscowych. Kierowca zaparkował przed ratuszem, zgasił silnik wozu i wysiadł z szoferki kierując się w stronę Wilsona i Radeforda, stojących w otoczeniu kilku miejscowych mężczyzn i pogrążonych w rozmowie z noszącym przepaskę na oku człowiekiem siedzącym na krwiście czerwonym chopperze.

Potężny silnik motocykla pracował z niskim basowym pomrukiem, z rury wydechowej buchały kłęby spalin. Nie czekając na zawarcie znajomości z nadchodzącym kurierem mężczyzna na chopperze uścisnął ręce otaczających go rozmówców, a potem przegazował maszynę i ruszył w stronę bramy.

- Jeremiash Holtz - oznajmił Paul spoglądając znacząco na przyjaciela - Sam cholerny Holtz we własnej osobie!

- Przekleństwo jest grzechem - burknął Ebenezer odprowadzając łowcę mutantów zamyślonym wzrokiem - Pan widzi i słyszy wszystko.


Wątek techniczny

Araven, masz za 20 gambli dwie włócznie dokładnie według swojego zamówienia. Handel zasadniczo zakończony, oględziny auta też. Przesyłka dostarczona, a dopiero południe. Szacowany czas jazdy do Anawalt dwie godziny (z poprawką na zgłaszane przez miejscowych przeszkody terenowe).

Sugerowana przez szeryfa trasa wiedzie na północny zachód drogą nr 52 aż do skrzyżowania w Elkhorn, a potem 161-tką prosto do Anawalt. We Freeman zawalił się most drogowy, ale istnieje tam przeprawa przez rzeczny bród.

Co robicie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2011, 21:02

Proponuję, byśmy pojechali trasą polecaną przez burmistrza. Może po drodze zgarniemy tego kolesia z miasta co ruszył na pieszo do Anawalt,a w samym Anawalt może kupimy co nieco sprzetu po dostarczeniu listów do tamtejszego burmistrza, a potem zajmiemy się szukaniem kabli telefonicznych dla burmistrza Bluewell. Taka jest moja propozycja.

Ucho, a raczej to, co z niego zostało mocno mnie nawala, ale dam rade prowadzić. Przed odjazdem sprawdzam wóz czy wszystko ok, sprawdzam stan paliwa. No panowie, zbierajcie swoje graty, chyba ruszamy, szkoda czasu. Powinniśmy zdążyć dotrzeć do Anawalt przed nocą jak dobrze pójdzie. Nieco niepokoi mnie, że Holtz i jemu podobni łowcy mutantów kręcą się po okolicy.
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2011, 21:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 19 listopada 2011, 07:18

Odprowadzam czujnym wzrokiem Holtza. Żegnam się z rozmówcami i wsiadam do szoferki.
- Paul, Jack, macie tu podarek. To się nazywa różaniec, a ten krzyżyk na dole to symbol syna bożego. Będzie Was chronić, i pomoże podejmować decyzje w trudnych chwilach - z poważną miną wręczam różańce współtowarzyszom. Po czym zmieniam temat.
- Myślicie, że Pikap przejedzie przez bród, czy może pierw przejechać krosem i spróbować trochę go pociągnąć w trakcie przeprawy?

ODPOWIEDZ