
Żelazne Królestwa RPG
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Na ilustracji wyżej figuruje wielki książę Vladimir Tzepesci, o którym jeszcze kiedyś dokładniej napiszę (bo i persona zacna). A poniżej fanowski obrazek znaleziony w sieci - cygnarscy żołnierze nieświadomi obecności raeka, smoczego pomiotu zrodzonego z krwi smoka zwącego się Wszechplagą (Everblight).


-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Znalazłem jeszcze parę innych fajnych obrazków do IK, zapodam poniżej z podpisami. Jeśli któraś spodoba się Wam na tyle, byście chcieli więcej informacji na temat jej zawartości, piszcie.

Krasnoludzcy artylerzyści z Horgenholdu

Lord tyrant Hexeris, który zaraz weźmie się za torturowanie pojmanych żywcem trollaków!

Khadoriański animaster!

Morrowiański mnich, równie biegły w modlitwie, co w orężu!

Boneswarm - nie mam jeszcze konceptu jak to przetłumaczyć!

Khadoriański paroszturmowiec!

Upiór-rewolwerowiec!

Morvanha Jesienne Ostrze - jedna z najbardziej znanych druidek Kręgu Orborosa!

Cygnarska major Victoria Haley i jej zdeprawowana bliźniacza siostra Deneghra!

Wysłanniczka Wszechplagi Lylyth, niegdyś słynna wojowniczka Nyssów, walcząca przeciwko enigmatycznej Starej Wiedźmie z Khadoru!

Nareszcie znalazłem niezły obrazek wilczara!

Haley na polu bitwy - kocham Cygnar, naprawdę!

Krasnoludzcy artylerzyści z Horgenholdu

Lord tyrant Hexeris, który zaraz weźmie się za torturowanie pojmanych żywcem trollaków!

Khadoriański animaster!

Morrowiański mnich, równie biegły w modlitwie, co w orężu!

Boneswarm - nie mam jeszcze konceptu jak to przetłumaczyć!

Khadoriański paroszturmowiec!

Upiór-rewolwerowiec!

Morvanha Jesienne Ostrze - jedna z najbardziej znanych druidek Kręgu Orborosa!

Cygnarska major Victoria Haley i jej zdeprawowana bliźniacza siostra Deneghra!

Wysłanniczka Wszechplagi Lylyth, niegdyś słynna wojowniczka Nyssów, walcząca przeciwko enigmatycznej Starej Wiedźmie z Khadoru!

Nareszcie znalazłem niezły obrazek wilczara!

Haley na polu bitwy - kocham Cygnar, naprawdę!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
I następny rzut, bo dorwałem się do całkiem pokaźnej sieciowej galerii!

Paroboty Cygnaru i Protektoratu Menotha!

Wojownicy trollaków - broń pierwszego to wariant caspiańskiego miecza, pozbawionego sztychu i służącego wyłącznie do cięć!

Menicki parobot typu Vigilant!

Thagrosh, prorok Wszechplagi!

PP jest poprawne politycznie, więc nawet w Żelaznych Królestwach można znaleźć czarnoskórych osobników: czarujących, wykształconych i wyrafinowanych tak jak ów dżentelmen powyżej!

Zwiadowcy trollaków!

Kolejny sparing parobotów!

Wódz dzikunów!

Animaster Orsus Zoktavir, Rzeźnik z Dziczej Bramy!

Paroboty Cygnaru i Protektoratu Menotha!

Wojownicy trollaków - broń pierwszego to wariant caspiańskiego miecza, pozbawionego sztychu i służącego wyłącznie do cięć!

Menicki parobot typu Vigilant!

Thagrosh, prorok Wszechplagi!

PP jest poprawne politycznie, więc nawet w Żelaznych Królestwach można znaleźć czarnoskórych osobników: czarujących, wykształconych i wyrafinowanych tak jak ów dżentelmen powyżej!

Zwiadowcy trollaków!

Kolejny sparing parobotów!

Wódz dzikunów!

Animaster Orsus Zoktavir, Rzeźnik z Dziczej Bramy!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
I część trzecia. Napiszcie, które ilustracje spodobały się Wam najbardziej!

Żelazny Licz Asphixious, jeden z dwunastu nieśmiertelnych generałów smoczego boga Toruka!

Szalony krasnoludzki animaster Durgan Madhammer!

Trollowy topornik!

Ha! Niezła gratka! Nie znałem wcześniej tego obrazka - to jest kajaz z jakiegoś miasta na południu Khadoru oraz jego przyboczne Tyszki!

Wojowniczki Tharnów (na wesoło)!

Trollor szarżujący na piechotę Skorne!

List gończy za cygnarskim zdrajcą Ashetem Magnusem!

Gobber - strzelec wyborowy!

Elficki animaster z tajemniczego lesistego Ios!

Elficki zabójca!

Tak się noszą dobrze urodzone damy w Ordzie!

Żelazny Licz Asphixious, jeden z dwunastu nieśmiertelnych generałów smoczego boga Toruka!

Szalony krasnoludzki animaster Durgan Madhammer!

Trollowy topornik!

Ha! Niezła gratka! Nie znałem wcześniej tego obrazka - to jest kajaz z jakiegoś miasta na południu Khadoru oraz jego przyboczne Tyszki!

Wojowniczki Tharnów (na wesoło)!

Trollor szarżujący na piechotę Skorne!

List gończy za cygnarskim zdrajcą Ashetem Magnusem!

Gobber - strzelec wyborowy!

Elficki animaster z tajemniczego lesistego Ios!

Elficki zabójca!

Tak się noszą dobrze urodzone damy w Ordzie!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:

Powyżej okładka nowego No Quarter! Polecam zerknięcie na poniższy link, to wycinek materiałów z tego numeru w formacie PDF - w jednym z artykułów znajdziecie ilustrację kopnika! Tak, jednego z tych parszywców z piwnicy Chaleria!
http://files.privateerpress.com/nq/nqplus/NQ43.pdf
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wstęp do podręcznika Warmachine: Superiority
Oficer w uniformie z dystynkcjami kapitana szedł poprzez rzedniejący dym wsłuchując się w cichnące odgłosy kanonady. Spoglądał na martwe ciała zaścielające ziemię. Większość z nich okryta była czerwienią i czernią jego własnych towarzyszy, a nie złotymi i niebieskimi kolorami nieprzyjaciela. Oficer mijał zdezorientowanych żołnierzy ściskających kurczowo broń i spoglądających pełnym niezrozumienia wzrokiem przed siebie, nie pojmując dlaczego wróg zaprzestał ataku. Niektórzy z nich pochylali się nad ciałami zabitych, szukając druhów lub członków swoich oddziałów.
Kapitan spostrzegł w końcu jakiegoś porucznika, kręcącego się przy wciąż płonących szczątkach lekarskiego namiotu.
- Co tu się stało? Gdzie jest nieprzyjaciel?
- Nie widział go pan? - porucznik miał śmiertelnie bladą twarz, krew ciekła wartką strużką spod przyciśniętej do boku głowy szmaty. Oddech mężczyzny był płytki, rwał się spazmatycznie.
Mając spore doświadczenie w polowych obrażeniach kapitan odciągnął szmatę w bok przyglądając się bacznie ranie.
- Kogo? - zapytał.
- Rzeźnika! Rzeźnik z Khardovu tu był! To on ich odpędził!
- Komendant Zoktavir? - kapitan nawet nie próbował udzielić reprymendy zaszokowanemu młodszemu oficerowi za nieregulaminowe zachowanie - Gdzie on teraz jest?
Porucznik potrząsnął bezradnie głową.
- Wszedł do namiotu. Znalazł felczerki, umierające... przypadkowy artyleryjski pocisk, uderzył prosto w namiot. Rzeź... komendant podniósł konającą felczerkę, coś do niej szeptał. Nie słyszałem jego słów. Kiedy umarła, jego oczy oszalały. Myślałem, że mnie zabije. Zaryczał, a potem wypadł z namiotu. Ścigał wroga w kierunku południa. Uciekali przed nim. Nie wiem nic więcej.

Orsus Zoktavir czuł przeraźliwy ból pulsujący w środku czaszki, niczym szpic wbijanego w głowę gwoździa. Ściskając w pięści Lolę pędził na złamanie karku na południe, w zbroi ociekającej świeżą krwią. Było ich tam więcej, przybywających z niewielkiego drewnianego fortu. Pośpiesznie wzniesiona polowa budowla służyła za punkt garnizonowy opodal równie małej, pozbawionej nawet nazwy wioski. Tam właśnie się skryli, rycerze noszący ciemnoniebieskie barwy. Krew zatętniła w ich żyłach, kiedy dostrzegli go i podnieśli wrzawę. Orsus dostrzegł iskry elektrycznych wyładowań tańczące na ich ostrzach i uśmiechnął się drapieżnie. Tak, pójdźcie do mnie, przemknęło mu przez myśl. Tylko walka na śmierć i życie mogła mu przynieść chwilowe wytchnienie od pełnych szaleństwa myśli.
Jej twarz pojawiła się przed jego oczami, wydzierając z gardła mężczyzny krzyk bólu. Zaraz potem znalazła się w jego rękach, spoglądając mu prosto w oczy. Krew perliła się na powoli poruszających się ustach.
- Gdzie byłeś? - wyszeptała. Miała uszkodzone płuca, toteż zdołała wydobyć z siebie zaledwie szept, ten zaś natychmiast przeszedł w przedśmiertny kaszel. W jej oczach szklił się nie tylko ból, był tam jeszcze bezbrzeżny zawód. Ujrzał ją dzisiaj wcześniej, w tamtym zniszczonym namiocie. Znów do niego wróciła, dogorywając wśród płonących szczątków. Tulił ją w ramionach spoglądając w tracące życie oczy i czując chłód obejmujący w swe władanie jej ciało.
- Gdzie byłeś?
Krzyki nieprzyjaciół nie miały dla niego żadnego znaczenia. Wyszczerzył zęby niczym drapieżne zwierzę widząc, że wysłali przeciwko niemu parobota - ociężałego cygnarskiego Stormclada łopoczącego sztandarami południowego królestwa. Machina nadciągała dzierżąc w pięści olbrzymi miecz, a rycerze biegli jej śladem.
c.d.n.
Oficer w uniformie z dystynkcjami kapitana szedł poprzez rzedniejący dym wsłuchując się w cichnące odgłosy kanonady. Spoglądał na martwe ciała zaścielające ziemię. Większość z nich okryta była czerwienią i czernią jego własnych towarzyszy, a nie złotymi i niebieskimi kolorami nieprzyjaciela. Oficer mijał zdezorientowanych żołnierzy ściskających kurczowo broń i spoglądających pełnym niezrozumienia wzrokiem przed siebie, nie pojmując dlaczego wróg zaprzestał ataku. Niektórzy z nich pochylali się nad ciałami zabitych, szukając druhów lub członków swoich oddziałów.
Kapitan spostrzegł w końcu jakiegoś porucznika, kręcącego się przy wciąż płonących szczątkach lekarskiego namiotu.
- Co tu się stało? Gdzie jest nieprzyjaciel?
- Nie widział go pan? - porucznik miał śmiertelnie bladą twarz, krew ciekła wartką strużką spod przyciśniętej do boku głowy szmaty. Oddech mężczyzny był płytki, rwał się spazmatycznie.
Mając spore doświadczenie w polowych obrażeniach kapitan odciągnął szmatę w bok przyglądając się bacznie ranie.
- Kogo? - zapytał.
- Rzeźnika! Rzeźnik z Khardovu tu był! To on ich odpędził!
- Komendant Zoktavir? - kapitan nawet nie próbował udzielić reprymendy zaszokowanemu młodszemu oficerowi za nieregulaminowe zachowanie - Gdzie on teraz jest?
Porucznik potrząsnął bezradnie głową.
- Wszedł do namiotu. Znalazł felczerki, umierające... przypadkowy artyleryjski pocisk, uderzył prosto w namiot. Rzeź... komendant podniósł konającą felczerkę, coś do niej szeptał. Nie słyszałem jego słów. Kiedy umarła, jego oczy oszalały. Myślałem, że mnie zabije. Zaryczał, a potem wypadł z namiotu. Ścigał wroga w kierunku południa. Uciekali przed nim. Nie wiem nic więcej.

Orsus Zoktavir czuł przeraźliwy ból pulsujący w środku czaszki, niczym szpic wbijanego w głowę gwoździa. Ściskając w pięści Lolę pędził na złamanie karku na południe, w zbroi ociekającej świeżą krwią. Było ich tam więcej, przybywających z niewielkiego drewnianego fortu. Pośpiesznie wzniesiona polowa budowla służyła za punkt garnizonowy opodal równie małej, pozbawionej nawet nazwy wioski. Tam właśnie się skryli, rycerze noszący ciemnoniebieskie barwy. Krew zatętniła w ich żyłach, kiedy dostrzegli go i podnieśli wrzawę. Orsus dostrzegł iskry elektrycznych wyładowań tańczące na ich ostrzach i uśmiechnął się drapieżnie. Tak, pójdźcie do mnie, przemknęło mu przez myśl. Tylko walka na śmierć i życie mogła mu przynieść chwilowe wytchnienie od pełnych szaleństwa myśli.
Jej twarz pojawiła się przed jego oczami, wydzierając z gardła mężczyzny krzyk bólu. Zaraz potem znalazła się w jego rękach, spoglądając mu prosto w oczy. Krew perliła się na powoli poruszających się ustach.
- Gdzie byłeś? - wyszeptała. Miała uszkodzone płuca, toteż zdołała wydobyć z siebie zaledwie szept, ten zaś natychmiast przeszedł w przedśmiertny kaszel. W jej oczach szklił się nie tylko ból, był tam jeszcze bezbrzeżny zawód. Ujrzał ją dzisiaj wcześniej, w tamtym zniszczonym namiocie. Znów do niego wróciła, dogorywając wśród płonących szczątków. Tulił ją w ramionach spoglądając w tracące życie oczy i czując chłód obejmujący w swe władanie jej ciało.
- Gdzie byłeś?
Krzyki nieprzyjaciół nie miały dla niego żadnego znaczenia. Wyszczerzył zęby niczym drapieżne zwierzę widząc, że wysłali przeciwko niemu parobota - ociężałego cygnarskiego Stormclada łopoczącego sztandarami południowego królestwa. Machina nadciągała dzierżąc w pięści olbrzymi miecz, a rycerze biegli jej śladem.
c.d.n.





