Strona 11 z 30

: 05 lutego 2012, 14:37
autor: Araven
Biorąc pod uwagę okoliczności przyrody i moje 6 w/w informacji, wskazówek, proszę o jasne deklaracje co czynicie? Różne siły są w to zamieszane (znaczy w rozgrywki o władze na Złoziemiu), walczycie ze wszystkimi? Czy szukacie u niektórych pomocy lub/i informacji? Co robicie?

: 05 lutego 2012, 15:08
autor: Goldwin
W związku z updatem :)

1. Coś niecoś wiemy o poczynaniach orków, warto teraz by się dowiedzieć dlaczego mieli zniszczyć statek. Może był jakiś konkretny powód. Niekoniecznie trzeba o to pytać orków, skoro mają tylko rozkaz, raczej samego właściciela Ważki.

Pojawiła się sugestia wyruszenia do Erwy w celu naprawienia statku i dobrze by było przekonać o tym Tsurana.
Sęk tylko w tym, że tam kawałek drogi jest, wypadałoby ich eskortować do portu. Nie wiadomo czy jakieś niedobitki, drugi oddział orków się nie pojawi.

Może coś więcej o owej Lady Acoma i jej zaangażowaniu?

2. Co do księgi to najpierw chciałbym poznać rzetelnie jej zawartość niźli od razu się jej pozbywać. Może dla Andreusa warta 200 złociszy a dla kogoś innego więcej?
Czy chcemy się angażować oficjalnie w politykę, kwestia domówienia naszej trójki. Ogólnie po jakiejś stronie trzeba by stanąć a tysiączek nie jest złym rozwiązaniem.

3. Na bliższe poznanie może być okazja gdy zawiniemy do portu na naprawę. Zapewne znajdzie się gdzieś miła karczma gdzie można blisko zaznajomić się przy ożywczym piwie z wdzięcznym T'skrangiem :)

4. Przelot nad zamkiem jak widać odpada z powodów atmosferycznych. Poza tym skoro mamy pracować dla wywiadu to nie nadlecimy w pełnej krasie na statku zapewne rozpoznawalnym dla ichniego wywiadu. Trzeba by cichaczem, incognito :)

5. Elfy na pewno wykorzystamy w najbliższej przyszłości, choć zapewne akcja pokaże kiedy i do czego.

6. Skupiamy się na odczytaniu księgi, być może dobra okazja nadarzy się podczas nawiązywania znajomości w Erwie i odbieraniu dowodów wdzięczności za pomoc. Najlepiej w postaci informacji od kapitana Tsurana.


Pozostaje tylko kwestia kontaktu z Alerami. Mam koncept żeby wywiesić znak nietykalności, nadlecieć nad ich obóz i jakoś z nimi się porozumieć. Ominiemy psiogłowych nie wdając się z nimi w walki i być może czegoś dowiemy. Tylko sęk w tym jak to pogodzić w wyprawą do Erwy. tu pojawia się zgryz...

: 05 lutego 2012, 20:06
autor: tzeentch
Tak na szybko - ani 200 za księgę, ani 500 za służbę dla kupca to żadne oszałamiające sumy... - 500 zarabiam za miesiąc pracy na własny rachunek w kuźni nad jakąś bronią...

Edit - księgi bym nie sprzedawał, a przedstawiciel niech określi o co konkretnie w tej robocie chodzi i na jaki okres czasu sobie to wyobraża (patrz mój komentarz wyżej)

Więcej napiszę wieczorem

: 05 lutego 2012, 20:06
autor: Araven
1. Na początek proponuję ustalić priorytety - eskortowanie Ważki do Erwy zajmie Wam około 2 do 3 godzin. Zyskacie wdzięczność Tsurana. Potem możecie polecieć do Alerów.

2. Ew. polecieć możecie od razu nie eskortując Ważki, wtedy może popłyną do Erwy może nie. Andreus i Durghan sugerują by eskortować Ważkę. Alerowie nie uciekną, a kontakty z Tsuranem są ważniejsze na ten moment. T`skrangjski kapitan może Wam umożliwić dostanie się na Złoziemie incognito, jako bezimiennym najemnikom np.

3. Co do księgi sami jej nie odczytacie, może Andreus potrafi ale na razie obstaje przy jej zakupie da 300 i to jego ostatnie słowo. W księdze są runy i rysunki runicznej broni.

4.Andreus czeka na deklarację czy pracujecie dla wywiadu Travaru oficjalnie jako ludzie kupca Omasu? Naprawdę dobrze płaci, oficjalnie będziecie najemnikami Kompani handlu lądowego kupca Omasu znanej w niemal całej Barsawii. Więc jak zaciągacie się? czy zostajecie na etacie oficerów rozpoznania w stanicy w Erwie?
;)

5. Zawsze można się targować, albo ubić własny interes na boku. A kupiec płaci od 500 do 1000 + uzasadnione koszty pokrywa, robota na 2 -3 miesiące.

6. W pracy dla Omasu chodzi i o zorientowanie się co się dzieje na Złoziemiu, oraz rozpoznanie możliwości prowadzenia tam handlu w przyszłości jak się sytuacja nieco uspokoi.

: 06 lutego 2012, 07:01
autor: tzeentch
1. Oczywiście, że warto odeskortować statek na stanicę. Wdzięcznośc i odpowiednie kontakty to smar wprawiający w ruch machinę handlu :)

3. Najpierw musimy wiedzieć co ta ksiega zawiera, a potem możemy dopiero negocjowac cenę sprzedaży. Jeśli są tam runy i bronie runiczne, to ja sam jestem w stanie dać za nią więcej niż 300.

4. Tutaj oczekuję konkretnych deklaracji o jaką pracę chodzi i na jaki okres czasu. Wchodzenie na ślepo w takie interesy zakończyło się ostatnio dla mnie lądowaniem na tym zadupiu :)

5+6 Jeśli jest to robota "przy okazji", zupełnie nie kolidująca z innymi celami to można dodatkowo zarobić - oczywiście. Tym bardziej, że ja także jestem prywatnie zainteresowany biznesem z tą okolicą.

: 06 lutego 2012, 19:36
autor: Araven
Techniczny:
Odeskortowaliście statek rzeczny do Erwy. Zaczęto jego naprawy. Popiliście i pogadali z Tsuranem i jego załogą. Podumaliście nad opcją zmiany pracodawcy. Dobrze, że nie sprzedaliście księgi. ;)

Generalnie się musicie zdecydować albo pracujecie dla komendanta Ambengena w stanicy w Erwie, albo formalnie dla kupca Omasu (faktycznie zaś i dla niego i wywiadu travarskiego). Omasu lepiej płaci ale robota bardziej ryzykowna i popłatna i pewnie przyjdzie na Złoziemie ruszyć ku splugawionym ziemiom... Robota dla Ambengena, mniej poplatna ale i bezpieczniejsza raczej na pograniczu po travarskiej stronie. Zróbcie jakieś głosowanie, ja mogę oba wątki rozwijać ale się na coś zdecydujcie. I chyba zmienimy system gry - Wy deklaracje będziecie skladać ja więcej opisów fabularnych będę sie starał robić. Może się uda.


Poniżej mały przerywnik artykuł z jednej ze stron o Earthdawnie 4 spojrzenia na Adeptów i to jak są postrzegani w Barsawii.

Niniejszy artykuł pierwotnie publikowany był w serwisie Wrota Wyobraźni.

Świat Earthdawna przeżywa magiczne czasy. Magia przenika przez wszystkie aspekty życia dzisiejszych Dawców Imion. Trudno jest wyobrazić sobie ten świat bez potęgi i ogromu możliwości, jakie daje astralna energia. Na magicznej wiedzy tego świata opiera się zarówno życie codzienne prostych ludzi, jak i istnienie całych narodów. Magia nie była obecna na tym świecie od zawsze i nikt nie jest w stanie zapewnić, że będzie trwała wiecznie. Jej pojawienie się zapoczątkowało rozwój nauki i pozwoliło jej wspiąć się na wyżyny. Trudno przecenić wpływ magii talentów na rozwój nauki, wiele z nich bowiem było nieocenioną pomocą w poznaniu natury przestrzeni astralnej, wymiany idei i tez zawartych w różnojęzycznych pismach, czy wsparcia dla nowych technologii (opartych na magii żywiołów rzecz jasna: począwszy od dział ognistych, na windach powietrznych i silnikach parostatków skończywszy). Niestety jednak, przesilenie magicznej energii sprowadziło Pogrom, który cały świat zniszczył i bezpowrotnie splugawił.

Odkąd magia zaczęła przenikać świat, na jego drogach pojawili się adepci; ponadprzeciętne jednostki, potrafiące biegle korzystać z otaczającej ich energii. Przedstawiciele wszystkich ras Dawców Imion, obdarzeni magicznymi zdolnościami, wspartymi wieloletnią nauką. Magowie, Wojownicy, Zwiadowcy, Złodzieje, Trubadurzy ; wszyscy kształtujący magiczną energię na swój sposób. Stworzeni po to, by podejmować się wyzwań, którym zwykli Dawcy Imion nie są w stanie sprostać. Żywe Legendy; jednostki skazane na sławę i nowe, przerażające wyzwania.

Po Długiej Nocy w barsawiańskie bezdroża wyruszyło wiele grup adeptów. Mieli różne cele, wartości i sposoby działania. Nadszedł czas dla Nowych Legend. Dla bohaterów, którzy bez wahania postanowili stawić czoła ostatnim astralnym bestiom, wciąż obecnym w prowincji. Gotowym chronić opuszczających kaery przed wszelkimi zagrożeniami poznawanego na nowo kraju. Wiek Legend. Czas adeptów, także łajdaków, zdrajców i niegodziwców, których los obdarzył predyspozycjami do wkroczenia na magiczną Ścieżkę. Czyny jednych i drugich po wiekach mają pozostać na kartach starożytnych opowieści ; bo to dzieje wyjątkowych Dawców Imion, zarówno szlachetnych, jak i podłych.

I tutaj właśnie rodzi się pytanie: w jaki sposób postrzegani są adepci na co dzień? Jak reagują na nich Barsawianie, gdy nie są w stanie ocenić ich na bazie dokonanych czynów, lecz wyłącznie przez pryzmat obowiązujących stereotypów, uprzedzeń i zasłyszanych opinii? Czy dla, z natury nieufnych mieszkańców niewielkich osad Barsawii, podróżująca grupa adeptów będzie szlachetnymi herosami, czy też budzącą grozę bandą rzezimieszków? Posiadanie talentów budzi szacunek i zaufanie, czy raczej wzmaga przerażenie (w końcu taki rozbójnik może uczynić znacznie więcej zła, niż zwykły, nieuczciwy prostaczek) ?

W tym tekście postaram się krótko i zwięźle ukazać sposób, w jaki różni Barsawianie patrzą na adeptów (w ujęciu ogólnym). Nikt przecież nie jest powszechnie uważany za wspaniałego bohatera tylko z racji wrodzonych i wyuczonych zdolności. Sławę dają adeptom czyny, które nie zawsze przecież są szlachetne. Jedynie bohater powszechnie znany w prowincji może liczyć na obiektywną ocenę ze strony napotkanych Barsawian. Natomiast ocena adeptów stawiających pierwsze kroki na swej Ścieżce zbudowana jest na stereotypach i osobistych doświadczeniach osób oceniających. Pytanie tylko, czy częściej jest to pole do popisu dla łotrów, korzystających z ;dobrej opinii czy raczej problem szlachetnych bohaterów, których poświęcenia pospólstwo nie chce docenić?

Poniżej przedstawiam cztery propozycje ; sposoby postrzegania adeptów jako zjawiska, czy też niezależnej grupy wśród mieszkańców Barsawii. Oczywiście to oceny skrajnie stereotypowe i raczej niewyszukane. Do zastosowania przede wszystkim wśród Dawców Imion mało uświadomionych, żyjących z dala od wielkich, barsawiańskich metropolii. Możesz uznać, że mieszkańcy Twojej Barsawii konsekwentnie trzymają się jednej z nich. W świetle moich obserwacji, każdy MG trzyma się którejś z tych koncepcji. Osobiście uważam, że najciekawsze efekty uzyskasz krzyżując w barsawiańskim społeczeństwie różne opinie na temat adeptów. Pewne zdania mogą być charakterystyczne dla ustalonych regionów prowincji lub konkretnych grup społecznych. Opinia pospólstwa może być kształtowana zarówno przez lokalne wydarzenia, jak i wyłącznie przez codzienne dyskusje przy kuflu piwa. Niemniej drużyna widząc, iż postrzegana jest przez ludność na różne sposoby, sama zacznie zastanawiać się, kim faktycznie jest dla świata? Grupą bohaterów, która rozwiązuje problemy zastraszonych wieśniaków, czy może po prostu bandą awanturników, która bezkarnie wykorzystuje swoje magiczne zdolności?
UZDROWICIELE ŚWIATA

Pierwszy przykład, to fanatyczne uwielbienie wędrujących przez świat adeptów. Jest to spojrzenie całkowicie bezkrytyczne i myślę, że niewielu Barsawian patrzy na wszystkich adeptów w ten sposób. Za legendarnych bohaterów, którzy faktycznie leczą świat z ran, zadanych przez Pogrom, uważani będą adepci posiadający odpowiedni Poziom Sławy (o ile faktycznie ich czyny były szlachetne). Dopóki Twoja drużyna nie grzeszy sławą, dopóty bezgraniczne zaufanie i oddanie ze strony prostych ludzi tylko za to, że ktoś jest adeptem, będzie postawą charakterystyczną dla jednostek przez najbliższe otoczenie uważanych za patologicznych dziwaków. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by specjalnie nieuzasadnioną sympatię ze strony Barsawian odpowiednio stopniować. Wśród mieszkańców prowincji z pewnością znajdą się tacy, dla których adepci zasługują na szacunek i wdzięczność, gdyż stanowią dla świata pomoc, nadzieję i szansę. Barsawianie są wprawdzie z natury nieufni i mało gościnni dla obcych (trudno im się dziwić), niemniej drużyna ma szansę trafić również do tych, którzy adeptom ufają i liczą na nich.
ROZDRAPUJĄCY RANY

Niestety, wśród Barsawian nie brakuje osób, które w adeptach widzą jedynie nadchodzące kłopoty. W ich rozumieniu Pogrom stanowi przeszłość, o której należy zapomnieć, zaś zaglądanie do kaerów, poszukiwania starożytnych śladów sprzed Długiej Nocy sprawia, że adepci ściągają kłopoty nie tylko na siebie, ale również na całe otoczenie. Dla takich Barsawian rany zadane światu przez Pogrom goją się same, zaś poszukiwacze przygód uparcie rozdrapują je, zakłócając spokój przyzwoitym mieszkańcom prowincji. Drużyna spotykając Barsawian myślących w ten sposób może zachowywać się naprawdę różnie. Nie znam Twojej drużyny i nie wiem, czego można się po niej spodziewać w tego typu sytuacjach. Na pewno jednak są tacy, którzy zamiast się pienić i bulwersować, spróbują dokonać obiektywnej samooceny. Będą zastanawiać się, czy może przypadkiem w słowach tych ;głupich i niewdzięcznych wieśniaków; nie ma trochę prawdy.
HIENY CMENTARNE

Wędrując po Barsawii, spotykając kolejnych Dawców Imion, drużyna może trafić również na takich, którzy ani nie pałają do nich nienawiścią, ani tym bardziej ich nie uwielbiają, lecz po prostu gardzą nimi. Z pewnością są tacy Barsawianie, dla których adepci; poszukiwacze przygód, to zwykłe hieny cmentarne. Włóczą się tu i tam, plądrują zbiorowe mogiły, jakimi są kaery i wynoszą z nich wszelkie kosztowności. Za pieniądze gotowi są zrobić wszystko, zaś bezinteresownie nie zrobią nic. Czy chociaż niektóre z powyższych stwierdzeń nie pasują do znacznej grupy barsawiańskich poszukiwaczy przygód? Ilu spośród wspaniałych i szlachetnych adeptów zajdzie do kaeru walczyć z Horrorem wiedząc, że nie ma tam nawet złamanego miedziaka? Sam odpowiedz sobie na powyższe pytania. Nawet jeżeli Twoja drużyna myśli innymi kategoriami, na podstawie osobistych doświadczeń, wielu Barsawian ocenia adeptów właśnie w ten sposób.
TAJEMNICZY, ALE NIESZKODLIWI

Ostatnie spojrzenie na adeptów, jakie chcę zaproponować, wynika po prostu z niewiedzy prostych ludzi na temat przeszłości, oraz świata dzisiejszego. Wielu Barsawian żyje tylko swoimi osobistymi problemami. Nie wiedzą i nie interesuje ich to, jak wygląda świat dwadzieścia mil od ich osady. Z geografii wiedzą jedynie ;którędy do gospody i z powrotem;. Ich problemy to tegoroczne żniwa, zaś historii o Horrorach i sławnych wojownikach fajnie się słucha przy kufelku. Poszukiwacze przygód są dla nich dziwakami, tajemniczymi wędrowcami, których najlepiej nie zaczepiać. Przyjechali do wioski dzisiaj, odjadą jutro i wszyscy będą zadowoleni. Za nocleg i posiłek płacą, więc problemów z nimi nie ma. Najlepiej unikać ich wzroku i nie wdawać się w dłuższe rozmowy. Trzeba pamiętać o tym, że nie wszyscy Dawcy Imion doskonale znają historię i geografię świata, słyszeli o większości konfliktów zbrojnych i orientują się we wszystkich politycznych intrygach. Wielu prostych ludzi nic na ten temat nie wie i nie chce wiedzieć. Osoby z takim podejściem do życia, zwykle myślą o wędrujących po bezdrożach adeptach w sposób wspomniany powyżej.

Oczywiście, cała idea tego tekstu kręci się wokół adeptów, którzy podróżują po Barsawii w poszukiwaniu przygód. Dawcy Imion, którzy podążają Ścieżką którejś z dyscyplin, nie zawsze jednak są wędrownymi 2;łowcami wyzwań (tak, jak w przypadku BG). Nie brak w prowincji adeptów, zajmujących ważne stanowiska w miastach, wysokich rangą wojskowych, autorytetów wśród mędrców, mistrzów wśród artystów. Żyją oni jednak w społecznościach bardziej świadomych różnic między adeptami, a resztą Dawców Imion. Uprzedzenia do adeptów, wynikające z niewiedzy, bądź zwykłego braku zaufania do obcych są rzecz jasna domeną prostych Barsawian, żyjących z dala od cywilizacji. Miasta prowincji są z kolei istnym skupiskiem adeptów, pochodzących z różnych stron. Przecież właśnie w miastach poszukiwacze przygód spotykają wielu znajomych, ubijają interesy, robią zakupy, bawią się i zdobywają informacje. Mieszkańcy barsawiańskich metropolii bardziej są świadomi podobieństw i różnic wynikających z bycia adeptem, choć kwestia ogólnej opinii na temat szukających przygód nadal pozostaje otwarta.

: 06 lutego 2012, 20:41
autor: Goldwin
To trochę się wyjaśniło. Możemy szpiegować i rozpoznawać teren, jestem za. Nie zgnuśniejemy w "nudnej" stanicy :)

Proponuję po Erwie wrócić i sprawdzić co tam Alerowie knują, chyba że będzie kolidować z ogólnym założeniem naszych planów.

A księgę dobrze że mamy, może w niej jednak coś ciekawego się ukrywa. Ba, nawet związanego z ową tajemniczą piramidą :)

: 07 lutego 2012, 18:56
autor: Araven
XII dzień miesiąca Strassa (początek zimy) 401 rok po Pogromie.

Popiliście z Tsuranem, następnego dnia wstaliście później niż zwykle. Naprawa rzecznego statku potrwa kilka dni, więc z T`skrangiem jeszcze pogadacie. Duma travaru jest gotowa do lotu, ruszacie ku piramidzie wokół której wykopaliska prowadzą Alerowie. Lot przebiegł bez zakłóceń. Z góry widzicie, że Alerowie mają wielu rannych, sporo grobów świeżych widać, walki z psiogłowymi są krwawe. Alerowie patrzą w kierunku nadlatującego statku, potrząsając bronią. Pokazanie im znaku jaki zdobyliście w walce z psiogłowymi wywołało konsternację wśród nich ale i uspokoiła wojownicze nastroje. Opuszczono drabinke sznurową, zeszliście we trzech na ziemię. Kilku znaczniejszych Alerów podchodzi do was, są lepiej uzbrojeni, najwyższy ma naszyjnik ze szponów jakiegoś drapieżnika i tatuaż orła na lewym policzku. Chwilę taksuje was spojrzeniem, po chwili daje znak byście ruszyli za nim. Wchodzicie do częściowo rozkopanej piramidy, widzicie malubki na skałach, pzredstawiają walke humanoidów z potworami i Horrorami, początkowo humanoidy przegrywają potem widać, że coś się zmienia. Pojawia sie jakiś humanoid z księgą w dłoniach, dalej widać, że to jakby nauczyciel lub prorok, uczy innych jak walczyć, uczy ich jak tworzyć runy... Dalej widać, że humanoidy wychodzą z ukrycia i zbrojni w runiczną broń atakują bestie. Docieracie do jakiejś komnaty, na tronie siedzi prawdopodobnie władca Alerów, bije od niego niesamowita siła za nim stoi jakby szaman albo mag. Około 10-ciu gwardzistów zbornych w czarne ostrza z niezwykłego metalu jaki badał Fauvaul.... Szaman pyta, kim jesteście obcy i czego chcecie, skad macie nasz symbol pokoju?

: 07 lutego 2012, 20:17
autor: deliad
- Jesteśmy wysłannikami królestwa z zachodu. Nasi przełożeni są zaniepokojeni wydarzeniami na złoziemiu. Chcemy dowiedzieć się co się tutaj dzieje.


Wątek techniczny:
Jestem stworzony do wywiadu. Jestem za pracą szpiegowską.

: 07 lutego 2012, 20:46
autor: Araven
Wódz Alerów mówi: Nie chcemy wojny, mamy tu swoje sprawy. Szukamy czegoś, co zapewni przetrwanie naszemu ludowi. Na Złych Ziemiach potrzebujemy starożytnych rytuałów ochronnych i wojennych runów, z czym przybywacie. Wiedza o tych runach została złozona w 3 księgach, na razie wykopliśmy jedną. Brakuje nam jeszcze dwóch. Wasi żołnierze zaatakowali naszą straż przednią, wiem że i wy przelaliście krew naszych wojowników... Z czym przybywacie poza pytaniami? Macie pełnomocnictwa by negocjować zawieszenie broni? Czy chcecie nam grozić?

: 08 lutego 2012, 01:09
autor: tzeentch
- Wszyscy wiemy, ze swiat nie jest jeno czarny i bialy, a wiele jest w nim odcieni szarosci. Tak wiec jak i my wasza krew, tak i wy krew naszego ludu przelewaliscie. Jednak nie przybylismy tu, aby wypominac sobie wczesniejsze krzywdy. Wiemy, ze jestescie rasa rozumna, w przeciwienstwie do wszych przeciwnikow. A jak to istoty myslace i czujace, ktore spotykaja sie ze soba, tak i my mozemy chyba dojsc do porozumienia, korzystnego dla obu stron, mam nadzieje.
- Pytasz o nasze pelnomocnictwa - tak, mozemy z wami rozmawiac i jesli wynegocjujemy tu korzystne porozumienie, nasi mocodawcy takze je zaakceptuja. Grozic wam nie zamierzamy... macie tu wystarczajaco wielu zabitych i rannych bez naszej interwencji... Wrecz przeciwnie, jesli dogadamy sie odpowiednio, to moze nawet moglibyscie liczyc na jakies wsparcie z naszej strony. Wszystko zalezy jednak od woli porozumienia i warunkow, ktore tu wynegocjujemy. Wiemy, ze kontaktujecie sie czasami z pewnymi odlamami elfow, wiec idea handlu na pewno nie jest wam obca.
- Jesli o nas chodzi, to najwazniejsze jest zapewnienie bezpieczenstwa osadnikom na tych terenach. Nie wiem dlaczego napadacie na nasze osady, ale nie jest to mile widziane.
- Inna sprawa jest oczywiscie wymiana roznorakich dobr. Na Zloziemiu znajduja sie obfite zloza esencji, a takze wiele ciekawych artefaktow, nie wspominajac juz o wyrobach ludow tu mieszkajacych. Wszystko to mozna wymiernie przekuc na zyski...

: 09 lutego 2012, 20:50
autor: Araven
W obecnej chwili bardziej niż na handlu zależy nam na ochronie naszego ludu. Ale możemy zagwarantować bezpieczeństwo Waszym osadom w zamian za możliwość prowadzenia tu dalszych prac. Wiemy, że ludność zbiegła i przebywam w obozie przejściowym, mieszkańcy pogranicza mogą wrócić macie słowo Naczelnego Wodza Alerów, e my ich nie będziemy atakować. Co do handlu to nie mówimy nie, ale obecnie musimy dalej szukać runów ochronnych i wojennych oraz zawierających je ksiąg. Przed Pogromem nasza cywilizacja kwitła, tu było jedno z ważnych miejsc nauki i kultu naszych Bogów. Spytajcie Waszych wladców czy przystają na moje warunki. Macie 2 księżyce czasu (2 dni znaczy).

: 10 lutego 2012, 07:41
autor: deliad
Młody złodziej przysłuchiwał się słowom pertraktujących z zainteresowaniem. Gdy skończyli rozmowę przemówił i on.

- Mówisz wodzu, że przetrwanie Srebrnych Alarów jest zagrożone. Cóż takiego pojawiło się na Złoziemiu. Jakiś nowy potężny wróg. Być może ten samozwańczy władca?

: 10 lutego 2012, 11:07
autor: tzeentch
- Hmmm. Księgi powiadacie? A mógłbym zobaczyć jakiś fragment waszego pisma?

: 10 lutego 2012, 18:53
autor: Araven
Fragmenty pisma widzieliście na ścianach i freskach piramidy, są bardzo podobne do tych jakie są w zdobytej niedawno starej księdze. Teraz Wódz zamilkł a głos zabrał Wielki szaman. Słuchajcie ludzie, żyjemy w bardzo niebezpiecznej okolicy, Wy nazywacie ją Złoziemiem, my zaś domem. Wpływ Hoorrrorów i mrocznych sił jest tam o wiele silniejszy niż tutaj. Noca nadal zabezpieczamy się ochronnymi runami, które zabezpieczaja nasze osady, ale wiedza o runach powoli ginie. Miłem wizję od naszych przodków. Skierowano nas tutaj by zdobyc wiedze o starozytnych runach ochronnych i wojennych. potrzebujemy ich by pokonać wpływ Złoziemia na nasz lud. Wyglądamy inaczej niz Wy (Alerowie mają dodatkowe stawy, sa duzo bardziej gietcy niż ludzie, ich oczy sa większe niz ludzkie, twarze są podłużne i jakby lekko półelfie - Arystokracja Alerów ma niebieskawy odcień skóry, są nieco wyżsi od ludzi i smuklejsi).

Techniczny:
Może macie jedną z ksiąg jakiej szukają Alerowie, a może to kopia oryginału. Napewno mówi o jakichś runach i rytuałach, zawiera sceny walki z Horrorami i ich pomiotami. Może byc cenna. Alerowie mają broń z gwiezdnego metalu - gromrilu, bardzo rzadki metal, to wie Fauvalu dzięki uzyciu niskiej magii i byciu Zbrojmistrzem. Darion i Goldhart dyskretnie obserwuja otoczenie. Ta piramidę (podobną do południowoamerykańskich) zbudował jakas zaawansowana cywilizacja.
- Alerowie nie odebrali wam broni, mimo ze niedawno z nimi walczyliscie. Zaproponowali osadnikom prawo powrotu do swoich domów, bo wiekszość ludności uszła do obozu przejściowego. Co uczynicie ?