Strona 11 z 36

: 14 maja 2013, 14:47
autor: maciej
Marshall nie wierzył własnym oczom. Klecha,człowiek Słowa Bożego,za chwilę na oczach całego miasteczka miał dokonać brutalnego samosądu. Nikt z gapiów co prawda nie reagował bo przyszły wisielec wraz z kumplami sponiewierali wielu z nich. Po chwili namysłu wydobył z kabury swego wiernego gnata i odżałowawszy kulę wystrzelił w powietrze. Na dźwięk strzału wszyscy spojrzeli na szeryfa. Ten,stanął z uniesionym w górę dymiącym pistoletem,w dumnej,wyprostowanej pozie.
-Ja jestem tu prawem! Obejdzie się bez linczu,to nie komuch ani obcy.

: 14 maja 2013, 16:39
autor: Procjon
- Spokojnie, myśmy nikogo nie chcieli linczować! Zwiążemy gagatka, zaniesiemy do wioski, i dopiero będziemy radzić co z nim dalej. Dobrze, Marshall? Panie Lobo? Faceman?

: 15 maja 2013, 11:06
autor: maciej
Marshal podszedł bliżej by mieć oko na związanego i całkowicie już pozbawionego godności Trolla. Ten leżał w pozycji embrionalnej na piaszczystej ziemi i rozsiewał dookoła bardzo przykry dla nosa smród przepełnionej latryny. Z obrzydzeniem trącił go końcem buta i zapytał wprost.
-Zdaje się że masz nam coś do powiedzenia. Gadaj zatem albo zafunduję ci pobyt sam na sam z klechą i gwarantuje że poza nim na Twoje wrzaski nikt nie bedzie reagował.-to mówiąc jakby przypadkiem nadepnął na postrzeloną nogę. Troll rozdarł się i niespodziewanie zwiotczał. Klapnął o ziemię nieprzytomny.
-Panowie,zabierzcie mi to to z przed bramy-

: 15 maja 2013, 14:31
autor: koszal
A kto tu mówił o linczu sługo prawa?

-uśmiechnął się porozumiewawczo kapłan, choć nie trzeba było być choćby przeciętnie bystrym, by wyczytać z niej mocną nutę rozczarowania i pewnego braku akceptacji dla odmienionego obrotu spraw.

A czy nie komuch i czy nie obcy tego wiedzieć nie możemy, nadto niczym wilk zakradał się do Twej zagrody, by nastawać na Twą trzodę bracie. Wierzę, że chronisz ją jednak najlepiej, jak potrafisz.

: 15 maja 2013, 20:57
autor: maciej
Marshal popatrzył z powątpiewaniem na osobę albinosa.
-Desmond,zaprowadź z wielebnym Trolla do celi. A Ty-kiwnął głową na Facemana-pozwól na stronę. Musimy pogadać.

: 16 maja 2013, 10:56
autor: Dobro
Faceman wzruszył ramionami, obserwując całą scenę z żywym zainteresowaniem. Świat poza azylem był znacznie ciekawszy, niż przypuszczał. Skinął jeszcze głową ojcu Lobo, i wkładając dłonie do zewnętrznych kieszeni marynarki, udał się za marshalem.

: 16 maja 2013, 14:54
autor: maciej
Dobro utajniony post #1

: 16 maja 2013, 15:08
autor: maciej
Desmond trzymając na muszce karabinu więźnia,raczej profilaktycznie gdyż ten trwożliwie kulił się na końcu sznura trzymanego przez Lobo,odprowadził wraz z duchownym Trolla z powrotem do celi. Kiedy stanęli w drzwiach,niby przypadkiem misjonarz nieznacznie wystawił nogę do przodu i ranny jeniec wyłożył się w progu jak długi,rozkwaszając sobie nos o podłogę. Lobo najmocniej jak mógł rąbnął drzwiami uciszając wycie rannego Trolla,po czym beztrosko wzruszył ramionami radosnie spoglądajac na trackera.
-No co? Potknął się,niezdara-wyszczerzył się. Pod kapturem i z dziwacznymi tatuażami na twarzy albinosa usmiech wyglądał dość upiornie,zwłaszcza że łypał przy tym swymi czerwonymi oczyma.

: 16 maja 2013, 16:03
autor: Procjon
Desmond odciągnął Lobo na stronę.
- Panie Lobo, czy pan trochę nie przesadza? Rozumiem że to bandyta bez sumienia i tak samo postąpiłby z nami, ale czy nie dlatego właśnie oni są tymi złymi, a my dobrymi? Jest pan sługą Boga. Ja nie wierzę w Boga. A to dlatego, że widziałem w życiu już zbyt dużo takich jak ten tu - tracker wskazał na zamknięte drzwi celi.

: 16 maja 2013, 19:13
autor: maciej
Dobro utajniony post #2

: 20 maja 2013, 11:05
autor: maciej
Dobro utajniony post #3

: 20 maja 2013, 11:40
autor: koszal
Jakże możesz nie wierzyć w Boga? Wystarczy byś się rozejrzał, a wszędzie wokół dostrzeżesz jego dzieło. Ja jedynie pomagam tej zbłądzonej owieczce zrozumieć, czym jest dobro. Wciąż ma przecież szansę na ocalenie, a teraz wyraźniej zauważa różnice między dobrem, a złem.
Podobnie jak Ty podróżniku.

Nie będziemy tu zostawać zbyt długo, lecz jeśli trafi się okazja, odwiedzę go jeszcze przed naszym stąd odejściem. Zaniosę mu strawę i wspólną modlitwę.

: 20 maja 2013, 12:50
autor: Procjon
- Taa, dzieło. Radioaktywny ściek, w którym lepiej spotkać zwierzę niż człowieka. Jaki bóg dopuściłby do tego?
- A co do wizyty - niech pan tym razem się pohamuje, Marshall chce mieć żywego jeńca. Samosądy nie są tu zbyt miło widziane, być może w schronach jest inaczej- Desmond lekko się uśmiechnął.

Tracker oparł się o ścianę i wymamrotał po chwili:
- Chyba nie przeżyłbym w schronie, mam wrażenie że jestem uzależniony od przestrzeni. Cholera, i gadam sam do siebie. Zaczynam wariować, chyba pora znaleźć sobie jakiegoś stałego towarzysza. Albo żonę... Weź się zamknij, Des! - warknął do siebie.

: 20 maja 2013, 13:01
autor: koszal
A jednak drzemie w Tobie iskra Pana!

- prawie wykrzyknął Lobo przyłapując trackera na monologu.

Przez swe wątpliwości dajesz świadectwo stworzenia, bracie.

- z satysfakcją odezwał się kapłan.

: 21 maja 2013, 15:58
autor: maciej
Lobo i Desmond rozmawiający przy celi zauważyli że szeryf i Faceman skończyli rozmowę,albowiem azylancki vocal odwrócił się od szeryfa i ruszył żwawym krokiem w ich stronę. Nie wiadomo co powiedział Marshalowi ale ten dziwnie blady pognał za nim,obaj więc zbliżali się w kierunku prowizorycznego wiezienia. Kiedy zbliżyli się dostatecznie blisko,dało się słyszeć pytanie stróża prawa
-Jak to grzyb?-