Marynarka wojenna i cywilna Ochrii/Orchii

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 22 stycznia 2010, 17:45

Shadowrunner:
Magiczne wrota na pewno stoją na każdym rozstaju dróg a każdego stać na to żeby rzucić czar teleportacji dla 40 osobowego oddziału harcowników na odległość 10 000 km. Heuriene - nie kompromituj się, bardzo cię proszę...
Sam się kompromitujesz takimi tekstami.
1. Magiczne wrota nigdzie nie "stoją". to czar iluzjonistyczny.
2. Teleportowanie 40 harcowników na taka odległośc to faktycznie idiotyzm, tyle, ze wczesniej, ani ja, ani ty o tym nie pisaliśmy.
Była mowa o elitarnej grupce zabójców, przez co rozumiem kilka - kilkanascie osób.
3. Skad 10.000 km ? W felietonie jakos stosowałeś mniejsze odległosci między wyspami. Jak widac podajesz wartości absurdalnie niskie lub wysokie w zależnosci co ci odpowiada.
4. Wyprawa na tysiące km czyms w rodzaju łodzi wikingów jest raczej zbyt niebezpieczna by ryzykowac wysyłanie w ten sposób najlepszych (naście POZ?) zabójców.
5. Przeciez można przepłynąć większosc trasy prawdziwym okrętem wojennym, a ostatnie kilkadziesiat/kilkanaście km pokonać teleportacją lub magicznymi drzwiami / wrotami. Wystarczy pomyśleć.
Ja wiem że ty widzisz KCty jako uniwersum super-high-mega-magic ale tak nie jest
Ty za to zrobiłes opis marynistyki praktycznie okrojony z magii, za to z jakimiś nowocieniowymi żukami.
wystarczy poczytać opisy profesji czarodziejskich, żeby się o tym przekonać. To jest tylko twoje widzi misię - a nie obiektywne fakty...
Dokładnie poczytałem opisy i trzymam się swojego zdania. Jak widac w KC sa profesje czarodziejskie i dysponuja całkiem potęznymi czarami.
Jakim sugestiom? Nic takiego tam nie napisałem - napisałem wręcz coś przeciwnego. Czytać uważanie, ze zrozumieniem - a jak się nie umie czytać - wrócić do przedszkola.
po pierwsze to mnie nie obrażaj. Po drugie pisałes o tym tak jak by istnienie galer i galeonów w tym samym świecie i czasie było jakims dziwacznym połączeniem.
Jakbyś czytał uważnie to byś zauważył że w tekście wspomniany jest rozwój galer w XVI i XVII wieku.
Tak, było też, ze "galeon to konstrukcja póxniejsza", zupełnie jak by galeonów w XVI i XVII w nie było.
A "pomieszanie epok" było figurą retoryczną a nie stawianą tezą - i było skierowane do osób którym nie podoba się stawianie galer i galeasów obok karak i galeonów.
Figura ta znakomicie współgra z tymi "dużo późniejszymi konstrukcjami"(od galer).
Co do dużych mas lądów - czytać uważnie, ze zrozumieniem - a jak się nie umie czytać - wrócić do przedszkola!!!
Jakbyś czytał uważnie zauważyłbyś że określenia dużych mas lądów użyłem jako synonimu dla kontynentów, obszary o których wspominasz zaś tylko jako subkontynentów góra.
Po pierwsze to mnie nie obrażaj.
Po drugie jeżeli Australia jest kontynentem, to coś co wygląda na 2-4 razy większe od niej tym bardziej.
Po trzecie subkontynet znaczy tyle co część kontynentu, która jakoś oddzielona jest (np. górami) lub rózni się od reszty kontynentu. Zatem twierdzenia, ze nie ma kontynentów, sa tylko subkontynenty jest niezbyt rozsadne lub świadczy o nieznajomosci znaczenia uzytych słów.
Zgodzę się że zasadniczą kwestią jest wielkość świata - ale nie wiesz jaka ona jest - to po pierwsze. Tutaj musiałby się Szyndler wypowiedzieć (Venar - spytaj się go - to kwestia życia i śmierci ). Po drugie - co to ma do rzeczy? Te rzeczy o których tu piszesz, to kompletnie irrelewantne kwestie, jak zwykle czepiasz się słówek.
ależ ma znaczenie. Wystarczy popatrzec na mapę. Pomiędzy Archipelagami są całkiem duże akweny. Myslę, zę to istotna dla marynistyki kwestia czy odległości pomiędzy lądami wynosza tysiąc czy 5 tys km. Poza tym tak czy inaczej to przeczy wywodom, że geografia Orchii to wyspy odzielone góra kilkudziesięciometrowymi cieśninami.
Poza tym - gdzie widziałeś "rozciągnięcie półkuli" na kartce?
W MiM nr 1. Rozpisujesz sie o warunkach naturalnych dla rozwoju marynistyki, a nie widziałes tej mapy ??
Metry odległości między wyspami - taka figura retoryczna. Czytać uważnie, czytać ze zrozumieniem - a jak się nie umie czytać - wrócić do przedszkola!!!
Nie obrażaj. Jak podajesz odległosci na podstawie których rozwazasz jakies argumenty to nie udawaj teraz, ze to "figura".
PS. A ceny mąki nie dostaniesz podanej na tacy ponieważ jestem złośliwy
No to ciekawe co moderacja na to.
Swoja droga jestem niemal pewien, ze podana tam cena jest uzasadniona.


Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 23 stycznia 2010, 01:11

Panowie proszę o troszkę wzajemnej wyrozumiałości. Shadow nie wysyłaj nikogo do przedszkola, bo tak małe dzieci nie powinny grać w RPG.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 stycznia 2010, 18:15

Shadowrunner napisał/a:
Czytać uważanie, ze zrozumieniem - a jak się nie umie czytać - wrócić do przedszkola.
Odnoszenie się w ten sposób do dyskutanta jest co najmniej niestosowne. Fakt, że Hauerine jest dość kontrowersyjnym i przysparzającym części grona administratorskiego niemałych dylematów użytkownikiem nie może być przepustką do jego bezkarnego znieważania. Tym bardziej, że - tu będę również złośliwy - autor tych słów powinien dla odmiany pisać bardziej uważnie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 24 stycznia 2010, 17:53

Ty za to zrobiłes opis marynistyki praktycznie okrojony z magii
Właśnie z tego powodu sugerowałem powrót do przedszkola powodem powtórnego wyuczenia się umiejętności uważnego czytania ze zrozumieniem - w feletonie WYRAŹNIE było zaznaczone iż tekst ten z założenia miał się NIE wgłębiać w tematykę wykorzystania magii - albowiem miałby o tym powstać osobny artykuł...

Skoro tego nie wiesz - to znaczy że nie przeczytałeś tekstu dokładnie. W dodatku nie możesz mi robić zarzutu z czegoś co było założeniem felietonu.

Dlatego jeszcze raz upraszam o czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ktoś także nie jest w stanie zrozumieć czym jest forma felietonu/eseju (w których można przedstawiać różne potencjalne hipotezy i poddawać je konfrontacji - to vide tekstu "było jakims dziwacznym połączeniem") to odsyłam do powtórnego przejścia szczebla edukacji na poziomie szkoły średniej - tam za zwyczaj uczą takich rzeczy - w każdym razie za moich czasów uczyli...
Dokładnie poczytałem opisy i trzymam się swojego zdania. Jak widac w KC sa profesje czarodziejskie i dysponuja całkiem potęznymi czarami.
A gdzie jest napisane że "istnienie potężnych czarów" to przesłanka wystarczająca do wyciągnięcia wniosków iż:
a) istnieje wystarczająco dużo PM na podorędziu czarodzieja by rzucał je sobie każdego dnia działań wojennych
b) istnieje wystarczająco dużo czarodziei na odpowiednim POZ żeby każdy szyper mógł sobie pozwolić na wynajęcie takiego
c) wszystkim potężnym czarodziejom będzie się chciało szlajać po morzu

Zaś z większości twoich tekstów wynika iż jesteś prawie pewien że podpunkty a), b) i c) są zawsze prawdziwe - chodź nie ma to żadnego poświadczenia w faktach tak pisanych jak i mechanicznych i jest tylko twoim widzimisie, niczym więcej.
Po trzecie subkontynet znaczy tyle co część kontynentu,
Zastanawiam się czy oprócz przedszkola i szkoły średniej nie powinno się cię cofnąć do jakiejś szkoły, która by oduczała kłamstw i manipulowania faktami - bo to co napisałeś to tylko połowa i to w dodatku drugorzędna - definicji, która w oryginale brzmi (za słownikiem Kopalińskiego):
subkontynent wielki ląd, mniejszy jednak od kontynentów (jak Grenlandia); wielka, stanowiąca pewną całość, część kontynentu (jak Półwysep Indyjski z Niziną Hindustańską i Cejlonem).
Czy naprawdę chcesz sobie wyrobić łątkę - oprócz osoby kontrowersyjnej - kłamcy i manipulatora? Bo ja tak odbieram to co napisałeś - pominąłeś istotną cześć definicji aby pasowała do twojego widzimisię - natomiast celowo i z premedytacją pominąłeś tą część która odnosiła się słów twojego interlokutora - licząc zapewne na to, że nikt z nas nie zna definicji. To już zaczyna naprawdę być poniżej wszelkich norm.

Poza tym też dosyć mylnie interpretujesz pojęcie kontynentu - choć zakładam, że ma w tym twojej złej woli - a jedynie brak wiedzy fachowej. Kontynent kontynentowi nierówny - współczesna astrofizyka uznaje pojęcie kontynentu za względne w zależności od tego na jakiej planecie miałby się znajdować i jakie ta planeta ma ukształtowanie geograficzne - co byłoby kontynentem na Ziemi (mniej więcej powyżej 5 mln km2) nie musiałoby nim być na innej planecie - szczególnie jeśli byłaby większa. A Szyndler i tak wyraźnie definiuje znane nam krainy Orchii jako ARCHIPELAGI - z definicji: "ciągi wysp" - więc w ciągach wysp nie może być mowy o kontynentach. Stąd użyłem sformułowania Subkontynent i zupełnie nie rozumiem znowu tego czepialstwa o słówka które absolutnie nic nie wnosi do dyskusji - chyba że H. lubi sobie nabija posty. Nie lubię też tłumaczyć oczywistości ludziom, którzy ich nie rozumieją lub nie mają ochoty zrozumieć.
co wygląda
No właśnie - "wygląda" - ale nie wiadomo na 100% czy tak jest. Czy pewnym osobom naprawdę trzeba tłumaczyć rzeczy oczywiste???
W MiM nr 1. Rozpisujesz sie o warunkach naturalnych dla rozwoju marynistyki, a nie widziałes tej mapy ??
Tam jest ćwiartka świata - połówka półkuli - "północna część półkuli". Uważaj co wypisujesz, bo czepiasz się słówek u innych - "a belki tarana w oku swym nie dostrzegasz" - jak to mawiał pewien krasnoludzki filozof ;) :P
Myslę, zę to istotna dla marynistyki kwestia czy odległości pomiędzy lądami wynosza tysiąc czy 5 tys km.
Gdybyś czytał uważniej - zamiast gardłować nie wiadomo po co - to byś wiedział że mniej więcej to właśnie napisałem w artykule. Oczywiście nie rozpisywałem się o dystansach między archipelagami bo ich nie znam - ale skoro ty wiesz lepiej że sprowadzają się one do tysięcy kilometrów - to chylę czoła. Konsultowałeś to z Szyndlerem na jakiejś osobistej Czerwonej Linii czy to może tylko twoje przypuszczenia?

A co do wysp oddzielonych kilkoma metrami - gdybyś czytał dokładniej - i gdybyś wiedział co to jest figura retoryczna w tekście - to byś wiedział iż użyłem tego jako pewnego hipotetycznego porównania. HIPOTEZY - nie TEZY. Przypuszczenia - nie pewności. Ty zaś gardłujesz o tym jakbym napisał coś w stylu "Tak wiem to na pewno - wszystkie wyspy mają od siebie niewielkie odległości"

Ja zaś tylko napisałem że między niektórymi wyspami "mogą być" takie odległości. Mogą - a nie muszą. Więc przestań certolić - jak za przeproszeniem - potrzaskany ponieważ twoje uczepienie się tej kwestii nic nie wnosi do tematu.

PS. A hipotezę tą - jeśli już tak bardzo chcesz wiedzieć - wywnioskowałem z pewnego drobnego szczegółu który się nazywa SKALA MAPY (wiesz co to jest skala, podziałka, odwzorowanie - czy trzeba ci te terminy dokładnie przybliżyć - żebyś znowu nie rozpędzał kłótni z powodu swej nieznajomości pojęć?). Przy żadnej z map do KC nie podano (może poza Orkusem Wielkim) dokładnej podziałki - więc każda z nich jest jakimś przybliżeniem - a przybliżenia mają to do siebie iż są niekoniecznie dokładne na 100%. Im bardziej byśmy powiększali daną mapę tym częściej okazywałoby się iż na mapie w większej skali pominięto pewne obiekty - które był za małe by je uwzględniać. W przypadku wysp niektórych archipelagów - szczególnie tych, gdzie formacje wyspiarskie są bardzo zwarte mogą występować mniejsze wysepki - umieszczone obok siebie - które były zbyt małe by uwzględniała je większa skala. W niektórych miejscach te małe, pominięte obiekty hipotetycznie mogłyby tworzyć coś w rodzaju ciągów o bardzo niewielkich odległościach między sobą. Teoretycznie jest to możliwe. I jak zaznaczam - nigdzie w tekście nie napisałem że JEST TAK WSZĘDZIE I ZAWSZE (w tekście jest słowo "czasem") Napisałem tylko że to prawdopodobnie możliwe.

Widzisz teraz na czym polega "figura retoryczna w felietonie"???
A jeśli wciąż nie wiesz - no to chyba nie muszę powtarzać gdzie powinieneś się wybrać na podszkolenie umiejętności. Jak chcesz znam parę fajnych kobitek po polonistyce które z pewnością udzielą ci korepetycji :D
No to ciekawe co moderacja na to.
Gdyby moderacja zabraniała "bycia złośliwym" - ja dostałbym bana na miesiąc - ale Heuriene dostałbyś dożywocie :P
użytkownikiem nie może być przepustką do jego bezkarnego znieważania.
Nie było moim zamiarem obrażanie kogokolwiek - co najwyżej zawstydzenie i zasugerowanie dalszego doskonalenia umiejętności czytania ze zrozumieniem - zamiast przysłowiowego - jak się to mówi na Śląsku - "piłowania mordki po próżnicy".

Jeśli zaś napisałem gdzieś coś nieuważnie - pardon - proszę o wybaczenie :)
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 24 stycznia 2010, 21:23

Shadowrunner:
Właśnie z tego powodu sugerowałem powrót do przedszkola powodem powtórnego wyuczenia się umiejętności uważnego czytania ze zrozumieniem - w feletonie WYRAŹNIE było zaznaczone iż tekst ten z założenia miał się NIE wgłębiać w tematykę wykorzystania magii - albowiem miałby o tym powstać osobny artykuł...
Ależ czyam ze zrozumieniem. Od poczatku twierdzę, że zrobiłes błedne załozenia. Dużo błednych założeń.
Skoro tego nie wiesz - to znaczy że nie przeczytałeś tekstu dokładnie. W dodatku nie możesz mi robić zarzutu z czegoś co było założeniem felietonu.
I nie zrobiłem. Zwróciłem tylko uwagę, że troche bezsensowne jest wysyłanie najlepszych zabójców łódką.
Jeśli ktoś także nie jest w stanie zrozumieć czym jest forma felietonu/eseju (w których można przedstawiać różne potencjalne hipotezy i poddawać je konfrontacji - to vide tekstu "było jakims dziwacznym połączeniem" to odsyłam do powtórnego przejścia szczebla edukacji na poziomie szkoły średniej - tam za zwyczaj uczą takich rzeczy - w każdym razie za moich czasów uczyli...
Ponownie mnie teraz obrażasz. Przecież ja jedynie wskazałem błędne założenia, na kórych opierałes rozważane hipotezy. Zwróciłem uwagę na oczywiste fakty dotyczace Orchii, które pominałeś brnąć w bezowocne rozwżania.
A gdzie jest napisane że "istnienie potężnych czarów" to przesłanka wystarczająca do wyciągnięcia wniosków iż:
a) istnieje wystarczająco dużo PM na podorędziu czarodzieja by rzucał je sobie każdego dnia działań wojennych
istnieje wystarczająco dużo czarodziei na odpowiednim POZ żeby każdy szyper mógł sobie pozwolić na wynajęcie takiego
c) wszystkim potężnym czarodziejom będzie się chciało szlajać po morzu
ad. a) PM jest dostepny w wystarczajacych iloścach. Wystarczy popatrzec ile gildie maja na handel. Sa tez inne sposoby rzucania czarów.
ad. b ) żeby przenieść "elitarną grupę najlepszych zabójców" nie potrzeba żeby "kazdy szyper" wynajmował wysokopoziomowego czarodzieja. Popadasz w jakies dziwne skrajnosci, albo sam nie pamiętasz o czym piszesz.
ad. c) analogicznie jak wyżej. Wcale nie muszą się szlajac po morzu. Nawet jeden nie musi. Wystarczy, ze w zaciszu swojej wieży wykona stosowny pergamin / pergaminy lub różdżke magiczną na zamówienie. Bogaty władca (taki kótrego stać na "elitarna grupę najlepszych zabójców" ) może przygotowac takie przedmioty jako "zapasy na wypadek wojny".
Zaś z większości twoich tekstów wynika iż jesteś prawie pewien że podpunkty a), i c) są zawsze prawdziwe - chodź nie ma to żadnego poświadczenia w faktach tak pisanych jak i mechanicznych i jest tylko twoim widzimisie, niczym więcej.
Nie masz racji, bo jak widać wcla enie ma potrzeby by wspomniane podpunkty musiały byc prawdziwe. To tylko Twoje złosliwe widzimisię nt. moich poglądów i żenująca próba bronienia słabego teksu poprzez imputowanie idiotycznych tez rozmówcy.

Kwestia subkontynentu, nie cytuję, bo musiałbym całość. Tylko odpowiadam: po pierwsze to nie obrażaj mnie. Po drugie nie pominałem częsci definicji, tylko zastosowałem inną, krótszą definicję. Tak czy inaczej subkontynenty nie istnieja bez kontynentów. Wspomniana Greenlandia tez jest częscią kontynentu - Ameryki Północnej. Sam przedrostek sub- w pierwszym znaczeniu oznacza "podporządkowany". Nie ma mowy o subkontynentach, bez kontynentów. Poza tym na mapie Orchii widac obikty wielkości Australii lub nawet większe.
Poza tym też dosyć mylnie interpretujesz pojęcie kontynentu - choć zakładam, że ma w tym twojej złej woli - a jedynie brak wiedzy fachowej.
Nic nie interpretuję. To Ty wprowadziłes do felietonu i dyskusji pojecie "subkontynentu" , które z oczywistych względów zwiazane jest z pojęciem kontynentu.
współczesna astrofizyka uznaje pojęcie kontynentu za względne w zależności od tego na jakiej planecie miałby się znajdować i jakie ta planeta ma ukształtowanie geograficzne - co byłoby kontynentem na Ziemi (mniej więcej powyżej 5 mln km2) nie musiałoby nim być na innej planecie - szczególnie jeśli byłaby większa. A Szyndler i tak wyraźnie definiuje znane nam krainy Orchii jako ARCHIPELAGI - z definicji: "ciągi wysp" - więc w ciągach wysp nie może być mowy o kontynentach.
Owszem, wyspy, ale cąłkiem duże. Wystarczy zobaczyć, ze sa to duze masy lądu, których wedle Twojego widzimisię nie ma.
Stąd użyłem sformułowania Subkontynent i zupełnie nie rozumiem znowu tego czepialstwa o słówka które absolutnie nic nie wnosi do dyskusji - chyba że H. lubi sobie nabija posty.
Jak wspomniałem wyżej: bez kontynetów nie bardzo mozna mówić o subkontynetach. Po drugie zasadnicza była kwestia czy sa duże lądy, czy nie. Ja patrze na mape i mówie: "są". Ty piszesz w felietonie o marynistyce Orchii, ze nie ma.
No właśnie - "wygląda" - ale nie wiadomo na 100% czy tak jest. Czy pewnym osobom naprawdę trzeba tłumaczyć rzeczy oczywiste???
Tak to wygląda jeżeli popatrzymi proporcjonalnie do Orcusa Wielkiego, którego rozmiar znamy.
Tam jest ćwiartka świata - połówka półkuli - "północna część półkuli". Uważaj co wypisujesz, bo czepiasz się słówek u innych - "a belki tarana w oku swym nie dostrzegasz" - jak to mawiał pewien krasnoludzki filozof
I o marynistyce na tej ćwiartce mówimy. Co wiecej mamy tam swego rodzaju wskazówkę: Orkucs Wielki, którego wymiary znamy!
A co do wysp oddzielonych kilkoma metrami - gdybyś czytał dokładniej - i gdybyś wiedział co to jest figura retoryczna w tekście - to byś wiedział iż użyłem tego jako pewnego hipotetycznego porównania. HIPOTEZY - nie TEZY. Przypuszczenia - nie pewności. Ty zaś gardłujesz o tym jakbym napisał coś w stylu "Tak wiem to na pewno - wszystkie wyspy mają od siebie niewielkie odległości"
Każdy moze przecież zoabczyć co napisałeś. Nie mam pojęcia skad pomysł na takie odległości, ani skad potrzeba by rozważac rozwój matynistyki w takich warunkach.
Ja zaś tylko napisałem że między niektórymi wyspami "mogą być" takie odległości. Mogą - a nie muszą. Więc przestań certolić - jak za przeproszeniem - potrzaskany ponieważ twoje uczepienie się tej kwestii nic nie wnosi do tematu.
Oczywiście powyżesz w ramach "nie obrażania nikogo na portalu".
Wystarczy popatrzec na mapę, i od razu widac, ze wiele odległości między lądami jest znacznie wiekszych niz kilka metrów.
Nie było moim zamiarem obrażanie kogokolwiek - co najwyżej zawstydzenie i zasugerowanie dalszego doskonalenia umiejętności czytania ze zrozumieniem
Popisałeś głupoty, a teraz innych beszczelnie obrazasz.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 25 stycznia 2010, 08:00

Shadowrunner, jako że poczułeś się pokrzywdzony moją oceną artykułu Twojego autorstwa powiem kilka słów celem rozwinięcia tego tematu. Na wstępie powiem, że w dziedzinie marynistyki jestem totalnym laikiem i nie chcę nawet próbować z kimkolwiek na ten temat polemizować, choc kiedyś mocno interesowałem się wojną na Pacyfiku z okresu II W.Św. Z tego tematu to znam i lubię tylko szanty :) ale o nich nie będziemy dyskutować.
Prawdę powiedziawszy spodziewałem się próby przedstawienia marynistyki w inny sposób. Trochę historii rozwoju tej dziedziny na Orchii, przedstawienia miast/ras/społeczności najbardziej rozwiniętej w tej dziedzinie itp. Może błędne założenie ale właśnie tak to sobie wyobrażałem, zwłaszcza że nie ma o tym słowa w oficjalnych źródłach i jakoś nie wierzę by coś takiego było. Wiem, że byłby to może kontrowersyjny materiał i być może spotkałby się z zarzutem narzucania innym takich realii Twojego pomysłu innym, ale tak się składa że "z braku laku i kit jest dobry". Poza tym byłoby to wyjście do dopracowania, a na pewno nie odrzucenia definitywnego (przynajmniej z mojej strony).
Wiem, że wspominasz o tym, iż mogłoby się później pojawić "Vademecum" ale z tego artykułu jakoś nie doszukałem się możliwości wyjścia do interesujących mnie kwestii. Pamiętaj, że jestem zielony w tej kwestii i może dlatego mam takie a nie inne wymagania.
Ostatnio zmieniony 25 stycznia 2010, 08:01 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 25 stycznia 2010, 08:29

Mod był, czytał, i znowu nie zareagował. Zatem "certolisz jak potrzaskany" jest od teraz formą zwracania się użytkowników między sobą na tym portalu? Czy kogokolwiek bawi taki poziom dyskusji? Czy moze venarze tolerujesz to z nadzieją, ze odpowiem podobnymi zwrotami, a wtedy z czystym sumieniem dasz mi bana, co ?

Jeszcze odnosnie magii pare słów. Skoro na Orchii jest magia to roztrzasanie jakiegokolwiek zagadnienia w oderwaniu od niej jest błednym ząłożeniem. Powiedzmy, ze istnieje jakis czar, ktory pozwala niskim kosztem PM przenosic wielotonowe ładunki na duze odległości. Czy w takiej sytuacji rozważanie rozwoju statków transportowych miałoby głębszy sens? Oczywiście ja powiem, ze takiego czaru nie ma, ale znajac zapedy niejednego reformatora czy dodawacza do systemu mogłoby być inaczej. Łatwo sobie nawet wyobrazić argumentację: "jakis mag mógł wymyślić", "no przecież jest zapotrzebowanie na taki transport, nie mów, że nie", "to byłoby ułatwienie", "dlaczego ograniczasz i narzucasz co jest, a co nie ma", "lista czarów jest zamknieta?", "nie ma opisanego, ale może być". I znowu skrytykowanie takiego pomysłu, byłoby zapewne brakiem szacunku dla czyjejs pracy i obrażaniem innego użytkownika. Zatem jest to kwestia najwyzej kilku miesięcy, gdy za sprawa magii jakiegoś reformatora/dodawacza coś takiego się pojawi.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 25 stycznia 2010, 10:17

Przeczytałem artykuł o marynistyce - i coś dodam od siebie.

Całkowicie nie zgadzam się na pomysł typu kierat napędzający statki - jest to nierealne rozwiązanie. Czy w naszym świecie takie wprowadzono? Nie. I nie chodzi tu o dostęp do magii. Była inna przyczyna (kilka przyczyn): koszt zbudowania napędu, koszt utrzymania napędu, koszt transportu zwierząt pociągowych, koszt wyżywienia zwierząt pociągowych, koszt jak takie zwierze złamie nogę na ciągle ruszającym się statku itp. itd. Uważam tę propozycję za całkowicie chybioną.

Nie ma się co czepiać tych zabójców i ich transportu - rzucony raczej od niechcenia temat urasta do rangi kosmicznego problemu.

Galeon - został wprowadzony do transportu oceanicznego nie tylko dla armat (i wojenne przeróbki był efektem ubocznym ich powstania( więc coś takiego może sobie po Orchii pływać. Lub podobnego.

Chwilowo tyle :)
Ostatnio zmieniony 25 stycznia 2010, 10:18 przez garfields, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Mrufon
Reactions:
Posty: 2627
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 25 stycznia 2010, 20:47

Nie ma się co czepiać tych zabójców i ich transportu
Ja nie widzę problemu. To zabójca nie może się już konwencjonalnie przemieszczać? Nocą, łodzią, po cichu? Musi się zagubić w gąszczu ultrakonspiracji? Takiej konspiracji a'la Heisenberg - czyli, że nie wie gdzie w danym miejscu jest i potrafi określić tylko w przybliżeniu swoją lokalizację? Czy musi się tylko magicznie przemieszczać? Nie. Otóż moim zdaniem zabójcy wcale nie stronią od łodzi. Funt zielonej herbaty z pierwszego wiosennego zbioru temu, kto uzasadni, że jest inaczej.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 25 stycznia 2010, 23:06

Garfields:
Była inna przyczyna (kilka przyczyn): koszt zbudowania napędu, koszt utrzymania napędu, koszt transportu zwierząt pociągowych, koszt wyżywienia zwierząt pociągowych, koszt jak takie zwierze złamie nogę na ciągle ruszającym się statku itp. itd. Uważam tę propozycję za całkowicie chybioną.
Widać, ze chyba przemyslałeś ten temat już kiedys wczesniej? Miałbym zatem ze dwa pytanka:
Czy ten koszt i problemy logstyczne przekraczają problem zwerbowania, opłacenia, wyżywienia i napojenia powiedzmy 100-200 wioślarzy?
I tak teoretycznie, czy kierat martwiaczy Twoim zdaniem mógłby funkcjonowac lepiej niż wioslarze? Wszak wsopomnieni w tekscie Chińczycy używali podobno "kołowców" z ręcznym (czy tam noznym) napędem ludzkim.
Nie ma się co czepiać tych zabójców i ich transportu - rzucony raczej od niechcenia temat urasta do rangi kosmicznego problemu.
No ja tez nie wiem dlaczego tak urasta. Po prostu zwróciłem uwagę, że na Orchii jest magia, w tym czary, które w opisie mają napisane wprost, ze służa często do przerzucania elitarnych jednostek na tyły wroga. W efekcie zostałem zwyzywany od ludzi narzucających innym swoja interpretację magii (?) i kompromitujacych się (??) traktowaniem Orchii jako jakiejs hypermagicznej oraz odesłany do przedszkola.

Mrufon:
To zabójca nie może się już konwencjonalnie przemieszczać? Nocą, łodzią, po cichu?
Natura "jednostek specjalnych" i zabójców jest taka, ze jak mają do wyboru rózne środki transportu to zwykle wybierają ten, który jest szybszy, bardziej precyzyjny, bezpieczny i nie rzucający się w oczy. Łódka na tym polu przegrywa z magią.
Takiej konspiracji a'la Heisenberg - czyli, że nie wie gdzie w danym miejscu jest i potrafi określić tylko w przybliżeniu swoją lokalizację?
??? To propos czego ???
Czy musi się tylko magicznie przemieszczać? Nie.
Oczywiście, że nie musi. A czy ktoś musi od razu bluzgać na przypomnienie, że na Orchii często używa się magii?
Otóż moim zdaniem zabójcy wcale nie stronią od łodzi. Funt zielonej herbaty z pierwszego wiosennego zbioru temu, kto uzasadni, że jest inaczej.
Jak kawałek wyżej. Dziś siły specjalne mogłyby przechodzić daleko na tyły wroga na piechotę, a jednak wolą używać np. śmigłowców. Ciekawe prawda? Przecież teoretycznie mogliby nie stronić od transportu konnego.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 26 stycznia 2010, 09:44

Hauerine napisał/a:
Garfields:
Była inna przyczyna (kilka przyczyn): koszt zbudowania napędu, koszt utrzymania napędu, koszt transportu zwierząt pociągowych, koszt wyżywienia zwierząt pociągowych, koszt jak takie zwierze złamie nogę na ciągle ruszającym się statku itp. itd. Uważam tę propozycję za całkowicie chybioną.
Widać, ze chyba przemyslałeś ten temat już kiedys wczesniej? Miałbym zatem ze dwa pytanka:
Czy ten koszt i problemy logstyczne przekraczają problem zwerbowania, opłacenia, wyżywienia i napojenia powiedzmy 100-200 wioślarzy?
I tak teoretycznie, czy kierat martwiaczy Twoim zdaniem mógłby funkcjonowac lepiej niż wioslarze? Wszak wsopomnieni w tekscie Chińczycy używali podobno "kołowców" z ręcznym (czy tam noznym) napędem ludzkim.
Zauważ, że nie wprowadzone zostały rozwiązania napędu zwierzętami na Ziemi. Pewnie także z innych powodów niż te co podałem. Zapewne zwierzęta masywne mają także duże problemy z utrzymaniem równowagi na pokładzie i łatwiej łamią nogi. Wiadomo że np. trzeba bardzo uważać transportując konie bo te naprawdę łatwo uszkodzić.

Nad ludźmi łatwiej zapanować, siłą czy w inny sposób, także wygodniej dać gościowi wiosło i wystawić takowe za burtę na statku (większość galer nie jest szersza pewnie niż 10 m - nie sprawdzałem dokładnie, w art. na http://en.wikipedia.org/wiki/Galley większość nie wychodzi poza 6 m szerokości). Zbudować mechanizm, do którego można przypiąć tego bawoła opasa i kazać mu kręcić się w kółko przy kabestanie jest niebanalnym problemem. Nie mówiąc już o jakichś silnych i bardziej 'fantasy' istotach jak np. wspomniane żuki (skąd weźmiesz kilka żuków do napędu okrętu).

Taki okręt musiałby być b. szeroki, a wydajność wtedy takiego napędu byłaby stosunkowo niewielka. Stałby się więc łatwym celem. Dodatkowo - można stracić kilku wioślarzy na takiej 100 osobowej galerze i nie wpłynie to znacząco na szybkość, po stracie 1-2 zwierząt taki statek pewnie utknie w wodzie i stanie się całkowicie nieruchomym celem. Próba przeniesienia / przesunięcia ważącego ponad pół tony martwego ciała to wcale nie taka łatwa sprawa. Ilość pożywienia potrzebna dla np. 10 bawołów byłaby podobna pewnie jak dla 100 ludzi.

I na galerach zwykle pracowali skazańcy - nie pamiętam aby jakimkolwiek galernikom płacono. :)

Przy napędzie martwiakami - odpada koszt wyżywienia, karmienia, sprzątania po takowych, i płacy, także (o ile dajemy możliwość odpinania skazańców na zwykłej galerze) miejsca do spania. Martwiaki także się nie męczą oraz mogą pracować w każdych warunkach (niskie i wysokie temperatury) bez większych strat w 'mocy'. Więc jest to ciekawa alternatywa. Oczywiście potrzebna jest wyszkolona czarnoksięska obsługa więc nie wprowadzałbym tego jako popularne rozwiązanie i uznać można że takie jednostki są ale raczej elitarne, rzadko spotykane.

Inne rozwiązanie jeśli ktoś nie chce martwiaków, ale także silne istoty i 'magiczne' nie męczące się - grupa golemów. Odrzucamy papierowe jako łatwo zniszczalne na wodzie i już drewniany golem byłby fajnym rozwiązaniem. I pozostałe powyżej drewnianych. Mineralne byłyby ciekawe ze względu na szybki przyrost siły. No ale - koszta takiego napędu byłyby gigantyczne :).
Ostatnio zmieniony 26 stycznia 2010, 09:49 przez garfields, łącznie zmieniany 1 raz.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 26 stycznia 2010, 12:46

Faktycznie to jest problem z zastosowaniem tych zwierząt. Właściwie tkai naped odpada.

Odnosnie skazańców na galerach to sa rózne rozwiązania. Ateńska flota wojenna podobno korzystała z zawodowych, opłacanych wioslarzy, a w póxniejszych wiekach nieraz skazywano "na galery".
Inne rozwiązanie jeśli ktoś nie chce martwiaków, ale także silne istoty i 'magiczne' nie męczące się - grupa golemów.
Wyborne.
Mineralne byłyby ciekawe ze względu na szybki przyrost siły. No ale - koszta takiego napędu byłyby gigantyczne
Raczej golemiczne :D hehe
Ale dobre, dobre. Drewnianego moznaby łatwo odratowac nawet po zatopieniu statku :)




Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 26 stycznia 2010, 15:47

W przypadku golemów innych niż drewniane problematyczna będzie ich masa - duża ich ilość może poważnie obciążyć jednostkę. Ponadto ryzykowne byłoby umieszczać ich na wysoko położonych stanowiskach wioślarzy - stateczność statku mógłby się niebezpiecznie pogorszyć. Dobrze sprawdzaliby się blisko linii wody (mogliby wręcz służyć za balast), tym bardziej, że w razie uszkodzenia poszycia i nabierania wody mogliby nadal pracować w zalanych częściach kadłuba i napędzać jednostkę.

Sądzę ponadto, że golemy doskonale nadawałyby się do wielu różnych niebezpiecznych i ciężkich zajęć. Doskonałym pomysłem wydaje się górnictwo – kluczowa jest tu siła i odporność golemów. Można przy ich pomocy drążyć głęboko bez obawy o wzrost temperatury, złą wentylację i zabójczą wilgotność. Kiedyś zastanawiałem się nad możliwością zbudowania przez reptilliony w czasach swojej świetności systemu podziemnych tuneli łączących poszczególne wyspy archipelagów. Z punktu widzenia żywotności ich państwa mogło to być istotne - kto kontroluje morze kontroluje archipelag a zwycięstwo nad flotą zapewniają siły powietrzne. Tym samym ataki istot takich jak smoki mogły do szczętu odciąć wybrane wyspy i pozwolić smoczym armiom (które z pewnością były obecne, bo ktoś musi te wszystkie skarby złupić i przygotować do transportu) niszczyć i grabić. Wtedy siły zbrojne można by w dużych ilościach przerzucać właśnie tunelami, jednocześnie (w miarę możliwości i potrzeb ) ewakuując ludność. Po inwazji, w obliczu przetrzebienia floty handlowej na zniszczone tereny można by szybko dostarczać żywność (smoki są bardzo skuteczne w paleniu pól, lasów i spichlerzy) W budowie takich komunikacyjnych arterii golemy byłby użyteczne, ponadto doskonale nadawałyby się do transportu. Zgodnie z tym co przeczytałem nie potrafią biegać ale nie jest to problemem, mógłby napędzać swoistą golemiczną lokomotywę zbudowaną z kilku połączonych ze sobą golemów, holując za sobą wagony pełne wojska, sprzętu i innych takich. Wyobraźcie sobie taką pędzącą górę, w której tylko tu i ówdzie żarzą się czerwienią oczy poszczególnych golemów, sunącą z prędkością dziesiątek kilometrów na godzinę w rozgrzanym powietrzu leżącego pół kilometra pod dnem morskim chodnika.
Ostatnio zmieniony 26 stycznia 2010, 15:48 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 27 stycznia 2010, 14:21

Oggy napisał/a:
(..) Wyobraźcie sobie taką pędzącą górę, w której tylko tu i ówdzie żarzą się czerwienią oczy poszczególnych golemów, sunącą z prędkością dziesiątek kilometrów na godzinę w rozgrzanym powietrzu leżącego pół kilometra pod dnem morskim chodnika.
A w kolejce wszyscy martwi z powodu braku powietrza...

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 27 stycznia 2010, 15:43

A w kolejce wszyscy martwi z powodu braku powietrza...
hermetyczne wagony, pochłaniacze dwutlenku węgla magiczne i zwykle, punkty uzupełniania powietrza magiczne i zwykłe, obniżanie zużycia powietrza przez obniżenie aktywności, sen, zioła i tak dalej co tam kto chce.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

ODPOWIEDZ