Strona 11 z 22

: 03 października 2013, 05:57
autor: deliad
- To musi być jakieś wejście... choć nie, to raczej wyjście, bo otwiera się tylko od środka. Jakbyśmy mieli ten palnik acetylenowy, to można by tam wleźć - powiedział Ian.

: 03 października 2013, 10:29
autor: koszal
Chwila... coś tu nie gra. Nie wiem jak Wy, ale ja bym przez taką lukę krowy nie wepchnął, nie mówiąc już o wtarganiu jej tutaj na górę..

Eb rozglądał się nerwowo, po czym odbiegł kilkanaście metrów dalej.
Jaka szeroka ta klapa? Szukam też innych podobnych wejść, lub czegoś metalowego w promieniu 15 metrów.

: 03 października 2013, 11:24
autor: deliad
- Łepski ten Eb. Ma racje. Muszą być inne wejścia. Najpewniej na dole, tam gdzie nam ślady krowy znikły. Musi być tęgo zamaskowane - zakrzyknął Ian, wskazując Eba i wykonując gest strzelania z pistoletu i cmokając (klikając) jednocześnie.

: 05 października 2013, 10:33
autor: Procjon
Klapa ma średnicę porównywalną do studzienki kanalizacyjnej i to jedyny taki obiekt w okolicy.

: 05 października 2013, 10:40
autor: Svarth
Ashka wstał, krzyknął Aal Ocasta, leikh!, przybił M16 do ramienia i strzelił w właz.
Spoiler!
Aal, Ocasta, leikh! - O, wielki Ocasto, dzięki ci!

: 05 października 2013, 10:44
autor: Procjon
Pocisk z M16 uderzył w klapę, zadzwonił jak gong i zatrzymał się na grubości paru milimetrów.

: 05 października 2013, 10:56
autor: deliad
- Kur..! Chcesz nasz wykończyć rykoszetem! Uspokój się! - Krzyknął Ian.

: 06 października 2013, 09:11
autor: Procjon
Jakie deklaracje? Robicie coś czy wracacie do Indian Springs, choćby po palnik acetylenowy od Jess? Jest około godziny 9:00, więc jak tu wrócicie będzie wczesne popołudnie.

: 06 października 2013, 13:54
autor: Araven
Proponuję rozejrzeć się po okolicy Panowie, może znajdziemy inne wejście, a jak nie trzeba wrócić do osady, po palnik, albo jakieś narzędzia by otworzyć ten właz.

: 07 października 2013, 09:48
autor: koszal
Eb przez chwilę siłował się z łomem próbując podważyć wieko, widząc nieskuteczność swej metody, zasapany przytaknął propozycji Paula:

Ok. Wróćmy, ale póki co...

sylwetka oszpeconego mężczyzny przykucnęła nad włązem. Eb rozejrzał się szybko znajdując wzrokiem dwa nieduże kamienie, dość solidne jednak, by nie poruszył ich wiatr. Jeden kamień ułożył na klapie, drugi, w odległości kilkunastu centumetrów poza nią. Pomiędzy nimi rozciągnął nić przygniecioną na obu końcach ciężarem obu znalezisk.

..upewnimy się, czy ktoś się tutaj nie kręcił.

: 08 października 2013, 07:05
autor: deliad
- Dobra, to chodźmy po ten palnik i powiedzmy w mieście jak to wygląda - powiedział Ian i ruszył w drogę powrotną.

: 08 października 2013, 09:13
autor: Procjon
Drużyna wróciła do Indian Springs i zaszła do Jess po palnik. Jess spytała po co im palnik, a po otrzymaniu odpowiedzi wstała i podeszła do Iana.
- Nie wchodźcie tam! Za nic nie wchodźcie do środka. Byłam tam raz i cudem żyję. Półżywą znalazł mnie Gregory. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu z wami.

: 08 października 2013, 09:39
autor: deliad
Ian uśmiechnął się krzywo i sięgnął po wykałaczkę.
- Uspokój się laleczko, my jesteśmy twardymi chłopakami. Damy sobie radę. Co widziałaś w środku?

: 08 października 2013, 23:39
autor: Procjon
- Za cholerę nie pamiętam! Zastałam tą waszą klapę otwartą i zeszłam po drabince, a na dole coś mnie solidnie pieprznęło w łeb i straciłam przytomność. Ocknęłam się jak Gregory niósł mnie na plecach, a ja chyba nie miałam nie pociętego ranami miejsca na ciele. Powtarzam, nie idźcie tam, do cholery!

: 09 października 2013, 08:42
autor: koszal
Czyli, że Cię jak widać nic nie zeżarło, nie wydymało i nie przerobiło na koksownik...

- złodziej rozważał ryzyko, po cyzm uśmiechnął się sam do siebie upewniając się w decyzji.
Idziemy tam.