Słuchał raubritter słów Alfonso, z początku ciekawie, ale potem go konfuzja ogarnęła. Patrzył Rundstedt to na Czecha, to na krzyżowca i nagle srogi gniew go wziął, bo świadom lub nie, Templariusz go w miękkie uderzył, a nie lubił Erchard gdy kto jemu familii groził, choćby i samym ojcem świętym na stolcu piotrowym był. Ale pomiakował się szybko, gdyż doszło do niego, że pewno Buenafiorri nie doszedł jeszcze do siebie, alboż struty bardziej został kmiecą onucą niźli przypuszczać można było, albo co gorsza siłą nieczystą opętan.
Zakiełkowała myśl o opętaniu w Rundstedtowej głowie i lękiem zdjęła duszę. Bo zważywszy na to, że serca ich nie biły, to pewnikiem łacniej było szatańskiemu pomiotowi zło w martwe serce wlewać. Wykoncypował raubritter obić krzyżowca, bo jako że uświęconego stanu po spowiedzi był, to może złego pokona jako święty Jerzy i ducha Alfonsowego zratuje.
Przeżegnał się nabożnie Rundstedt, Pana Boga litościwego przepraszając, że zdzielić będzie duchownego musiał, jako wcześniej sobie umyślił. W ostatniej chwili zdanie zmienił i jeno potrząsnął Italijczykiem, przypomniawszy sobie egzorcyzm, któren mu pewien braciszek zakonny przekazał w mądrości swojej:
- In nomine patrie et spiritus sancti!
Salve, Regina, Mater misericordiae, vita, dulcedo et spes nostra, salve.
Ad te clamamus, exsules filii Hevae.
Ad te suspiramus, gementes et flentes in hac lacrimarum valle.
Eia ergo, advocata nostra, illos tuos misericordes oculos ad nos converte.
Et Jesum, benedictum fructum ventris tui nobis post lioc exsilium, ostende.
O clemens! o pia! o dulcis Virgo Maria!
V.: Ora pro nobis, sancta Dei Genitrix*
Amen!
A kysz siło nieczysta! Zbuudźże, się Bueanafiorri bo jawy od mar nie rozróżniasz!
Rundstedt jest utwierdzony w przekonaniu, że diabeł opętał księdza, dlatego zaczyna znanymmu egzorcyzm.
*Część XXwiecznego egzorcyzmu co prawda, ale chyba nie będziemy się o takie rzeczy obrażać. Wpisuje po łacinie, bo modlono się tylko w tym języku wtedy:
Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia, życie, słodkości i nadziejo nasza, witaj. Do Ciebie wołamy wygnańcy, synowie Ewy. Do Ciebie wzdychamy jęcząc i płacząc na tym łez padole. Przeto wiec, Orędowniczko nasza, one Twoje miłosierne oczy na nas zwróć. A Jezusa, błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż. O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo.
V.: Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko.
Amen