Parę razy tu, na PP i na forum KC była mowa o tym, że projekt nie jest skierowany do starych fanów, ale do nowych, którzy o KC nie słyszeli wiele. Jeśli tak jest, to na moim przykładzie mogę powiedzieć, że cała afera owszem, zaintrygowała, ale do wpłaty nie zachęciła. To nie tak, że nie ważne jak, ważne, żeby z nazwiskiem, bo wydawanie książki to nie plotkarski magazyn: samo mówienie na pieniądze się nie przekłada.
Na co ma wpłacać osoba nowa? Na powieść o Katanie. Kim jest Katan? Mnie to imię nie mówi niemal nic, a strzępki informacji zawarte w postach też wywołują wzruszenie ramion. Na sentyment nikt mnie nie weźmie, bo go nie mam.
Zaprezentowanie nowym świetnej powieści a potem RPG w jej świecie byłoby dobrą taktyką, gdyby powieść była świetna, gdyby autor zafascynował bogatym światem, intrygującą fabułą i ciekawymi postaciami. Tymczasem z udostępnionych materiałów dowiadujemy się tylko o ilości ras, o archipelagach noszących "kreatywne" nazwy i o tym, że krasnoludzkie pieśni są bardzo słabe literacko ("Dlań" oznacza "dla niego"/"dla niej" a nie "dla nich", autorze tekstu! Nad rymami się zlituję i nie napiszę, co o nich myślę). Fragmenty powieści napisane są słabo i też nie zachęcają. Jasne, są w fandomie ludzie, którzy łykną bezkrytycznie wszystko, co ma etykietkę fantasy i gdzie występują elfy - tylko, że mam niejasne wrażenie, że większość z nich ma lat piętnaście, co ogranicza budżet. Oni wpłacą po parę, paręnaście złotych. Jeśli autor liczy na nich, to bardzo chybioną taktykę obrał.
Więc nie, nie widzę wielkiego potencjału trafienia projektu do nowych. Nie z tym, co autor nam oferuje. Obawiam się, że projekt jest dla nikogo, trafia w targetową próżnię. Współczuję fanom systemu, którzy nie dostaną reedycji. Współczuję autorowi, który za wysoko wymierzył".