Strona 101 z 126
: 03 kwietnia 2013, 19:03
autor: Procjon
- Znaleźliśmy tablicę, wszelako nie bez trudu się obeszło. Omal nie poginęliśmy wszyscy na tej wyprawie, chyba szczęście nam wszystkim dopisało. Tablicę zdobyliśmy, choć strzegła jej masa nieumarłych strażników. Teraz leżą oni pokotem, lecz nie przynosiliśmy ciał w obawie przed mieszkańcami wsi, którzy mogliby chcieć spalić nas razem z nimi. Ale zyskaliśmy coś na ich pokonaniu - tu elf wyciągnął noszony na plecach pradawny miecz - oto broń jednego ze strażników grobowca. Mój pancerz także pochodzi od jednego z nich.
: 03 kwietnia 2013, 19:16
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów
Farendal zerknął na oręż zaprezentowany przez Sivariaela, po czym machnął dłonią dając do zrozumienia, że tego rodzaju znaleziska zbytnio go nie intrygują.
- Idzie mi przede wszystkim o kamień! - oznajmił pośpiesznie, wodząc spojrzeniem po twarzach rozmówców - Gdzie ją macie?
Neviers pochylił się ku swym kolanom, wyciągnął spod ławy swoją podróżną torbę i pogrzebawszy w środku wyciągnął owiniętą w płótno kamienną tablicę. Ująwszy artefakt w dłonie Farendal rozwinął czym prędzej materiał i wydał z siebie przeciągłe westchnienie zachwytu dowodzące jawnie tego, że najmici przynieśli z Czarnygłazu dokładnie to, czego czarodziej oczekiwał.
- Jest piękny - oznajmił Farendal przesuwając wzrokiem po pozłacanych runicznych znakach - Przepiękny. I jak doskonale zachowany mimo lat.
- Kamień jak kamień - wzruszył ramionami Neviers - Wszelako byłoby nam miło, gdybyśmy usłyszeli, cóż tak takiego zapisano, że tyle w nim drzemie wartości.
- Nie o zapiski tu idzie, mój przyjacielu, nie o zapiski - odrzekł z rozpromienioną miną czarodziej, odwracając tabliczkę w dłoni i spoglądając na upstrzoną gwiazdkami przeciwną jej stronę - Cała wartość skrywana jest na tym właśnie rysunku. To przecież mapa, nie zauważyliście?
Nie czekając na odpowiedź zaskoczonych nieco najmitów Farendal podniósł się z ławy i poklepał po ramieniu siedzącego obok Hastura.
- Posilcie się spokojnie, a potem zajrzyjcie do mnie, będę w pracowni - powiedział wycofując się rakiem ku wejściu z kuchni - Wasza nagroda już na was czeka, nie frasujcie się o zapłatę.
Wyznam szczerze, że spodziewałem się publikując obrazki kamienia, iż zaintryguje Was obrazek na jego przeciwnej stronie, ale najwyraźniej w trakcie oględzin przeoczyliście ten detal!

: 03 kwietnia 2013, 19:20
autor: namakemono
Zaraz odszukam stosownego posta przedstawiającego kamień i mu się przypatrzę. A my tak beztrosko oddaliśmy kamień temu człekowi?
: 03 kwietnia 2013, 19:23
autor: mordimer00
-Ej a Ty dokąd? Płytkę oddaj! Póki co jeszcze do Ciebie nie należy, więc póki trzosik nie będzie pełny wraca do Nas!
Nie daję mu wyjść z płytką! Nie ma takiej opcji nawet! Może ją obejrzeć i to wszystko! Faktycznie kurde to mapa! Ciekawe co te gwiazdki oznaczają? Cholera jasna, żeście tego wszcześniej nie odkryli!
: 03 kwietnia 2013, 19:29
autor: namakemono
Dla zainteresowanych wyglądem kamienia: str 65, post #1292. Rzeczywiście to mapa. Nie zauważyłem, bo skupiłem się na wizerunku predatora poniżej.

Czy w ramach następnego questa będziemy podążali wg tejże mapy? Obawiam się, że Farendal może uznać nas za godnych powierzenia tego zadania.
: 03 kwietnia 2013, 19:45
autor: Procjon
Obawiam się że na pewno tak zrobi...
: 03 kwietnia 2013, 20:56
autor: Araven
Farendalu, kamień z mapką jesst nass. Mogę pogadać z resstą, to moze ci mapkę ssprzedamy, ale musiss mi zidentyfikowac ten wielgaśny miecz zdobyty na wodzu draugrów, dzięki memu męsstwu. No oni też pomagali. Znacy zidentyfikujes miecz to zobacyss mapkę.
: 03 kwietnia 2013, 21:22
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów
Atmosfera w kuchennej sali zgęstniała momentalnie, chociaż ledwie chwilę wcześniej można ją było uznać za radosną i pełną sytego zadowolenia. Widząc zrywającego się z ławy Llorvasa i podnoszącego rękę Ahraveena Farendal cofnął się o krok do tyłu, a wszelka wesołość zniknęła z jego dobrodusznego oblicza zastąpiona nieprzyjemnym grymasem.
- Hola, dobrzy ludkowie! - sarknął nadworny czarodziej spoglądając z błyskiem w oczach na marszczącego czoło dunmera - Dajcie baczenie na to jak sobie poczynacie w tych progach! Umowa była taka, że przyniesiecie mi kamień, a w zamian dostaniecie sporo złota. Lubię zawadiaków, ale nie przepadam za takimi, co w ostatniej chwili zmieniają warunki.
Widząc, co się święci, tęga ochmistrzyni zasłoniła się metalową pokrywą od sagana i smyrgnęła za próg kuchni z przestraszoną miną.
- Dostałem kamień, a wy dostaniecie złoto - cedził dalej przez zęby Farendal, obserwując zmrużonymi oczami na przepychającego się wzdłuż ławy dunmera - Innego rozwiązania ani nie widzę ani tym bardziej nie zamierzam szukać. Zadaję sobie w zamian pytanie, czy wy na pewno chcecie mi tę tablicę odebrać? Pod dachem mego pana, który mnie przyjął na służbę i który, co pragnę dobitnie podkreślić, zaszczycił was swą gościną?
- Ja bym mu zostawił ten kamień - mruknął cicho Neviers, na tyle cicho, by wzburzony Llorvas tego nie dosłyszał - Na pewno bym mu zostawił...
Farendal zastygł w bezruchu z tabliczką w jednej dłoni, drugą trzymając wyciągniętą nieznacznie do przodu w geście, który musiał wiele mówić każdemu nawet początkującemu adeptowi sztuk magicznych.
Sytuacja zaczyna się robić nieciekawa dla Was, ale całkiem interesująca dla mnie. Ciekawe, w którą stronę pobiegnie fabuła...
: 03 kwietnia 2013, 21:25
autor: Procjon
Elf syknął ze zdenerwowania. Drgnął lekko i wyszedł przed szereg.
- Racz wybaczyć niewychowanym najemnikom, panie. Zbadaj ten miecz, a pokryję koszta badania z własnych pieniędzy.
Po krótkim westchnięciu kontynuował:
- Tablicę oczywiście zatrzymaj, w naszym gronie brak wystarczająco obeznanych ze sztukami magicznymi by poradzić sobie z... tym. Choć gdybyś udzielił nam choć rąbka swojej wiedzy, takie sytuacje zapewne się już nigdy nie powtórzą, daję słowo Sivariaela e'Laevanar, syna Tharaela.
: 03 kwietnia 2013, 21:33
autor: Araven
Cośś taki nerwowy, ile nam dass złota za kamień, konkrety prossę, są tu tacy co się znają na magii, więc oby cena była dobra. Zbadass tez ten miecz, zapłacę za to ja. Moze być?
: 03 kwietnia 2013, 21:37
autor: Procjon
Sivariael szturchnął łokciem Ahraveena, szepcząc:
- Cichaj gadzino. Mówił że da pięćset, to da. Nie ma się co targować.
: 03 kwietnia 2013, 21:45
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów
Farendal tajemny Płomień przeniósł wyzbyte wcześniejsze życzliwości spojrzenie na Ahraveena, zmarszczył nieznacznie swój nos.
- Dostaniecie dokładnie tyle, ileśmy umówili dni parę temu, przy waszej poprzedniej wizycie w mieście. Rzekłem wtedy, pięćset septimów dla waszej piątki, do podziału wedle uznania.
- Nasza umowa była nieco inna - wtrącił Breton krzyżując ramiona na piersiach - O ile wolno mi przypomnieć...
- Przyjacielu, moja pamięć jest niezawodna - przerwał Neviersowi mag - Tobie obiecałem trzy setki i też słowa dotrzymam. Wszelako nie zwykłem nosić przy sobie w kieszeniach blisko tysiąca w złocie, stąd musicie przyjść do moich pokoi, by odebrać zapłatę. Lecz ponieważ moja przychylność względem waszych person nieco zmalała, nie pchajcie się w me progi hurmem. Wystarczy dwóch, żeby nie czynić niepotrzebnego tłoku. W takim tłoku łacno się zdenerwować, niepotrzebne słowa wyrzec... albo i swoich pleców strzec przed jakim nieprzyjaznym sztyletem...
W kuchni zapadła cisza, głęboka i nieprzyjemna, ciężka niczym skały wiszące nad katakumbami Czarnygłazu i lodowata jak smagający taras kurhanu północny wicher.
Jeśli nic teraz nie uczynicie, Farendal odejdzie do swojej pracowni, ale naturalnie możecie oponować - czekam niecierpliwie na posty!
: 03 kwietnia 2013, 21:54
autor: Procjon
Gdyby elf mógł zabijać wzrokiem, Llorvas i Ahraveen zapewne legliby na ziemi. Ze spojrzenia dało się wyczytać, że jeśli ktoś jeszcze bardziej rozwścieczy maga, Sivariael zapewne rozszarpie go na strzępy zanim Farendal zareaguje.
Jak tylko mag odejdzie, proponuję siebie do odebrania pieniędzy jako chyba najlepszego dyplomatę z tu obecnych.
: 03 kwietnia 2013, 22:21
autor: Araven
Magu wybac mi przebywam z tymi Elfami brutalnymi i sie ogłady wyzbyłem. Nie odchodź, wypijmy na zgodę. Mozemy ci się przydać jak odcytas mapę, nieźle nam idzie odkrywanie tajemnych miejsc.
Sivariaelu parę razy przez twoją dyplomację prawie nas zabili pomyślał jaszczur.
: 03 kwietnia 2013, 22:40
autor: 8art
Propozycja złożona przez Ma'randru nie była dla khajitów czymś niestosownym, ale bardzo rzadkim, toteż Barr'teh poczuł się niezmiernie doceniony przez współziomków. Zaszczyt jaki go spotkał nie mógł zostać w żaden sposób zhańbiony, a odmowa byłaby wielkim dyshonorem dla Barr'teha i obrazą dla gospodarzy, tym bardziej w obliczu zapachu słodkiego piżma Atabah, świadczącego o rui. Noc była jeszcze młoda, ale zapowiadała się na bardzo długą...
Tej nocy mieszkańcy Białęj Grani spali bardzo źle, szczególnie ci mający swe domostwa w pobliżu obozowiska kotołaków. Wydawało się im, że tej nocy podgrodzie wzięły w posiadanie demony piekielne. Potworne wrzaski i nieludzkie hałasy jakie dochodziły do zawartych okien ludzkich sadyb stawiały włosy dęba i zsyłały najgorsze koszmary. Noc trzynastego dnia Ostatnich Siewów na długo zapadł w pamięci mieszkańców Baiałej Grani.
Dwa gibkie ciała ściagały się po całej karawanie, ale piękna Atabah, choć wyrażała swym zapachem niewysłowioną chuć nie oddawała swych wdzięków ulegle, jak swojemu samcowi. Barr'teh musiał walczyć i znosić drapiące ciało pazury, wbijające się w szyję kły i bolesne uderzenia nogami młodej kocicy. Nie mógł jednak uczynić hańby Ma'randru, toteż dzielnie znosił ból zadawany przez Atabah, cały czas walcząc w próbach usidlenia samicy. Udało się to tej nocy wiele razy, jak przystało na młodego, silnego wojownika. W końcu nad ranem jazgoty ucichły, a obolały i krwawiący z rozlicznych zadrapań Barr'teh i zmęczona Atabah usneli w jurcie przytulając się do ciał pobratymców.