"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, południe
Huskun spojrzał na swego ogromnego druha z wyraźnym urazem, wydął wyniośle policzki dając do zrozumienia, że poczuł się właśnie bardzo źle potraktowany.
- Dygasz nad tymi łebami jak jakaś elfia cipka - sarknął zeskakując z ławy i biorąc w ręce wypełniony makabrycznymi trofeami worek. Nim którykolwiek z towarzyszy goblina zdążył coś rzec, ten wyskoczył na plac przed karczmą starając się jednocześnie nie nabrudzić za bardzo w izbie jadalnej wciąż cieknącą poprzez szkarłatny materiał krwią.
Podtoczywszy sobie nieopodal wejścia do "Goblina" pustą beczułkę, Huskun przytargał w pobliże beczki znalezioną w innym zaułku zbitą z deseczek skrzynkę, częściowo już połamaną, ale wciąż jeszcze mogącą posłużyć za niewielki podeścik. Na nim to wyłożył kolejno odrąbane przez siebie głowy skrytobójców, natychmiast wzbudzając ich widokiem podekscytowanie przechodniów. Kiedy obok wytrzeszczających szkliste oczy głów znalazła się i odcięta wcześniej ręka, goblin wspiął się na beczkę stając na jej szczycie niczym na mównicy.
- Pójdźcie tu wszyscy, zacni mieszczanie, ci mniej zacni, a także przejezdni! - huknął zaklinacz - Straszne wieści wam przynoszę, straszniejsze jeszcze od wąpierza i jego nocnych łowów na świeżą krew!
Dając po części strwożonym, po części niebywale ożywionym gapiom chwilę na podejście bliżej Huskun wskazał teatralnym gestem na martwe szczątki.
- Stała się rzecz niesłychana! Plugawi heretycy, ani chybi czciciele straszliwych bóstw, których miana wzdrygam się tutaj użyć, dokonali dziś napaści na czcigodnego i wielce szanowanego kapłana Gotam-gora! Napadli na niego oraz świtę powszechnie szanowanego ukochanego syna Pana Uciech, Gusłaka Miłosiernego! Uczynili to, by w świetle dnia odebrać im życie i tym samym pozbawić was pomocy tych, którzy pragną ratować wasze miasto!
- Ukochany syn Gotam-gora, kthan Balin Srogorębaczy, własną prawicą powalił wielu z nich, ale nawet taki bohater może ulec w obliczu haniebnej zdrady! Niechaj będą przy nim wasze modlitwy, albowiem prawie leży na łożu śmierci! I niechaj wasze przekleństwa spłyną na łeby tych, którzy targnęli się na jego życie!
- Dobrzy bogowie odkryli jednak przed nami prawdziwe oblicze zbrodzieniów! To tutejsi mieszczanie, być może wasi sąsiedzi, być może znajomkowie! Spójrzcie na tę oto dłoń odciętą, co ma na sobie znak sekretny! Takim się właśnie prezentują znakiem! Zapewniam was, że na ich głowy rychło spłynie przekleństwo Piana, Gotam-gora i Arianny, albowiem zbrodzienie z nich kurewskie i dobrzy bogowie nie ścierpią, by podobni im szubrawcy zaznali długiego żywota!
- Jeśli się chcecie przypodobać dobrym bogom i zyskać ich przychylność w godzinie ostatecznej rozprawy z krwiożerczym i potężnym wąpierzem, szukajcie śmiertelników noszących taki znak! To mordercy, którzy służą krwiopijcy, gotowi pod osłoną nocy wgryźć się i w wasze gardła! Szukajcie ich, bierzcie w łyki i sprowadzajcie czym prędzej tutaj! Łaski dobrych bogów i złoto dla tych, którzy wesprą sprawę Gusłaka Miłosiernego i Balina Srogorębaczego! Klątwa na tych, którzy pomagają tym zbrodzieniom! Nie kryjcie wśród siebie sług wąpierza, albowiem tylko ściągniecie na siebie zagładę!
- A wy, podli łajdacy, posłuchajcie o ostatniej szansie na swe odkupienie! Jeśli przywleczecie przed oblicze tak nikczemnie pokiereszowanego kthana Balina swego herszta, tego kurwiego chwosta Gromka, Gusłak Miłosierny okaże swe złote serce i zdejmie z was przekleństwo bogów i może nawet daruje życie!
Mam nadzieję, że co drugi mieszczanin zrobił już siku w majty na dźwięk sugestii, iż Mroczni to słudzy wampira; mam też nadzieję, że kiedy Mroczni się dowiedzą o tym występie Huskuna, jak jeden mąż się w swoje majty posrają!