Strona 103 z 170

: 21 lutego 2014, 11:41
autor: deliad
"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, początek nocy

Balin jako ostatni wyszedł z Komnaty Nieulękłych. Siedział tam najdłużej, bo skończywszy trening z małomównym siwiutkim kapłanem Gotam-gora, a później ulicznym zabijakom musiał jeszcze przyswoić ogromne tomiszcze pełne czarów. Nie mógł jednak zniweczyć tak ogromnej szansy. Księga czarów Hirmina Arusa zawierał mnóstwo czarów i była warta przynajmniej tyle co całodzienny urobek z niewielkiej kopalni złota.
W trakcie jak uczył się nowych umiejętności oraz zdobywał nową wiedzę powoli z otoczenia ubywali kolejni Nieulękli. Bazookh, Barthur, Drayaharus, Huskun. Pewnego dnia nawet Gusłek trzasnął z zadowoleniem zamykając księgę po ukończonej nauce.

Balin pożegnał go i sam jeden pozostał na bezludnej wyspie pływającej w odmętach nicości jeszcze... tydzień, dwa a może i miesiąc. Trudno był stwierdzić, bo dni zlewały się ze sobą w jedną długą pauzę męczarni.

Z radością powitał chwilę gdy pojął formułę jednego z ostatnich czarów. Co prawda było jeszcze kilka, ale wykraczały one poza jego możliwości pojmowania. Może kiedyś, jak Gotam-gor pozwoli to opanuje tak skomplikowaną magię, ale jeszcze nie dziś. Balin z radością wszedł w falujące zwierciadło spragniony dobrego jadła, napitku i dźwięku ludzkich rozmów.

Gdy przekroczył wrota znalazł się w pokoju "Rezolutnego Goblina", jakże dziwnym wydawał się fakt, że dojrzał jeszcze plecy Gusłka, który dopiero co zdążył wyjąć z pokoju. Tutaj w świecie rzeczywistym minęło zaledwie kilka chwil, on tymczasem czuł się jak powracający do cywilizacji pustelnik i pielgrzym.

Nieulękli z radości zajęli swoją lożę i zasłonili jej wejście kotarą. Stół stał zastawiony jadłem. W nozdrza uderzał dymy zapach świeżo wędzonej ryby i gotowanej agawy. Ślinianki zareagowały istnym potokiem śliny. Gusłek i Balin podziękowali swoim bogom za tak sutą wieczerzę i dołączyli o pozostałych pałaszujących ze smakiem towarzyszy. Zmysły powrócił ze zdwoją siłą i zaatakował wyposzczone kubki smakowe wywołując orgię smaków.
Po długiej i wypełnionej mlaskaniem, siorbaniem, cmokaniem i chrupaniem chwili, Nieulękli skupili się na opróżnianiu kielichów i leniwej rozmowie.

- To jaki mamy plan działania na jutrzejszy dzień Huskunie ?- zapytał Gusłek.

: 22 lutego 2014, 16:34
autor: 8art
Retrospekcja. Komnata Nieulękłych.

Miejsce w którym przyszło się trenować Barthurowi było miejscem, które było nad wyraz ciekawe dla każdego wróżbity czy rasowego astrologa, jakim był tan Aktrion Fubar. Olbrzymowi wydawało się, że spędzili tu już bardzo długo czas, głównie studiując pozostawione w wieży mapy i dyskutując o naturze tegoż dziwnego miejsca. Obaj po długich debatach, które z reguły miały dość wesoły przebieg, nie tyle ze względu na merytorykę, co też na zderzenie prostego chłopa ze szlachciem, doszli do wniosku, że komnata jest zapewne półsferą egzystencji, lub nawet wycinkiem Orcusa znajdującym się w innej sferze egzystencji zapewne mającej sporo związku z czasem.

Najwoęcej pytań stawiało zawieszenie wyspy w mlecznej pustce. Barthur był nawet skłonny żeby spuścić się na linie aby zobaczyć jak ten świat wygląda od spodu ale skończyło się na tym, że mało nie spadł w nicość przez linę kiepsko związaną na zwalonym pniu drzewa. Skończyło się tylko na tym, że ostrożnie powyglądał w dół, starając się dostrzec jak najwięcej i rzucaniu kamieni w nadzieji, że któryś odbije się od krawędzi sfery.

Eksperymenty organoleptyczne nie przyniosły jednak żadnych wiążących odpowiedzi i Barthur wypiwszy w ofierze cały zapas alkoholu jaki tylko zdołał w siebie wlać, modlił się gorąco do Piana, aby ten zesłał swą łaskę mądrości na swojego młodego wróżbitę.

Mapy niebios przedstawiały zupełnie inne konstelacje nieznane zarówno nauczycielowi jak i uczniowi. Barthur spodziewając się, że map nie będzie dało zabrać się do Rotgan Kir starannie przekopiował je znacząc swoją klatkę piersiową ukłuciami sztyletu, tak aby małe ranki odzwierciedlały ułożenie konstelacji i gwiazd. Potem wiosce miał zamiar przenieść wszystko na pergaminy.

W końcu nauka dobiegła końca i Barthur niechętnie pożegnał się z niemałą fortuną za jalą szlachcic zgodził się szkolić goblina. Potem oboje wrócili do Rotgan- Kir.

: 22 lutego 2014, 19:03
autor: Keth
"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, noc

Głęboko wstrząśnięty wrażeniami związanymi z podróżą w czasie i przestrzeni, zaklinacz siedział grzecznie na krawędzi drewnianej ławy nie przejawiając najmniejszego zainteresowania jadłem ani napitkami - co samo w sobie mówiło wiele o targających nim emocjami i zmieszaniu. Magiczne moce Nieulękłych okazały się jeszcze potężniejsze niż Huskun dotąd sądził i pozostawało tylko nieśmiało mniemać, że ich możliwości finansowe pozostawały równie imponujące.

Gromadzący skrzętnie gotówkę goblin został właśnie poddany niezwykłej próbie i cudem niemal jej podołał, najpewniej wskutek ogłupienia wywołanego natłokiem niezwykłych wrażeń. Dorobiwszy się bogactwa wykraczającego po wielokroć ponad zasobność całego plemiona Turgulów, stracił ów majątek niemal w jednej chwili zyskując w zamian coś, co podług opinii przeciętnych goblinów nie miało zupełnie wartości i kojarzyło się z rozrzutną głupotą - wdzięczność swych druhów mianowicie!

- Paladyni - wymamrotał słysząc pytanie swego kleryckiego mentora - Trza zawiązać sojusz paladyński, bo wąpierz rychło powróci.
Chciałbym wrócić ponownie do tematu sojuszu z paladynami, trzeba to porządnie obgadać. Już wcześniej wspominałem, że powinniśmy pozyskać dla siebie tanów Arehala, Ruhtraga i Rastina oraz ewentualnie trzech mieszkających z nimi zwyczajnych rycerzy. Taka ekipa zapewni nam w połączeniu z Orofarem doskonały "rdzeń pancerny", bo coś mi mówi, że niebawem będziemy go potrzebowali...

: 22 lutego 2014, 19:19
autor: namakemono
Namnożyło się już wątków, wciąż mamy MNÓSTWO spraw do ogarnięcia, a GM ciągle rzuca nam wciąż nowe wyzwania. Wspomnę tylko o nieszczęsnych beczkach wina, mieliśmy też rozmówić się z Arusem i z paladynami oraz wiele innych, wcześniejszych drobiazgów. I mam wrażenie, że do naszego głównego celu zbliżamy się tempie ślimaczym.

: 22 lutego 2014, 19:26
autor: Keth
Dlatego proponowałbym od razu i bez czekania pchnąć gońców do reszty paladynów i rycerzy, zapraszając ich ładnie skreślonym listem "umiłowanego syna Pana Kielicha" na "niebywale ważkie spotkanie w sprawie wąpierza". Już w tym głowa Namakemono jaki nacisk położy na krytyczne znaczenie tego spotkania, ale musi odbyć się jak najszybciej, najlepiej dyskretnie na pięterku "Goblina".

Co do najważniejszych punktów tego spotkania, proponuję uświadomić im, że chroniony przez kult Katana wampir spod znaku Czaszkogłowego może w każdej chwili uderzyć ponownie i pozostaje bardzo wielkim zagrożeniem dla całej społeczności. Dodamy do tego wieści o napaści na kapłana Gotam-gora, by jeszcze bardziej ich nakręcić. Odwołując się do rycerskiego honoru i paladyńskiej powinności zmanipulujemy całe towarzystwo tak, żeby stało się naszą przyboczną strażą.

I zaraz następna propozycja - przewieźmy do "Goblina" Hirmina Arusa. Czego ma leżeć u siebie, jeśli możemy go próbować leczyć u nas? Na dodatek będziemy mieli na niego oko, bo przecież podejrzewamy już, że katanici chcą się go pozbyć z tytułu przetasowań w radzie miejskiej. Posłałbym po niego wóz z osiołkiem oraz Barthura z kimś do towarzystwa.

Co Wy na to?

: 22 lutego 2014, 19:29
autor: namakemono
TAK, TAK, TAK!

: 23 lutego 2014, 14:58
autor: Keth
Kto pójdzie z Barthurem jako obstawa dla biednego arianickiego kapłana? Proponuję przewieźć go do nas tak dyskretnie jak to możliwe albo - co może jest w obecnej sytuacji dużo lepszym rozwiązaniem - poprosić natychmiast o eskortę straż miejską. Jej dowódcę już znamy, może pójdzie nam na rękę. Hirmin jest przecież członkiem rady miejskiej, straż niejako z obowiązku powinna się zatroszczyć o jego bezpieczeństwo. MG, czy my wiemy, gdzie mieszka Enereg bądź gdzie jest kwatera główna straży w mieście?

Sam Huskun w międzyczasie poprosi kogoś z obsługi o zorganizowanie mu dyskretnie kilku zwierzęcych czaszek, najlepiej gołych kości, żeby nie śmierdziały i nie psuły swym wyglądem wysublimowanych gustów reszty drużyny. Mogą być nawet szczurze, byle w miarę nienaruszone.

Jeśli mielibyśmy przemienić karczmę na oficjalną kwaterę główną "dobrych", proponuję zjednać gospodarza jakimś szczodrym darem (np. 50 złt), bo za chwilę "Goblin" może się przeistoczyć w twierdzę, do której zwykli pijacy wstępu nie będą mieli.

: 23 lutego 2014, 16:17
autor: Araven
Balin ruszy z Barthurem jako obstawa kapłana.
Trzeba koniecznie uporządkować priorytety, zacznijmy od sojuszu z paladynami.
I trzeba zrobić listę spraw do załatwienia, co Balin sugerował już dawniej.

: 23 lutego 2014, 16:24
autor: Keth
Cele pierwszorzędne

1. Sojusz z paladynami i częścią rycerstwa
2. Przeniesienie Hirmina Arusa do "Goblina"
3. Identyfikacja tożsamości ofiary wampirzej przemiany
4. Wprowadzenie Gusłka do rady miejskiej
5. Eliminacja wampira

Cele drugorzędne

1. Eliminacja Mrocznych
2. Zbudowanie świątyni Piana w mieście

Cele trzeciorzędne

1. Wprowadzenie Huskuna na tron Ostrogaru

Ktoś chce coś dodać od siebie?

: 24 lutego 2014, 10:12
autor: deliad
W natłoku prac nie zapomnijcie o chorym człowieku, który może okazać się burmistrzem oraz o mogącym go uleczyć eliksirze Elissy :).

: 24 lutego 2014, 10:26
autor: Denver
Bazookh nie zapomni o eliksirze :)

: 24 lutego 2014, 13:52
autor: 8art
Watek techniczny

Barthur organizuje wóz i jeśli Hirmin jeszcze jest w karczmie to prosi o eskorte, choc pewnie duzo lepiej by bylo jesli taka prosba wyszlaby z ust szlachetnie urodzonego Balina.

Nie mam jakis czaszek w swoim bogatym asortymencie wrozbiarskich gadzetow? Jesli tak to przekaze je na zbozny cel Huskunowi, bo jeszcze gotow jakis mieszczan glow pozbawic;p

: 24 lutego 2014, 14:04
autor: Araven
Panie Hirmin potrzebujemy wóz coby jedną ważną i bogatą osobę przywieźć tutaj. Nieco słabuje na zdrowiu, tedy wóz w miarę wygodny być musi.
Wóz wkrótce oddamy.

Jak Hirmina nie ma proszę jakowegoś sługę karczmarza, by nam wóz udostępnił.

: 24 lutego 2014, 14:54
autor: deliad
Karczma pod "Rezolutnym Goblinem", poranek 1 dnia Bakis-ranu.

Pierwszy dzień miesiąca poświęconego Gothedowi, Borgonowi Ciemnemu i Arancie rozpoczął się spokojnie chociaż pogoda spłatała kolejnego figla obfitując potężną wichurą i nagłym spadkiem temperatury.
Gusłek przeciągnął się w łóżku obudzony krzątaniną Huskuna i Barthura. Młody uczeń szamana zdążył już załatwić ogrom prac, a teraz wpatrywał się z niekrytym zadowoleniem na trzy zgromadzone na łóżku czaszki. Końskiej brakowało żuchwy, którą pewnie jakiś barbarzyńca używał jako broń, a pęknięcie sugerowało o nagłym zejściu śmiertelnym zwierzęcia. Oprócz tego miał czaszkę psa i barthurową czaszkę szczura.
Oprócz zdobycia czaszek Huskun zdążył rozmówić się z Orafarem, którego usłyszał o samym świcie wyśpiewującego "Hymn do słońca", w zasadzie to właśnie owe śpiewy go obudziły. Paladyn zobowiązał się zorganizować spotkanie z pozostałym przebywającymi w Rotgan-kir towarzyszami w profesji oraz ich sprzymierzeńcami.
Odwiedził też w kuchni karczmarza i wręczył upominek w ilości 50 sztuk złotych monet. Datek spowodował, że już po chwili w karczmie pojawił się najęty tragarz z wózkiem, który zabrał beczkę wina dla czarnego rycerza oraz zwolniło się kila pokoi na piętrze. Goblin z dużą podejrzliwością przyglądał się otrzymanemu od karczmarza w podzięce przysmakowi - miski świeżych omułków. Smakowały bardzo dobrze, jak gluty smoka błotnego.
Zdążył także odebrać list do Gusłak i przegonić kopniakiem gońca, który nalegał na oddanie listu w ręce kapłana osobiście.

Balin i Barthur wyruszyli do świątyni Arianny, aby załatwić przeniesienie Hirmina Arusa do karczmy. Poszło łatwiej niż podejrzewali. Zastali w świątyni posługaczkę Hirmina, która z wielką ulgą przekazała opiekę nad kapłanem osobom o których kapłan wypowiadał się w samych superlatywach, czyli pod opiekuńcze skrzydła kapłana Pana Kielicha i jego towarzyszy. Barthur ujął nieprzytomnego i wychudzonego kapłana, który w jego ramionach wyglądał jak małe dziecko i wyszedł przed karczmę. Twarz kapłana pałała nieziemskim spokojem, a pomarszczona i pożółkła skóra ustępował różowym i zdrowym dłoniom w których tkwił mocno zaciśnięty amulet prezentujący kształtne piersi. Z świątyni Arianny było zaledwie kilkadziesiąt metrów do "Rezolutnego Goblina", ale mimo to zapobiegawczo Balin załatwił od szefa straży eskortę straży miejskiej. Murton Ereneg był szary jak ściana i wyjaśnił, że w nocy wymordowano grupę pielgrzymów. Wygląd, że to robota krwiopijcy, bo w ciałach nie pozostało ani kropli krwi.
Wielki goblin ułożył kapłana na dwukółce i przetransportował do karczmy. Kapłana wniesiono i ułożono w pokoju leżącym miedzy pokojami elfich dziewic, które zobowiązano do zajmowania się starcem, a pokojem Orofara.

Bazook i Drayaharus siedzieli przy stole i raczyli się pożywnym i sytym śniadaniem składającym się z świeżo upieczonych placków z agawy, wędzonych ryb i mięs. Udawali, że skupieni są jedynie na jedzeniu, po prawdzie jednak przysłuchiwali się woźnicy, który pił łapczywi piwo.

- Mówię ci karczmarzu istna makabra
- mówił człowiek, a ręce drżały mu tak bardzo, że rozlewał piwo - cała rodzina. Starzec i dzieci też. Wszyscy martwi. Zakatrupieni na śmierć. Musieli być pielgrzymami co przybyli na Powietrzny Taniec i mieszkali w zaułku pod Bramą Główną. Nie wiele widziałem, ale tom co zobaczył to dla mnie i tak za dużo. Od razu przegnała mnie straż, ale jak zamknę oczy to dalej widzę te trupy. Na Katana, nawet kilkuletnią dziewczynkę. Nalej jeszcze, ale czegoś mocniejszego.

Alchemik odchrząknął nieco, aby zwrócić uwagę Imaginerusa i Bazookha.
- Może to nie ważne, ale wydaje mi się, że ktoś majstrował na moim stryszku przy okienku w dachu. Jak dziś z rana je otworzyłem to wydać było takie cięcia na rami w okolicy haczyka. Jasna dupa, a jak to te potworzysko chciał mi wpełznąć do pokoju? Ja chyba jednak wyjadę za miasto, pal licho ten dom, życie ważniejsze. Poza tym jakoś ostatni nie mówicie o mojej zapłacie za wiadomość gdzie jest druga część eliksiru i mojej pomoc w uwarzeniu go. Widziałem wczoraj księżyc w już w pełni, czy w tym przepisie nie było coś o pełni?

Gusłek ziewnął i z niesmakiem popatrzał na czaszki, jednak nie skomentował. Wziął za to pergamin i rozwinął go. To był pismo Senil. Pisała, że zmiana na stopach powiększyła się w ciągu doby na szerokość połowy dłoni. Czyli przemiana postępowała i to dość szybko. Nie było, żadnych przebudzeń czy ocknięć.
Siedziba straży miejskiej znajduje się nieopodal bramy zachodniej na granicy pomiędzy slamsami, a dzielnicą kupiecką.

: 25 lutego 2014, 21:00
autor: 8art
Przewiezienie starca do karczmy okazało dużo prostsze niż ktokolwiek by się spodziewał i olbrzym nawet drapał się po czaszce zakłopotany, bo całą alcję zaangażowane były nieproporcjonalne siły. Cieszył się jednak w duchu, że wszystko się udało i Hirmin leżał otoczony troskliwymi elfkami.

Barthurowi nie przychodziło do głowy nic lepszego jak wykorzystać nowo nabyte umiejętności, aby pomóc choremu starcowi. Kazał wytoczyć beczułkę wina i jął polewać w wielkie kubki sobie i kilku gorliwym wyznawcom Piana, którzy ostatnimi czasy coraz częściej zjawiali się po błogosławieństwa wielebnego Gusłka. Barthur dobrze pamiętał nauki swego mentora. Do wróżb świetnie nadawały się pawie, ale w okolicy nie szło znaleźć żadnego ptaka. Cóż jednak milsze było Pianowi niźli dobra pojatyka? A gdzie opilstwo tam pawie pojawiały się w miarę upitego alkoholu, toteż Barthur niemal siłą poił dwóch wyznawców czekając na efekty takiej miłej bogu ofiary.

Wątek techniczy

Modle sie do Piana w intencji ubicia wąpierza i rozwiazania zagadki choroby Hirmina. A potem wróżę z "pawiów" zadając pytanie: Czy ida się wyleczyć Hirmina? Proszę wziąść pod uwagę jak klimatyczne są wróżbiarskie elementy i jak wpisują się ładnie w pianicke dogmaty;)