: 21 lutego 2014, 11:41
"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, początek nocy
Balin jako ostatni wyszedł z Komnaty Nieulękłych. Siedział tam najdłużej, bo skończywszy trening z małomównym siwiutkim kapłanem Gotam-gora, a później ulicznym zabijakom musiał jeszcze przyswoić ogromne tomiszcze pełne czarów. Nie mógł jednak zniweczyć tak ogromnej szansy. Księga czarów Hirmina Arusa zawierał mnóstwo czarów i była warta przynajmniej tyle co całodzienny urobek z niewielkiej kopalni złota.
W trakcie jak uczył się nowych umiejętności oraz zdobywał nową wiedzę powoli z otoczenia ubywali kolejni Nieulękli. Bazookh, Barthur, Drayaharus, Huskun. Pewnego dnia nawet Gusłek trzasnął z zadowoleniem zamykając księgę po ukończonej nauce.
Balin pożegnał go i sam jeden pozostał na bezludnej wyspie pływającej w odmętach nicości jeszcze... tydzień, dwa a może i miesiąc. Trudno był stwierdzić, bo dni zlewały się ze sobą w jedną długą pauzę męczarni.
Z radością powitał chwilę gdy pojął formułę jednego z ostatnich czarów. Co prawda było jeszcze kilka, ale wykraczały one poza jego możliwości pojmowania. Może kiedyś, jak Gotam-gor pozwoli to opanuje tak skomplikowaną magię, ale jeszcze nie dziś. Balin z radością wszedł w falujące zwierciadło spragniony dobrego jadła, napitku i dźwięku ludzkich rozmów.
Gdy przekroczył wrota znalazł się w pokoju "Rezolutnego Goblina", jakże dziwnym wydawał się fakt, że dojrzał jeszcze plecy Gusłka, który dopiero co zdążył wyjąć z pokoju. Tutaj w świecie rzeczywistym minęło zaledwie kilka chwil, on tymczasem czuł się jak powracający do cywilizacji pustelnik i pielgrzym.
Nieulękli z radości zajęli swoją lożę i zasłonili jej wejście kotarą. Stół stał zastawiony jadłem. W nozdrza uderzał dymy zapach świeżo wędzonej ryby i gotowanej agawy. Ślinianki zareagowały istnym potokiem śliny. Gusłek i Balin podziękowali swoim bogom za tak sutą wieczerzę i dołączyli o pozostałych pałaszujących ze smakiem towarzyszy. Zmysły powrócił ze zdwoją siłą i zaatakował wyposzczone kubki smakowe wywołując orgię smaków.
Po długiej i wypełnionej mlaskaniem, siorbaniem, cmokaniem i chrupaniem chwili, Nieulękli skupili się na opróżnianiu kielichów i leniwej rozmowie.
- To jaki mamy plan działania na jutrzejszy dzień Huskunie ?- zapytał Gusłek.
Balin jako ostatni wyszedł z Komnaty Nieulękłych. Siedział tam najdłużej, bo skończywszy trening z małomównym siwiutkim kapłanem Gotam-gora, a później ulicznym zabijakom musiał jeszcze przyswoić ogromne tomiszcze pełne czarów. Nie mógł jednak zniweczyć tak ogromnej szansy. Księga czarów Hirmina Arusa zawierał mnóstwo czarów i była warta przynajmniej tyle co całodzienny urobek z niewielkiej kopalni złota.
W trakcie jak uczył się nowych umiejętności oraz zdobywał nową wiedzę powoli z otoczenia ubywali kolejni Nieulękli. Bazookh, Barthur, Drayaharus, Huskun. Pewnego dnia nawet Gusłek trzasnął z zadowoleniem zamykając księgę po ukończonej nauce.
Balin pożegnał go i sam jeden pozostał na bezludnej wyspie pływającej w odmętach nicości jeszcze... tydzień, dwa a może i miesiąc. Trudno był stwierdzić, bo dni zlewały się ze sobą w jedną długą pauzę męczarni.
Z radością powitał chwilę gdy pojął formułę jednego z ostatnich czarów. Co prawda było jeszcze kilka, ale wykraczały one poza jego możliwości pojmowania. Może kiedyś, jak Gotam-gor pozwoli to opanuje tak skomplikowaną magię, ale jeszcze nie dziś. Balin z radością wszedł w falujące zwierciadło spragniony dobrego jadła, napitku i dźwięku ludzkich rozmów.
Gdy przekroczył wrota znalazł się w pokoju "Rezolutnego Goblina", jakże dziwnym wydawał się fakt, że dojrzał jeszcze plecy Gusłka, który dopiero co zdążył wyjąć z pokoju. Tutaj w świecie rzeczywistym minęło zaledwie kilka chwil, on tymczasem czuł się jak powracający do cywilizacji pustelnik i pielgrzym.
Nieulękli z radości zajęli swoją lożę i zasłonili jej wejście kotarą. Stół stał zastawiony jadłem. W nozdrza uderzał dymy zapach świeżo wędzonej ryby i gotowanej agawy. Ślinianki zareagowały istnym potokiem śliny. Gusłek i Balin podziękowali swoim bogom za tak sutą wieczerzę i dołączyli o pozostałych pałaszujących ze smakiem towarzyszy. Zmysły powrócił ze zdwoją siłą i zaatakował wyposzczone kubki smakowe wywołując orgię smaków.
Po długiej i wypełnionej mlaskaniem, siorbaniem, cmokaniem i chrupaniem chwili, Nieulękli skupili się na opróżnianiu kielichów i leniwej rozmowie.
- To jaki mamy plan działania na jutrzejszy dzień Huskunie ?- zapytał Gusłek.