Strona 105 z 126

: 07 kwietnia 2013, 11:19
autor: Procjon
No ja mam 100 od Farendala+... 0! Totalnie spłukany badacz ze mnie! To czym ja zapłaciłem za nocleg w Rzecznej Puszczy?
Llorvas zapłacił 20 septimów z wspólnej puli z Czarnygłazu, za wszystkich!

: 07 kwietnia 2013, 11:23
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Sadia z trudem skryła swe rozczarowanie, przyjęła na powrót beznamiętny wyraz twarzy, lecz w jej oczach błyszczał nieudawany lęk. Cofnąwszy się o krok od jaszczura skinęła mu nieznacznie głową, po czym okręciła się w miejscu i zniknęła w tłumku coraz głośniejszych gapiów. Ahraveen odprowadził ją wzrokiem, potem zaś przeniósł swe żółte ślepia na gromadkę odzianych w czerń kapłanów Arkaya, którzy otoczyli wozy zanosząc ku niebiosom żałobne pieśni. Większość z nich była już w podeszłym wieku, lecz z racji swego norskiego pochodzenia wciąż zachowali dość krzepy, by bez pomocy hersirów ściągnąć z zaprzęgów martwe ciała.

- Rozejść się! - zakrzyknął któryś z drużynników - Pozwólcie kapłanom czynić ich powinność!

Tłum usłuchał tylko połowicznie, cofając się na kilkanaście kroków, ale bynajmniej nie odchodząc. Rozmawiający pomiędzy sobą górale przykucnęli pod ścianami domów, zbili się w mniejsze grupki na schodach wiodących do wyższej części grodu, nie przejawiając najmniejszej chęci do powrotu we własne progi. Próbujący odgadnąć nastroje ludzi argonianin odniósł wrażenie, że otaczała ich zwyczajna ciekawość podsycana pewną dozą fascynacji śmiercią, rzecz pospolita wśród rozumnych ciepłokrwistych.
Sadia nie była zadowolona, nie sposób tego nie zauważyć.

: 07 kwietnia 2013, 11:35
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Irileth prychnęła cicho słysząc cierpkie pytanie Llorvasa, zmrużyła jeszcze bardziej swe szkarłatne oczy kładąc prawicę bezwiednie na głowni miecza.

- Nie ufam nikomu, taka ma powinność - oznajmiła chłodnym tonem - Rodakom swym zaś ufam jeszcze mniej niż reszcie. Nie myśl sobie, że dzięki pokrewieństwu zyskasz tu jakieś koligacje. Będę miała na ciebie oko, na twoich druhów też. Jeśli okaże się, że knujecie coś za plecami mego pana, podejmę wszelkie kroki mające zapewnić mu bezpieczeństwo.

Dunmerka obejrzała się za siebie, utkwiła wzrok w plecach wstępującego na schody ponad ryneczkiem władyki.

- Najpewniej spotkamy się niedługo w dworze - dodała nie łagodząc ani odrobiny ostrości swego tonu - Jarl naprawdę jest pod wrażeniem waszych... wyczynów. Nie rozczarujcie go.

Nie dodając nic więcej i nie dając Llorvasowi czasu na odpowiedź Irileth odeszła szybkim tanecznym krokiem, swymi zwinnymi ruchami dowodząc gibkości ciała charakterystycznej dla elfiej rasy.

- Widzę, żeś dostąpił zaszczytu rozmowy w cztery oczy z nader zacną personą - powiedział stojący na krawędzi drogi Hastur, spoglądający na Llorvasa z założonymi na piersiach ramionami - Ale panna niezbyt oczarowana płynącym z twych ust miodem, prawda?

- Ona z tych, co lubują się w occie - parsknął w odpowiedzi dunmer - Gdzie reszta? Zacznijmy w końcu kupczyć tym dobrem, bo czuję potrzebę rychłego wzbogacenia się.
Równy podział puli oznacza 225 septimów dla każdego uczestnika wyprawy do kurhanu. Niezły wynik, IMHO...

: 07 kwietnia 2013, 11:43
autor: Araven
Posiadający 420 septimów jaszczur zaczynał przemyśliwac nad zakupem jakowejś nieruchomości i porzuceniem awanturniczego życia.

: 07 kwietnia 2013, 13:26
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Chociaż wielu górali spoglądało na przywiezione z Czarnygłazu łupy nader podejrzliwie, rozpoznając w nich prastary oręż pochowany przed wiekami razem z ciałami norskich wojowników, najmici zdołali sprzedać wszystko, czego zamierzali się pozbyć. Gros zdobyczy wykupili miejscowi kowale, zarówno ci z Niebiańskiej Kuźni jak i warsztatów płatnerskich położonych w dolnej części miasta; parę sztuk nabyli też kupcy z okolicznych sklepów.

- Zysskowany wypad - oznajmił Ahraveen potrząsając swoją sakwą, zawierającą oszałamiający dla argonianina majątek w złocie - Toss to prawie pół tyssiąca.

- Do wieczora jeszcze daleko - Hastur podniósł w górę wzrok i przesłaniając oczy dłonią oszacował porę dnia - Chodźmy na mury, naradzimy się w spokoju, co dalej czynić.

Minąwszy kilka drewnianych domostw cudzoziemcy wspięli się po pomoście na pobliską strażniczą wieżę, obserwowani przez czujnych drużynników. Przed ich oczami rozpostarła się ponownie panorama górskiej wyżyny otoczonej lesistymi masywami, złocąca się pszenicą, upstrzona farmami. Tu i ówdzie powietrze młóciły skrzydła wiatraków, a w niebo biły smużki siwego dymu z kominów wiejskich gospodarstw.

- Prawdziwie spokojna kraina - powiedział Llorvas - Czuć tu dobrobyt i zamożność.

- Wystarczy jeden smok, by wszystko to zniszczyć - prychnął Sivariael - Albo wypadu Gromowładnych.

- Nikt w otoczeniu jarla nie wspomina o Gromowładnych - zauważył Neviers wyciągając z kieszeni płaszcza gruszkę i chrupiąc ją ze smakiem - Rzekłbym, że tutaj się takie tematy wręcz omija.

- Każdy przecie widzi, co czyni Balgruuf - wzruszył ramionami Hastur - Gra pośrodku, nie okazuje nikomu sympatii. Czeka i patrzy, z której strony wiatr zawieje.

- I nie nasze to troski - dodał dunmer - Nam trza teraz dobrze myśleć jak się na jarlu porządnie obłowić.

- Człowieki chcą łowić? - Barr'teh wskoczył zwinnie na wieżę, zastrzygł znacząco uszami - Barr'teh wszędzie szukał druhów, a druhy na murach? Chcą łowić? Co łowić?
Ahraveenie, czy tę uwagę o chęci ustatkowania mam traktować jako zamiar wycofania się z gry? Co do ekipy, macie okazję wymienić się uwagami odnośnie obecnej sytuacji, ewentualnie pogwarzyć o byle czym - natrzaskałem ostatnio tak wiele obszernych wpisów, że chętnie dla odmiany poczytam coś Waszego.

: 07 kwietnia 2013, 13:37
autor: Araven
Słuchajta ludzie, kotołaki i elfowie, trza nam pomyśleć co dalej cynić, wszyscy tu polityką zajęci, nam nic do Imperium, jarla cy Gromowładnych. Albo pogodzimy się z magiem i nam misje zleci, być moze jak odcyta mapę co mu sprzedalim, albo dla setnika. po mojemu robota dla cessarskich to nie dla nass. Ludzie som dziwni, a wojskowi to juz w ogóle. Ja bym wolał dla maga robić, albo dla jarla na zbójów polować.
Nie to żart taki był z tym zakupem nieruchomości, gram dalej.

: 07 kwietnia 2013, 14:35
autor: Procjon
- Dobrze mówisz, towarzyszu. Nie dla nas, niestety, życie pełne wygód, wykwintnych dań i gier dworskich. Naszym żywiołem jest tobołek i zbroja na grzbiecie, ostry miecz, zaklęcie i droga przed nami. Nie zaznamy spokoju, naszymi braćmi towarzysze, naszą matką magia, a ojcem miecz. - elf na chwilę umilkł, aby słowa wywarły większy efekt.

- Teraz mus nam przebłagać mości Farendala, aby zlecił nam poważną misję, o której istnieniu pewnie on sam nie wie - roześmiał się Sivariael. - Na co jeszcze czekamy?
Kto wychwycił inspiracje tekstu?

: 07 kwietnia 2013, 14:43
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Wygłosiwszy swą opinię jaszczur oparł się plecami o chłodny mur, jął wodzić wzrokiem po krążących w pobliżu hersirach nie zwracając większej uwagi na przejawiającego chęć do swawoli khajiita. Rachując umiejętnie w myślach, argonianin oszacował kontyngent służących jarlowi drużynników na jakieś pół setki, aczkolwiek były to szacunki nader przybliżone i być może zupełnie omyłkowe - jaszczur nie miał wszak pojęcia, ilu wojowników znajdowało się w międzyczasie w strzelistych murach Smoczej Przestani bądź też odpoczywało w hersirskich kwaterach pozostając poza zasięgiem oczu Ahraveena.

Bez wątpienia jacyś zbrojni przebywali też poza Białą Granią, na podobieństwo tych, którzy pilnowali teraz Rzecznej Puszczy bądź jeździli gdzieś z poselstwami podobnymi do tego, które przewoził zaginiony w tajemniczy sposób Ismund.

Dokonawszy w myślach stosownych korekt, jaszczur podwyższył swe szacunki do setki, wciąż nie będąc co do tej liczebności pewnym. Lecz mając za sobą wsparcie takiej ilości zbrojnych, można było pomyśleć o porwaniu się na grasujące we włościach Balgruufa rozbójnicze szajki.
Nie zwróciliście uwagi na fakt, że jarl nie wspomniał o zaginionym poselstwie do Falkretu. Nie widzieliście też nigdzie wysłanników tamtego jarla. Czyżby też zaginęli?

: 07 kwietnia 2013, 15:25
autor: Procjon
- Cholera! A mówiłem, żeby jechali z nami! - krzyknął Sivariael. Widząc zaskoczenie towarzyszy, dodał:
- Posłowie z Falkretu. Widzieliście ich gdzieś tutaj? Widać też zaginęli!
Węszę questa...

: 07 kwietnia 2013, 16:28
autor: Araven
Przez to całe zamiessanie, zapomniałem o tych possłach jarla z Falkretu, trza nassego znajomego herssira spytać gdzie oni... Albo przepadli, albo się ssskrycie naradzajom...

: 07 kwietnia 2013, 18:02
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Nie chcąc się rzucać w oczy miejscowym, najmici spędzili większość popołudnia na murach opodal głównej bramy miasta, odpoczywając w ich cieniu, jedząc wyniesiony z dworskiej kuchni owczy ser i snując luźne rozważania na temat niedalekiej przyszłości. Drużynnicy jarla omijali ich łukiem, wciąż nie do końca wiedząc jak winni byli się względem przybyszów zachowywać. Widziani z wysokości murów kapłani Arkaya przenieśli ciała zabitych rozbójników do swej wzniesionej w cieniu Smoczej Przystani świątyni, przygotowując je do namaszczenia świętymi olejami, a następnie złożenia w podziemnych katakumbach pod Granią.

Wezwanie przyszło pod wieczór, kiedy w myślach najmitów pojawiła się już troska o kwestię zakwaterowania na nadchodzącą noc. Torby podróżne wszystkich spoczywały co prawda nadal w dworze, ale groźby Farendala Tajemnego Płomienia wydawały się dość poważne, by cudzoziemcy zaczęli liczyć się z perspektywą wynajęcia pokoi w niższej części grodu.

Posłaniec - jeden ze starszych drużynników jarla - wspiął się na mur z zachmurzoną miną, po czym przywołał do siebie najmitów zdecydowanymi ruchami ręki.

- Jarl życzy sobie, abyście przybyli do dworu - oznajmił stanowczo - Pójdźcie ze mną.

- Barr'teh nie może - mruknął w odpowiedzi khajiit, poruszając niepewnie wąsami - Barr'teh musi coś załatwić wielce obiecującego.

- Czcigodny Balgruuf polecił mi sprowadzić wszystkich - odparł ze zmarszczonym czołem hersir, prostując się mimowolnie - Jak wszyscy to wszyscy.

- Czcigodny jarl miał bez wątpienia na myśli rozumne istoty - wtrącił znienacka Neviers, który w mig pojął, że kotołak nie przejawia najmniejszej chęci udania się do Przystani - Spójrz na niego, człowieku, czy on wygląda na rozumnego? Przecie to zwykłe zwierzę, tyle że gada i chadza czasami na dwóch łapach, w dodatku nader rzadko. Nie każ nam brać go ze sobą, bo tylko szkód narobi i rwetesu.

- Skoro tak, niech zostanie tutaj - przesądził drużynnik rozważywszy sugestię Bretona - Ale wy chodźcie i to bez zwłoki.

Obrazek
Nadszedł wieczór, a wraz z nim wezwanie przed oblicze Balgruufa. Robicie się już nieco głodni, więc może trafi się okazja, by coś przekąsić? Co do kocura, może wracać do obozowiska khajiitów, Neviers załatwił mu sprytnie przepustkę!

: 07 kwietnia 2013, 18:09
autor: Araven
Jak jarl wzywa muss nie dać mu czekać, russajmy co rychlej.

: 07 kwietnia 2013, 18:33
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Odprowadzani spojrzeniami kręcących się po ulicach bądź wysiadujących na ławach pod domami mieszczan, prowadzeni przez hersira najmici wspięli się w górę licznych schodów wiodących ku Smoczej Przystani. Rozglądając się z ich szczytu niemal każdy poczuł ponownie jak widok okolicy zapiera mu dech w piersiach.

Otworzone na widok przybyszów drewniane wrota odsłoniły wnętrze ogromnej sali, ale ku pewnemu zdziwieniu gości tym razem nie czekały na nich zastawione biesiadne stoły. Przestrzeń jadalna pozostawała uprzątnięta i ciemna, tron władyki świecił pustkami. Nie śpiesząc bynajmniej z wyjaśnieniami hersir powiódł gości dalej, kamiennymi schodami w rogu komnaty wspinając się jeszcze wyżej.

Piętro po piętrze przybysze zmierzali ku najwyższym zakamarkom Smoczej Przystani, pokonując strome schody, które w pewnej chwili zakończyły się wejściem na częściowo zadaszony taras, swymi rozmiarami niemalże przewyższający dolną salę biesiadną.

Przy wystawionych pod odkrytym niebem stołach siedziała grupa rozmówców, obsługiwanych przez kilkoro niemych dworzan. Słysząc odbijające się echem kroki przybyszów uczestnicy wieczerzy unieśli głowy odwracając je w stronę gości.

Baczne spojrzenia cudzoziemców z miejsca rozpoznały osoby jarla Balgruufa, rządcy Avenicciego, setnika Akwiliona i Irileth. Oprócz nich przy stole zasiadało jeszcze kilku hersirów, najwyraźniej wyższych rangą drużynników władyki.

- Dołączcie do nas, proszę - powiedział pan Białej Grani witając najmitów uniesioną dłonią - Spocznijcie na ławie.

Obrazek
Tym razem spotkanie w innej części dworu. Nie potrafiłem znaleźć dobrego obrazka, dlatego posłużę się powyższym. Na ilustracji widzicie wejście do Przystani, natomiast taras jest po przeciwnej stronie na najwyższej kondygnacji, oferując doskonały widok na całą krainę.

: 07 kwietnia 2013, 18:38
autor: Procjon
Siadam za stołem, wytężam słuch aby nie uronić ani słówka. Postaram się wspomnieć o zaginionych posłańcach.

: 07 kwietnia 2013, 19:12
autor: Araven
Siadam spokojnie i czekam , aż jarl powie czemu zawdzięczamy to zaproszenie.