Strona 109 z 126

: 20 kwietnia 2013, 11:29
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Jarl milczał jeszcze przez chwilę i milczenie owe ciążyło najemnikom niczym uwieszone u szyi młyńskie kamienie. Władyka poruszył się w końcu, zastukał czubkami palców w blat stołu.

- Wezmę wasze słowa za dowód dobrej woli i wybaczę to, com przed chwilą tu usłyszał - oznajmił spokojnie Balgruuf - Skoro jesteście zdecydowani, nie powinniśmy mitrężyć czasu. Świątobliwy Hegvarcie, zechciej dopełnić swej powinności.

Noszący się na czarno kapłan Arkaya podszedł bliżej uprzątniętego pośpiesznie stołu i położył na nim posrebrzany okrągły talizman wielkości sporego talerza, pokryty wyciętymi z pietyzmem sakralnymi runami.

- Połóżcie swe dłonie na talizmanie - polecił kapłan, głosem surowym i szorstkim, szczególnie podejrzliwie lustrując wzrokiem argonianina - Połóżcie i powtarzajcie w ślad za Irileth słowa przysięgi.

Stojąca obok krzesła władyki dunmerka wyprostowała się mimowolnie, uniosła wyżej głowę krzyżując spojrzenie z Llorvasem.

- Świadomy klątwy Pana Życia i Śmierci wiszącej nad krzywoprzysięzcami, oddaję swą duszę i miecz Balgruufowi Większemu, władcy Smoczej Przystani i włości Białej Grani - zaczęła recytować elfka - Ślubuję przez najbliższy rok wiernie mu służyć, okazywać posłuszeństwo, strzec bezpieczeństwa jego osoby, jego rodziny i wszystkich, których wskaże.
Nie musicie wszyscy po kolei kopiować w postach tej przysięgi - wystarczy mi info, czy ktoś mimo wszystko od niej nie odstąpił. Jeśli nie, sam wrzucę ciąg dalszy (ale mimo to nie zniechęcam do własnych wstawek fabularnych).

: 20 kwietnia 2013, 11:53
autor: mordimer00
Llorvas odwzajemnił spojrzenie Irileth, puścił do niej oczko a potem pełen szacunku i powagi położył swoją dłoń na talizmanie i wymówił słowa przysięgi głośno i stanowczo cały czas patrzą prosto w oczy Irileth.
- Świadomy klątwy Pana Życia i Śmierci wiszącej nad krzywoprzysięzcami, oddaję swą duszę i miecz Balgruufowi Większemu, władcy Smoczej Przystani i włości Białej Grani. Ślubuję przez najbliższy rok wiernie mu służyć, okazywać posłuszeństwo, strzec bezpieczeństwa jego osoby, jego rodziny i wszystkich, których wskaże.

: 20 kwietnia 2013, 13:13
autor: Araven
Składam uroczyście przysięgę jarlowi.

: 20 kwietnia 2013, 13:23
autor: namakemono
Hastur wypowiedział słowa przysięgi nie mrugnąwszy ni razu, ze wzrokiem dumnie skrzyżowanym ze spojrzeniem Irileth. Dwa palce prawej ręki dotykały chłodnego metalu talizmanu.

Te same dwa palce lecz drugiej ręki w tym czasie splecione były w znak X za plecami wojownika, niewidoczne dla nikogo z obecnych...
...niewidoczne dla nikogo z obecnych, bo z tymi palcami za plecami to oczywiście taki żarcik tylko, tak naprawdę Hastur nic takiego nie zrobił, ale jego sumienie (znaczy ja) pomyślało, że byłoby to niezmiernie zabawne.

: 20 kwietnia 2013, 15:39
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Zarówno sam jarl jak i towarzyszący mu dworzanie podnieśli się z miejsc na dźwięk pierwszych słów przysięgi, okazując szacunek zarówno samej ceremonii jak i sprawującemu nad nią pieczę kapłanowi.

Powtarzane kolejno słowa niosły się zwielokrotnionym echem po częściowo zabudowanym tarasie, przydając ceremonii podniosłego wyrazu i potęgując jej atmosferę. Usatysfakcjonowany zachowaniem najmitów ojciec Hegvart skinął głową w stronę władyki, a potem zabrał posrebrzany medalion wsuwając go do noszonej przy pasie sakwy.

- Powołuję was wszystkich na świadków przysięgi złożonej w imieniu boskiego Arkaya! - oznajmił z wyraźną emfazą - Niechaj jego gniew spadnie na głowy tych, którzy poważą się ją złamać!

- Dziękuję, ojcze - Balgruuf uniósł w stronę kapłana dłoń, ten zaś ujrzawszy ów gest pokłonił się panu Białej Grani i odszedł ku drzwiom wiodącym ku schodom tarasu.

- A zatem stało się podług waszej woli - uśmiechnął się nieznacznie jarl - Niniejszym oddaję was pod rozkazy Irileth. To moja zaufana przyboczna i jej słowo jest od teraz moim słowem. Irileth?

- Dziękuję, panie - odparła dunmerka opuszczając ręce wzdłuż ciała - Nie chcę, byśmy zaprzątali twą uwagę, więc proszę o zgodę na odejście.

Balgruuf kiwnął przyzwalająco głową, po czym wyciągnął dzierżony w dłoni pusty puchar ku jednemu z milczących dworzan. Świeżo pasowani na hersirów najmici wymienili skonfundowane spojrzenia, uważali bowiem w skrytości ducha, że zaraz po przysiędze czeka ich uroczysta wieczerza w towarzystwie władyki.

Nic bardziej mylnego.
Witajcie w szeregach hersirów Białej Grani!

: 20 kwietnia 2013, 21:21
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Chociaż ciemność nocy w końcu objęła w swe władanie gród Białej Grani, a wysoko w górze na atramentowym nieboskłonie zalśniły miriady przywodzących na myśl diamenty gwiazd, miasto bynajmniej nie zasnęło od razu. Zatknięte na murach łuczywa płonęły z głośnym trzaskiem. Krążący pomiędzy nimi strażnicy obwoływali się wzajemnie sprawdzając, czy wszystkie posterunki na blankach pozostają czujne.

W karczmach do późna panował tłok, aczkolwiek ciężko było się w tym ścisku dopatrzyć radosnego charakteru. Doświadczywszy makabrycznego widoku załadowanych trupami zaprzęgów, mieszkający w Białej Grani górale rozprawiali między sobą z przyciszonym ożywieniem, kiwając smętnie głowami nad kuflami piwa i niechętnie dzieląc się troskami. Oto ich jarl, dotąd jakże ostrożny w działaniach, znienacka obwieścił zamiar zdecydowanego rozprawiania się z opryszkami grasującymi na gościńcach. Wielu z siedzących w karczmach gości martwiło się losem swych krewniaków służących wśród hersirów Balgruufa, ale byli wśród nich i tacy, którzy pod sztucznymi uśmieszkami skrywali troskę o życie krewnych wiodących na górskich szlakach żywot rabusiów.

Nagła zmiana nastawienia jarla mogła też nie przypaść do gustu przemykającym przez ziemie Balgruufa Gromowładnym, dotąd bez trudu pokonującym krainę Białej Grani w drodze na zachód bądź też szukającymi tu schronienia przed cesarskim pościgiem. Władca Grani ostentacyjnie obnosił się ze swą neutralnością w coraz brutalniejszym konflikcie pomiędzy Cesarstwem i norskimi buntownikami, toteż byli w mieście tacy, którzy podejrzewali, że Balgruuf uległ w końcu podszeptom cesarskich doradców i pod pozorem zaprowadzania porządku na swej ziemi gotowił tutejszym poplecznikom Ulfrica krwawą łaźnię.

I pozostawał wciąż lękający wszystkich temat czarnego smoka, który po spustoszeniu Helgen zniknął gdzieś bez śladu, pozostawiając po sobie trwogę i przekonanie, że bestia kiedyś powróci.

W świątyniach Kinaret i Arkaya płonęły ofiarne świece, zaś przed posągiem Talosa górali zostawiali pęki czerwonych górskich kwiatów, prosząc bóstwa o miłosierdzie i wybawienie od złego.

W licznych oknach Smoczej Przystani, wyrastającej wysoko ponad niespokojne i nie chcące zasnąć miasto, pełgało światło wielu lamp i kaganków, dowodzące niezbicie tego, że mieszkańcy dworu również nie zamierzali wcześnie udać się do łóżek.
Dodatkowo te piekielne wrzaski dobiegające zza murów miasta, jeżące włos na głowie i wcale nie kojarzące się z przemiłymi za dnia khajiitami...

: 21 kwietnia 2013, 02:36
autor: mordimer00
Po zakończonej ceremonii idę spać. I czekam z niecierpliwością na jutrzejszy dzień.

: 21 kwietnia 2013, 13:58
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas był szczerze przekonany, że opuściwszy taras na szczycie dworu zostanie zaprowadzony wprost do kwatery, gdzie odpocznie po licznych trudach minionego dnia. Podróż z Rzecznej Puszczy - kolejna już w przeciągu ostatnich dni - dała się nieźle we znaki wszystkim najmitom, a najbliższa przyszłość nie pozwalała zbytnio łudzić się nadzieją na nudę i spokój.

Lecz Irileth miała zupełnie inne plany na wieczór. Idąc szybkim krokiem pokonała kamienne korytarze i schody Smoczej Przystani prowadząc cudzoziemców do położonego w głębi dworu pomieszczenia bez okien, oświetlonego licznymi świecznikami.

W środku znajdował się jedynie ogromny dębowy stół obstawiony drewnianymi stołkami, na których zasiadało kilku brodatych mężczyzn o jasnych bądź rudych włosach i twardych obliczach. Irileth poleciła towarzyszom wejść do środka. Dwaj strzegący drzwi hersirowie zatrzasnęli obite żelazem drewniane skrzydła zamykając zdezorientowanych nieco najmitów we wnętrzu skromnie urządzonej komnaty.

- Siadajcie - powiedziała dunmerka wskazując dłonią na wolne stołki - Jarl polecił nie mitrężyć ani chwili, toteż naradzimy się nad dalszymi poczynaniami.
Jeśli liczyliście na odpoczynek, spotkało Was srogie rozczarowanie: od razu odprawa, w dodatku bez choćby kubka wina!

: 21 kwietnia 2013, 14:03
autor: Araven
Zajmuję jedno z miejsc i czekam na rozwój sytuacji. Zastanawiam się co zrobię Altmerowi za jego głupie gadki, przez który straciliśmy wiele w oczach jarla.

: 21 kwietnia 2013, 14:45
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Zasiadający przy stole Nordowie kiwnęli głowami na powitanie, ten i ów wydał dodatkowo ledwie słyszalny pomruk, który mógł uchodzić w zasadzie za wszystko, od dźwięku aprobaty po przejaw wielkiej niechęci. Ich oczy lustrowały bacznie przybyszów, zwłaszcza zaś rozumnego jaszczura i delikatnego z wyglądu altmera.

Starając się zachować wyniosłą obojętność, Ahraveen usiadł na pierwszym wolnym stołku, spojrzał przesłoniętymi błonką ślepiami na rozpostarte na stole pergaminowe mapy. Wyrysowane je z wielką dbałością o szczegóły, dokładając wiele starań o jak największą dokładność. Pochylając obły łeb ku arkuszom pergaminu, dociśniętym do blatu niewielkimi obciążnikami z żelaza, Ahraveen pojął, że spogląda na mapy ziem Białej Grani i sąsiadujących z nimi włości.

- To Fergal, Skarsi, Ullaf i Thargol - Irileth przedstawiła zwięźle siedzących nad mapami norskich wojów - Drużynnicy jarla Balgruufa z jego przybocznej świty, dowódcy hersirów. Hroth wciąż w Rzecznej Puszczy, a Ismund... nie wiemy, co się stało z Ismundem...
Tym samym poznaliście już sześciu najważniejszych drużynników Białej Grani!

: 21 kwietnia 2013, 15:02
autor: Araven
Jaszczur odwzajemnia spojrzenia swymi gadzimi oczyma, ale bez wyzwania, odkłania się hersirom, czekając co dalej powie pani Irileth.

: 21 kwietnia 2013, 15:42
autor: 8art
Przysiegi i uklady nie byly jeszcze w zaden sposob udzialem kotolaka. Ten bawil w najlepsze w kupieckiej karawanie khajitow, nie myslac o tym co robia jego druhowie. W zasadzie Barr'tehowi bylo za jedno czy rusza dalej w glab Skyrimu, czy wstapia na sluzbe u jarla. Jakby nie patrzec, to poszukiwanie pracy sklonilo najemnikow do ruszenia w zapomniany rejon cesarstwa. A lepiej bylo chyba polegac na wiarygodnej blekitnej krwi nizli niepewnym losie wolnych strzelcow, ktorzy jakze czesto stawali sie z braku poplatnych zajec zwyklymi rzezimieszkami. Tak wydawalo sie kotolakowi, nim jeszcze nawet znalezli sie w warowniach Skyrimu.

Wielka i drogocenna skora przypadla Astabath do gustu. Kocica mruczala zadowolona i pozwolila sobie nawet podrapac Barr'teha za uszami. Wszystkie kotolaki siedzialy przy ognisku, czekajac az skwierczaca na ogniu sarnina, ktora Barr'teh przyniosl z lasu, upiecze sie do pozadanego stanu. Oczywiscie piekla sie tylko tusza, bo takie smakolyki jak wnetrznosci khajici spozyli na surowo, przy okazji walczac o co lepsze kaski, glosno miauczac i ponownie przyprawiajac co bardziej bojazliwych mieszkancow miasteczka o ciarki na plecach.

Barr'tehowi bardzo brakowalo towarzystwa swoich pobratymcow. Dopiero teraz zdawal sobie z tego sprawe, probujac odnalezc die w dziwnym spoleczenstwie czlowiekow. Na co dzien nie myslal o khajitach, byl wsrod przyjaciol najemnikow i otocozny czlowiekami.. Zreszta widywal swoich ziomkow dosc czesto w Cesarstwie. Ale wygladalo na to, ze tu w Skyrimie, kotolakow bylo duzo mniej niz na poludniu.

Z jednej strony dziwny rodzaj tesknoty za bliskimi przyciagal Barr'teha do karawany, ale z drugiej, gdzies za murami Bialej Grani druhowie pewnie pili i ucztowali w ktorejs z karczm. I to poczucie przynaleznosci do najemnikow rownie czesto powodowalo kocimi uczuciami Barr'teha. Bylo to tym bardziej dziwne dla czlowiekow, bo khajit zawsze trzymal sie nieco z boku, ale w gruncie rzeczy byl przywiazany do kolorowej grupy. Dla niego byli jak czesc wielkiej rodziny kotolaka.

Irracjonalna obawa o druhow jaka zaczela kolatac gdzies w glowie khajita, pchnela go z powrotem za miejskie mury:

- Barr'teh musi isc. - oznajmil gospodarzom: - Czlowieki ze stada khajita czekaja na Barr'teha. Barr'teh bardzo dziekuje za goscine i obiecuje odwiedzac Astabah i kocieta jak tylko bedzie w poblizu.

Khajici rozumieli Barr'teha. Odwzajemnili zwyczajowe pozdrowienia, po czym kotolak zniknal w ciemnosci nocy, w postanowieniu, ze bedzie materialnie wspieral Astabah. W koncu nosila jego mlode...
Dosc tej zabawy! Czas wrocic do gry! Here I come!

: 21 kwietnia 2013, 20:51
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Starsi drużynnicy nie przejawiali zbyt wielkiej wylewności wobec nowych towarzyszy broni, ograniczając się do uważnego spoglądania na najmitów. Irileth usiadła u szczytu stołu, wygładziła palcami krawędź mapy, po czym przeciągnęła szkarłatnymi oczami po swych podwładnych.

- Wieści o trupach z Czarnygłazu rozeszły się po całym mieście - powiedziała dunmerka - Do jutrzejszego wieczora będą o tym gadać w Siole Rorika albo i w sąsiednich włościach. Pojutrze pewnikiem dowiedzą się o tym ci rozbójnicy, którzy teraz obozują w górach.

- Chcesz uderzyć zawczasu? - odezwał się Skarsi, postukując palcem w blat stołu - Nim podwiną ogony i pierzchną?

- Dokładnie tak - kiwnęła głową Irileth - Nie trza nam kupców wypytywać i wieśniaków, by odgadnąć, gdzie się czają najbliższe bandy. Damy im dość czasu na spakowanie manatków, to uciekną pod Pękninę albo do Wichrowego Tronu, coby przeczekać złe czasy.

- Niektórzy pewnikiem przyglądają się bacznie grodowi - zauważył Thargol - Albo i sami w karczmach siedzą, uszu nadstawiają. Jeśli zaczniemy na gwałt się zbroić, do wycieczki gotowić, zdążą ostrzec bratków.

- Po temu właśnie mus nam się dobrze naradzić - machnęła palcem dunmerka - Wszystko trza zrobić z głową, dobrze zaplanować.

- Pierwsza stara strażnica nad Białą Rzeką - zaproponował Fergal wskazując jakiś punkt na pergaminowej mapie - I fort Szarej Przystani. Jak ich stamtąd wygonimy, nie będą nam mogli bezkarnie patrzeć na ręce.
Zaczyna się etap planowania działań militarnych...

: 22 kwietnia 2013, 17:47
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Milczący dotąd posępnie Sivariael ożywił się znienacka, pacnął dłonią w krawędź stołu na wspomnienie, które już wcześniej nie dawało mu spokoju. Stawiający niewielkie drewniane klocki na mapie Fergal zatrzymał rękę w powietrzu, odwracając głowę w kierunku altmera.

- Pani, rzekłaś wcześniej o Ismundzie - powiedział elf - W drodze do Grani wyprzedzili nas posłowie z Falkretu, którzy wzmiankowali, że poczet Ismunda nie dotarł wcale do ich jarla! A jakeśmy przybyli do miasta, posłów z Falkretu nigdzie nie było widać. Czy w ogóle tutaj przybyli?

- Tak - kiwnęła głową Irileth - Od nich to dowiedzieliśmy się o zaprzęgach pełnych trupów wiezionych do Białej Grani. Oni też potwierdzili, że nie widzieli Ismunda. Wyjechali z dworu, kiedy wyście stawali przed jarlem, tedy prawdziwie się rozminęliście.

- A skoro Ismund przejechał przez Rzeczną Puszczę, musiał zniknąć gdzieś między wioską i Falkretem - wtrącił Skarsi zaciskając dłonie w pięści - Może nadjechał ku Helgen?

- Albo dopadł go smok? - zasugerował z nutą zalęknienia w mocnym szorstkim głosie Thargol - Może smok wrócił do Helgen i uczynił sobie z miasteczka leże?

- Troskam się o los Ismunda nie mniej od was - oznajmiła Irileth skupiając na sobie uwagę wszystkich zebranych w pomieszczeniu mężczyzn - Wszelako musimy w pierwszej kolejności zająć się tymi niebezpieczeństwami, które uprzykrzają życie naszym farmerom.

- Jak wyprowadzimy z grodu zbrojnych bez podnoszenia larum? - spytał Skarsi - Choćby i nocą to uczynić, mamy przecie jedną bramę. Rozbójnicy dość mają w mieście szpiegów, by od razu to zoczyć.
Przypominam, że nie pełnicie w komnacie roli dekoracyjnej - jeśli macie jakieś pomysły lub komentarze, piszcie! I więcej i rzeczowo napiszecie, tym większe wrażenie (być może) zrobicie na tych srogich północnych wojownikach!

: 22 kwietnia 2013, 20:32
autor: Araven
Jakie zadanie nam przypadnie pani? Część nassych można by na dużych wozach ukryć, niby kupieckich. Z kilkoma ludźmi dla ochrony.