Strona 109 z 170
: 18 marca 2014, 10:41
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Tan Orofar przez dłuższą chwilę milczał, zapewne zbierając myśli do nader podniosłej przemowy. Obserwujący spotkanie zza krzesła Gusłka Huskun nie wytrzymał w końcu i nie czekając na odpowiedź ariańskiego paladyna wysunął się do przodu ściągając nagłym poruszeniem oczywiste zainteresowanie przybyłych.
Wyraz twarzy rycerzy zdradził Huskunowi jednoznacznie rodzaj pierwszego wrażenia, jakie wywarł na nich goblin, chociaż cień rozbawienia w oczach pozwalał mniemać, że zostało ono w pewien sposób złagodzone widokiem wieńczącej czaszkę zaklinacza peruki.
- Wielce czcigodni i szlachetnie urodzeni goście - zaczął Huskun, pochylając głowę w podpatrzonym u służek Orofara geście szacunku - Pozwólcie w swej niezwykłej łaskawości, że przedstawię wam wpierw świątobliwego kthana Gusłaka Miłosiernego, ukochanego syna Pana Kielicha i Pogromcę Nieumarłych, a także Głosiciela Dobrej Nowiny i Palec Nieulękłych... słyszeliście może o Nieulękłych? Nie? Cóż, nic nie szkodzi.
- Ten oto kthan Gusłak doświadczył ledwie wczora boskiej wizji, w niej zaś przestrogi, że nad miastem tym zawisła prawdziwie strasznista zagłada. Bóg sam zesłał tę wizję, nie kto inny! Nie nam roztrząsać, czemu jemu i kogo mógł bóg przestrzec w miejscu świątobliwego Gusłaka, albowiem on jest ukochanym synem Pana Kielicha! Trza nam w zamian uradzić jak uratować to miasto przed mrokiem, zyskując przychylność dobrych bogów, wdzięczność pospólstwa i prawdziwie rycerską sławę, o honorze już nawet nie wspomnę!
- Niech was nie zwiedzie ma nikczemna postura ani oblicze nieco mniej urodziwe od tego, którym słusznie obnosi się czcigodny tan Orofar - ciągnął dalej Huskun, nie chcąc przerywać w obawie, że rycerze w końcu otrząsną się ze zdumienia i każą popędzić go precz - Pan Kielicha sprawił, żem i ja doznał oświecenia, a mój umysł wstąpił na wyżyny intelekteletu i stał się bardzo mądraśny.
- Czy zechcecie przychylić swych szlachetnie urodzonych uszu i wysłuchać opowieści o tym, co odkryliśmy w tym nieszczęsnym mieście z ogromną pomocą tego tu czcigodnego tana Orofara?
Mam nadzieję, że po takiej przemowie spojrzą na Huskuna nieco przychylniej...
: 21 marca 2014, 17:14
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Rycerze i paladyn w osłupieniu słuchali gładkich słów wypływających z ust goblina. Gdy ten skończył niemal jednocześnie zaczęli mówić.
- Więc jednak to prawa. Wygadany i zmyślny goblin - wykrzyknął paladyn.
- Ale heca - dodał jeden z rycerzy!
- Musi być, że to znak od bogów. Samiście słyszeli co oni w mieście już nawyprawiali. Kpem jestem jeżeli to oni nie podążają dobrą drogą do załatwienia spraw w Rotgan-kir, a nie tamci durnie - drugi z rycerzy machnął dłonią w stronę leżącej po drugiej stronie placu karczmy, gdzie obecnie odbywała się narada paladynów.
- Nie wszystek złoto co się świecie i nie wszystek gówno co brązowe i wabiące muchy - jak mawiają mądrzy ludzie - powiedział paladyn patrząc na goblina - słyszałem o Nieulękłych i zaszczytem byłoby służyć dla zakony Asteriusza. Zatem praw do swoją historię, bo musi być zadziwiająca.
Orofar, który uważał się za najmądrzejszego w grupie, wszak to on "odkrył" jako pierwszy ze szlachty potencjał Pianickiej bandy, kontent kiwał potakująco głową i uśmiechał się łaskawie.
Gusłek widząc, że pierwsze lody przełamane i widząc, że Huskuna szybko nie zrezygnuje z oddanego mu głosy, wymknął się cichcem poza karczmę ukrywając twarz w obszernym kapturze. Nerwowo się oglądając ruszył do "Zielonej przystani" ściskając w dłoni niewielką szklaną fiolkę, którą dostał od alchemika.
Karczmarz tym razem uwinął się dość szybko i Gusłek już po kilkunastu minutach mógł ściągnąć przepaskę z oczów i nasycić wzrok kształtami Senil.
Z jej ojcem było znacznie gorzej. W dusznym powietrzu rozchodziła się woń gnijącego mięsa i smród przepoconej bielizny. Chory oddychał szybkimi i płytkimi świszczącymi oddechami. Jego skroń pokrywały krople potu, a twarz i reszta ciała była strasznie wychudła.
Pobierając krew z lewej ręki chorego Gusłek spostrzegł, że zmiany na nogach zawędrował już o szerokość dwóch palców ku górze i podobne zmiany dotyczyły także końców palców.
: 21 marca 2014, 17:26
autor: deliad
Siedziba straży miejskiej w Rotgan-kir, wieczór 1 dnia bakis-ranu
Barthur i Balin weszli do siedziby straż miejskich szukając zapoznanego w karczmie setnika. Wskazano im jego "biuro" i ostrzeżono, że ze względu na dużą ilość petentów i masę prac, komendant, bo także nosi tytuł, może ich nie przyjąć.
Na korytarzu tłoczyli się tak majętni, jak i biedni petenci ze zniecierpliwieniem wpatrując się w drzwi, zza których dochodziły prowadzone podniesionym głosem rozmowy.
Po jakimś kwadransie drzwi otworzyły się i wyszedł z nich mężczyzna z dokładnie ogoloną głową oraz wypalonymi na czaszce kropkami układającymi się skomplikowany wzór. Człowiek ów ubrany był w jaskrawe pomarańczowe szaty. Tuż za nim wyszła stara kobieta. Mimo wątłości ciała, aż promieniowało od niej powagą, mocą i nieziemskim spokojem. Jej twarz wyglądała jak rodzynek jednak głęboko osadzone oczy spoglądały bystro i inteligentnie. Szaty kobiety, również luźne były jaskrawo czerwone.
Tuż za nimi pojawił się setnik ze wyglądający na wściekłego i nieśpiącego już co najmniej od kilku nocy. Widząc Balina i Barthura skrzywił się z niesmakiem.
- Tan Balin - stwierdził - zapraszam do środka. Nikogo więcej dziś nie przyjmę - powiedział stanowczo i szybko zamknął drzwi za Nieulękłymi, zanim jeszcze na korytarzu rozpoczęły się rozruchy.
- Mówcie szybko czego chcecie, padam z nóg! -warknął siadając ciężko na krześle.
: 21 marca 2014, 17:32
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Pogwizdując radośnie Drayaharus wkroczył podskakując w rytm melodii do karczmy. Dał na placu targowym taki pokaz, że się w głowie nie mieściło. Ściągnęło chyba całe Rotgan-kir.
Siedzące w karczmie dwie uroczo młode i naiwne kobiety, chyba półelfki zachichotały wesoło, a ich policzki pokrył rumieniec. Wraz widać było, że rozpoznały Drayaharusa Ach ta sława!
Chętne dziewki, pełna kiesa i szacunek. Żyć nie umierać!
Drayaharus zrobił furorę w mieście pękającym od "turystów" i złaknionych rozrywki. Zarobił 23 sztuki złota, ale stracił 3 PM-y.
: 21 marca 2014, 18:03
autor: Dobro
Podgwizdując z radości, Drayaharus skierował swe kroki prosto do Frakiego, by uregulować dług. Wolał to zrobić teraz, póki ma przy sobie złoto...
Najpierw do Frakiego, oddać mu 5 złotych monet, potem wracam do Rezolutnego Goblina.
: 21 marca 2014, 18:08
autor: namakemono
Choroba postępuje, ale tempo nie jest jakieś drastycznie szybkie. Pobrać krew (nawet nie chcę słyszeć protestów), pomodlić się o cudowne ozdrowienie, pocieszyć rodzinę i szybki powrót na kwadrat.
: 22 marca 2014, 07:04
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Senil drżała cała na ciele wstrząsana od szlochu gdy wilgotną szmatką przecierała rozognione ciało ojca. Jej niemoc i poświęcenie szarpały struny litości Gusłka. Nie był pewny czy kobieta noszące takie samo miano jak uchodząca w Rotgan-kir rzeka, rzeczywiście jest córką burmistrza, a złożony chorobą człowiek burmistrze, który jest jedyną nadzieją Rotgan-kir przed panowaniem w mieście religii Czaszkogłowego, jednak czuł, że powinien jej pomóc.
Pocieszywszy ją słowami otuchy i zapewnieniami, że znaleźli sposób na wyleczenie jej ojca, Gusłek sięgnął po nóż i szklaną fiolkę.
- Muszę pobrać nieco krwi. To konieczne do zrobienia lekarstwa. Przynieś jakiś opatrunek - rzekł do Senil nacinając przedramię chorego.
Wypływająca z rany krew była ciemna i gęsta, toczyła się powoli jakby była zbyt lepka. Kapłan Piana musiał robić jeszcze dwa nacięcia, aby nabrać 3/4 fiolki.
- Tyle powinno wystarczyć. Nie martw się. Ja i moi towarzysze robimy wszystko, aby wam pomóc. Pomaga nam miejscowy alchemik, kupcy, a nawet paladyni. Wszystko jest na jak najlepsze drodze. Musisz być silna. Dla siebie, dla ojca i dla całego Ro... dla wszystkich - uspokajał i pocieszał Gusłek.
Senil przetarł załzawione oczy i pokiwała głową starając się powstrzymać płacz.
Piannita odprawił jeszcze krótką modlitwę i został odprowadzony do karczmy.
- Przysyłaj mi co rano wiadomości na temat ojca. Tak jak dotychczas. A, teraz żegnaj i pamiętaj o tym co ci mówiłem.
Droga do karczmy dłużyła się niezmiernie, a wszystko za sprawą Mrocznych, którzy mogli czaić się w każdej bramie lub mogli wepchnąć sztylet w trzewia mijając kapłana. W połowie drogi Gusłek dostrzegł beztrosko maszerującego Imaginerusa, który jak zawsze wzbudzał sensacje wśród gawiedzi. Nawet, teraz mimo późnej pory biegła za nim grupka dzieciaków, prosząc o jakąś sztuczkę.
Gusłek dołączył do kompana i wspólnie dotarli do karczmy, gdzie Huskun właśnie kończył swoją opowieść.
Dług u Frakiego spłacony. Krew pobrana i przekazana alchemikowi. Pozostało jeszcze:
- Ziele Rustan zebrane o północy - wyprawa dzisiejszej nocy.
- Platynowy moździerz - opcja odnalezienia moździerza w domu alchemika lub załatwienie substytutu od złotnika
- Kryształowa łyżka - już posiadacie
- Ogon lemeona - jesteście w trakcie zdobywania tej części ciała jaszczura
- krew leczonej osoby - już jest!
- Jak krąży i co to jest Eon - na razie nic nie wiadomo na ten tema, Barthur coś słyszał o Eonie od astrologa podczas szkoleń, ale nie pamięta co.
- Łuska Czerwonego Węża - wiadomo co to, ale nie wiadomo jak zdobyć
- Skóra krasnoluda - problem nie rozwiązany
- Gwieździsty krzew i druidzi - na razie wiecie jedynie gdzie mieszkają druidzi
: 22 marca 2014, 09:44
autor: Araven
A ten komendant, to jest z katańskiego garnizonu, czy to komendant straży miejskiej miasta? Jakie ma obowiązki i uprawnienia w mieście? Komu ew. sprzyja, jakiemu wyznaniu?
: 22 marca 2014, 10:00
autor: deliad
Chyba trochę namieszałem. Murton Ereneg jest komendantem straży miejskiej, czyli kimś całkiem innym niż setnik garnizonu okrów katańskiech w Ritgan-kir. Ów setnik jest zarazem członkiem rady miejskiej i właścicielem lemeona. Bez odpowiednich papierów straż was nie wpuści do garnizonu, więc wydawało mi się, że chcecie odwiedzić Murtona dla zdobycia jakiegoś papierka umożliwiającego wejście do garnizonu i spotkania się z setnikiem.
Murton jest komendantem straży miejskiej w Rotgan-kir i najprościem mówiąc odpowiada za spokój w mieście i wyłapywanie oraz karanie przestępców. Jego wyznanie nie jest wam znane, wydaje się popierać zastępczynię burmistrza. Setnik sił katańskie, jest prawdopodobnie fanatycznym wyznawca Katana, a jego zadaniem jest pilnowanie interesów Imperium na terenie Rotgan-kir, pod przykrywką strzeżenia strategicznych miast sojuszniczego (podległego) królestwa. Niewątpliwie mają te same cele co świątynia Katana.
: 22 marca 2014, 10:20
autor: 8art
Barthur stojąc tuż za Balinem wymieniającym z komendantem szlacheckie grzeczności, uśmiechał się tylko przyjaźnie (a w zasadzie głupkowato, bo nic innego nie orzychodziło mu do głowy) i miął w wielkich dłoniach worek przygotowanany na ogon lemeona.
Gdy już niezrozumiałym konwenansom stało się zadość, olbrzym delkiatnie pozwolił wtrącić się do rozmowy:
- Witojcie panie komendoncie. Jestem Barthur z wola boska wróżbita i wielki łowczy Goblin-Kir. Przeproszom, że się wtruncom w taka szlachecka "konserwacja", ale kaj żeśta taki lemeon naszli? Piękna bestyja, a tresowana? Pewno ryba łapie w lot. Powinniście być strasznie dumni, bo tako sztuka to jeszcze moje gały nie widzioły. Nawet tan Balin jest pod wielkim wrażeniem, a mus Wam wiedzieć komendoncie, że on sporo ich widzioł. Bo widzice, tamoj w krasnoludzkich grubych, to ich pełno łazi. Prawdo, tanie Balinie? - nie czekając na reakcję osłupiałego krasnoluda Barthur zarzucił sidła, które miał nadzieje, nieco drgną komendancką dumą:
- Tamoj w tej Balinowa gruba mocne sztuki, że jak za ogon ucapisz, to za pieruna lemeon ogon nie odrzuci, ale wosz to chyba aż tak mocny nie jest...
Watek techniczny
Chyba sie pospieszylem troche z wpisem. Deliad potraktuj to jako deklaracje, gdy juz dojdzie do spotkania z wlasciwa osoba.
: 22 marca 2014, 11:08
autor: Araven
Komendancie Murton, potrzebujemy przepustki by się dostać do setnika garnizonu katańskiego. Możecie nam jakoś pomóc panie komendancie?
Postaramy się odwdzięczyć, albo wpadnijcie kiedy po służbie, do karczmy gdzie mieszkamy, a wypijemy za wasze zdrowie. A czcigodny Gusłak pobłogosławi.
: 22 marca 2014, 12:24
autor: deliad
Siedziba straży miejskiej w Rotgan-kir, wieczór 1 dnia bakis-ranu
Murton przetarł zaczerwienione oczy, wstał i nic nie mówiąc otworzył drzwi i wrzasnął.
- Pisarczyka! A żywo!
Kilka chwil później do pokoju wbiegł człowiek o łapskach wybrudzonych inkaustem dzierżąc pióro i pergamin.
Murton zaczął mówić.
- Pismo będzie do setnika orków. Napiszesz prośbę o udział w patrolowaniu ulic wojsk katańskich. Uzasadnisz to tłumami pielgrzymów i pojawieniem się groźnego potwora. Możesz też wspomnieć o prośbach sharamickich duchownych o wzmożenie czujności dla spokojnego przebiegu ich święta. Chcę widzieć te pismo przed zmrokiem!
Pisarczyk wyleciał z pokoju jak ścigany przez bestię.
Komendant ponownie usiadł na krzesło.
-Dlaczego chcecie tam wejść? Albo, lepiej nie mówcie, byle nic złego z tego nie wyszło.
Dokument dostaniecie już po piętnastu minutach. Przenieśmy akcję od razu do setnika sił katańskich, skora Barthur juz z nim rozmawia

.
: 22 marca 2014, 15:23
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Skupiając na sobie niepodzielną uwagę tak znamienitych osobistości Huskun omal nie odchodził z wrażenia od zmysłów, ale z wszelkich sił starał się zapanować nad emocjami i zachować opanowany wyraz swego oblicza.
- Wszystko wskazuje wszelako na to, że wąpierz posiada w miasteczku nader solidne oparcie. Sam uciekł z ruin świątyni przepłoszony mymi orężnymi towarzyszami, pozostawiając wszędzie szpiegów i sługusów. Sprytaśni są oni wielce i dobrze zorganizowani, a przewodzić im się wydaje grupa złodziei i skrytobójców zamieszkujących miasto, zwąca się Mrocznymi. Tak, to ci Mroczni, za których głowy żeśmy wyznaczyli nagrody i łaski Piana, zwłaszcza onego Gromka chędożonego, choć nikt się po dzisiaj na nie nie skusił. Oni to dybią na nasze życie i zdrowie i nawet majątek, bo memu świątobliwemu przyjacielowi kthanowi Balinowi zdradziecko ukradli umagiczniony topór wielce srebrzasty, wręcz wyborny do skrócenia wąpierza o głowę.
- Co gorsza, temu złemu stanowi rzeczy wydają się sprzyjać katanici z tutejszej hadry, stojący chyba w sojuszu z wypędzonymi sługami Czaszkogłowego. Cosik mi się widzi, że to oni stoją za tajemniczą chorobą kthana Hirmina Arusa, którego życie i zdrowie tak usilnie staramy się ratować. Sojusz Piana i Arianny to dzisiaj nader solidne oparcie dla tych, którym leży na wątrobach dobro miasta, wszelako sam jeden nie wystarczy, szlachetni rycerze. By zwyciężyć nad siłami zła, trza nam ostrych mieczy, mężnych serc i wielkiego honoru - Huskun z rozmysłem przybrał pełen emfazy ton, odwołując się do rycerskiego etosu swych słuchaczy - Czy w swej niezmierzonej szlachetności zechcecie nas wesprzeć? Trza nam autorytetu osób tak dostojnie urodzonych jak wy i tak powszechnie szanowanych, tak wybornych w robieniu orężem i nie czujących lęku.
Dla podkreślenia wagi sprawy mogę położyć na stole złoty talizman Nieulękłych otrzymany we wcześniejszej paczce, może stanowić dobry dowód prawdziwości słów Huskuna...
: 23 marca 2014, 07:55
autor: deliad
Garnizon orków katańskich, zmierzch 1 dnia bakis-ranu
List od Murtona otworzył przed dwójką Nieulękłych wszystkie wrota prowadzące przed setnika sił katańskich w Rotgan-kir, a zarazem członka rady miejskiej Tan Garduga Mocarnego.
Gardug siedział w ogromnej sali zastawionej ogromnym i długim stołem zastawionych krzesłami. Mimo, że mogłoby się przy nim zmieścić z pięćdziesiąt osób on siedział sam na jednym z jego końców. Ta część stołu, przy której siedział zastawiona była wykwintnymi potrawami. Za jego plecami w cieniu kolumn stało dwóch strażników.
Nieulękli przeszli przez opustoszałą salę oświeconą jedynie przez świeczniki stojące przy samym setniku. Długiej przechadzce towarzyszył jedynie stukot ich własnych butów o posadzkę.
Tan Gardug Mocarny okazał się najstarszym orkiem jakiego kiedykolwiek widzieli. Lecz orkim Uruk-hai - orkiem szlachetnej rasy panów Orchii. Jego twarz przypominała wyschnięte na słońcu winogrono w której tkwiły pożółkłe oczy i kły. Gardug ubrany był w prosty żołnierski strój bez jakiekolwiek opancerzenia i widocznego uzbrojenia. Przeżuwał wolno potrawy w ogóle nie zwracając uwagi na przybyłych.
Balin chrząknął grzecznie chcąc rozpocząć rozmowę, ale uruk-hai jedynie delikatnie machnął ręką. Po tym geście przy jego krześle-tronie, pojawił się ork, który sięgnął po trzymane przez Balina pismo, po czym przeczytał je na głos.
Jedyną reakcją Gardug na jego treść był lekki prychnięcie.
- Witojcie panie komendoncie. Jestem Barthur z wola boska wróżbita i wielki łowczy Goblin-Kir. Przeproszom, że się wtruncom w taka szlachecka "konserwacja", ale kaj żeśta taki lemeon naszli? Piękna bestyja, a tresowana?- zaczął Barthur ale ork stojący przy Gardugu wymierzył mu tak siarczysty policzek, że aż goblin zamknął się ze zdziwienia.
- Jak śmiesz odzywać się niepytany w obecności Tan Garduga! - wrzasnął ork sięgając po zwisający u pasa kindżał - wytnę ci ten parszywy jęzor!
Tymczasem w tanie Gardugu zaszłą jakaś przemiana. Na znudzonej, apatycznej i ponurej twarzy pojawiło się zainteresowanie.
- Później! -warknął do sługi starczym kraczącym głosem - teraz odejdź.
Sługa zawahał się jedynie przez chwile, po czym zniknął w cieniu za krzesłem Tana Garduga. Balin który wychowywał się w zmilitaryzowanym środowisku szlachetnie urodzonych, dumnych i srogich krasnoludów, wiedział, że ta chwila wahania będzie go kosztować bardzo wiele.
- Widzieliście więc mojego lemeona? I jak się on wam widzi ?- zapytał setnik jak typowy fanatyczny hodowca zwierząt myśliwskich i niezrównany znawca tematu, z błyskiem w oku który mówił, że obecnie interesują go bardziej polowania niż sytuacja w Rotgan-kir.
: 23 marca 2014, 08:04
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", wieczór 1 dnia bakis-ranu
Rycerze i paladyn wstali ze swych miejsc i podeszli do stołu przyglądając się z zainteresowaniem i zachwytem amuletowi.
- Więc to prawda! Asteriuszowi strażnicy dobra na świecie naprawdę istnieją! - szepnął Arachel -
takoż jak i Nieulękli, ich zbrojne ramię sprawiedliwości. Współpracował z nimi do zaszczyt. Macie mój miecz - paladyn wyszarpnął miecz i zasalutował Gusłkowi i Huskunowi.
- Takoż i mój - powiedział Urgrim.
- I mój - zasalutował Toran.
Pozyskaliście wsparcie trzech srogich rębajłów. Jaki będzie pierwszy krok embriona waszej prywatnej armii?