PBF - W Mroku Oxanu

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 31 maja 2016, 14:58

[center]Skład towarów Bentaresh, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Usłyszawszy rozlegające się nieopodal dźwięki kroków i towarzyszące im rozmowy, umysł maga wpadł w stan silnego pobudzenia.

Opanuj swoje myśli! - zbeształ się Mezxtli - Przecież cię nie zobaczą! Gdyby był teraz w swoim fizycznym ciele, jego serce zapewne łomotało by jak szalone. Hah, ależ to śmieszne uczucie, gdy odczuwasz strach, ale bez jego fizycznych afektów! - uśmiechnął się w myślach mag. W kilka oddechów uspokoił swój rozedrgany mental, przypominając sobie, że zawsze może dać dyla przez ścianę i tyle będą go widzieć. Czuł się trochę jak młodzik robiący jakiś sztubacki żart. Włamanie, którego się podjął nie mieściło się w repertuarze jego typowych czynności...

Skup się na misji! Mezxtli przystanął w dogodnym punkcie obserwacyjnym położonym w cieniu, za stosami magazynowanych dóbr tak, by swobodnie przyjrzeć się nadchodzącym osobom. W tym momencie jego umysł koncentrował się przede wszystkim na dwóch kwestiach: nadchodzących osobach oraz astralnej obserwacji pomieszczenia pod kątem mogących pojawić się zagrożeń.
Spoiler!
Gdy głosy mężczyzn nieuchronnie przybliżały się do pomieszczenia, MezXtli usłyszał głos. Głos rozległ się pośród jego własnych myśli, różnił się jednak spokojnym, głębokim tembrem:

- Słyszę cię. Lękasz się ich... potrafią zrobić dużo więcej niż możesz przypuszczać...
Ostatnio zmieniony 02 czerwca 2016, 14:19 przez Mystic, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 31 maja 2016, 15:49

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Spoiler!
- Cóż to?! Kim jesteś?

- Xatatl Lipatli Taxcaan, syn Nohcauhitla Ca'imu Taxcaan, służącego swym ramieniem Calli. - głos należący niewątpliwie do mężczyzny urwał. Gdy pojawił się ponownie, rozbrzmiał wściekłością - Zamknęli mnie. Psy służące pomiotowi ciemności. Niegodne, aby stąpać po tej ziemi!

- Kto i gdzie cię więzi?

- Zamknęli mnie w celi pod składem... ci, którzy służą AjArdzkiej dziwce, która zdradza zaufanie Aru Ari. Jej siedziba stała się gniazdem pomiotu Ciemności! Zostało mi nie wiele czasu... czuję to.

- Czy odnajdę wejście do tej celi? Jak ono jest strzeżone?

- Nie widziałem jak mnie tu prowadzili... Sprowadzili mnie schodami w dół, a potem prosto jakimś korytarzem, nim wepchnęli mnie do tego zamknięcia... Póki co nie ma ich tutaj. Zostawili mnie aby osłabić moją wolę... Wrócą jednak...

- Bądź pewien, że nie zostawię tego w ten sposób! Wytrwaj, odsiecz nadchodzi!


- Dwóch mnie torturowało... ale jest ich więcej... na pewno jest ich więcej, w głębi budynku.

- Co do tego nie mam wątpliwości!

- Przeżyłem już nie jedną rzecz w swym życiu. Nie zamierzam się poddać i teraz... - głos zanikł. Ostatnie słowa rozbrzmiały w umyśle maga wycieńczeniem więzionego mężczyzny.
Do uszu skrywającego się za drzwiami Stratisa, oraz maga w swej formie eterycznej, dobiegł niski głos mężczyzny:

- Sukinsyn jest twardy. Pewne myśli, że nie potrafię złamać takich jak on... He he. Będzie miał jeszcze czas by się przekonać. Jeszcze trochę mu go dam...

Rozwarły się drzwi, a po pomieszczeniu rozległo się ich przeciągłe skrzypienie. Oczy maga ujrzały wysokie, muskularne sylwetki dwóch mężczyzn odcinające się na tle padającej zza drzwi łuny światła. Jeden z nich gwizdnął, a po chwili skład zalał mdły blask pojedynczego kryształu wbudowanego w sklepienie. Postawa oraz ubiór wskazywały, iż MezXtli ma do czynienia z kimś pochodzącym z kasty Tiba. Do ich pasów przytroczona była broń bardzo podobna do tej, którą miał w posiadaniu Syn Słońca. Jak przystało na trzecią w kolejności kastę, ich stroje nie były zbyt bogate, ale torsy chroniła dokładnie skórzana zbroja.

Jeden z nich przystanął nieopodal wciąż rozwartych drzwi i niepewnie rozejrzał się po składzie.

- Ale... ja nie wiem, czy to... Znaczy, mówiłeś, że jest twardy, bo...

- Dobrze wiem, co mówiłem! Zajmij się lepiej robotą, miast strzępić jadaczkę!

Skierowali się ku ścianie po prawej stronie od maga. Jeden z nich wyraźnie starszy, nieznacznie utykał na jedną nogę. Podszedł do postawionych pod ścianą beczek, wskazując jedną z nich swemu pomocnikowi.

- Nada się jak każda inna. Zabieraj i bierzmy się do pracy. Ciekawe jak mu się to spodoba... He he...

Drugi, wyraźnie młodszy strażnik z pewnym ociąganiem uniósł beczkę i skierował się do wejścia do pomieszczenia. Starszy z dwóch zbrojnych przystanął i zlustrował wzrokiem otoczenie. Jego spojrzenie zatrzymało się dokładnie w miejscu, w którym stał mag. Przez kilka uderzeń serca MezXtliemu zdawało się, ze został w jakiś sposób zauważony. Że może służba tak bogatej szlachcianki , która do tego pozostaje w bliskim związku z kultystami, posiada zdolności pozwalające ujrzeć niewidzialnych, istoty astralne. Kulejący mężczyzna odwrócił się jednak i wyszedł ze składu, podążając za swym podwładnym. Drzwi zamknęły się za nim z głuchym trzaskiem a matryca chroniącego je zaklęcia rozjarzyła się ponownie mlecznym blaskiem.
Ostatnio zmieniony 02 czerwca 2016, 14:30 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 02 czerwca 2016, 21:38

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Skryty za obszerną beczką Ah-saa-brax odczekał, aż w sąsiednim pomieszczeniu umilkną kroki i rozmowy. Gdy w końcu nastała upragniona cisza, odmierzył jeszcze kilka spokojnych oddechów, w razie, gdyby strażnicy zechcieli wrócić po coś, czego zapomnieli... Nic się jednak takiego nie stało. Wysunął się więc ze swej chwilowej kryjówki i począł ponownie grzebać przy zatrzaśniętym przed chwilą zamku. Tym razem otwarcie go poszło mu gładko. Znał już układ zapadek i była to rutynowa robota. Chowając wytrychy do sakwy przy pasie analizował treść zasłyszanej przed chwilą rozmowy... Najwyraźniej, ktoś tu miał pecha... I Sa zastanawiał się, czy jego niefarty może oznaczać, iż los uśmiechnął się do kogoś innego: na przykład pewnego skromnego złodzieja...? Strażnicy byli teraz na pewno cholernie zajęci... A sądząc po ciężarze ich kroków i chrapliwych głosach, obaj musieli należeć do kasty Tiba i nie byli bynajmniej ułomkami...

Nie przerywając rozważań, cicho jak cień wsunął się do kolejnej izby. Stłumił odruchowe kichnięcie, czując jak wypełnione wonią przypraw powietrze kręci go w nosie. Rozejrzał się przez chwilę oceniając układ cieni we wnętrzu, po czym kryjąc się za skrzyniami pełnymi kosztownych i rzadkich korzeni, przekradł się w pobliże kolejnych drzwi. Miał nadzieję, iż te prowadzą do domu Bentaresh... Zresztą, tak wynikałoby z układu pomieszczeń... Dalsze dywagacje przerwał mu jednak cichy szept:

- Stratis! - wypowiedział tak głośno jak potrafił mag, ukazując się w swej widmowej postaci - Słyszałeś rozmowę tych dwóch strażników? Musimy sprawdzić co zamierzają zrobić!

- To chyba jasne - szepnął złodziej, spoglądając przez chwilę na maga z rezerwą. Najwyraźniej nie palił się do tego pomysłu. - Katują jakiegoś nieszczęśnika, no nie? Mi tam nic do tego. Mówię, róbmy swoje, korzystając, że są zajęci...

Podszedł cicho do kolejnych drzwi i nie dotykając ich, zaczął uważnie badać ich nadproże i futrynę. Nie ujrzał jednak nic niepokojącego. Już miał zając się zamkiem, gdy usłyszał kolejny szept stojącego za nim widma:

- Mam nadzieję, że twe zdolności, tak cenione przez szlachetnego Oroni, mają w swym repertuarze otwieranie magicznie zabezpieczonych drzwi - kontynuował dalej mag wskazując swą widmową ręką na wrota prowadzące do dalszej części posiadłości Bentaresh.

- Heh... - mruknął Sa powstrzymując cisnące się na usta przekleństwo, gdy pojął, iż o mało nie naciął się na magiczną pułapkę. Był jednak wdzięczny czarodziejowi za ostrzeżenie.

- Dzięki... - dodał po chwili, nieco bardziej przyjaznym tonem.

Cofnął się o pół kroku i ponownie zaczął badać drzwi, starając się wykryć to co wcześniej uszło jego uwadze.

- Nie ma sensu, byśmy szli dalej sami - odezwał się konspiracyjnym szeptem, nie odrywając wzroku od futryny. - Skoro tam jest tych dwóch drabów, dobrze byłoby ściągnąć resztę. Ja im na pewno nie dam rady. Chyba, że twoje zaklęcia... - zawahał się przez chwilę, spoglądając przez ramię na MeXtli. Nie mógł co prawda znać potęgi towarzyszącego mu Alinur, jednakże wydawał się on dość młody i Sa wątpił, czy potrafiłby cicho i sprawnie, za pomocą czarów położyć dwóch rosłych Tiba. Westchnął więc ledwo słyszalnie i wrócił do badania drzwi.

- Chwilę przed pojawieniem się tych dwóch łotrów, słyszałem głos... - dodał jeszcze mag. - To był głos tego torturowanego jeńca. Przedstawił się jako Xatatl Lipatli Taxcaan. Sam nie wiem czy ufać temu co zasłyszałem, wygląda to jak pułapka... ale musimy sprawdzić czy faktycznie kogoś pojmali.

- Tym bardziej nie zamierzam sam otwierać tych drzwi - odparował złodziej. - Nie jestem samobójcą... Przyjrzę się im, a wy może skoczcie po resztę? Jeśli tamci mieliby wrócić, ukryję się... Choć pewnie mają co robić... Niemniej nie będą się zabawiać wiecznie, więc lepiej się pospieszcie... Zostawiłem linę przy oknie, by było wam łatwiej...
Oglądam ponownie drzwi, powoli i dokładnie, by ustalić rodzaj zabezpieczeń (wiem już, że tam są). Jeśli mag uda się po resztę, będę nadal badał tą kwestię (co powinno dać mi później modyfikator +10 do rozbrajania). Deklaruję więc, że badam temat nim się zajmę działaniem.

Cały czas ponadto uważnie nasłuchuję. Jeśli w czasie nieobecności maga po drugiej stronie wrót usłyszę jakieś kroki, to natychmiast się chowam gdzieś w okolicy.
Post pisany wraz z Mystic.
Ostatnio zmieniony 05 czerwca 2016, 11:18 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 02 czerwca 2016, 22:10

[center]Skład towarów Bentaresh, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

- Słusznie rzeczesz Stratisie - pokiwał swą eteryczną głową mag - we dwóch moglibyśmy nie podołać tym uzbrojonym katorżcom... Tuszę, że zostawiłeś otwarte to okno, przez które wdarłeś się do budynku?

Muzyk tylko skinął głową na potwierdzenie, a Mezxtli, niczym wypuszczona z łuku strzała, pomknął najkrótszą bezpieczną drogą po pozostałych członków kompanii. Bez trudu odnalazł swe ciało spoczywające w ciemnym zaułku, jak i resztę konspiratorów, jednakże pewne zdziwienie wywołało zainteresowanie, jakim zdawała się być otoczona jego fizyczna powłoka. Zignorował jednak to pogwałcenie prywatności, bowiem jego umysł zaprzątały teraz znacznie bardziej ważkie sprawy.


[center]Obrazek[/center]
Po chwili ocknął się w swym ciele, otworzył oczy i tonem zdradzającym poruszenie wyszeptał do zgromadzonych:

- Słuchajcie mnie teraz uważnie - mówiąc te słowa rozejrzał się po twarzach sprawdzając ich reakcję. - Razem ze Stratisem znaleźliśmy w miarę bezpieczne "wejście" do budynku. Musimy tylko niepostrzeżenie przedostać się na tyły składu, od strony nabrzeża bacząc, by nie spostrzegli nas strażnicy. Jest ich co najmniej dwóch: jeden przy głównych drzwiach od ulicy, drugi zaś wartuje na tarasach położonych powyżej.

- Do środka dostaniemy się przez otwarte uprzednio okno - kontynuował dalej mag - zaś pomoże nam w tym zamocowana przez naszego zdolnego muzyka lina. Ah, i pamiętajcie by powstrzymać się przed otwieraniem innych drzwi, niż te przez które przechodzimy - są zabezpieczone magicznie.

- Jakieś pytania?

Nim wyruszymy w drogę, Mezxtli będzie chciał jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy zgromadzonym. Na razie oczekuje na ich reakcje i mogące się pojawić pytania.
Daję też zdjęcie obrazujące wygląd mojej postaci. Nie sugerujcie się zbytnio jej ubiorem, ciężko jest znaleźć idealnie pasującą fotografię/grafikę.
Ostatnio zmieniony 03 czerwca 2016, 22:26 przez Mystic, łącznie zmieniany 1 raz.

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 02 czerwca 2016, 23:08

[center]Calli, Dzielnica Kupiecka, 15 Pani Trzcin[/center]

Po tym jak mag i złodziej oddalili się, Zyanya miała nadzieję pomedytować nad uspakajającym ją i leczącym światłem gwiazd. Starała się je złowić wzrokiem jednak ta noc w Callii należała do wyjątkowo ciemnych. Słaba poświata pereł nocnego nieba przebijała czasem zza grubego szala ciężkich chmur, dając tylko wrażenie ich obecności. Gdzieś tam... Hierodula westchnęła ciężko i przeniosła wzrok na swoich towarzyszy... Trzeba wrócić do rzeczywistości.

Nie wiele w jej głowie powstawało myśli na ich temat. W zasadzie nie czuła do nich żadnych osobistych odczuć. Mieli wykonać razem zadanie i dzięki temu, jeśli Czarna Matka pozwoli, odzyskać święte teksty. Tylko to się liczyło. Jedynie MezXtli obchodził ją nieco. W końcu służyli tej samej Pani Mądrości. Wprawdzie nie był z jej rasy i zrozumienie prawdziwej natury Tariss leżało poza jego możliwościami... Gdyby tylko oddał jej wszystko i poszukał prawdziwego kontaktu. Używając magii tylko by rozwijać się i przez to być bliżej Niej... Może pewnego dnia ukazała by mu swoje prawdziwe oblicze. Może pewnego dnia... zrozumiał by.

Tylko czy byłby na to gotowy?

Czasami wydawało się jej, że ludzie Lenji uporczywie dzielą i liczą oblicza Bogini Matki, dając jej różne wcielenia, formy i imiona, ustawiające je hierarchicznie względem siebie nawzajem i innych, pomniejszych bóstw. Może gdyby ujrzeli ją w swej przerażającej piękności i potędze, stracili by władze nad umysłem i ciałem. Może po prostu są zbyt słabi by zrozumieć, by ujrzeć...

Cóż, przyszło jej żyć wśród nich. I nosić prawdę o Czarnej Bogini, jak czarną różę kwitnącą ciągle w jej sercu.

Obrzuciła Syna Słońca i Alchemika pustym i obojętnym wzrokiem, przenosząc swoją uwagę na widok rozciągający się za nimi, na praktycznie czarną rzekę przystani.

[center]Obrazek[/center]

Wyrwana z zamyślenia przez maga i po wysłuchaniu jego słów powiedziała tylko:

- Nie mam pytań, chodźmy już, im dłużej to stoimy tym łatwiej nas wykryć.
Ostatnio zmieniony 04 czerwca 2016, 10:36 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 05 czerwca 2016, 00:40

[center]Calli, Dzielnica Kupiecka, 15 Pani Trzcin[/center]

Wreszcie, pomyślał Syn Słońca słuchając maga. Już myślałem, że nigdy się stąd nie ruszymy.

- MezXtli, znasz drogę, idziesz przodem - szepnął wojownik tonem cichym, acz stanowczym. Wiedział bowiem, że to nie czas i miejsce na bezsensowne dyskusje. Dodał jeszcze:

- Pójdę ostatni, później w razie potrzeby to zmienimy. A teraz szybko, znaim nas ktoś w końcu wypatrzy.

Czas grał istotną rolę - to, co wiedział Alinur na temat tego, co się dzieje w budynku mogło w każdej chwili stać się nieaktualne. Poza tym Stratis pozostał sam. O ile Ehecatlem nie darzył go zbyt wielką sympatią, to jednak chciał, by ów towarzysz pozostał przy życiu razem z resztą.
Chwilowo idę za pozostałymi pilnując, czy wszyscy sobie radzą. Obserwuję także otoczenie dookoła i to, co się dzieje przed grupą będąc w gotowości do walki.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 06 czerwca 2016, 01:01

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

- Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałbym wspomnieć. Będąc na przeszpiegach w składzie Bentaresh, mentalnie połączył się ze mną człowiek imieniem Xatatl Lipatli Taxcaan. Twierdził, że został pojmany i jest przetrzymywany gdzieś w piwnicach pod składem.

- Czy jego osoba jest ci znana szacowny Ehecatelmie? Może któreś z was, zgromadzeni, kojarzy to nazwisko? W mej ocenie brzmi to jak pułapka, bo w jakiż sposób Aruan potrafiłby wykryć moją obecność w budynku i co więcej przemówić w moich myślach?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2016, 13:23

[center]Calli, Dzielnica Kupiecka, 15 Pani Trzcin[/center]
Khem ścisnął bezwiednie rękojeść kopesza, kiedy mag opowiedział towarzyszom o cierpieniach więzionego w budowli człowieka. Miano jeńca nic alchemikowi nie mówiło, ale życzliwa strona natury AjArdczyka natychmiast wzbudziła w nim współczucie.

- Gdyby to była pułapka, czyż nie prędzej winniście się byli spodziewać pojmania na miejscu? - zaoponował po krótkim namyśle - Przecież ów Taxcaan najpewniej nie wiedział, że oprócz was w budynku ktoś czai się jeszcze na zewnątrz. Ja na jego miejscu zaalarmowałbym na czas strażników, aby was pojmali przed opuszczeniem budowli.
Myślę, że to jednak nie pułapka. Skradajmy się po zaleconej przez Stratisa trasie.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 06 czerwca 2016, 20:58

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Xatatl tutaj? Na Holis, jego też w to wszystko wplątali?
Przez moment myśli Ehecatlema poczęły szaleć szukając racjonalnego wyjaśnienia tego zjawiska, szybko je jednak okiełznał, nim zdążyły go pochłonąć bez reszty. Przez tę krótką chwilę tak wiele wspomnień stanęło mu przed oczyma... Wspólne zabawy w świętym gaju, kłótnia o zbożowe ciasteczka leżące na stole w kuchni, ucieczka przed wściekłym ryczyosłem po próbie zabawy w "kto mocniej klepnie go w zad z zaskoczenia". Wspólne rozmowy w nocy przy blasku ogniska o tym, co każdy z młodzieńców będzie robiłw życiu i przechwalanie się, dlaczego akurat ten będzie czynił rzeczy wznioślejsze od drugiego... Przywołał się jednak do porządku w mgnieniu oka. Trening jednak się opłacił, powiedział w duchu do siebie z wyraźną ulgą.

Ta wiadomość utrudniała całą wyprawę. Syn Słońca doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, iż jest w drużynie jedynym wojownikiem. Wiedza ta nie napawała go zbytnim optymizmem, lecz wiadomość o jego od lat nie widzianym towarzyszu mogłaby obrócić szalę na korzyść jego towarzyszy.
Poza tym była jeszcze kwestia ryzyka związanego z prawdopodobnie dłuższym pobytem w posiadłości niż początkowo zakładali. Z drugiej jednak strony, sam jeniec mógł posiadać cenne informacje, które mogłyby całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Decyzja została podjęta błyskawicznie.

- Tak magu, Taxcaan jest mi w istocie znany i zapewniam was wszystkich, że jego próba kontaktu to nie pułapka, a przynajmniej nieświadoma. Jest po naszej stronie, a jeśli w istocie jest tak, jak mówisz, to musimy go jak najszybciej odnaleźć. Nie bez powodu został pojmany, a myślę, iż ten powód może nam bardzo ułatwić zadanie. Poza tym nie pozostawię swojego przyjaciela na pewną śmierć i bardzo wątpię, jakoby mój brat był z jakiejkolwiek innej decyzji zadowolony - w głosie wojownika dominował to nie znoszący sprzeciwu - czy jesteś w stanie w jakikolwiek sposób namierzyć miejsce jego pobytu?

Gdzieś z tyłu głowy delikatnie dawało o sobie znać nierozwiązane pytanie o to, od kiedy Xatatl potrafi porozumiewać się telepatycznie z innymi... ale ta myśl od razu została zepchnięta na dalszy plan.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 07 czerwca 2016, 00:10

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

- Aru, wiadome jest mi tylko jego przybliżone położenie. Pojmany, i zdaje się dręczony, przebywa gdzieś w piwnicach pod posiadłością Bentaresh.

Mag zadumał się na moment, po czym dodał:
- Niestety, me zdolności nie pozwolą mi zlokalizować go bezpośrednio... Musimy polegać na otrzymanych od niego wskazówkach - wspomniał, że wpierw prowadzono go schodami w dół, zaś później prosto dłuższym korytarzem.

Zwracając się już do wszystkich Mezxtli powiedział:
- Choć podejrzane jest ujawnienie się rzekomego towarzysza Ehecatelma, to nie możemy zlekceważyć tego sygnału. I jeżeli faktycznie jest tym, za kogo się podał, to musimy się spieszyć, bo nie zostało mu zbyt wiele czasu. Każda chwila jest na wagę srebra! Dalej więc, za mną! Niech noc, niczym potężna Toarais, okryje nas swym całunem.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 07 czerwca 2016, 13:03

[center]Dzielnica kupiecka, Skład Bentaresh, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Gdy eteryczna sylwetka maga zniknęła mu z pola widzenia, Ah-saa-brax przyjrzał się magicznie zabezpieczonym drzwiom. Wcześniejsze oględziny nie wskazywały, aby jednoskrzydłowe odrzwia miały jakiekolwiek zabezpieczenie, jednak wejrzenie Adepta ujawniło obecność magicznej pułapki. Złodziej dokładnie przyjrzał się wejściu do dalszej części budynku. Wąskiej framudze, wcięciom w drzwiach, klamce z lekko pordzewiałego już żelaza. Między futryną a skrzydłem drzwi zauważył wąską przestrzeń. Jego oczy pochwyciły ciąg drobnych symboli, tak filigranowych, że niemalże niewidocznych. Wyryte były głęboko w ciemnym drewnie drzwi.

[center]***
[/center]
[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]
Noc gęstniała wilgocią rzeki a wiatr przywiewał zapachy sprzedawanych na pobliskim targu wodnych stworzeń. Chmury wznosiły się ciężką zasłoną ponad pogrążonym w cichym śnie Calli. Zamilkły nawet świerszcze w tarasowych ogrodach rezydencji ArArdzkiej arystokratki - tej, która według słów Jaśniejącego, opiekowała się nie tylko handlem luksusowymi dobrami, ale także zapewniała protekcję czcicielom Ciemności. Noc, która zdawała się być niezwykle wprost ciemna, dała im schronienie pośród swych cieni. MezXtli, a za nim inni wybrani przez oroni towarzysze, przekradali się jak najciszej, cały czas trzymając się granitowych, równie ciemnych co nocne niebo, ścian budynków. Plusk rzeki stał się wyraźniejszy. Widzieli już oświetlone drzwi składu - jedne od frontu, drugie na lewo, naprzeciw pogrążonej w ciszy przystani. Ich oczy wypatrzyły po chwili nieruchomą sylwetkę strażnika, pilnującego głównego wejścia do budynku.

Byli już tak blisko. MezXtli wypatrzył strażnika na górnym tarasie. Mężczyzna szedł tuż przy murze tarasu, w przeciwnym kierunku do miejsca, w którym się znajdowali. W ciszy przechodzili z jednego płachetka cienia, w następny. Pod szczelną osłoną mroku byli bezpieczni. Ale gdy już myśleli, że uda im się przemknąć pozostając niezauważonymi, strażnik odwrócił się, stanął osłupiały wapatrujac się dokładnie w miejsce, w którym się znajdowali... po czym krzyknął na całe gardło:

- Stać! Kim jesteście!? Nie próbujcie uciekać! Tlaxconcue sprawdź, co to za jedni! Są na rogu sklepu Amnothepa!

Na te słowa strażnik sprawujący wartę przy głównym wejściu, drgnął i zwrócił się w ich kierunku. Po chwili jego oczy ich dostrzegły, a on przyspieszył kroku. Mężczyzna był niezwykle rosłej, muskularnej postury. W dłoniach dzierżył oszczep, a nikłe światło oświetlające wrota odbijało się od lśniącej powierzchni grotu niebezpiecznym błyskiem.
Jesteście w odległości 10 metrów od składu. Zauważono was! Co robicie? Zbliża się do was strażnik, który stał przy głównych drzwiach.

Test skradania:
Zw. + Krycie się.

Ehecatlem: Rzut = 18. Test zdany z jednym przebiciem.
MezXtli: Rzut = 81. Test niezdany.
Zyanya: Rzut = 39. Test zdany z jednym przebiciem.
Khem: Rzut = 65. Test niezdany.

Strażnik zauważa jednak całą grupę.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 08 czerwca 2016, 11:59

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
A więc tu się czaicie - pomyślał złodziej, spoglądając na ciąg niewielkich, wyrytych w drewnie symboli. Szukałem was, robaczki...

Nie musiał posiadać zdolności Adeptów Magii Mistrzostw, by wiedzieć, na co patrzy. Jego wiedza i doświadczenie w dziedzinie runicznych zabezpieczeń pozwalały mu rozpoznać większość formuł tego typu. Istnienie glifu nie było więc dla złodzieja zaskoczeniem, zwłaszcza, że w spodziewał się napotkać coś w tym rodzaju w składzie luksusowych towarów. Zastanawiało jednak umiejscowienie znaków. Bogaci kupcy umieszczali zwykle podobne zabezpieczenia wysoko nad drzwiami lub na tabliczkach z boku, aby zniechęcić potencjalnych złodziei. Tutaj ktoś ukrył glif, tak, by nie odstraszał, lecz stanowił niespodziankę dla tych mniej spostrzegawczych... I Ah-saa-brax musiał przyznać, że prawie wpadł w tą pułapkę. Zastanowił się jednak: jaki kupiec wolał ryzykować włamanie, tylko po to, by dopaść intruza...? I czemu właściwie miało to służyć?

Odpowiedzi, które kłębiły się w głowie młodego Sa, nie napawały otuchą. A myśl o tym, iż za drzwiami może napotkać rosłego Tiba uzbrojonego w maczugę czy włócznię dodatkowo pogarszała jego nadwątlone morale. Postanowił więc poczekać, aż zjawią się pozostali. Zwłaszcza Syn Słońca. Nareszcie się na coś przyda. No i ten Alinur... Może uda się go wrobić w rozbrajanie glifu? Jeśli ma to komuś eksplodować w mordę, to lepiej jemu, niż mnie... Oczywiście nie, by życzył magowi źle, ale z ich dwóch czarodziej z pewnością był bardziej godny tego, by poświęcić się dla dobra miasta... I złodziej nie chciał nawet myśleć o odebraniu mu tego zaszczytu.

Czekając, rozejrzał się nieco dookoła. Nie zmartwiłby się, znajdując gdzieś Xail... Właściwie zwykle nie używał go. Chodziło o zasady. Jednak ten ukryty glif wybitnie mu się nie podobał. Ktoś zadał sobie wiele trudu by zastawić tą pułapkę i Ah-saa-brax wiele by dał za możliwość bezpiecznej dezaktywacji zaklęcia. Poza tym, gdyby znalazł tu miksturę, mógłby użyć jej nim zjawi się reszta... Nikt się by przecież nie dowiedział. No może poza Sophią - ale ona nie zdradzała sekretów... Tak więc jego reputacja, jako profesjonalnego włamywacza pozostałaby nieskalana... Potrzebował tylko jednej, małej fiolki...
Czekając na resztę rozglądam się szukając dwóch rzeczy: miejsca, gdzie mogę się ukryć, gdyby ktoś tu znowu wparował, oraz xail (wiem, że to pobożne życzenia, ale może gdzieś znajdę? Staram się sobie przypomnieć, czy nie widziałem czegoś w tym rodzaju w pomieszczeniach na górze - i jeśli tak, to idę tam). Poza tym cały czas nasłuchuję, by nikt mnie nie zaskoczył.

Od MG: nie znajdziesz nigdzie xail'u. W pomieszczeniu są dość spore worki i skrzynie ustawione przy czterech filarach. Ah-saa-brax może się ukryć za nimi.
Ostatnio zmieniony 09 czerwca 2016, 09:32 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 czerwca 2016, 18:44

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Czarnoskóry alchemik kolejno zdrętwiał, zwiotczał, oblał się lodowatym potem i poczuł uderzające do głowy gorąco. Refleksy mętnego światła tańczące na ostrzu oszczepu wartownika zdały się Khemowi wręcz hipnotyczne. AjArdczyk przełknął mimowolnie ślinę, próbując zapanować nad burzą skłębionych ze sobą myśli.

Strażnik magazynu był zbyt blisko, by gromadka szpiegów zdołała przed nim uciec. Pozostawał tylko podstęp, chociaż Mibampes z trudem potrafił sformułować choćby prosty pomysł na wybieg.

- Stój, plebejuszu! - oznajmił zaskakująco stanowczym tonem, wysuwając się o pół kroku do przodu i podnosząc władczym gestem prawą dłoń - Jestem kadi Obi Kas Torama i żądam okazania stosownego szacunku tej oto istocie.

Alchemik wskazał pełnym respektu gestem towarzyszącą mu Ixari.

- Czcigodna i niewysłowienie świątobliwa Córa Nocy, służka Prawdziwej Bogini, pragnie zaznać w spokoju przechadzki na brzegach rzeki - ciągnął dalej Khem świdrując strażnika surowym wzrokiem - Kim jesteś, że śmiesz zakłócać jej kontemplacje? To Ixari, sam przecież widzisz! Czyżbyś pragnął złożyć jej daninę ze swej krwi?
Mam nadzieję przestraszyć go, zbić z tropu i skonfundować - zobaczymy, co z tego wyjdzie...

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 08 czerwca 2016, 23:36

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Do kroćset, wykryli nas - zaklął w myślach mag usłyszawszy nawoływanie strażnika. Serce przyspieszyło tętna, lecz mimo to Mezxtli starał się zachować na twarzy pozorną maskę spokoju. Czuł jak gorąco napływa mu do głowy, w szczególności policzków i uszu. Ukradkiem począł rozglądać się wokół licząc, że w głowie objawi się mu dobry pomysł na zażegnanie niekorzystnej sytuacji. Choć wyglądamy podejrzanie, nikt nie wie co planujemy - spróbujmy uderzyć w te struny...

Już zaczynał formułować myśli, gdy w sukurs poszedł mu alchemik:
- Stój, plebejuszu! - rzekł Khem - Jestem kadi Obi Kas Torama i żądam okazania stosownego szacunku tej oto istocie.

MezXtli zdębiał. Albo spalmiał*. Szybko jednak podchwycił grę rozpoczętą AjArdczyka.
- Czcigodna i niewysłowienie świątobliwa Córa Nocy, służka Prawdziwej Bogini, pragnie zaznać w spokoju przechadzki na brzegach rzeki - ciągnął dalej Khem świdrując strażnika surowym wzrokiem - Kim jesteś, że śmiesz zakłócać jej kontemplacje? To Ixari, sam przecież widzisz! Czyżbyś pragnął złożyć jej daninę ze swej krwi?

- Ukorz się prostaku i przepraszaj za swe zuchwalstwo, a może ocalisz swą głowę i posadę! W przeciwnym razie świt powitasz na Czerwonym Targu pozbawion niewyparzonego języka! - dodał gniewnym tonem mag.
* Nie jestem pewien czy na Lenji są dęby, palmy są na pewno ;)
Mezxtli ma w odwodzie plan awaryjny, który zakłada spacyfikowanie strażników. Jeżeli perswazja nie pomoże, gotów jest użyć magii by wyłączyć strażników.

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 08 czerwca 2016, 23:48

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Ruszyli przemykając w ciemności. Zyanya czuła się swobodnie wśród cieni nocy, a szum czarnej rzeki koił i harmonizował się z rytmem serca. Nie sposób było jednak zauważyć, że mag i alchemik nie powinni nigdy wychodzić ze swoich pracowni, by nie zrobić sobie krzywdy...Potykali się w ciemnościach o własne szaty, a czasem szli środkiem przez jaśniejsze plamy światła jakby nigdy nic. Nawet Syn Słońca, wojownik w zbroi ukrytej wprawdzie pod szatą, zdawał się przy nich przemykać bezszelestnie i z gracja. Hierodula prawie załamała się obserwując ich poczynania. Postanowiła jednak iść przed siebie z nadzieją i modlitwą na ustach. Miała nadzieje, że Czarna Matka będzie nad nimi czuwać...

- Stać! Kim jesteście!? Nie próbujcie uciekać! Tlaxconcue sprawdź, co to za jedni! Są na rogu sklepu Amnothepa!

Zyanya niemal zamarła w bezruchu.

Na ogon ryczyosła! - Zaklęła w myślach, lecz delikatnie, nie przystało jej bowiem inaczej. - Niech ich ziemia pochłonie.

Na szczęście nikt nie rzucił się do niepotrzebnej walki i był jeszcze moment na negocjacje. Wtem nagle Khem rzucił władczo w stronę nadchodzącego strażnika, słowa jak gromy.

- Stój, plebejuszu! - Hierodula niemal sama zatrzymała się, bardziej ze zdumienia niż czegokolwiek innego, przyglądając się z uznaniem AjArdczykowi.

Musiała przyznać, że jego pomysł tym razem był naprawdę dobry. Może więc mogła puścić mu w niepamięć jego ostatnie, pożałowania godne, faux pas.

Zrobiła na przód krok w stronę nadbiegającego strażnika i bez cienia strachu odsunęła swój głęboki kaptur odsłaniając surową twarz. Przypadkiem zrobiła to tak by odsłonić również głęboki dekolt swojej szaty. Wysoka jak kolumna o szlachetnych, idealistycznych rysach, górowała nad alchemikiem i resztą drużny, pozostającą wciąż w mroku za nią. Zmierzyła mężczyznę wzrokiem pełnym najgłębszej pogardy i odwróciła się dumnie i dwornie w stronę alchemika, dając ostentacyjnie znak w jakim poważaniu ma niejakiego Tlaxconcueta.

- Dziękuję ci kadi, za twą troskę, o mój spokój i świętą medytację ku czci Wielkiej Bogini. Niestety jak widać nie wszyscy potrafią oddać należny stosunek szlachetnemu Stanowi Kapłańskiemu tego miasta. Bądź pewny, że powiem o tobie dobre słowo do ważnych uszu. Czego nie mogę powiedzieć o tym tutaj - rzuciła mężczyźni znaczące spojrzenie - Jaką impertynencką bezczelność trzeba mieć w sobie by przeszkadzać w rozważaniach i świętej kontemplacji kapłance Bogini Mądrości. - Znów spojrzała się z pogardą na uzbrojonego w oszczep mężczyznę, który zatrzymał się na chwilę, najwyraźniej ważąc zaistniałą sytuację.

- Nie mam zamiaru rozmawiać z kimś tak niskiego pokroju, ani zniżać się do jego poziomu. Chodźmy już dalej. Ta sytuacja jest po prostu śmieszna! Żałosne ! - Odwróciła się pewnie plecami do napastnika z zamiarem dalszego podążania w swoją stronę. Pod szatą przygotowywała już jednak swoje ostre jak brzytwa pazury...
Używam aktorstwa by przekonać mięśniaka, że jestem kimś ważnym, co bardziej kimś ważnym i bardzo oburzonym. Staram też wyglądać się atrakcyjnie ale dumnie i dostojnie, by wyperswadować nacierającemu jego zamiary i uświadomić, że właśnie popełnia życiowy błąd w swojej karierze w tym mieście.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

ODPOWIEDZ