nie, nie, nie i jeszcze raz nie, i nie będę komentował swojego sprzeciwu
punkt c
oj proszę proszę proszę, skomentuj i skrytykuj. no dobra a tak na poważnie, chyba nie zaakcentowałem tego w poście (well duh... gdybym to zrobił to niebyłoby takiej reakcji) że i mnie osobiście ten pomysł sie nie podoba ale to chyba jedyne logiczne "mechanicznie" rozwiązanie, osobiście wolałbym jakoś dopasowac to do logiki realnej, osoba która kiedyś tam się uczyła walczyć piką, toporem i mieczem a potem pół życia biega tylko z toporem, po wzięciu do ręki miecza nie dość że nie powinna nim władać mistrzowsko (co się niestety zdarza) a wręcz musieć poświęcić trochę czasu na przypomnienie sobie jak się tym walczy.
zakładamy że cały czas mówimy o pierwszej edycji gdzie półolbrzym z rozpoczęcia będzie trochę silniejszy
zdaje się że tak, półolbrzym ma na starcie 150 SF, (zaokrągliłem tam całość do 200 żeby było łatwiej liczyć)
ale wracając do meritum to minimalne wyparowania tnące przy płytówce to 180 do 250 pkt. Jeśli dojdzie do tego rzut poniżej 50 na +/-k100 to może się okazać że MG nie będzie załamywał rąk
fakt ale jeśli ten półolbrzym wykona to zamaszyste, to nawet bez krzepy wychodzi 460 tn, a z krzepą 560 tn (przynajmniej u nas tak liczymy, wpierw podstawowe obrażenia x2 za zamach a potem +-50), w tym momencie rycerz widząc półolbrzyma powinien z góry się poddawać gdyż w zakuty w swoją konserwę najpewniej nie uniknie zamachu a i ta sama konserwa nie pozwoli mu zadać ciosu szybciej niż lżej opancerzony wojownik.
Ach i jeszcze kilka słów do wasuta, sam pomysł rzutów przeciwstawnych podoba mi się jednak proponowałbym wziąć jako podstawę OBa nie TR danej broni a biegłość, jest w tym pewna różnica, a teraz argumenty do takiej propozycji: obrona bronią nie wymaga aż tak wiele siły, polega raczej na odbiciu/zbiciu nadlatującego ciosu, zręczność... ech i tu ta nieszczęsna zręczność... niby przydatna do wszystkiego ale ja przekornie powiedziałbym że to tak naprawdę nie od zręczności a od samego wyuczenia władania bronią (nawyków) zależy skuteczność obrony, co do szybkości, może i chodzi o to czy zdążysz się zasłonić ale... patrz kawałek dotyczący zręczności.
Samo trafienie jest rzeczą bardziej złożoną, nadal wiele czynności wykonujesz odruchowo, ale musisz też sam pomyśleć, wybrać odpowiedni moment na zaatakowanie przeciwnika (1/10 Sz - jako dodatek za spostrzeżenie momentu, im jesteś bardziej spostrzegawczy tym łatwiej zauważysz lukę w obronie oponenta) i skuteczne wykorzystanie okazji (1/10 Zr - im większą masz zręczność tym większa szansa że zdążysz zareagować i zadać cios), jeśli jednak przeciwnik zdąży się zastawić to zawsze masz szansę że twój cios był na tyle silny że przebił gardę przeciwnika (1/10 SF). Dopierro teraz mamy wszystkie składowe TR czyli szansy skutecznego ataku.
W obronie (jak już pisałem) działania są bardziej odruchowe, nie ma czasu na myślenie jaką garde zastosować, organizm musi zadziałać sam z siebie, bo jak się zaczniesz zastanawiać... cóż... to co mówie moim graczom jak rozmyślają za dużo w czasie walki... "oddaj mi kartę"
no i znów chaotyczny post, dobra musicie się przyzwyczaić i tyle
Pozdrawiam