PBF - Droga do... nikąd

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 11:22

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Uwolniony zarówno od swych rannych towarzyszy jak i niepotrzebnych już rybaków, Barth dosiadł konia wspierając dłonie na bogato zdobionym łęku siodła i spoglądając raz jeszcze z góry na gnących się w uniżonych pozach biedaków. Obsypani złotem rybacy rzucili się wcześniej na wyścigi do nóg możnego pana nie wzdragając się nic, a nic przed całowaniem jego skórzanych butów, toteż uruk z chęcią uwolnił się od ich nieznośnego rybiego odoru uciekając na grzbiet wierzchowca. Machnąwszy raz jeszcze ręką w wielkopańskim geście ruszył stępa środkiem ulicy, z miną dość władczą, by zwykli przechodnie ustępowali mu z głowy.

Ostrogar tętnił życiem i przepatrujący swe otoczenie rycerz nie mógł się nadziwić temu, że w miesiącu świątecznym bywało tu jeszcze więcej przejezdnych niż teraz. Karczmy i gospody musiały trzeszczeć wówczas w szwach, a najmniej zamożni przybysze szukali spoczynku w stajniach, na płaskich dachach niższych budynków lub wprost na ziemi w ciasnych zaułkach.

Myśli katanickiego rycerza pobiegły szybko w kierunku czarodzieja w bordowych szatach. Wydarzenia opodal Winnego Grona zatroskały nieco Bartha, chociaż uruk nie potrafił do końca uzasadnić źródła swego irracjonalnego niepokoju.

Zmierzał do Złotego Liścia pogrążony w głębokim frasunku, odwzajemniając pozdrowienia mijających go szlachciców i ignorując z wystudiowaną wzniosłością zwykły plebs.


Wątek techniczny

Araven, Deliad, gdzie Wy chcecie się za pośrednictwem tej notatki spotkać z Barthem? Z powrotem w Winnym Gronie?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 października 2011, 18:13

Wątek techniczny
Araven chyba ma na myśli karczmę gdzie znajdują się ranni. Ja osobiście nie mam zamiaru wracać do Winnego grona. Zbyt wielki zamieszanie tam narobiliśmy, a i osoby ścigające maga mogą tam się kręcić.
Prowadząc maga nakładam mu kaptur na głowę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 października 2011, 22:28

Dokladnie chodzilo mi o karczmę gdzie Barth przeniósł naszych z niewielka pomocą opłaconych rybaków, ta woadomośc była specjalnie nieco zakręcona ale liczę, że zacny Barth czytając ją zrozumie. ;). Oczywiście powiedzialem Deliadowi gdzie to jest nim poszedlem z wiadomością. Uważam, czy nikt mnie nie śledzi...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2011, 20:21

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Zgodnie z przewidywaniami Aravena prowadzony pod ramiona czarodziej przykuwał powszechną uwagę, szczególną zaś ciekawość budził nasadzony mu na głowę worek. Przewrotny adept magii stawiał kroki z wyraźnym trudem, wciąż nie potrafiąc się pozbierać po laniu spuszczonym mu przez druida, co obaj mężczyźni powitali z nieskrywanym zadowoleniem. Nieznajomy zdążył już wyrobić sobie w ich oczach etykietkę człowieka nieprzewidywalnego i skrajnie podejrzanego, dlatego jego niedyspozycja mogła im tylko wyjść na dobre.

Widok nieszczęśników pędzonych w kajdanach lub przynajmniej ze świeżym piętnem niewolnika wypalonym na skórze nie był na ulicach Ostrogaru niczym niecodziennym, ale dostatnio odziany jegomość wleczony z zasłoniętą głową i wydający z siebie jedynie jakieś gardłowe pomruki musiał wzbudzać zainteresowanie. Przechadzające się uliczkami mieszczki spozierały na dziwaczne trio wzrokiem wielce podejrzliwym, szepcząc coś między sobą i pokazując palcami na Aravena i Deliada. Kilku pachołków kupieckich obejrzało się również, a na ich twarzach prócz podejrzliwości zagościł również chytry grymas charakterystyczny dla wietrzących łatwy pieniądz donosicieli.

Araven był bystrym obieżyświatem i doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakie właśnie podjął wespół z Deliadem. Gdyby zatrzymany przez stróżów prawa czarodziej zdołał przekabacić Ostrogarczyków na swoją stronę oskarżając obu mężczyzn o pobicie i porwanie, czekałaby ich ciężka przeprawa.

- Któż to, zbrodzień jakowyś? - zakrzyknął krasnolud o brodzie zaplecionej w zdobione wstążkami warkoczyki - Źle gadał o władzy?

- Straszniście krasnoludy lżył - odpowiedział Araven spozierając z góry na zbyt ciekawskiego brodacza - Znieważył Króla Spod Góry posądzeniem o skąpstwo i zamiłowanie do sodomii.

- Dorren hamart udruk! - sarknął w ojczystym karondzie krasnolud, ciemniejąc po obliczu - Cosik mi się widzi, że swawolny się was humor trzyma! Tacyście mądrzy?

- Bywaj w pokoju, mości krasnoludzie - dodał naprędce Deliad, śląc Aravenowi kose spojrzenie - On biedak na rozumie poszkodowany, znaczy się, ten w kapturze. Gębę se całą pokiereszował i szpetniście wygląda, tedy w drodze do znachora ową gębę musieli my mu szmatą przesłonić, coby piękne panny nie mdlały na tak okropny widok.

Druid pociągnął czarodzieja mocniej za ramię zmuszając go do stawiania szybszych kroków, wtem jednak drogę zagrodził mu inny przechodzień, unoszący ręce władczym gestem i spoglądający na trójkę mężczyzn wyjątkowo podejrzliwym wzrokiem.

- Cóż się tutaj czyni? - zapytał w płynnym orklashu wysoki mężczyzna o orlim nosie i ciemnych włosach upstrzonych nitkami siwizny, noszący powłóczyste szaty przepasane rzemieniem i zdobione na piersi złotymi haftami przedstawiającymi święte symbole kultu Askabadana - Czym zawinił ów nieszczęśnik, że go tak srodze włóczycie i gdzie go zabieracie?

Araven żachnął się w duchu przeklinając przewrotność bogów, którzy postawili na jego ścieżce askabadańskiego kapłana, przedstawiciela jednej z najbardziej miłosiernych, litościwych i dobrodusznych religii na Orchii.


Wątek techniczny

Pora na małą interakcję z otoczeniem. Już zacieram ręce na myśl o Waszych kwiecistych dialogach! :D

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 października 2011, 23:44

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI


Uruk w końcu dojechał do Złotego Liścia. Zsiadł z konia i przywiązał go do palika przed karczmą. Rzucił srebrnika stajennemu i gestem wskazał, by konia odprowadzono do stajni. Chłopak skłonił się i wziął się do roboty.

W karczmie pośród wielu klientów nie było towarzyszy Bartha. Rycerz rozejrzał się podejrzliwie, zastanawiając się co takiego na Katana mogło zatrzymać ich przed dotarciem do Liścia. W końcu powinni tu być od dawna. Kątem oka zauważył, że karczmarz przygląda mu się bacznie. Gdy tylko odwrócił się w stronę szynkwasu, karczmarz konfidencyjnie rzekł:

- Panie, mam tu chyba pismo dla Was... - wyciągnął złożoną na cztery kartę pergaminu. Uruk przecztał ją i włożył za pas. Rzucił karczmarzowi sztukę złota. - Podaj mi tu piwa bo mi strasznie zaschło w gardle od ostrogarskiego pyłu i leć po swojego stajennego, co by mi wierzchowca do stajni nie odprowadzał. Długo tu nie zabawię...

Zaniepokojenie wciąż przybierało na sile, a szósty zmysł podpowiadał młodemu Katańczykowi, że pijacką burdą wdępneli w głebszy rynsztok. Choć sam, jako prawowity rycerz i oddany sługa Katana, niezbyt przejmował się trupami, które zostawili przed Winnym Gronem, to niespokojne myśli kłebiły się w głowie akolity. Chciał porozmawiać sobie z magiem, którego obecność dziwnym trafem splotła się z losem jego oraz towarzyszy. I lepiej, aby miał dobre argumenty, bo innaczej zazna gniewu uruka...

Dopił złocisty trunek szybko i ruszył w miejsce skąd dopiero co przybył.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 listopada 2011, 06:51

- Dobre z was ludzie i nieludzie skoro się innych losem turbujecie. Ja też taki jestem, choć u druidów ta cecha cnotami matki natury jest przysposobiona. Zgoła może wydać się wam dziwne dlaczego tak bezceremonialnie tego nieszczęśnika prowadzimy, że aż mu się kaptur (nie worek!) na oczy zsunął. Przed taką świetną personą jak kapłan kultu Askabadana prawdy ukrywać się nie godzi. Jeno podejdźcie nieco bliżej żeby niegodziwego ucha nikt nie nadstawiał. Ziście powodów tego jest wiele, a wszystkie z nich jego dobra dotyczą. Wymienienie ich wszystkich zabrało by nam tyleż czasu, ile słońce na podróż po niebie co dzień potrzebuje, a nam po lecznicze dekokta śpieszno. Azaliż ta opowieść zahaczyła by o nieskalany honor pewnej rodziny szlacheckiej więc sami rozumiecie, że wiele będę musiał przemilczeć, przez co ma opowieść nie do końca zrozumiałą, może się wydać. Ten, że tu młodzian co mu spod kaptura część twarzy jedynie wyziera, a którego imię, a w szczególności miano rodowe dla dobra sprawy muszę przemilczeć, wdał się w amory z panną, której cnoty i szlachetności nie ujmując, imienia też nie wymienię. Młodych fluidy zawrzały jak gulasz z opasa w kociołku poczciwych krasnoludów, na którego właśnie poczułem niezmiernie ochotę. Lecz na drodze ich uczuć pojawiła się trudność tak ogromna, że przyrównać ją można do przepaści tak głębokiej, że i najostrzejszy wzrok dna nie ogarnia. A dokładniej prawiąc rodziny ich, dla ich dobra i światłej przyszłości, już od kołyski ich losami się martwiąc, oblubieńców im wybrali, co stosownymi umowami potwierdzili. Lecz w młódkach krew nie woda, a jak to krasnoludy mawiają żywa złoto płynie, za nic sobie mając swoje i rodzinne dobro, na schadzkę się wybrali. Gdy się ojciec ,tego tu - wskazuje maga- zwiedział się co zacz może się zdarzyć, taka go cholera wzięła, że młodziana końmi do dworu planował przyciągnąć i żegadłem dupsko przypiekać, aż mu amory z głowy i lędźwi wylecą. Alem je nie mógł do tego dopuścić, ojca poczułem uspokajać i do rozsądku namawiać. Czego efektem jest ten mój guz na czaszce - nie omieszkam pokazać rozmówcom - ale mądrość w końcu zwyciężyła nad zapalczywością. Ojciec pozwolił mi jego syna do dom odprowadzić zanim do konsumpcji znajomości dojdzie, bo jeżeli po fakcie miało by być to od razu do lochu na dłuższą rozmowę z małolepszym. Wiele by mówić jakimi sposobami ja i mój przyjaciel miejsca schadzki szukali, dodam tylko, że i astrolog pomagać nam musiał. Ale cóż trochę czasu nam to zabrało. Gdyśmy na miejsce dotarli, dzięki nam trzeba wszystkim dobrym i łaskawym bogom składać, bo tylko ich siła, miłosierdzie i łaskawość pozwala nam jakoś żyć na tym padole łez, bo gdyśmy na miejsce dotarli, nasz kochaś dopiero co portki spuszczał a panna ledwo co suknię miała zadartą. A przyrodzenie wskazywało, żeśmy w sądna minutę na miejsce trafili zanim doszło by do aktu niweczącego przyszłość pary niedoszłych kochanków. Ale nie każdy pomoc, przed błędami niechybnymi ofiarowaną, godnie potrafi przyjąć, a już na pewno nie ten tu. Do pewnych przepychane doszło w wyniku czego nasz nieszczęsny towarzysz na prezencji trochę stracił. Wdzięczny nam jeszcze będzie, choć teraz gniewny i niesprawiedliwie do nas przemawiający. Dlatego słów jego nie słuchajcie, bo on na złość chce nam czynić, i zaszkodzić. Można by żec, że pluje na pomocnie wyciągniętą dłoń, co go z poważnej opresji wyciągnęła, niewdzięcznością odpłacając za przysługi, a być może uratowanie życia, które by w lochu z małolepszym żegnał - ostatnie słowa kieruje do maga. A teraz zacni moi ostawcie nas, bo nam śpieszno. Jeszcze twarz naszego kochasia do ładu musimy doprowadzić balsamami i dekoktami, aby z ojcem mógł poważną rozmowę przeprowadzić. Nacie tu kapłanie złoto jako datek na świątynię, a i ty krasnoludzie za altruistyczną pomoc nieznajomemu. Jedyne o co bym chciał was prosić to o dyskrecje, bo rozgłos sprawie jedynie zaszkodzić może, a i w szlachetnych rodzicach, pary kochanków, gniew wzbudzić straszny. A Ciebie kapłanie pokornie proszę o błogosławieństwo coby cała ta sprawa szczęśliwie się skończyła i do obopólnego dobra doprowadziła.
Wątek techniczny:
Podczas mojej przemowy staram się zachować konfidencjonalną atmosferę. Tak jakbym zdradzał sekret przyjaciołom. Gdzie nie gdzie ściszam głos, czasami rozglądam się czy nikt nie podsłuchuje. A co najważniejsze za każdym razem kiedy by się mag chciał odezwać, to go uciszam. Mam nadzieje, że Araven w tym mi pomoże.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2011, 09:43

Generalnie potakuje i się uśmiecham co jakiś czas w czasie przemowy Deliada. Magowi mówię do ucha, że jak zrobi lub powie coś głupiego to go ubiję. Ale jak wyjdziemy z tej kabały i dotrzemy do Bartha, to pomożemy mu dotrzeć tam gdzie chce.

Wątek techniczny: staram się wyglądać dobrodusznie i spokojnie, nie wykonuję nerwowych ruchów, czasem sę uśmiecham i potakuję jak napisałem. jestem czujny i uwazam na maga i otoczenie.
Ostatnio zmieniony 01 listopada 2011, 13:36 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2011, 19:43

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Askabadański kleryk nie spuszczał podejrzliwego wzroku z twarzy rozprawiającego ze swadą druida, marszcząc przy tym czoło i gładząc mimowolnie czubkami palców zawieszony na szyi ryngraf. Deliad pojął od razu, że zełgana naprędce opowieść, aczkolwiek barwna i ujmująca za serce, nie do końca kapłana przekonała.

Najwidoczniej nie przekonała też kilku towarzyszących duchownemu pacholików, którzy mimo prostych skromnych strojów bynajmniej nie sprawiali wrażenia nadstawiających drugi policzek pobłażliwców. Wszyscy nosili przy pasach okręcane rzemieniem pałki, a w rękach dzierżyli pozornie niewinne kostury, sharamita miał już jednak sposobność widzieć świątynnych służbitów wywijających podobnymi kosturami z wprawą jawnie przeczącą ich dobrodusznemu etosowi. Gdzie dobre słowo, jałmużna i troska nie były bronią dość silną w starciu ze złem, tam do czynów brała się eskorta askabadańskich kleryków, niechętnie, ale skutecznie wymierzająca grzesznikom karę za pomocą swego oręża.

- Niechaj on wpierw przemówi, bo cosik mi tu brzydko wonia - oświadczył kapłan świdrując wzrokiem Deliada - Jak waszym słowom przytaknie, pójdziecie swą drogą z moim błogosławieństwem. Jak im zaprzeczy, trza będzie straż miejską o rozstrzygnięcie poprosić.

Araven i Deliad poczuli zimne ciarki na plecach, kiedy pojęli, że askabadański kleryk nie przyjął ich wyjaśnień za dobrą monetę. Złowieszcze spojrzenia ściskających kostury służbitów nie wieściły nic dobrego, nim jednak kleryk wyrzekł choć słowo ponaglenia, tuż za plecami mężczyzn zaparskał głośno koń.

Oglądając się ponad ramionami strażnicy bordowego maga ujrzeli spoglądającego na nich z wysokości siodła tana Vadera.


Wątek techniczny

Askabadański kleryk wydaje się nie w ciemię bity, więc uznałem, że przyda Wam się niewielka odsiecz. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy konwersacji!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 listopada 2011, 20:39

- Witaj Tanie, chylę głowę przed tak znakomitą personą. Śpieszę poinformować, że nasz kochaś już ujęty i do ojca go prowadzimy. - obracam się i słowa kieruję do Bartha, jednocześnie staram się niepostrzeżenie mrugnąć do niego porozumiewawczo.
Następnie zwracam się do kapłana.
- Poznajcie kapłanie naszego protektora. Protektorze to zacny kapłan askabadański, który zaniepokojony był naszym surowym postępowaniem wobec naszego wspólnego znajomego.

- Jak już prawiłem, nasz poturbowany towarzysz w złości głupoty jedynie rzecze. O swój i swojej rodziny interes nie dbając. Zagniewan jeszcze twego boga jak i ciebie obrazi. Nalegam zatem abym to ja za niego mówił. Zresztą już wszystko co było trzeba powiedzieć zastało powiedziane. Tak więc żegnaj i idź swoją drogą, a my swoją. I niech Katan drogi Ci prostuje jak i nam.
Wątek techniczny:
Gdy podjeżdża Barth ukrywam uczucie ulgi. Za to udaje pewne zmieszanie jego obecnością oraz ogarniające mnie zniecierpliwienie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2011, 22:29

Zacny Tanie Barthu, widzę że potężny książę Duku wreszcie powolił Ci zaznać nieco swobody i odbyć przejażdkę. Milo, że nas odwiedzileś, ale pewnie nie masz za wiele czasu na pogaduszki bo książe nie lubi czekać i pewnie niedlugo wyslę do miasta swoich ludzi by Cie znaleźli, tedy by tego uniknac udajmy sie tam wspołnie o ile zechcesz nas zabrac ze sobą...

Wątek techniczny:
Nieco sciemniam by zrobic wrażenie na otoczeniu. Liczę, że się wywiniemy...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 listopada 2011, 00:36

- Cisza! Nie wszyscy naraz! Dobrze wiem co się tu dzieje do kroćset! - Wrzasnął uruk unosząc się w siodle i mrużąc oko do kompanów - dobrze się spisaliście. Macie gagatka. Brać go i w te dyrdy do ojca prowadzić! Już on mu skóry nagarbuje za chutliwość zbytnią...

Nie zwracający do tej pory uwagi na askabańczyków Barth teraz powoli i złowrogo zwrócił się do kapłana i jego bojowo nastawionych pachołków. Spod zbroi ostentacyjnie wyjął katański amulet.

- A wy tu czego? Miłosierdzie czy miłość chcecie pałkami wymierzać, że spokojnych ludzi co PRAWA dopełniają nachodzicie i pochwałe sromoty tegoż to lubieżnika głosić chcecie. Idzicie z bogiem, gdzie indziej wasze obrzędy i wiarę szerzyć i nie wchodzice w drogę Katanowi.

- Niechaj on wpierw przemówi - oświadczył ponownie kapłan wskazując na zakapturzonego maga - Wiary wszystkie równe i głosić możemy choćby i tutaj. Jak waszym słowom przytaknie, pójdziecie swą drogą z moim błogosławieństwem. Jak im zaprzeczy, trza będzie straż miejską o rozstrzygnięcie poprosić.

- Coooo?? - Veydher poczrwieniał ze złości z takiej obelgi. Araven i Deliad mogliby przysiąc, że Barth zaraz sięgnie po miecz. Uruk prześwidrował wzrokiem askabańczyka, biorąc głeboki wdech. Po chwili wrzasnął aż ludzie na ulicy zatrzymali się a co poniektórzy profilaktycznie skręcili w zaułki.

- Jak śmiesz słowa katańskiego kapłana podważać klecho! Przyjrzyj się uważniej temu medalionowi i do kogo swe słowa kierujesz! Poszli precz! Równości się wam zachciało? To jak tu jeszcze przez chwile zostaniecie to wam równość w majestacie prawa, że tak powiem po dobroci wyrażę! Będziecie mieli w portkach po równo, na pół palca kuśki przycięte! Ot moje błogosławieństwo! Wynocha askabańska hołoto, bo na sto kurew olgriońskich zaraz wam tu każe jeszcze te kuśki zeżreć na surowo! Precz z moich oczu! Do czego doszło! W Ostrogarze jacyś szarlatani wiarę jedyną, słuszną katańską podważają miłość pałami szerząc!
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2011, 01:00 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2011, 22:14

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Spoglądający bacznie na askabadańskiego kapłana Araven nie mógł się oprzeć wrażeniu, że pokorny sługa Nieskończonego Miłosierdzia dostanie ataku serca albo przynajmniej zacznie toczyć z ust pianę. Oblicze zelżonego w brutalny sposób duchownego przybrało barwę czystej purpury, za to gęby jego służbitów przyoblekły się w różne odcienie szarości lub bieli.

Araven doskonale rozumiał źródło takowej reakcji. Noszący się wielkopańsko Uruk-hai będący na dodatek kapłanem Katana, niebiańskiego protektora orków i patrona ich imperium, mógł sobie bez zwyczajowych konsekwencji pozwolić na takie, a nie inne postępowanie z przedstawicielem innego kultu. Dekret katański dekretem, równouprawnienie religii również, ale jedynie skończony głupiec próbowałby zadzierać w Ostrogarze z personą taką jak tan Barth Vader.

- Pycha przemawia przez ciebie, czcigodny kthanie - wycedził z ledwie wstrzymywanym na wodzy wzburzeniem askabadańczyk - Pycha i buta wrodzone twemu gatunkowi. Wszelako przyjdzie taki czas, kiedy krzywdziciele i gwałtownicy zapłacą za swe grzechy...

- Zważ bacznie na swe dalsze słowa - rzucił z wysokości siodła rycerz - Wolno ci głosić w tym mieście swą wiarę i wolno czynić wszystko, co nie wchodzi w zatarg z prawem, ale takowe wywody zdają się ocierać o zdradę stanu!

- Nie takie było... - zaczął się tłumaczyć askabadański kleryk pojmując znienacka konsekwencje swej nieprzemyślanej do końca wcześniejszej odpowiedzi. Barth przerwał mu i tym razem, władczy gestem unosząc rękę.

- Sugerując karę mającą spaść na nas, katanitów, bo nie inaczej odebrałem twe słowa, możesz być uznany winnym podżegania do obalenia jedynej słusznej władzy - sarknął uruk - Przez wzgląd na moje miłosierne usposobienie puszczę te uwagi wedle ucha, ale zejdź mi czym prędzej z oczu, bom jeszcze gotów zmienić decyzję.

Askabadańczyk przełknął ślinę i machnąwszy swym towarzyszom ręką oddalił się bez słowa, za to nader śpiesznie, w żaden sposób nie potrafiąc już ukryć swego zalęknienia nagłym zatargiem z katanickim kapłanem.


Wątek techniczny

I po sprawie! Araven, Deliad i Barth są już razem, mają przy sobie maga, więc jeśli chcecie, możemy przenieść akcję prosto do Skolopendry (więcej niespodzianek po drodze nie przewiduję).

Co zamierzacie zrobić w karczmie? (żeby nie nudzić już dłużej RHN i Mordimera przyjąłem, że ich postacie czują się na tyle dobrze, by móc swobodnie uczestniczyć w konwersacji całej drużyny).

Czekam na deklaracje dalszych działań!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 listopada 2011, 22:37

Nieźle im dogadaleś zacny Uruku, zaczynam zmieniać o was zdanie pomału... Udajmy sie do Skolpoendry i to rychło. Ty zas magu jak widzisz nie wypadlismy sroce spod ogona, wiec przestań już kombinować. Chyba dotarło do twego mózgu, ze nie chcemy Cie ubic ani ograbić. Więc zawrzyj jadaczkę i grzecznie sie udaj z nami do naszych przyjaciół, jacy swe zdrowie na szwank narazili walcząc ze ścigajacymi cie łowcami.
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2011, 23:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2011, 22:41

Wątek techniczny

Jak już wspomniałem wcześniej, przenosimy miejsce akcji do Skolopendry. Czarodziej najwyraźniej uświadomił sobie, że dalsze z Wami zadzieranie może być bardzo niebezpieczne, dlatego da się poprowadzić potulnie i nie będzie robił żadnych kłopotów.

Do gry wracają wszyscy z wyjątkiem Forgila Primma - ciekawe zresztą, czy w ogóle zwróciliście uwagę na jego zniknięcie, co? :P

Swoją drogą, nie rozważaliście jako bliscy przyjaciele tana Vadera opcji przejścia na katanizm? Konwersja na tę wiarę mogłaby Wam przynieść ogromne profity w przyszłości...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 listopada 2011, 23:23

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

- Zmieniac zdanie? A to jakie miales zdanie zawczasu Aravenie? - z przekasem spytal rycerz - Teraz widzicie jak silna jest moc Katana i jakie profity na jego wyznawcow szeroka struga splywaja. Ale dosc tu mojej pracy u podstaw. Jeszcze przyjdzie czas na cuda Ruszajmy do celu... A gdzie Aravenie zgubiles gnoma?

Uruk pomyslal, ze trzeba bedzie jakos cichcem wejsc do Skolopendry i przesluchac maga, by poznac jego motywy. Niepokoj powodowany zajsciem sprzed kilku godzin nie dawal spokoju khtanowi i podsuwal przed oczy uruka coraz to brutalniejsze wizje jak owe przesluchanie bedzie wygladac. Musial poznac prawde maga...

ODPOWIEDZ