Strona 12 z 74
: 26 sierpnia 2012, 10:24
autor: Keth
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/08/2020 1902hrs
Garcia omal nie zemdlał widząc w progu gromadę boosterów. Spełnił się jego najczarniejszy sen, pełen brutalnych scen bezmyślnej przemocy i krwi Latynosa tryskającej z przeciętych tętnic na ściany mieszkanka. Ściskające Streetmastera palce niemal zbielały.
- Nie pomyliły się wam numery? - wyrzucił z siebie fikser, próbując zapanować nad drżącym głosem - Lepiej spadajcie, bo Joe ma na dole skrzynkę alarmową i pewnie już mu tam miga dioda, że ktoś wywalił nam drzwi.
Wątek techniczny
O ile dobrze zrozumiałem, tylko Lewy ma peemkę, tak? Reszta z bronią białą? I ilu ich jest w sumie, tych Brzytwiarzy?
Jest minimalna szansa, że Lewy wpakował się tu przez przypadek, więc na początek korzystam z Perswazji (+5), żeby go skłonić do wyjścia po dobroci. Jeśli zrobili włam z premedytacją, Zastraszanie (+3), żeby go postraszyć mitycznymi potężnymi sojusznikami (aczkolwiek nie powołuję się na Dzikusów, Lewy pękłby ze śmiechu). Cały czas celuję do Lewego.
: 26 sierpnia 2012, 19:48
autor: 8art
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/07/2020, 1902hrs
Po okrzyku Lewego, wszyscy poza Sarah zamarli na ułamek sekundy. Paul wierzył coraz bardziej, że wyjdą z tego cało, murzyn wciąż nie nacisnął spustu peemki, Lewy nie pogrążył się w szale odcinania dłoni, a jego kumple wydawali się tak samo zaskoczeni sytuacją jak i on. Tylko Sarah wrzeszczała jak opętana wylewając na Lewego potoki przekleństw od jakich w normalnych okolicznościach nawet najbardziej zdegenerowanym wulgarom opadłyby kłapary. Garcia miał właśnie otworzyć jadaczkę i przemówić do Lewego ale nie zrobił tego.
Do nory punków wszedł jeszcze jeden mężczyzna. Wielki na niemal siedem stóp, z ogromną wspomaganą cyberręką. Musiał lekko uchylić się aby przejść przez drzwi. Pod skórą gościa prężyły się wyraźnie syntetyczne włókna mięśniowe, a cyberoczy były krwisto czerwone nadając olbrzymowi iście doabelskiego wyglądu. Minął murzyna mierzącego w Wilsona i wkroczył majestatycznie do salonu. Za nim bezszelestnie wszedł czarny, zdradzając swymi ruchami nadnaturalny refleks i koordynację motoryczną. Gladzio wciąż widział lufę jego Minami wymierzoną wprost w oczy. Jeżeli Brzytwiarze wydawali się punkom groźni, to para która weszła za nimi musiała być niewysłowionym niebezpieczeństwem, przy którym Brzytwy były groźne jak pieski Cziłała przy Dobermanach. Chłopaki zorientowali się kto ich odwiedził: kilku Brzytwiarzy w towarzystwie dwóch Rzeźników. A Rzeźnia to nie była już jakaś popierdółka.
Olbrzym uśmiechnął się spokojnie, ukazując upiornie wyglądające, spiłowane w trójkąty ceramiczne zęby, ruszył głową dwukrotnie, wydając przy tym dźwięk strzelających w szyi kostek:
- Może opuśccie te zabaweczki dzieciątka. Jeszcze któryś wystrzeli i będę go musiał wypatroszyć. A uwierzcie mi robie to dobrze i boleśnie. A ty słodziutka stul pysk z łaski swojej. - zwrócił się do wrzeszczącej Sary. O dziwo poskutkowało. Dziewczyna skamieniała jak rażona piorunem po tej bardzo bezpośredniej prośbie boostera.
- Lewy, ta brzana to jakaś twoja rodzinka, bo jedzie po tobie z koksikiem jak twoja stara po herze.
- To moja była. - wyjaśnił krótko Brzytwiarz.
- Ło kurwa Lewy! To ten chucherko Ci bazyla odbił? Ja pierdolę ty naprawdę jakiś lewy jesteś! - Zaśmiał się głośno Rzeźnik do wtóru z murzynem. Potem zwrócił się bezpośrednio do trzech wystraszonych na śmierć chłopaków:
- To wy spuściliście im taki łomot w piątek? Respect ziomy, respect... Potrafią tylko babcie w parku ojebać, a tu paru punków i już sobie rady niedali. Jeszcze daleko im do Rzeźni. Ale my tu pierdu, pierdu, a ja przecież po coś przyszedłem. Porozmawiamy jak cywilizowani ludzie, a nie jak ta pedalska banda brzytw.
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że wyjaśniłem, kto ma automat i co się dzieje. Razem jest ich pięciu.
Ciekawe po co przyszedł olbrzym? Kasa? Ciuchy? Wasze głowy?
: 26 sierpnia 2012, 19:53
autor: Araven
Ciekawe, jaki Pan ma do nas biznes. Nie szukaliśmy zaczepki z Brzytwiarzamia, tak jakoś wyszło. Trzeba sobie radzić. To czemu zawdzięczamy panów wizytę?
: 26 sierpnia 2012, 20:13
autor: Keth
Wątek techniczny
Garcia na razie się nie odzywa, interesujący bieg wydarzeń! Rzeźnia to faktycznie nie są przelewki, chłopaki! Rzeźnia to cyberpsychopaci, a większość z nich na dodatek już dawno temu przestała chodzić na przymusową terapię.
Zobaczmy, co olbrzym ma do dodania!
: 26 sierpnia 2012, 21:00
autor: 8art
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/07/2020, 1903hrs
Booster usiadł na kanapie pomiędzy Czarnym a Sarah. W zasadzie zajął swoim wielką górą mięśni większość sofy, przyciskając dwoje punków do oparć. Odezwał się do Brzytw:
- Widzicie, nie dość, że spoko chłopaczki to jeszcze wychowani, a nie takie pierdolnięte barany jak wy! Per Pan to mi nikt nie mówił w życiu. Słuchajcie głąby i się uczcie. - Rzeźnik wyraźnie docenił sposób w jaki zwrócił się do niego Wilson. Spytał solo:
- Byłbyś tak miły koleżko i podał to żarełko z mikrofali, co się dopiero podgrzało? Kurewsko zgłodniałem. To się nazywa gościna: Mili gospodarze, szameczka... Aż się chce zostać na dłużej.
Wilson chcąc nie chcąc postawił prepaka w plastikowej na ławie przed Rzeźnikiem. Olbrzym w zupełnej, krępującej ciszy zjadł powoli sojową papkę, głośno mlaskając. Ku zdziwieniu wszystkich, dokładnie obejrzał pusty plastik po prepaku, po czym zgniótł je w małą kulkę mocarnym łapskiem i zeżarł też niejadalne tworzywo. Gdy skończył, rozsiadł się wygodniej i przełożył ręce nad głowami Eugene i Sarah delikatnie ich obejmując:
- Miałem nadzieję spotkać się tu z waszą serdeczną przyjaciółką, tą którą tak dzielnie obroniliście w piątek przed tymi pedałami. Ale jej tu nie zastałem, pomimo, że mnie o tym zapewniano. A widzicie, ja muszę się zobaczyć z waszą koleżaneczką. Strasznie mi na tym zależy. Pomożecie mi, prawda?
: 26 sierpnia 2012, 22:47
autor: Jaz
Bardzo nam przykro ze sie Panowie fatygowali na darmo. My nie znamy tej parki. Po drace oni poszli swoja droga a my swoja. Ale jezeli dacie nam dwa trzy dni to my sie popytamy w okolicy i moze zdobedziemy jakies informacje. Bo na tym towarzystwie jak Panowie widza nie mozna polegac.
Wątek techniczny
Gram na czas. Jesli sie zgodza mamy czas ostrzec Alt. I uratowac nasze glowy.
: 26 sierpnia 2012, 23:13
autor: Keth
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/08/2020, 1903hrs
Garcia przełknął głośno ślinę, chrząknął próbując zwrócić na siebie uwagę.
- Czarny dobrze gada - wykrztusił z siebie fikser - To była zwykła zadyma w uliczce. Trochę się tam poprztykaliśmy z pańskimi kolegami, potem pojawiły się gliny i spierdzieliliśmy stamtąd, aż się kurzyło... ale Czarny dobrze gada. Jak nam dacie dzień albo dwa, to może się czegoś dowiemy o tym gostku i jego dupci.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że Hector nie wiedział jak daleko może się posunąć w kłamstwie. Spełniły się najgorsze przeczucia fiksera: Brzytwiarze namierzyli jego mieszkanie i na dodatek sprowadzili ze sobą Rzeźnię. Rzeźnię, kto ewidentnie miała coś do Alt. Jeśli boosterzy dostali cynk od Suchego, drań mógł im podpowiedzieć, że paczka Garcii zwinęła się z miejsca strzelaniny avką ofiar. Budzący grozę amator plastikowych pudełek mógł kupić kłamstwo Hectora, ale mógł też złapać Latynosa za głowę i zgnieść ją w pięściach niczym sflaczałą piłkę do kosza.
- Facio wyglądał na boostera, miał na kurtce naszywki Stalowych Wojowników - Garcia nie widział powodu, by ukrywać pewne szczegóły fizjonomii Masha, musiał tylko uważać, by nie posunąć się w wyznaniach zbyt daleko - Mam wtyki na mieście, nie tylko na dzielni, może się czegoś dowiem.
Starając się nie sprowokować żadnego z gości raptownym ruchem, Latynos podniósł za lufę trzymany na kolanie pistolet i rzucił go prosto na wielką jak łopata dłoń Rzeźnika obejmującego przyjacielskim gestem Eugena.
- A to taki mały prezent - uśmiechnął się nieszczerze fikser - Zajebisty gnat, dla gości z klasą. Składany ręcznie w Korei. Na dobry początek znajomości.
Wątek techniczny
Dobra, albo to kupi albo nas żywcem zje i popije ostatnim Grzmotem z zapasu Hectora! Dzielny Latynos robi dobrą minę do złej gry i stara się nie zemdleć! Dai Lung to oczywisty złom, a Rzeźnik sprawia wrażenie dysponującego kasą. Mam nadzieję, że się nie połakomi, tylko wyśmieje mnie i rzuci Streetmasterem za sofę!
: 27 sierpnia 2012, 11:22
autor: 8art
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/07/2020, 1910hrs
- Zajebisty gnat dla gości z klasą... - Rzeźnik powoli powtórzył słowa Heca. Potem wziął Dailunga i zaczął go bez słowa rozkładać, myśląc nad czymś intensywnie. Wyjął magazynek, kule, zamek. Rozłożony na części pistolet położył w kupce na ławie:
- Hmmm... Dwa, trzy dni. No szybcy jesteście, ale ja jestem bardzo niecierpliwy. Dogadamy się innaczej, przyprowadzicie ją jutro, a ja Wam się odwdzięcze moje ziomusie. A potrafie być nader chojny. Tak chojny, że nawet sobie tego niewyobrażacie.
W myślach chłopaków przeleciały liczby. Zastanawiali się jaką sumę może wymienić Rzeźnik i co może uważać za niewyobrażalną chojność. Olbrzym objął lewą ręką Schwarza i spojrzał mu prosto w oczy nieludzkim wzrokiem:
- Co byś powiedział przyjacielu, jakbym zaoferował Ci ex pannę Lewego, tę oto tu piękną dziewczynę, całą i zdrową w zamian za waszą koleżaneczkę? To bardzo uczciwa propozycja i nader dobroduszna z mej strony.
Wątek techniczny
I co Czarny powie na tę propozycję?
: 27 sierpnia 2012, 12:17
autor: Keth
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/08/2020, 1903hrs
Hector nie odrywał spojrzenia od bezimiennego olbrzyma, wpijając się oczami w jego nadnaturalną muskulaturę.
- A gdzie... gdzie mielibyśmy ją przyprowadzić, proszę pana? - zapytał fikser zerkając z ukosa na swój rozmontowany na części pistolet - I musi być koniecznie ona? Może wystarczyłby na początek jej numer telefonu? Jeśli będzie chciała zawrzeć bliższą znajomość, na pewno się zdzwonicie...
Garcia zdawał sobie sprawę z tego, że jego słowa zaczynają się składać w jakiś mało sensowny bełkot, ale nie potrafił opanować spanikowanych myśli.
Wątek techniczny
Jest pewna szansa, że nie podzielimy losu plastikowego pudełka...
: 27 sierpnia 2012, 17:33
autor: 8art
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/07/2020, 1910hrs
Czarny, albo przerażony bliskością boostera, albo po prostu kompletnie zaskoczony nie wypowiedział ani słowa. Czuł tylko sojowy zapach z ust olbrzyma i świdrujący wzrok. Paul dostrzegł błagalne spojrzenie Sarah mówiącej całą sobą, że nie chce iść z Brzytwiarzami. Brak odpowiedzi ze strony technika przerywany tylko gadaniną fixera, chyba lekko zdenerwował Rzeźnika. Z prawej dłoni boostera wysunął się długi i ostry niczym żyletka szpon. Olbrzym powoli przesunął po szyi Schwarza, który wstrzymał tylko oddech i czuł jak broń, z charakterystycznym chrzęstem goli z jego podbródka wczorajszy zarost:
- Co synku, zabrakło Ci języka w gębie? Słuchajcie zatem. Zabieramy tę twoją brzanę. Chcesz ją zobaczyć to jutro wieczorem przyprowadzicie mi Alt, a ja oddam wam dziewczynkę całą i zdrową. Jak was nie będzie, to zaczną ją jebać najpierw wszyscy moi kumple, a potem każdy napotkany menel z Northside, aż kurwie wątroba wypadnie. Wróci do was za tydzień, ale zapewniam was, że pozna przez ten czas dogłębnie więcej chujów niż przeciętny pisuar w Slammerze!
Ostatnie słowa niemal wykrzyczał. Sarah rozpłakała się histerycznie. Rzeźnik powoli wstał wciąż patrząc się na przerażonego Czarnego:
- Bierzcie tę sukę i wypierdalajmy stąd wreszcie!
- Ale... - Lewy odezwał się do olbrzyma, lecz ten przerwał mu błyskawicznie:
- Chciałeś coś powiedzieć Lewy, czy to tylko twoje jebnięcie z dupy dosłyszałem? - Podniósł leżący na ławie smartfon Wilsona i sprawdził numer: - Ktoś jutro do was zadzwoni i umówimy się na miłą pogawędkę. Nie muszę dodawać, że nie lubimy psów i nie chcecie, żeby się w to zamieszali. Prawda? Jeszcze jakaś krzywda mogłaby się stać tej małej dziwce, albo wam i po co?
Wątek techniczny
Olbrzym schwycił Sarah jak dziecko i podał brzytwiarzom. Któryś z Was ma zamiar przeszkodzić, zrobić coś, powiedzieć?
: 27 sierpnia 2012, 17:59
autor: Araven
Panowie zostawcie Sarę, możemy was umowić z Alt. Bedziemy z nią we wskazanym miejscu, ona i tak nie lubi Sary, to raczej jej nie wzruszy, że ja zabraliście. Zalatwimy to po swojemu, pzrekonamy Alt i dostarczymy ją do was. Może być?
: 28 sierpnia 2012, 10:00
autor: Jaz
Czarnego zatkalo. Nie wie co powiedziec na takie ultimatum. A blagac ich nie ma sensu.
: 28 sierpnia 2012, 13:13
autor: Keth
Wątek techniczny
Nie wierzę, żeby się zgodzili nie zabierać Sary, ale może by im tak wcisnąć na zamianę Czarnego?
A tak serio, teraz pozostaje już tylko czekać, aż goście się wyniosą i zaraz będziemy dzwonić do Masha. Swoją drogą, nasze przytulne bezpieczne mieszkanko zostało definitywnie spalone! Czy znacie jakieś równie przytulne kontenery na śmieci w okolicy, nie zajęte jeszcze przez bezdomnych?
: 28 sierpnia 2012, 21:17
autor: 8art
Mieszkanie nad Joe's Dinner, 20/07/2020, 1910hrs
Rzeźnik nawet nie odwrócił się słysząc błagalną prośbę Wilsona, idąć w kierunku drzwi rzucił tylko:
- Nie liczę na to czy one się lubią czy nie, tylko czy wy lubicie tę waszą labadziarę. Potraktujcie jej gościnne przygarnięcie jako czynnik motywujący. W końcu dobrze wiecie co będzie jak nie zobaczę Alt. Dzięks za zajebistego prepaka. A tera nara.
Olbrzym wyszedł z mieszkania a za nim wciąż trzymając pewnie Minami wycofał się murzyn. Lewy wychodząc wyraźnie nie miał już tego rezonu jak w momencie w którym tu wparował z kumplami.
Gdy kroki przycichły na korytarzu, Wilson rzucił się do okna wychodzącego na ulicę. Boosterzy pakowali się z Sarą do starego, czarnego furgonu GMC, który odjechał zostawiając za sobą kłęby szarych spalin.
- Kurwa, lokum mamy spalone. Chyba trzeba będzie nam z Dzikusami dzielić jakieś kartony na Marinie. - Stwierdził głośno fixer, przerażony z jaką łatwością boosterzy znaleźli ich i wpadli na kwadrat.
- Chuj mnie dom teraz interere. Co z Sarah? Zajebię tych skurwieli. Po kolei ich pozarzynam, jak tylko ją który dotknie łapami! - Czarny był wstrząśnięty tym co się właśnie stało. Właściwie każdy był, przy czym technika dotknęło to najbardziej bezpośrednio i przeżywał całą sytuację bardziej emocjonalnie niż Paul i Hector.
Sprawy zaszły przed chwilą daleko, dużo dalej niż którykolwiek z nich się tego spodziewał. Przypadkiem wrąbali się w środek kabały o znacznie poważniejszych skutkach, niż tylko rozbita głowa Schwarza. Nocna strzelanina w zaułku kilkaset metrów od domu z pijackiej rozróby przemieniała się na oczach punków w istny horror i serię zdarzeń jakich spodziewać się można było w serialach, a nie w szarej prozie życia trzech chłopców z East Marina.
Garcia trzęsącymi się dłońmi wyciągnął smartfona, wybrał numer Thompsona i włączył tryb głośnomówiący. Mash odebrał telefon:
- Cześć Garcia, co tam?
Wątek techniczny
Goście się zmyli. Odjechali furgonem, który dostrzegł Paul. Nie wymienili Sary na Czarnego (choć jeśli byliby to Gilligansi to kto wie, ale wtedy los Czarnego byłby już przypieczętowany;) - ten gang to homoseksualiści, więc dupa technika byłaby w srogich opałach;)).
Pozwoliłem sobie dzwoniąc do Masha włączyć tryb głośnomówiący, aby każdy miał swobodę wypowiedzi. Mam nadzieję, że Keth mi to wybaczy.
: 28 sierpnia 2012, 21:43
autor: Araven
Cholera, kim jest ta cała Alt, że pieprzona Rzeźnia po nią przyszła. Musimy spróbować ją przekonać by do nich poszła, ale trzeba jej powiedzieć prawdę, może ten koleś, co jej pomógł wtedy zna jakichś zakapiorów z dawnych czasów i coś wykombinujemy. Trzeba do nich pojechać, potem pomyślimy o zmianie lokum.