Strona 12 z 70

: 15 listopada 2012, 20:08
autor: Araven
1289 EA, Rok Słońca 14 dzień miesiąca Jastrzębia (wiosna) wg kalendarza Aquilonii. Prowincja Oriskonie Westermarck, Pogranicze Aquilonii. Wioska Delamira.

Po naradzie pogadaliście co nieco i poszliście spać. Rano prace ruszyły, wzmacnianie palisady i budowa wież strazniczych. Przybył posłaniec Piktów z klanu Niedźwiedzia i oświadczył, że ich szaman został ranny na bagnach, szukał ziół stoczył walkę z młodym szamanem Wilków i ten go o dziwo pokonał. Szaman Niedźwiedzi spotka sie z wami najszybciej za 4 dni, jak wydobrzeje.

Rano kilku myśliwych z Daulosem ruszyło na łowy, koło południa wrócił jeden z nowych osadników Tarsus, poszarpany, z wiadomością, że wataha wilków rozszarpała jego kompana jak obaj podchodzili jelenia.
Czekam na ewentualne pytania do Pikta oraz myśliwego.

: 15 listopada 2012, 20:27
autor: Waylander
Myślę że pikta możemy się spytać o przebieg walk z Wilkami i o to czy słyszał coś o walkach pomiędzy Krukami a Sokołami, ewentualnie liguryjczykach.

Co do myśliwego że trzeba działać, iść i co najmniej odzyskać ciało zabitego(albo to co z niego zostało) może uda się nam znaleźć jakiś ślad.

P.S. przez co najmniej godzinę będę niedostępny

: 15 listopada 2012, 21:04
autor: Araven
Pikt z klanu Niedźwiedzia rzekł: to nie była walka wojowników, tylko młody szaman Wilków i nasz stoczyli walkę na umysły, nam szamani zakazali walczyć ze sobą. Na bagnach to było. Nic nie wiem o wojnie Sokołów z Krukami.
Czekam na wypowiedzi, pytania lub deklarki innych BG.

: 15 listopada 2012, 21:12
autor: Procjon
Widzieliśmy, jak szaman Sokołów uczynił coś jednemu z wojowników Kruków. On... zamienił biedaka ciałami z wężem. Był tam obecny też jakiś Liguryjczyk. Po rytuale, tfu, szaman Sokołów namalował na piersi Liguryjczyka białą czaszkę.

: 15 listopada 2012, 21:28
autor: Waylander
A zapomniałem, zakładam że pikt i ocalały myśliwy nie przybyli jednocześnie, dlatego proponuje poczęstować pikta jakąś strawą, tak w ramach nawiązywania dobrych stosunków. Jeśli miejscowi nie wpuścili go za bramę to wyjdę z poczęstunkiem przed bramę.

: 15 listopada 2012, 22:08
autor: Araven
Pikt przybył rano a myśliwy w południe około dwunastej co napisałem wyżej. Pikt słuchając Tranicosa rzekł o rytuale ja nic nie wiedzieć, a biała czaszka oznaczać wojna z białymi. Pikt podziękował za poczęstunek, do osady go nie wpuszczono, więc Druss do niego wyszedł. Co dalej?

: 15 listopada 2012, 22:58
autor: Dobro
Zorian spojrzał po wszystkich. Nagle zgarbił się i zaczął głośno i szybko wdychać nosem powietrze, wydając takie ciche "niuch niuch". Gdy zdziwieni ludzie popatrzyli na aquliończyka, ten wyprostował się, podniósł wskazujący palec prawej ręki do góry. Zaczekał jeszcze chwilę, i gdy w powietrzu zwisały pierwsze pytania, najemnik powiedział krótko:

- Magia.

Wyrazy zdziwienia zawisły na twarzach zgromadzonych. Weteran poprawił uprany ówcześniej tabard, wziął kilka głębokich łyków wina. Wzdychnął.

- Magia. Wszędzie. Od samego początku wyprawy potąd. Spójrzcie! Wszystko zaczęło się od dziwnych zjawisk wokół osady. Potem byliśmy świadkami paskudnego rytuału. Następnie znowu zostaliśmy zaatakowani przez klan Niedźwiedzia, otumaniony magią. Teraz wracał myśliwy - doświadczony myśliwi dali się zaskoczyć przez watahę wilków? I do tego jeszcze liguryjczycy. Nie wiem jakie to ma powiązanie. Wiem natomiast, że któryś z tutejszych szamanów źle życzy pozostałym, zwłaszcza aquilończykom. Jeżeli chcemy pozbyć się - tfu! - magii i złego licha z okolic, zajmijmy się najpierw szamanami. Nie wierze, by tutejsze klany najęły czarownika. - Zorian opadł na krzesło, wycieńczony drugim najdłuższym wywodem w życiu - może niezbyt składnym, bo najemnik inteligencją nie grzeszył, ale jednak. W gardle aż zaczęło go drapać. Ale sytuacja była wyjątkowa. Przez lata służby na stażnicach nigdy nie spotkał się z magią, zwłaszcza z tak ohydną i paskudną. Inni wojacy często opowiadali po nocach przerażające historie o stygijskich wiedźmach i czarnoksiężnikach. Człowiek wtedy nie spał całą noc, trzymając w jednej ręce miecz a w drugiej małą figurkę Mitry, modląc się jednoczesnie o odpędzenie złych uroków i koszmarów.

Teraz wizja stawania oko w oko z wymysłami pijackich opowieści stawała się coraz bardziej realna. I to Zorianowi bardzo się nie podobało.
Budził się w nim lęk, pierwotny strach przed nieznanym. Weteran uznał, że im szybciej rozwiąże zagadkę tego ponurego miejsca, tym szybciej się stąd wyniesie - a to już była bardzo pocieszająca myśl.
Zorian chce wypytać myśliwego, jak doszło do spotkania z watahą wilków. Dodatkowo, chce się zapytać pikta o stosunki między Sokołami a Krukami do innych plemion. I przede wszystkim, do jakiego klanu należały te ziemie, zanim przybyli tu aquilońscy osadnicy.

: 16 listopada 2012, 05:29
autor: koszal
Przez cały czas wieczornych rozmów Vanko pozostawał zadumany. Wątpliwości rodziły kolejne pytania. Tajemnice, mroczne sekrety, ponure zagadki piktyjskiej puszczy nie dawały mu spać, stąd za dnia, gdy tylko nadażyła się po temu okazja poprosił swych towarzyszy o chwilę rozmowy, mimo że każdy miał sporo zajęć.

Czarostwo cholerne- to pewne, że wszystko tu tym nasiąknięte jak łydki taniej ladacznicy łajnem!

Jednak, czy to robota piktyjskich szamanów- nawet i tego do końca nie wiemy Kto wie, może gubernator Lord Glyco ma wrogów, którzy tylko czekają aż władza jego osłabnie, by się o nią upomnieć? W końcu wziął do tej roboty ludzi nie ze swego otoczenia, a z zewnątrz.

Jedno co nam sprzyja, choć nie wiadomo jak długo, to że piktowie są podzieleni. Jeśli to sprawka któregoś z ich szamanów, zastanawiające dlaczegóż pozwala by wycinali się nawzajem?

Ktoś tu dąży do siania chaosu i mylić się mogę, ale podejrzewam Liguryjczyków. Wszak oni jedni z tego co nam wiadomo jak dotąd nie doznali szwanku podczas gdy wszyscy inni wokół rzucają się sobie do gardeł. I nie, żebym żałował piktów- mają swoje sprawy i jak chcą niech się tną między sobą, nawet im broni możemy użyczyć. Interesem naszym pozostaje bezpieczeństwo Delamiry, bo za to nam płacą.

Nawet i rytuał, który widzieliśmy.. plugawa to magia, lecz kto wie, co wyczyniają szamani pozostałych plemion?

Przeto należy nam poznać bliżej naszego wroga, miast gnić tu i czekać aż będzie nas za nos wodził..

to rzekłszy Vanko przywołał wszystkich gestem ręki, by pochylili się nieco ku sobie i głosem o wiele cichszym podjął:

..łatwo się przekonać zdołamy, czy owe zło wrogie jest Delamirze, czy też jedynie przypadkiem jej dotyka, gdy grę podejmiemy wedle własnych reguł. Pułapkę zgotujmy a baczmy, kto w nią wlezie, może czarownik, a może setka piktów. Nieważne. Dowiemy się kto jest celem złego knowania.
Pierwej miejsce dogodne na zasadzkę wynajdźmy, byle dalej od Delamiry.
Potem niechcący niby ploki rozpuśćmy po osadzie, że niby to daleki kuzyn Lordga Glyco na inspekcję zjeżdża w przebraniu i bez eskorty, bo tęgi wojownik z niego i wkrótce obejmie tu panowanie, a wielki wyrąb zarządzi.
Miejsce jego obozowania sami wybierzemy i to takie do którego jedna droga prowadzić może i po naszej stronie rzeki. Czarownik czy nie, jak widać po ostatnim starciu ograniczoną ma moc, dlatego Tecumseha pozostawimy nad rzeką, w pobliżu rzekomego obozowiska- niech sterczy tam dzień cały a nosa nie wychyla. Jedynie ma się przyjrzeć kto przed, lub za piktami przez rzekę idzie, jeśli i tym razem ich omami, a i czarownik sam pewnie z ciekawości dołączy. Tecumseh najlepiej rozeznany w tutejszej tfu! heraldyce rozpozna przynależność gada..
.

Jakby nie poszło wiele się dowiemy:
- czy w osadzie są szpiedzy, jeśli wyimaginowany kuzyn zostanie napadnięty,
- jeśli zostanie napadnięty to wiemy, że celem działań jest konflikt piktów z osadnikami,
- czarownik raczej sam nie nadejdzie, ale posłuży się wysłannikami, dowiemy się wówczas nad kim ma władzę.


P.S. Araven ciągnij moją postać w razie czego, gotów jestem przebrać się za tajemniczego przybysza- kuzyna, choć wiem czym to grozi. Około 12 stej jadę do Warszawki i raczej nie będę miał neta do niedzieli wieczorem.

: 16 listopada 2012, 09:00
autor: el
Nie jestem w formie ostatnio panowie, to chyba grypa czy inne świństwo, więc raczej nie będę za dużo czasu spędzał przed komputerem w ten weekend. Dbajcie o mojego zabójcę, będę śledził akcje na ile to możliwe.

: 16 listopada 2012, 09:39
autor: Waylander
Pomysł z zasadzką jest całkiem dobry, tyle że odpowiedzi nie muszą być aż tak oczywiste. na przykład ja też podejrzewam że w osadzie są szpiedzy, tyle że zasadzka niekoniecznie odkryje ich naturę skoro mamy do czynienia z czarownikiem(nie znam się na magi w Conanie więc jeśli plęcę bzdury to wybaczcie) to może mieć jakieś magiczne sługi np. duchy albo zwierzęta które dla niego szpiegują.
Jeśli wrogiem jest ktoś z otoczenia księcia to raczej połapie się w czym rzecz i może próbować podrzucić nam fałszywy ślad a co do tego nad kim ma władzę to trudno może być rozpoznać przynależność stada wilków, a po za tym może znowu otumanić piktów tym razem tylko kilku zamiast plemienia co pewnie wyjdzie mu lepiej niż z Niedźwiedziami.
Nie zrozumcie mnie źle nie sądzę że pomysł jest zły tylko nie koniecznie dostarczy nam wszystko czego chcemy na tacy, a i najpierw dowiedzmy się czy gubernator ma jakiegoś kuzyna ;).
Tak czy siak uważam że najpierw powinniśmy porozmawiać z szamanem Niedźwiedzi a w międzyczasie umocnić osadę. Żeby nie wyszło że w czasie przeprowadzania zasadzki coś zdmuchnie osadę z powierzchni ziemi.

Po za tym nadal chciałbym wyruszyć odnaleźć tego zabitego myśliwego aby odzyskać jego ciało, zabić wilki i jak się da uzyskać jakiś ślad, nie musimy iść wszyscy wręcz mogłoby to być niewskazane, zamiast tego proponowałbym ze dwie-trzy osoby z drużyny plus Tecumseh i ze trzech-czterech myśliwych z osady.

P.S. Przepraszam za wtopę z tym myśliwym i piktem, głupi jestem i zapomniałem :|.



: 16 listopada 2012, 11:07
autor: koszal
Waylander napisał(a):
najpierw dowiedzmy się czy gubernator ma jakiegoś kuzyna ;).
- właśnie po tym chciałem uznać, czy to ktoś z jego otoczenia, czy nie. Piktowie raczej nie wiedzą, ale "swój" wróg już tak.
Waylander napisał(a):
Tak czy siak uważam że najpierw powinniśmy porozmawiać z szamanem Niedźwiedzi a w międzyczasie umocnić osadę. Żeby nie wyszło że w czasie przeprowadzania zasadzki coś zdmuchnie osadę z powierzchni ziemi.
- zgadza się, ale to nie koliduje, bo jako datę przyjazdu można podać 5 dni później.
Waylander napisał(a):
Po za tym nadal chciałbym wyruszyć odnaleźć tego zabitego myśliwego aby odzyskać jego ciało, zabić wilki i jak się da uzyskać jakiś ślad, nie musimy iść wszyscy wręcz mogłoby to być niewskazane, zamiast tego proponowałbym ze dwie-trzy osoby z drużyny plus Tecumseh i ze trzech-czterech myśliwych z osady.
- zawsze coś więcej się dowiemy, choć pewnie nic nam to nie powie, trup nie zginął od magii.

Nie będę cisnąć na ten konkretnie pomysł, chodzi mi o odwrócenie uwagi carownika i przejęcie inicjatywy.

el też jak pisze niezbyt będzie zaglądał, ja nie mogę do niedzieli- może wobec tego Druss, Tranicos i Zorian poszliby z myśliwymi i Tecumsehem a my będziemy pomagać przy umocnieniach?

: 16 listopada 2012, 11:29
autor: Araven
Zorian spytałeś Pikta, ziemie na jakich jest Delamira do Kruków należały. Piktowie z róznych szczepów raz sa w przymierzu, raz walczą. A jak trwa nieformalne zawieszenie broni z aquilończykami, to szczepy walczą częściej ze sobą. Na terenie Kruków obozują liguryjczycy. Jeden z liguryjczyków zawarł braterstwo krwi z Sokołami, (Kruki i Sokoły toczyły niedawno walki), sami widzieliście Kilku wojowników obu stron martwych jak płyneliście po osadników do faktorii. Pikt z klanu Niedźwiedzia stwierdził, że biała czaszka może oznaczać wojnę z białymi. Pikt pożegnal sie z Wami i odszedł, nic więcej nie wie.
Druss, co do magii masz rację, w Conanie to kontrola duchów, zwierząt, wpływanie na umysły, są czary ale nie takie jak w fantasy, kuli ognia nie uświadczymy. Ocalały mysliwy rzekł, że podeszli jelenia a wilki w tym czasie zaatakowały ich, tylko trzy pobiegły zapostrzelonym jeleniem a kilkanaście zaatakowało ich dwóch, czyli Tarsusa i Vikerisa. Bo Daulos, myśliwy z wioski sie od nich oddzielił jakies pół godziny przed atakiem wilków. Myśliwi walczyli, ale wilków było zbyt wiele. Co zwyprawą po myśliwego Vikerisa?. Rozdzielanie drużyny to nie jest dobry pomysł bo w razie walki, oberwią Ci co poszli, a ci co zostali nie. A zostanie kilku z was w osadzie nic nie zmienia w jej sile obronnej. Balthus panuje nad naprawą palisady i budową wież.

Co do Lorda Glyco, nie ma on krewnych. Co czynicie?
El chory, Koszala nie będzie w weekend. Jak pozostali? Gramy w weekend?

: 16 listopada 2012, 12:09
autor: Waylander
Co do kontynuacji sesji przez weekend, to dostosuje się do reszty, ale mnie też najprawdopodobniej nie będzie jutro do wieczora bo jadę do klubu poprzesuwać trochę figurek ;).

- właśnie po tym chciałem uznać, czy to ktoś z jego otoczenia, czy nie. Piktowie raczej nie wiedzą, ale "swój" wróg już tak.


Zgoda tylko kwestią będzie dopatrzenie się tego że ktoś to przejrzał. Bo wróg na dworze może nadal spreparować atak piktów ;).

Co do poszukiwania myśliwego to też nie spodziewam się że znajdziemy nie wiadomo co, ale chce to zrobić także ze względu na morale osadników, pewnie niewiele to da ale przynajmniej będą mogli pochować zabitego.

Po za tym myślę że od teraz takie wyprawy łowieckie będą musiały odbywać się w większych grupach jeśli w ogóle nie zostaną zawieszone.
Po za tym coś mi ten miejscowy myśliwy śmierdzi, z tego co pamiętam z pierwszej wizyty to tylko on nie wyglądał na przybitego w wiosce. Chciałbym go zabrać na ta wyprawę żeby poobserwować dyskretnie.

Co do dzielenia drużyny to jednak bym kogoś zostawił, spokojnie nie mam zamiaru zrobienia zagrywki w stylu, postacie w wiosce zaatakowane, wielkolud z toporem dostaje nagle przebłysku geniuszu i postanawia zawrócić do osady:P.
ale nie będę się upierał przy podziale.

: 16 listopada 2012, 13:44
autor: Araven
W wiosce zostanie Vanko, jako ranny w głowę, reszta rusza po ciało myśliwego? Ilu dodatkowych myśliwych chcecie zabrać? Tarsus i Vikerius to ludzie Balthusa, więc nowi osadnicy już nazajutrz po przybyciu stracili jednego ze swoich. To ju 4 zabotych (trzech zginęło w walce z klanem Niedźwiedzia). Opuścili Thandarę by uciec od ciągłych walk z Piktami, a tu wioska okazuje sie jak na razie niemiłym miejscem i nieprzyjaznym.

Daulosa, czyli myśliwego z wioski nadal nie ma, ale to normalne zwykle polowanie trwa i ponad 10 godzin, bo trzeba daleko poza wioske sie udac by coś ubić. To jaki jest skład ekipy ratunkowej? Vanko zostaje, reszta idzie? plus ilu myśliwych?
MECHANIKA: Po namyśle stwierdziłem, że mechanicznie w inicjatywie będzie jednak dorzut k10, do waszej inicjatywy bazowej. I w każdej rundzie macie trzy akcje bojowe, jeden atak i dwie defensywne - Parowanie, tarcza, albo unik. Uzycie dwa razy parowania w jednej rundzie to kara -20% do drugiego, czyli lepeij mieć minumum dwie akcje defensywne na maksa. Bo jak uzywacie np. parowania i uniku w jednej rundzie to kar nie ma. Spoko u Was macie minum dwie defensywne. Jedynie Tranicos i Belvas musza deklarowac czy atakuja dwoma brońmi co traktuje jako jeden atak, czy tylko jedną bronią ale z dużo wiekszą szansą na TR. Czyli w rundzie robicie jeden atak i dwie defensywne akcje. Lub tylko trzy defensywne. Decyzja BG.

: 16 listopada 2012, 14:23
autor: Waylander
Wziąłbym ze czterech ludzi(samych ochotników jeśli będzie to możliwe jeśli zgłosi się mniej to będzie trzeba obyć się z mniejszą pomocą) w tym ocalałego chyba że jest poważnie ranny. Tak jak mówiłem zabrałbym też Tecumseha.

Nowy system walki fajny, mam tylko takie pytanie jest jakaś możliwość zrezygnowania z jednej(albo i ze dwóch) akcji defensywnej na rzecz większej liczby/lepszego ataku?

Info od Aravena: MECHANIKA - Ok rezygnacja z defensywnej akcji + 20% do trafienia za jedna akcję. Pamiętajcie 1/5 Tr to sukces specjalny a 1/20 krytyczny. Jak mam walkę 120% to na 24% i mniej mam specjalny sukces tu mamy połowe wyparowań wroga i + k6 obrazeń, lub 06% i mniej na k100 na krytyka, tu wyparowania celu sie nie liczą, jakby nie miał zbroji tez mamy + k6 do ran i wynik na kości broni jest maksymalny. Czyli jak ktos trafi krytycznie mieczem krótkim zadaje normalnie K6 + 1 + bonus z siły, to po krytyku zada 6 + 1 + bonus z siły + dodatkowe k6 i wrogowi nie liczy się pancerz. Jak Ktos np. dostaje cios specjalny a unik wykona tylko normalnie, to otrzymuje cios normalny, bo Specjalne trafienie 1/5 i mniej minu zwykły unik = zwykłe trafienie. By uniknąc ciosu specjalnego, unik lub parowanie tez musi byc specjalne czyli na 1/5 uniku albo lepiej.

Czyli deklarujecie czy rezygnujecie z akcji defensywnych, a za każda macie +20% trafienia, ale nie możecie sie bronić z akcji jaką oddacie. Trzeba na początku rundy deklarowac i działa to całą rundę. Pasuje? Wrogowie tez beda mieli opcję rezygnacji z defensywy i bonusu do ataku. równowaga musi być.