: 10 marca 2014, 19:26
27/ 11/ 2020, 7: 15 czasu wschodnioazjatyckiego, lotnisko, sauna
Westchnienie błogiej, wręcz ekstatycznej przyjemności ogarnęło Borysa, gdy wraz z Motłochem w pełni roznegliżowani wkroczyli do buchającego kłębami pary dość przestronnego pomieszczenia sauny. Przestrzeń dziesięciu metrów kwadratowych leniwie oświetloną żółtawą poświatą spowijały kłęby pachnącego jodłą i jałowcem dymu.
Motłoch przetarł oczy z niedowierzaniem- zgodnie z informacją miał na nich oczekiwać wewnątrz delektujący się przyjemnościami sauny kapitan Borejko.
... mmhm... -westchnęła nie otwierając oczu, niczym kot przeciągając się i naprężając kuszące kształty
.. rozgośćcie się... ... dajcie mi pięć minutek... to pogadamy o tym waszym...
-kapitan niespiesznie otworzyła oczy mierząc spojrzeniem rozmiary obu panów -
..ohh.. -cichutko pisknęła, niczym rozczarowana nie dość obfitym posiłkiem mysz.
skromnym interesie..
-zakończyła z uśmiechem, zalotnie trzepocząc rzęsami.
Kapitan Borejko:

Kurwa mać... -wysapał wielki ochroniarz Jelcynowa usiłując zapanować nad niekontrolowaną reakcją ciała..
[center]***[/center]
Kilkadziesiąt metrów dalej, w budynku administracyjnym Tania z nadnaturalną prędkością biła kolejne rekordy na starożytnej "konsoli". Zebrał się wokół niej już niemały tłumek soldatów, którzy zakładali się o pobicie rekordu niedoścignionego jak dotąd mistrza Wasyla.
Na czym to Tania zapierdala..

Westchnienie błogiej, wręcz ekstatycznej przyjemności ogarnęło Borysa, gdy wraz z Motłochem w pełni roznegliżowani wkroczyli do buchającego kłębami pary dość przestronnego pomieszczenia sauny. Przestrzeń dziesięciu metrów kwadratowych leniwie oświetloną żółtawą poświatą spowijały kłęby pachnącego jodłą i jałowcem dymu.
Motłoch przetarł oczy z niedowierzaniem- zgodnie z informacją miał na nich oczekiwać wewnątrz delektujący się przyjemnościami sauny kapitan Borejko.
... mmhm... -westchnęła nie otwierając oczu, niczym kot przeciągając się i naprężając kuszące kształty
.. rozgośćcie się... ... dajcie mi pięć minutek... to pogadamy o tym waszym...
-kapitan niespiesznie otworzyła oczy mierząc spojrzeniem rozmiary obu panów -
..ohh.. -cichutko pisknęła, niczym rozczarowana nie dość obfitym posiłkiem mysz.
skromnym interesie..
-zakończyła z uśmiechem, zalotnie trzepocząc rzęsami.
Kapitan Borejko:

Kurwa mać... -wysapał wielki ochroniarz Jelcynowa usiłując zapanować nad niekontrolowaną reakcją ciała..
[center]***[/center]
Kilkadziesiąt metrów dalej, w budynku administracyjnym Tania z nadnaturalną prędkością biła kolejne rekordy na starożytnej "konsoli". Zebrał się wokół niej już niemały tłumek soldatów, którzy zakładali się o pobicie rekordu niedoścignionego jak dotąd mistrza Wasyla.
Na czym to Tania zapierdala..

