: 02 września 2014, 20:17
Ja chciałbym kupić świat, mechanikę już mam. Jak będzie to w 1 tomie to też kupię aczkolwiek mechanikę zignoruję na pewno.
Forum poświęcone nie tylko Kryształom Czasu RPG
https://krysztalyczasu.pl/forum/
Wiesz co? To motto dowodzi, że masz fragmentaryczną tylko wiedzę na temat tego, ile fani napisali materiałów, zaś Autor zaszczycił to wszystko jedynie zdawkowymi komentarzami. Od początku, gdy tylko udało się nawiązać w miarę stały kontakt z Arturem, oferowaliśmy mu naszą pomoc, wiedzę i doświadczenie w celu dopracowania podręcznika i wymazania z kontinuum tego potworka spłodzonego gremialnie przez MAGa. Ale nie, okazało się, że Autor nam nie ufa i boi się, że wypaplamy wszystko wszem i wobec, skutkiem czego ponownie skarbiec okaże się pusty.Suriel napisał(a):
Na ochłonięcie zostawiam z pozytywnym mottem:
Nie pytaj co dobrego Autor może napisać dla Ciebie, ale napisz co dobrego możesz dla Kryształów.
Pomyślałem, że może jako właśnie taki człowiek, wypowiem swój pogląd, bo - nie będę owijał w bawełnę - absolutnie nie kwalifikuję się do tej grupy, co w sposób sugerowany przez Suriela postrzegają fanów Kryształów Czasu. Dodam od razu, że nie wypowiadam się w imieniu jakiejkolwiek społeczności (mimo "mnogiej" ksywki), ani z niczyjego ramienia. Wypowiadam się jako prywatna osoba, która patrzy sobie z boku na całe to kryształowe zamieszanie - i trochę zachodzi w głowę, trochę się śmieje, a trochę płacze. O tym jednak za chwilę.Suriel napisał(a): Ludzie patrzący z boku na to forum zaczynają zwracać uwagę fanom jak wyglądają z boku naprawdę.
Przyznaję, parę razy było mi do śmiechu. Było mi do śmiechu, gdy czytałem fragmenty powieści. Są mierne, miejscami tak kiepskie, że autentycznie śmieszne (choć i pouczające, bo jak widać pewne sekrety kobiecej anatomii były mi dotychczas zupełnie nieznane). Śmiech jednak zamiera, gdy pomyśli się o czymś innym. O tym, jaki potencjał marnuje się przy okazji próby przepchnięcia słabej powieści w czymś pomiędzy transakcją wiązaną, a porwaniem dla okupu.Suriel napisał(a):Największe ciosy autor zbiera od Was, i nie chodzi tu o ilość tekstu jaki w ogromnych ilościach się leją na autora, ludzie patrzą na fanów jak napier... autora i zieją ze śmiechu, aż brzuchy bolą.
Surielu, myślę, że nie doceniasz młodych fantastów - i pewnie dlatego (być może nieświadomie) dość konkretnie ich tym stwierdzeniem obrażasz. Naprawdę uważasz, że ludzi lepiej przyciągnąć byle czym, bo są tak ciemni, że i tak kupią? Mam nadzieję, że nie - choć czasem wydaje się, że taki pogląd prezentuje Artur Szyndler, zaklinając rzeczywistość hasłami o tym, jak to odbiór jego literatury zmienia się, gdy człowiek przeczyta całość.Suriel napisał(a): Ale najpierw trzeba ich czymś wciągnąć, a nie jest to grupa szczególnie wybredna. A że ktoś nie pisze jak Martin, Sakowski albo Grzędowicz, trudno sam spróbój czy potrafisz napisać jak mistrzowie. Pisze się też często, no tak ale wymagam minimum stylu itd. itp, sam spróbój, napisz coś na polak potrafi, zobaczymy co inni powiedzą i czy zbierze to 6 tysięcy zł
Nie. Przepraszam, ale nie. Absolutnie nie.Suriel napisał(a): Mówię to tutaj, bo brudy w rodzinie pierze się w domu a nie publicznie, na polak potrafi.
Stoję na pozycji, że nielubienie czegoś, co lubi ktoś inny nie powinno go urażać. Wiem, że niektórym ten pomysł wyda się nieco egzotyczny, ale ja sam mam takie właśnie podejście do tego, czego jestem wielkim fanem. Mówiąc konkretniej: nie uważam osoby, która głosi nieporadność mechaniki drugiej edycji Warhammera czy sztampowość jego świata za kogoś, kto chce mnie obrazić. Mogę go najwyżej uznać za niewiernego, który nie ujrzał jeszcze światła wiekuistego geniuszu mego ukochanego systemuSuriel napisał(a):Posłużyłem się tymi trzema autorami bo uchodzą za mistrzów, powinienem się posłużyć kilkoma innymi, bytujących w owej wskazanej przez ciebie przestrzeni. Prawda jest jednak taka, iż w tej przestrzeni są książki, które tutaj zapewne mają swoich fanów, a dla mnie mogłyby posłużyć do palenia w kominku.
A ja akurat uważam, że fani doszli do panicznego walenia w czerwony przycisk, bo okazało się, że przycisk to tylko atrapa. Oczywiście, jest nadzieja, że może jednak zadziała, że może po prostu ktoś go zapomniał podłączyć, a jak się już zorientuje, to złapie się za głowę i projekt zatrzyma - i dlatego wciąż przycisk wciskają.Suriel napisał(a):Fani mają taki czerwony przycisk o którym istnieniu Autor być może nie zdaje lub nie chce zdawać sobie sprawy. A po naciśnięciu którego cały projekt się wywala. Ale wkurza i frustruje mnie fakt, iż korzysta się z tego teraz bez opamiętania.
A powinna pozostać permanentna niechęć do źle zaplanowanych i nieprawidłowo przeprowadzonych akcji na Polak Potrafi. Złość na fanów, którzy jasno, otwartym tekstem deklarują zarówno chęć pomocy (mając przy tym całą niniejszą stronę pełną stworzonych przez siebie materiałów na dowód tego, że tej pomocy udzielić potrafią), jak i zakupu konkretnego produktu to w tej konkretnej sytuacji ostatnia nadzieja Kryształów Czasu. Powinna raczej stanowić przestrogę przed taką "garażową" perspektywą. Kto przestrogę zignoruje, ten może mieć pretensje tylko do siebie.Suriel napisał(a):Jak się dostaje strzał w potylice na samym początku, to zostaje garaż pełen książek, permanentna niechęć do wydawania i fanów.
Napisałem wyżej: fani jeszcze walczą. Walczą desperacko, więc czasem chwytają za jakąkolwiek, choćby i najbardziej paskudną broń. Mnie też nie podoba się wywlekanie jakichś niesprawdzonych historii sprzed trzydziestu lat, ale już z tym nasyłaniem ludzi przez Autora... no, tu akurat chyba jestem w stanie zgodzić się z tymi, co takie działanie podejrzewają.Suriel napisał(a):A już wyciąganie jakichś historii o rzekomym współautorze który zginął w jakimś wypadku, o nasyłaniu przez autora jakichś ludzi którzy celowo mają wprowadzić ferment, czepianie się czyichś tam żon... dla mnie to niskie, i ja za tym nie nadążam. To są brudy rodzinne.
Przepraszam, ale nie znajduję innych wytłumaczeń dla przeświadczenia, iż wciągnięcie do pracy nad systemem fabularnym kilku fanów czy korzystanie ze Skype'a skończy się kradzieżą własności intelektualnej. Nie rozumiem, jak tak fatalny tekst można by reklamować (usuniętymi już) opiniami "krakowskich krytyków" i tekstami o "śmianiu się i klaskaniu" w czasie czytania... no, dobra, to ostatnie akurat mogę zrozumieć.Suriel napisał(a):Dlatego też bardzo proszę, nie sugerujmy że Szyndler chce okraść albo że jego umysł jest oderwany od rzeczywistości, bo to już poniżej owej merytoryki, której jakość jest tak mocno podkreślana. Tym bardziej że sam piszesz najpierw o paranoicznych lękach, że ktoś coś ukradnie.
I ja dziękuję za dalszą dyskusję - jak widać, nie wzbraniam się przed jej kontynuowaniem.Suriel napisał(a):Nie mniej jednak dzięki za konkretny post.
Pod tym moge sie tylko podpisac (ale nie w celu przywlaszczenia cudzej wlasnosci intelektualnej ;P )A ja akurat uważam, że fani doszli do panicznego walenia w czerwony przycisk, bo okazało się, że przycisk to tylko atrapa. Oczywiście, jest nadzieja, że może jednak zadziała, że może po prostu ktoś go zapomniał podłączyć, a jak się już zorientuje, to złapie się za głowę i projekt zatrzyma - i dlatego wciąż przycisk wciskają.
Eskalacja argumentów w ogóle mnie nie dziwi. Autor selekcjonuje kwestie do których się odnosi - i to selekcjonuje je nie w sposób, który odcina ewidentne próby trollingu, ale tak, by nie odpowiadać na trudne i celne pytania. W takich warunkach dyskutanci sięgają po bardziej drastyczne środki. I bardzo dobrze, bo to oznacza, że w fanach jest jeszcze wola walki. Kiedy zrobi się zupełnie cicho, będzie można odegrać marsz żałobny nad Kryształami Czasu, bo ta cisza będzie oznaczać, że ich los nikogo rozsądnego już nie obchodzi.
A tutaj nie do konca. Przynajmniej czesc dyskutujacych (choc na tym forum rzadziej, niz gdzie indziej) zdaje sie czerpac przyjemnosc z kopania lezacego. Raz po raz. We wrazliwe miejsca. Byle tylko zabolalo.Napisałem wyżej: fani jeszcze walczą. Walczą desperacko, więc czasem chwytają za jakąkolwiek, choćby i najbardziej paskudną broń. Mnie też nie podoba się wywlekanie jakichś niesprawdzonych historii sprzed trzydziestu lat, ale już z tym nasyłaniem ludzi przez Autora... no, tu akurat chyba jestem w stanie zgodzić się z tymi, co takie działanie podejrzewają.
Pod tym ja się podpisuję obiema rękami. Gdyby głupota pozwalała latać łatwo zauważylibyśmy tych, którzy chcą zwyczajnie dokopać. Nie ma to ani chęci pomocy, ani zastanowienia, jedynie walenie leżącego na odlew. Przykre to, ale tak właśnie aktualnie wygląda sieć i sprawa KC. To już jest pastwienie, a niestety niektórzy z naszych użytkowników skutecznie podsycają ten stan rzeczy. Mimo tego u nas jest troszkę lepiej i zachowajmy to w ten sposób.A tutaj nie do konca. Przynajmniej czesc dyskutujacych (choc na tym forum rzadziej, niz gdzie indziej) zdaje sie czerpac przyjemnosc z kopania lezacego. Raz po raz. We wrazliwe miejsca. Byle tylko zabolalo.
A to juz jest niskie, bo od dyskusji nad produktem i kierunkiem dzialania, przechodzi sie plynnie do bezmyslengo krytykanctwa i wycieczek osobistych.