Strona 111 z 126

: 01 maja 2013, 20:42
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Przytulony do chłodnych szorstkich kamieni muru khajiit podniósł głowę w górę, otaksował bacznym spojrzeniem wysoki wał. Przy odrobinie wysiłku mógł dostać się na szczyt blanków za pomocą własnych mięśni i pazurów, ale w górze znajdowali się uzbrojeni strażnicy, którzy najpewniej nie odnieśliby się do futrzastego intruza przyjaźnie. Kotołak zdążył już zauważyć, że miejscowi bywali nadmiernie podejrzliwi, a nadto cechował ich impulsywny charakter, co w połączeniu z ich upodobaniem do broni tworzyło nieco niebezpieczną mieszankę.

Okuta żelazem wielka brama okazała się zamknięta na cztery spusty i miało tak pozostać aż do nadejścia brzasku. Barr'teh nie zamierzał na ten moment czekać, a chociaż mógł liczyć na ciepłe derki w obozowisku khajiitów, wolał dołączyć czym prędzej do swych podejmowanych gościną w dworze towarzyszy.

Zastrzygł uszami, po czym przyjrzał się ponownie strzelistemu murowi zakończonemu drewnianymi parapetami przechodzącymi tu i ówdzie w wartownicze pomosty. Bijąca od zatkniętych na blankach łuczyw poświata tworzyła migotliwe plamy światła, a stłumione męskie głosy zdradzały obecność co najmniej kilku czujnych strażników.
Jak kotołak chciałby się dostać do środka grodu? Na przełaj przez mur czy waląc do upadłego w bramę?

: 01 maja 2013, 20:54
autor: 8art
Barr'teh rozważał obie mozliwości dostania się za mury Białej Grani, ale w kociej głwie coraz bardziej przeważała opcja wdrapania się na mur i przechytrzenia strażników, nawet jesli groziło to różnymi, zapewne niemiłymi konsekwencjami. Miał zbyt wiele dumy aby sterczeć pod bramą i skomleć jak byle pies.

Zaczął szukać dobrego miejsca aby się przedostać na drugą stronę. Strzygł uszami, nasłuchując rozmów strażników, rozglądając się za bardziej zaciemnionym miejscem.
Gdy juz znajdę miejsce, gdzie ryzyko przejścia jest najmniejsze to spróbuję się ze strażnikami:)

A jesli nie ma mozliwościa w miarę bezpiecznego przejścia to idę pod bramę i nie pozostaje mi nic innego jak tylko zrobić taką minę przed strażnikami:
Obrazek

: 01 maja 2013, 21:06
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Irileth wysłuchała Sivariaela z powagą, potem okręciła się na stołku wbijając spojrzenie w bretońskiego obieżyświata.

- Skoro już wszystko między nami powiedziane, pora przejść do rzeczy - oznajmiła dunmerka, zaskakując wszystkich raptowną zmianą tematu - Co ci chodziło po głowie, kiedyś wspomniał o zapasie zbroi i dworskiej służbie?

Neviers uśmiechnął się kącikami ust, wyprostował na swym miejscu z trudem skrywając zadowolenie.

- Poddani muszą widzieć, że grodu wciąż strzeże mocna załoga - powiedział Breton - Ustawienie na blankach przebranych kukieł w niczym nie pomoże, bo tutejsi przecie nie głupcy, w mig pojmą fortel. Nam trza żywych przebierańców. Widać, że wasi poddani jarla szanują i przysięgi wobec niego nie złamią. Weźcie zatem kuchtów, stajennych czy pokojowców i obleczcie ich w zbroje hersirów. Orężem dobrze nie władają, ale...

- ...ale wcale nie tego będziemy od nich oczekiwać - dokończyła zdanie elfka, samej pozwalając sobie na cień uśmiechu - By zaś nikt ich nie rozpoznał, będą pełnili wartę na blankach w Smoczej Przystani. Z dala nikt ich nie odróżni od zaprzysiężonych drużynników. Na mury w grodzie wystawi się prawdziwych hersirów. Zaiste, doskonały to koncept, Bretonie.

Neviers skwitował pochwałę Irileth skinięciem głowy, odchylił się wygodnie na stołku.

- Thargol, zajmij się tym jak najszybciej. Jeśli będzie trzeba, wywlecz służbę z łóżek. O świcie wszyscy prócz pokojowców jarla muszą być w zbrojach.

- Tak jest, pani - odparł rosły Nord podnosząc się ze swego miejsca i zmierzając w stronę drzwi.
Kłopot z osłabienie garnizonu częściowo rozwiązany...

: 02 maja 2013, 09:53
autor: Araven
Jak już wssyzsstko usstalone, to kiedy osstatecznie russamy. Ja mogę choćby i zaraz.

: 04 maja 2013, 09:47
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Wysunąwszy swe pazury Barr'teh wspiął się z niebywałą zwinnością w górę omszałego muru, tworząc poruszającą się plamę czerni na ciemnej ścianie wału. Gdzie człowiek musiałby solidnie się wysilić w nocnych ciemnościach, tam bystre ślepia khajiita bez trudu wynajdywały niewielkie szczeliny i występy na kamiennych blokach umożliwiające szybkie pięcie się w górę.

Dotarłszy do blanków kocur znieruchomiał na chwilę, strzygąc uszami i wodząc spojrzeniem po przeciwnej stronie parapetu. Jego oczom ukazała się Biała Grań, częściowo pogrążona w śnie, częściowo gorzejąca blaskiem kaganków, palenisk i łuczyw. Na murach i ulicach górskiego miasta krążyli uzbrojeni ludzie w barwach drużynników jarla oraz różnie porządnie wyekwipowani miejscowi górale, trzymający zgodnie straż na wypadek nagłego powrotu czarnego smoka.

Pilnujący muru strażnicy znajdowali się dość daleko od parapetu Barr'teha, by khajiit odważył się w końcu pokonać szczyt wału. Przeskoczywszy nad parapetem kocur opadł na cztery kończyny, przywarł brzuchem do chłodnego podestu wypatrując najlepszej drogi z murów ku uliczkom Grani.

Jego uwagę zaprzątnęła niemal natychmiast grupka zbrojnych nadciągających od strony ryneczku, wiedziona przez hersirów ściskających w rękach łuki. Stojący w progach sąsiadujących z murem domostw mieszkańcy pozdrawiali drużynników z pełną niepokoju radością, pokazując z ożywieniem na okolice bramy i wymachując trwożnie rękami. Barr'teh nie miał pojęcia, co wzbudziło tak nerwowe reakcje ludzi, zwyczajowo śpiących o tak późnej porze dnia, sam poczuł się jednak z miejsca zaniepokojony i jął wyglądać ponad parapetem na podgrodzie, które ledwie chwilę wcześniej opuścił.

Najwyraźniej w ciemnościach nocy czaiło się coś, co bardzo wystraszyło miejscowych górali, a kocur zamierzał odkryć, co to było!
Khajiit już jest na szczycie muru, na dodatek po właściwej jego stronie...

: 05 maja 2013, 15:04
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Irileth przyjrzała się uważnie rozłożonej na stole mapie, marszcząc wysokie czoło i rozważając coś w myślach. Żaden z uczestniczących w naradzie mężczyzn nie przeszkadzał jej w jakikolwiek sposób, próbując jednocześnie wyobrazić sobie dyskretny zamęt, który właśnie powoływał do życia kroczący przez dwór Thargol.

- Zaczniemy zejście krótko po północy - zdecydowała w końcu zaufana strażniczka jarla - Na północnej ścianie Przystani, tam o tej porze nikt nas nie zoczy. Potem szybkim marszem odejdziemy na milę od grodu i rozbijemy obozowisko, bez ognia i hałasowania. Dobrze byłoby jeszcze przed brzaskiem uderzyć na rozbójników, póki większość z nich będzie spała.

- Pani Irileth - odezwał się Neviers - Skoro dołączyliśmy do tak zacnego grona starszych hersirów, biorę to za znak pewnego zaufania do naszych osób. Czy zatem wolno nam zapytać, z kim mamy skrzyżować miecze?

Dunmerka skinęła z aprobatą głową, spojrzała wymownie na Ullafa. Brodaty drużynnik o krzywym nosie stuknął palcem w mapę, skupiając na sobie uwagę cudzoziemców.

- Mamy swoich szpiegów wśród farmerów i kupców, tedy wiadomo nam co nieco o tutejszych bandach. Ta, którą żeście wybili w Czarnygłazie, przewodzona przez Arnulfa, łupiła handlarzy zmierzających do Grani od strony Helgen i Rzecznej Puszczy. Inna czai się podobno w starej strażnicy nad Białą Rzeką, przy trakcie wiodącym do Sioła Ivara. To dobre cztery mile od grodu w kierunku wschodu, a sama strażnica będzie twardym orzechem do rozłupania. Dostać się do niej można jeno przez wykute w górze tunele, tych zaś łacno bronić. Tunele wychodzą wysoko w zboczu na skalną półką, skąd rozbójnicy wypatrują karawan jadących od strony Grani czy wodospadów przy trakcie na Helgen.

- Jak liczna to banda? - zapytał rzeczowym tonem Breton, pochylając się nad mapą.

- Nie sposób orzec jasno - wzruszył ramionami Ullaf - Ostatnio stracili kilku swoich jak nasi konni dopadli ich po napadzie na kupców, ale ciągle jeszcze będzie ich ponad tuzin.

- Niechby były i dwa - zgodził się Neviers - To wciąż jeszcze jedna trzecia naszej wyprawy.

- Jak Ullaf słusznie zauważył, będzie im się łatwo bronić, a zapędzone do dziury szczury potrafią okazać niebywałą dzikość - zauważyła Irileth - Co więcej, nie uderzymy na nich całymi siłami. Mam zamiar jeszcze przed blaskiem podzielić nasze siły na dwie grupy. Jedna weźmie się za strażnicę nad Białą Rzeką, druga za Fort Szarej Przystani.

- Fort Szarej Przystani stoi po przeciwnej stronie jarlowych włości - wyjaśnił Ullaf, który natychmiast podchwycił pytające spojrzenie Bretona - To wojskowa warownia z zamierzchłych czasów, porzucona przez dziada jarla Balgruufa i niszczejąca od tego czasu. Wzniesiono ją przy trakcie do Sioła Rorika, przez co siedzące tam kurwie syny często napastują karawany jadące na północny zachód. Trzymają się za grubymi murami, ponoć nawet naprawili tu i ówdzie blanki. Z nimi będzie przeprawa jeszcze gorsza niż z tymi nad Białą Rzeką.

- Ale jeśli ich zgnieciemy, zapewnimy bezpieczeństwo szlakowi biegnącemu wzdłuż Omszałych Wzgórz - oznajmiła Irileth - Fort Szarej Przystani to istna zadra w naszym oku, mus ją szybko wyrwać.

- Nie są to wszystkie nasze zmartwienia, bo na północnych obrzeżach wyżyny kręcą się inni jeszcze rozbójnicy, jeśli jednak zaczniemy rozprawę od tych band, damy reszcie wyraźne przesłanie: czasy wyrozumiałości jarla już minęły - dodał Ullaf.

- Jedno mnie ciekawi - powiedział powoli Breton - Dlaczego w ogóle jarl pozwolił na to, by zwykli bandyci zajęli ten fort? Dlaczego nie stała tam żadna hersirska załoga? Nie próbowaliście też wygnać ich zawczasu, nim się umocnili?

Irileth i Ullaf wymienili między sobą znaczące spojrzenia, ale głos zabrał Skarsi.

- Jarl miał ku temu własne powody - sarknął niechętnym tonem drużynnik - A jego mądrości nie nam dociekać, myśmy są od robienia mieczami, nie głowami.
Macie jeszcze jakieś pytania dotyczące zbliżającej się wielkimi krokami ruchawki?

: 05 maja 2013, 15:30
autor: Araven
A nass do której grupy przydzielicie Pani Irileth? Tej co strażnicę nad Białą Rzeką oczyści, czy tej co zabierze się za Fort Szarej Przystani ????.

: 05 maja 2013, 15:38
autor: Procjon
- Skoro Helgen nie ma już znaczenia, chyba Fort Szarej Przystani będzie ważniejszym celem. Niniejszym proszę panią Irileth o przydzielenie mnie do grupy atakującej fort.
Czy oni czegoś nie ukrywają?

: 05 maja 2013, 20:49
autor: mordimer00
Llorvas wyszedł na zewnątrz dotarł z hersirami prawie pod bramę:
-Poczekajcie chwilę bo jeszcze mi się kicie zjeży a będzie to niepotrzebne, ja go zawołam i sam przyjdzie tylko dajcie rozkaz aby nie strzelali do kotołaka!
Llorvas krzyknął:
-Barr'teh koteczku bywaj tu szybko! Rusz ten swój owłosiony zad i ruszaj!!!
Całe szczęście, że mnie nie ma na tej naradzie bo bym chyba nie wytrzymał! 50 chłopa przeciw 12 bandytom to jakaś kpina chyba jest, ja od razy bym zaproponował abyśmy Naszą ekipą tymi 12 się zajęli, ale na całe szczęście nie my tu dowodzimy.

: 06 maja 2013, 12:31
autor: 8art
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas stał i nawoływał kotołaka w ciemności nocy. Nic poza skąpym echem i parą zamkniętych z głośnym szczękiem okiennic nie odpowiedziało elfowi. Nieco przynudzeni hersirowie oparli się na włóczniach zaczynając szeptać coś pomiędzy sobą i spluwając co jakis czas. Nie mogło sie tu stać nic niespodziewanego. Znali każdy kąt Białej Grani i wiedzieli, że dostanie się w obręb murów miasta było w zasadzie niemozliwe. Niemniej jednak pozwolili Llorvasowi poszukać kotołaka. Zawsze była to miła odmiana od zupełnie beznadziejnego stania na murach i wpatrywania się przemykające po nieboskłonie ciemne chmury, raz po raz zasłaniające lub odsłaniające gwiezdne konstelacje.

-Barr'teh koteczku bywaj tu szybko! Rusz ten swój owłosiony... - Llorvas przerwał dotknięty w kark dziwnym, ciepłym podmuchem powietrza. Odwrócił się gwałtownie, odruchowo sięgając po broń.

- Długouszak drze się jak samica w rui... - Wyrosły jak spod ziemi khajit zachichotał. Serce Llorvasa niemal wyskoczyło z piersi elfa, ale nie dał poznać po sobie zbyt wiele. Jedynie lekkie dygnięcie ciała zdradziło, że elf się przestraszył. Mimo, że znał już Barr'teha od lat, wciąż nie mógł się przyzwyczaić do co najmniej niespodziewanych, tak pojawień jak i zniknięć futrzaka.

Reakcja hersirów była jednak zupełnie odmienna. Wszyscy bez wyjątku zaczęli wrzeszczeć dla dodania sobie animuszu. Choć wystraszyli się nie na żarty, to nie uciekli labirynt chałup i przybudówek, jak zapewne zrobiliby prości chłopi, tylko przyskoczyli do Khajita z opuszczonymi włóczniami.

Kotołak syknął i odskoczył do tyłu lądując niczym zwierze na czterech łapach:

- Barr'teh nie ma złych zamiarów. - Przemówił powoli wymawiając sylaby, jakby sprawiało mu to trudność: - Jakby miał, to człowieki już dusiłyby się własną juchą.
Narodziny legendy?;) Jeszcze parę takich wejść i kotołak naprawdę stanie się legendą w Białej Grani:)

: 06 maja 2013, 17:29
autor: mordimer00
-Kicia nie rób tak więcej, bo widzisz jacy nerwowi ludzie tu mieszkają, jeszcze przez nieuwagę ktoś ci strzałę w ten owłosiony zad wpakuje i się wtedy narobi. Chodź trza Nam się spieszyć na naradę.

: 08 maja 2013, 21:27
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Irileth spojrzała na argonianina, potem przeniosła wzrok na Sivariaela potrząsając leciutko głową w wyrazie zaprzeczenia.

- Co do waszego udziału, o niczym jeszcze nie zadecydowałam - oznajmiła dunmerka - Macie w sobie spory potencjał, toteż najpewniej zatrzymam was przy sobie. Jutro o brzasku postanowię, co dalej, wpierw trza nam bez hałasu opuścić warownię.

- Służba u twego boku bez wątpienia wielkim jest zaszczytem, pani Irileth - odparł uprzejmie Neviers, z miejsca ściągając na siebie niechętne spojrzenia pozostałych najmitów - Podporządkujemy się rozkazom.

- Nie będę ukrywała, że tego właśnie oczekuję - ściągnęła wąskie usta elfka, najwyraźniej nie do końca wrażliwa na dworskie maniery Bretona - Udacie się z Ullafem do kwater hersirów, tam zjecie coś i chwilę odpoczniecie. Ullaf wskaże wam pokój, gdzie będziecie mogli złożyć swe podróżne sakwy i zbroje.

- Zbroje? - powtórzył ostatnie słowo Hastur, unosząc pytająco brwi.

- Tak, zbroje - kiwnęła głową Irileth - Jako zaprzysiężeni drużynnicy założycie na czas tej eskapady hersirskie pancerze, w barwach Białej Grani. Czy ten przywilej leży wam ciężarem na sercach?
Własne zbroje i niepotrzebny bagaż będziecie mogli zdeponować w bezpiecznym miejscu...

: 08 maja 2013, 21:42
autor: Procjon
- Skądże - odparł elf.
Dobra, już będę cicho, proszę bez pretensji.

: 09 maja 2013, 06:58
autor: namakemono
Sprawa jakby oczywista. Nie wnoszę sprzeciwu.

: 09 maja 2013, 18:35
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Irileth skończyła rozmowę odsyłając nowozaprzysieżonych hersirów do ich kwater, w towarzystwie niezbyt rozmownego, nader w zamian podejrzliwego Ullafa. Obserwujący drużynnika w milczeniu Hastur uznał, że reputacja cudzoziemców zbudowana na pogromie bandy Arnulfa najpewniej nie wystarczyła, by przekonać do przybyszów znaczniejszych wojaków jarla.

Na wszystkim miały zaważyć wydarzenia kilku nadchodzących dni.

Grupka zbrojnych przemierzyła w poprzek cichą o tej porze Smoczą Przystań, ale tu i ówdzie czujne zmysły najemników wychwyciły odgłosy zdradzające, że dwór bynajmniej nie spał. W korytarzach pojawiali się pobrzękujący dyskretnie metalem ludzie, przemierzający Przystań z olejnymi lampami w rękach w poszukiwaniu tych członków świty jarla, których postanowiono bez słowa uprzedzenia wcielić w szeregi rzekomych hersirów.

- To wasza kwatera - powiedział Ullaf, kiedy najemnicy przemierzyli znacznie ruchliwsze pomieszczenia hersirskich koszar. Kilkudziesięciu zbrojnych, w przeważającej mierze rosłych jasnowłosych Nordów, ale również kilku Cyrodiilczyków i Bretonów, ostrzyło broń, sprawdzało paski zbroi i pakowało niewielkie skórzane torby, wymieniając między sobą ściszone uwagi albo mrucząc pod nosami słowa modlitw.

Starszy drużynnik wpuścił najmitów do niewielkiego kamiennego pokoju bez okien, skąpo umeblowanego.

- Ktoś zaraz przyniesie wam coś do jedzenia - dodał Ullaf - Jak już się posilicie, ściągnijcie te swoje łaszki, dostaniecie nowe brygantyny. Jeśli macie taką potrzebę, możecie się potem na chwilę zdrzemnąć. Kiedy pani Irileth da znak, zaczniemy opuszczać liny.
Przygotowania do nocnej wyprawy trwają w najlepsze. Jesteście w koszarach hersirów, gdzie wrze życie i gdzie daje się wyczuć atmosferę chłodnego profesjonalizmu. Brakuje jeszcze Llorvasa i Barr'teha, ale zapewne zaraz do Was dołączą...