PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Dom alchemika, noc 1 bakis-ranu
Biurko stawiało zaciekły opór. Mimo, że stare i nadgryzione przez korniki okazało się bardzo wytrzymałe i zrobione przez cieślę znającego się na swojej robocie. Gnom zaczął podejrzewać, że drewno zostało wysycone magią, ale nie udało mu się tego potwierdzić. Po niemal dwóch godzinach udało mu się oddzielić blat o reszty i skryta pod nim tajna szuflada stanęła otworem.
W jej wnętrzu znajdowało się kilka zrolowanych pergaminów, skórzana niewielka sakiewka, mały złoty kluczyk z litera C i numerem 125 oraz poszukiwany przez Drayaharusa platynowy moździerz wraz z tłuczkiem.
Dumny z siebie gnom ruszył w drogę powrotną jednak gdy wdrapał się na schody po jego karku przeszedł dreszcz.
Na białej i pustej ścianie zaraz przy drzwiach zobaczył czerwonokrwisty napis z soczystymi zaciekami sięgającymi ziemi. Sporządzony chyłkiem dużymi literami napis w języku wspólnym głosił.
[center]"ZABIJĘ CIEBIE I TWOICH TOWARZYSZY,
WYPRUJĘ WAM FLAKI I WETKNĘ W KŁAMLIWE GĘBY,
URŻNĘ WŚCIBSKIE NOSY,
WYNOCHA Z ROTGAN-KIR
MACIE CZAS DO RANA"[/center]
Biurko stawiało zaciekły opór. Mimo, że stare i nadgryzione przez korniki okazało się bardzo wytrzymałe i zrobione przez cieślę znającego się na swojej robocie. Gnom zaczął podejrzewać, że drewno zostało wysycone magią, ale nie udało mu się tego potwierdzić. Po niemal dwóch godzinach udało mu się oddzielić blat o reszty i skryta pod nim tajna szuflada stanęła otworem.
W jej wnętrzu znajdowało się kilka zrolowanych pergaminów, skórzana niewielka sakiewka, mały złoty kluczyk z litera C i numerem 125 oraz poszukiwany przez Drayaharusa platynowy moździerz wraz z tłuczkiem.
Dumny z siebie gnom ruszył w drogę powrotną jednak gdy wdrapał się na schody po jego karku przeszedł dreszcz.
Na białej i pustej ścianie zaraz przy drzwiach zobaczył czerwonokrwisty napis z soczystymi zaciekami sięgającymi ziemi. Sporządzony chyłkiem dużymi literami napis w języku wspólnym głosił.
[center]"ZABIJĘ CIEBIE I TWOICH TOWARZYSZY,
WYPRUJĘ WAM FLAKI I WETKNĘ W KŁAMLIWE GĘBY,
URŻNĘ WŚCIBSKIE NOSY,
WYNOCHA Z ROTGAN-KIR
MACIE CZAS DO RANA"[/center]
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Huskun jesteś genialny, szepnął Balin.
-Proponuję by wejść tam oficjalnie, strażnikom rzekniemy, ze polujemy na wampira i coby zostawili to zawodowcom, bo zabił on już kilku ich kolegów.
Wejdziemy na cmentarz grupą i załatwimy nasze sprawy przy okazji poszukiwań, kto wie może ów wąpierz się nam objawi.
-Proponuję by wejść tam oficjalnie, strażnikom rzekniemy, ze polujemy na wampira i coby zostawili to zawodowcom, bo zabił on już kilku ich kolegów.
Wejdziemy na cmentarz grupą i załatwimy nasze sprawy przy okazji poszukiwań, kto wie może ów wąpierz się nam objawi.
Biorę wszystkie znalezione rzeczy w tajemnej szufladzie i rzucam się w panicznym biegu do gospody "Pod Rezolutnym Goblinem". Gdy tam dotrę, zamawiam piwo, siadam przy obecnych towarzyszach i pokazuję znaleziska. Na końcu wspominam o tajemniczym napisie...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Cmentarz, przed północą 1 dnia bakis-ranu
Huskun zaczął walić w drewniane drzwi skromnej kwatery straży miejskiej pod cmentarzem, używając w tym celu rękojeści jednego ze swoich sztyletów.
- Otwierajcie, a żwawo, zacne człeki czy może jakie krwi mieszańce, bo straszne się rzeczy zaraz mogą począć dziać! - wrzasnął na całe gardło, stawiając na nogi wszystkich mieszkańców okolicy ze sporą części umarłych włącznie.
Pierwszy strażnik, który wyskoczył za próg drzwi z dobytą szablą i nasadzonym pośpiesznie na głowę hełmem, wytrzeszczył oczy na widok zdumiewającej zbieraniny nocnych gości, poczynającej się od butnego goblina, a kończącej na dwóch rycerzach wspieranych groźną miną wyjątkowo rosłego półolbrzyma.
- Nie trza dziękować, nie trza! - zakrzyknął ponownie Huskun - Chociaż mile to widziane. Nie lękajcie się, bo chociaż wieść niesie, że dzisiejszej nocy wąpierz może nawiedzić cmentarz, przybyliśmy wam właśnie z pomocą! Mus nam czym prędzej cmentarz przeczesać, tedy dawajcie pochodnie, a łuczywa!
Nim strażnik zdążył cokolwiek wykrztusić, zaklinacz przeszedł do dalszej ofensywy, nie dając człowiekowi dość do głosu.
- Murton Ereneg pewnikiem wam znany? Co ja pytam, głupi, przecie wszyscy musicie go znać, skoro pod nim służycie. Kiedy zaszczycił mego pana kthana Gusłaka wizytą, bardzo dobrze się wysławiał o swoich strażnikach, tedy wielcem rad, że mamy was tutaj ze sobą. Z waszą pomocą, a także tego tu przeznamienitego paladyna i jego nie mniej uduchowionego towarzysza o nieposzlakowanej rycerskiej sławie pokonany bestię, która być może zara tu się zjawi! Rozwierajcie czym prędzej bramę!
Huskun zaczął walić w drewniane drzwi skromnej kwatery straży miejskiej pod cmentarzem, używając w tym celu rękojeści jednego ze swoich sztyletów.
- Otwierajcie, a żwawo, zacne człeki czy może jakie krwi mieszańce, bo straszne się rzeczy zaraz mogą począć dziać! - wrzasnął na całe gardło, stawiając na nogi wszystkich mieszkańców okolicy ze sporą części umarłych włącznie.
Pierwszy strażnik, który wyskoczył za próg drzwi z dobytą szablą i nasadzonym pośpiesznie na głowę hełmem, wytrzeszczył oczy na widok zdumiewającej zbieraniny nocnych gości, poczynającej się od butnego goblina, a kończącej na dwóch rycerzach wspieranych groźną miną wyjątkowo rosłego półolbrzyma.
- Nie trza dziękować, nie trza! - zakrzyknął ponownie Huskun - Chociaż mile to widziane. Nie lękajcie się, bo chociaż wieść niesie, że dzisiejszej nocy wąpierz może nawiedzić cmentarz, przybyliśmy wam właśnie z pomocą! Mus nam czym prędzej cmentarz przeczesać, tedy dawajcie pochodnie, a łuczywa!
Nim strażnik zdążył cokolwiek wykrztusić, zaklinacz przeszedł do dalszej ofensywy, nie dając człowiekowi dość do głosu.
- Murton Ereneg pewnikiem wam znany? Co ja pytam, głupi, przecie wszyscy musicie go znać, skoro pod nim służycie. Kiedy zaszczycił mego pana kthana Gusłaka wizytą, bardzo dobrze się wysławiał o swoich strażnikach, tedy wielcem rad, że mamy was tutaj ze sobą. Z waszą pomocą, a także tego tu przeznamienitego paladyna i jego nie mniej uduchowionego towarzysza o nieposzlakowanej rycerskiej sławie pokonany bestię, która być może zara tu się zjawi! Rozwierajcie czym prędzej bramę!
Huskun ma nadzieję porządnie strażników nastraszyć i wymóc na nich w ten sposób pokojowe otwarcie bramy! Jakieś wsparcie ze strony towarzyszy by się przydało!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- A cichoj cichoj. Rwetesu robisz jakbych my tu gobliny z zajazdem przyjecholi. - Uspokoił Huskuna Barthur, rozpoznając w strażnikach te same postaci, które wcześniej raczył gorzałką. Wyszedł przed zaklinacza i spokojnie przemówił:
- No mus nam na cmyntorz wejść i wąpierza utłuc.
- Ale nie można... - strażnik skrzyżował ręce.
- A Piana na służbie czcić możno gorzołą? Zacne to gesty w zamierzeniu, bo Pian nade wszystko gorzałe przekłada i tokaje, ale jakbych się wosz dowódca dowiedzioł, to by wom kulosyz rzyci powyrywoł.
Watek techniczny
MG ziignoruj posta, jeśli straż trzyma inna zmiana, niż ta z którą już rozmawiał Barthur.
- No mus nam na cmyntorz wejść i wąpierza utłuc.
- Ale nie można... - strażnik skrzyżował ręce.
- A Piana na służbie czcić możno gorzołą? Zacne to gesty w zamierzeniu, bo Pian nade wszystko gorzałe przekłada i tokaje, ale jakbych się wosz dowódca dowiedzioł, to by wom kulosyz rzyci powyrywoł.
Watek techniczny
MG ziignoruj posta, jeśli straż trzyma inna zmiana, niż ta z którą już rozmawiał Barthur.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jestem tan Balin, przybyliśmy tu z tymi oto rycerzami i paladynami, tu wskazuję na naszych towarzyszy. Życie własne ryzykujemy, wiecie, ze z martwiakami to nie przelewki.
Kilku strażników zginęło już walcząc z martwiakami w tym mieście, chcecie do nich dołączyć? Mogą was zaatakować tu w tej strażnicy. Wtedy sami im stawicie czoła.
Ale możecie uniknąć ryzyka jak nam tam pozwolicie, wejść, nic nie zniszczymy, poszukamy jeno martwiaków. Kto jak nie paladyni nadaje się lepiej do tego?
To jak będzie? A za zratowanie waszego życia potem sami nam podziękujecie.
Kilku strażników zginęło już walcząc z martwiakami w tym mieście, chcecie do nich dołączyć? Mogą was zaatakować tu w tej strażnicy. Wtedy sami im stawicie czoła.
Ale możecie uniknąć ryzyka jak nam tam pozwolicie, wejść, nic nie zniszczymy, poszukamy jeno martwiaków. Kto jak nie paladyni nadaje się lepiej do tego?
To jak będzie? A za zratowanie waszego życia potem sami nam podziękujecie.
Liczę, ze paladyni się sami przedstawią.
Ostatnio zmieniony 09 kwietnia 2014, 10:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Olaboga, gdzie są wszyscy?! - zapytał zdyszany Drayaharus, zwracajac się do karczmarza "Rezolutnego Goblina", który akurat czyścił szmatę kuflem (zazwyczaj czyści się kufle szmatkami, ale w tej gospodzie iluzjonista odnosił wrażenie, że jest na odwrót).
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
"Rezolutny Goblin", niemal północ, 1 dnia bakis-ranu
Drayaharusowi udało się zaciągnąć Gusłaka do ich loży i zwierzyć się z zajścia w domostwie Gurgo. Zdarzenie to było bardzo niepokojące i napawało lękiem nawet kapłana Piana. Dopóki siedzieli w karczmie czuli się bezpiecznie. Rezolutny Goblin wypełniały zagorzałe tłumy piannitów, na piętrze przy kapłanie wartował Mordil a w rogu sali siedział rycerz z paladynem. Jednak miasto stawało się coraz bardziej wrogie. Podpalenia, napady i groźby. Nastawali na nich Mroczni i krwiopijca, być może ich sojusznik.
Nim Imaginerus zdążył wychylić kufel piwa w karczmie zawrzało. Rozległy się spanikowane i wystraszone krzyki, tupot żołnierskich butów i skrzypienie skórzanych zbroi. Gusłek wraz z gnomem wymienili wystraszone spojrzenia i skierowali wzrok na kotarę, która odgradzała ich od sali głównej.
Drayaharusowi udało się zaciągnąć Gusłaka do ich loży i zwierzyć się z zajścia w domostwie Gurgo. Zdarzenie to było bardzo niepokojące i napawało lękiem nawet kapłana Piana. Dopóki siedzieli w karczmie czuli się bezpiecznie. Rezolutny Goblin wypełniały zagorzałe tłumy piannitów, na piętrze przy kapłanie wartował Mordil a w rogu sali siedział rycerz z paladynem. Jednak miasto stawało się coraz bardziej wrogie. Podpalenia, napady i groźby. Nastawali na nich Mroczni i krwiopijca, być może ich sojusznik.
Nim Imaginerus zdążył wychylić kufel piwa w karczmie zawrzało. Rozległy się spanikowane i wystraszone krzyki, tupot żołnierskich butów i skrzypienie skórzanych zbroi. Gusłek wraz z gnomem wymienili wystraszone spojrzenia i skierowali wzrok na kotarę, która odgradzała ich od sali głównej.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wejście do domu grabarza, niemal północ, 1 dnia bakis-ranu
Drzwi domu grabarza otworzył dzierżący kuszę pobandażowany na piersi półork. Ten sam z którym niedawno popijał Barthur. Ów półorki przez dłuższy czas patrzał po twarzach przemawiających do niego przybyszów, samemu nie mogąc wycisnąć z siebie ani słowa. Po chwili tuż za nim pokazało się trzech niskich reptilionów ściskających nerwowo drewniane pałki.
- To ty - sapnął w końcu patrząc na Barthura - posiłki!?! Na Kat... na wszystkich bogów! Nareszcie! Ledwo tutaj dajemy radę! Zacny Murton, znaczy się komendant, ulitował się!- wykrzykiwał nerwowo.
- Uspokój się - przemówił spokojnie paladyn i położył dłoń na ramieniu strażnika - mów wszystek, ale spokojnie.
Strażnik odetchnął i wreszcie opuścił kuszę co uspokoiło także Nieulękłych.
- Chłopaki są na patrolu. Odnotowaliśmy wzmożoną aktyw... aktaa... no, trupy przyłażą niemal co noc. Już cztery w przeciągu trzech nocy. Zgniłki takie. Wczoraj przylazł taki jeden brodaty krasnolud. Jeszcze przed zmrokiem. Wziąłem go za jakiegoś pijaczka, bo się trochę zataczał. Za późno się spostrzegłem, że to zombiak. Pewnie przez tą brodę. Obojczyk i żebra połamane... i jeszcze taki jakiś ziąb mnie przeszedł jakby zawiał wiatr prosto z królestwa Czaszkogłowego. Dzisiaj jeszcze żadnego nie było, ale w kostnicy leżał Blirk rybak, a teraz wali w drzwi. Chłopaków nie ma, a jak ta menda wylezie to możem nie podołać.... Ale, co wy tam mówiliście... wąpierz? Dyć to już po nas. Do cna nas wysiąpi.... - mówił trzęsąc się ze strachu strażnik.
Drzwi domu grabarza otworzył dzierżący kuszę pobandażowany na piersi półork. Ten sam z którym niedawno popijał Barthur. Ów półorki przez dłuższy czas patrzał po twarzach przemawiających do niego przybyszów, samemu nie mogąc wycisnąć z siebie ani słowa. Po chwili tuż za nim pokazało się trzech niskich reptilionów ściskających nerwowo drewniane pałki.
- To ty - sapnął w końcu patrząc na Barthura - posiłki!?! Na Kat... na wszystkich bogów! Nareszcie! Ledwo tutaj dajemy radę! Zacny Murton, znaczy się komendant, ulitował się!- wykrzykiwał nerwowo.
- Uspokój się - przemówił spokojnie paladyn i położył dłoń na ramieniu strażnika - mów wszystek, ale spokojnie.
Strażnik odetchnął i wreszcie opuścił kuszę co uspokoiło także Nieulękłych.
- Chłopaki są na patrolu. Odnotowaliśmy wzmożoną aktyw... aktaa... no, trupy przyłażą niemal co noc. Już cztery w przeciągu trzech nocy. Zgniłki takie. Wczoraj przylazł taki jeden brodaty krasnolud. Jeszcze przed zmrokiem. Wziąłem go za jakiegoś pijaczka, bo się trochę zataczał. Za późno się spostrzegłem, że to zombiak. Pewnie przez tą brodę. Obojczyk i żebra połamane... i jeszcze taki jakiś ziąb mnie przeszedł jakby zawiał wiatr prosto z królestwa Czaszkogłowego. Dzisiaj jeszcze żadnego nie było, ale w kostnicy leżał Blirk rybak, a teraz wali w drzwi. Chłopaków nie ma, a jak ta menda wylezie to możem nie podołać.... Ale, co wy tam mówiliście... wąpierz? Dyć to już po nas. Do cna nas wysiąpi.... - mówił trzęsąc się ze strachu strażnik.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur splunął siarczyście w dłonie i złapał za młot dla kurażu:
- Cuś mi się zdoje że bydziem dziś w noc żelazem robić. Nic się nie strachoj, jak tam wpadniem, to bydą martwioki jak szmaciane lale latać.
Wątek techniczny
Dobra, jak już tu jesteśmy z paladynami, to chyba trzeba trochę porządku zrobić, uświęcić ziemię i posprzątać to co nie powinno już chadzać po śmierci.
- Cuś mi się zdoje że bydziem dziś w noc żelazem robić. Nic się nie strachoj, jak tam wpadniem, to bydą martwioki jak szmaciane lale latać.
Wątek techniczny
Dobra, jak już tu jesteśmy z paladynami, to chyba trzeba trochę porządku zrobić, uświęcić ziemię i posprzątać to co nie powinno już chadzać po śmierci.
- Sprawdzę co tam się wyprawia! - szepnął konspiracyjnie Drayaharus i wychylił głowę za kotarę.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
"Rezolutny Goblin", niemal północ, 1 dnia bakis-ranu
Drayaharus pokiwał głową Gusłkowi i podszedł do miejsca gdzie łączyły się obie ciężkie nieprzeźroczyste kotary. Uchylił je lekko i spojrzał po sali.
Licznie przybyli do Rezolutnego Goblina goście stali stłoczeni przy prawej ścianie blokowani przez zaopatrzonych we włócznie orków. Wnosząc po uzbrojeniu, wyposażeniu i umundurowaniu były to orki katańskie, takie jak te stacjonujące w rotgarkirskim garnizonie. W sali głównej było ich kilkunasta.
Ork w randze dziesiętnika trzymał za fraki karczmarza wypytując go o coś podniesionym tonem w charkotliwym orklashu.
Ze względu na wrzawę nie sposób było zrozumieć wszystkich słów, ale z pewnością rozbrzmiały wśród nich takie jak - tan Balin i Barthur.
Tymczasem z piętra budynku zeszło jeszcze dwóch orków popychając przed sobą wystraszonego gnomiego alchemika. Gurgo został wyprowadzony przez drzwi i pozostali żołnierze ruszyli za nimi.
Drayaharus pokiwał głową Gusłkowi i podszedł do miejsca gdzie łączyły się obie ciężkie nieprzeźroczyste kotary. Uchylił je lekko i spojrzał po sali.
Licznie przybyli do Rezolutnego Goblina goście stali stłoczeni przy prawej ścianie blokowani przez zaopatrzonych we włócznie orków. Wnosząc po uzbrojeniu, wyposażeniu i umundurowaniu były to orki katańskie, takie jak te stacjonujące w rotgarkirskim garnizonie. W sali głównej było ich kilkunasta.
Ork w randze dziesiętnika trzymał za fraki karczmarza wypytując go o coś podniesionym tonem w charkotliwym orklashu.
Ze względu na wrzawę nie sposób było zrozumieć wszystkich słów, ale z pewnością rozbrzmiały wśród nich takie jak - tan Balin i Barthur.
Tymczasem z piętra budynku zeszło jeszcze dwóch orków popychając przed sobą wystraszonego gnomiego alchemika. Gurgo został wyprowadzony przez drzwi i pozostali żołnierze ruszyli za nimi.