PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
U drzwi do kaplicy, niedługo przed północą 1 dnia bakisranu
Huskun musiał przyznać, że określenie "wali do drzwi" słabo obrazuje to co działo się przed kaplicą. Gdy tylko podeszli w jej pobliże, coś w środku ryknęło zwierzęco, jakoś tak nieludzko. Dźwięk wibrował w uszach i drażnił mózg tonami powodującymi w jakiś dziwny sposób mięknięcie kolan i suchość w gardle.
Barthur, Balin i Bazookh też musieli przyznać, że uderzenie jakie doznały drzwi, powodujące drganie całej kamiennej konstrukcji kaplicy, przeszło ich najśmielsze oczekiwanie. Niewątpliwie to coś, co znajdowało się w środku bardzo chciało wyjść na zewnątrz, a to pragnienie narastało wraz ze zbliżaniem się Nieulękłych.
- Rozewrzyjmy wrota - powiedział paladyn uwalniając dwuręczny miecz z skórzanej pochwy - i odeślijmy te monstrum tam gdzie jego miejsce.
Huskun musiał przyznać, że określenie "wali do drzwi" słabo obrazuje to co działo się przed kaplicą. Gdy tylko podeszli w jej pobliże, coś w środku ryknęło zwierzęco, jakoś tak nieludzko. Dźwięk wibrował w uszach i drażnił mózg tonami powodującymi w jakiś dziwny sposób mięknięcie kolan i suchość w gardle.
Barthur, Balin i Bazookh też musieli przyznać, że uderzenie jakie doznały drzwi, powodujące drganie całej kamiennej konstrukcji kaplicy, przeszło ich najśmielsze oczekiwanie. Niewątpliwie to coś, co znajdowało się w środku bardzo chciało wyjść na zewnątrz, a to pragnienie narastało wraz ze zbliżaniem się Nieulękłych.
- Rozewrzyjmy wrota - powiedział paladyn uwalniając dwuręczny miecz z skórzanej pochwy - i odeślijmy te monstrum tam gdzie jego miejsce.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Jak to ino zwierz jest to za pieruna nie wim kaj się tom znalozł.
Barthur ścisnął trzonek młota, gotów rozprawić się groźną bestią czającą się za wrotami kaplicy.
Wątek techniczny
Pięknie, ktoś utłukł lemeona i teraz będzie na nas. Balinowi to pewnie się upiecze, zapłaci grzywnę i po sprawie, ale biedny chłop jak Barthur... Kamieniowanie jak nic.
Jakie dźwięko wydajeta bestia? To nie są wrzaski lemeona przypadkiem? Jeśli w środku w jakiś tajemniczy sposób znalazł się lemeon, to biorę żywcem.
Barthur ścisnął trzonek młota, gotów rozprawić się groźną bestią czającą się za wrotami kaplicy.
Wątek techniczny
Pięknie, ktoś utłukł lemeona i teraz będzie na nas. Balinowi to pewnie się upiecze, zapłaci grzywnę i po sprawie, ale biedny chłop jak Barthur... Kamieniowanie jak nic.
Jakie dźwięko wydajeta bestia? To nie są wrzaski lemeona przypadkiem? Jeśli w środku w jakiś tajemniczy sposób znalazł się lemeon, to biorę żywcem.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
U drzwi do kaplicy, noc 1 dnia bakis-ranu
Dzikie ryki dobiegające z wnętrza kaplicy zjeżyły goblinowi włoski na karku, zmroziły mu krew w żyłach i wywarły piorunujące parcie na pęcherz. Oblizując ustawicznie swe spierzchnięte usta Huskun dobył prawą dłonią sztyletu, w lewą wpuszczając zwinnym ruchem magiczny amulet.
- Jeśli to jaki zwierz, to kurewsko musiał urosnąć! - wydyszał zaklinacz - Już prędzej jaki bawół-opas niźli pierwszy lepszy niedźwiedź!
Dzikie ryki dobiegające z wnętrza kaplicy zjeżyły goblinowi włoski na karku, zmroziły mu krew w żyłach i wywarły piorunujące parcie na pęcherz. Oblizując ustawicznie swe spierzchnięte usta Huskun dobył prawą dłonią sztyletu, w lewą wpuszczając zwinnym ruchem magiczny amulet.
- Jeśli to jaki zwierz, to kurewsko musiał urosnąć! - wydyszał zaklinacz - Już prędzej jaki bawół-opas niźli pierwszy lepszy niedźwiedź!
Huskun zwyczajowo walczy w drugiej linii, ale tym razem przez wzgląd na powagę sytuacji chętnie zajmie pozycję w linii trzeciej albo czwartej! Jak długo będzie to możliwe, Czarne Pociski, dopiero na samym końcu sztylet... jaki sztylet? W nogi, w nogi!
Drayaharus delikatnie zasunął kotary, zrobił dwa kroki w tył i odwrócił się do kapłana Piana.
- Gusłek, mamy przesrane. Musimy wiać! Żołnierze szukają Balina i Barthura... I bynajmniej nie mają pokojowych zamiarów!
- Gusłek, mamy przesrane. Musimy wiać! Żołnierze szukają Balina i Barthura... I bynajmniej nie mają pokojowych zamiarów!
Mistrzu, jest jakaś inna droga ucieczki z kantyny niż przez kotary? Okno, wejście do innego pomieszczenia, sekretny portal...?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
U drzwi do kaplicy, noc 1 dnia bakis-ranu
Przed kaplicą uformowano zgrabny szyk skierowany przodem do wrót. W pierwszym rzędzie stał paladyn wraz z rycerzem, na flankach Barthur i Balin. Huskun i Bazookh zajęli pozycję w bezpieczniejszej odległości.
Balin, który już od jakiegoś czasu zmagał się z nieumarłymi dobrze wiedział jak bardzo owe monstra nie znoszą pobłogosławionej mocą Gotam-gora broni. Wszakże nic w tym dziwnego skoro Gotam-gor był panem ziemi musiało go rozsierdzać gdy coś co winni być złożone w jej trzewiach wypełzało na powierzchnię. Krasnolud nieco markotnie spojrzał na dwa ściskane w rękach małe toporki oburęczne. Niewątpliwi były szybką i lekką bronią, tylko czy wystarczą na gruboskórne i mało wrażliwe na obrażenia potwory?
Barthur również poczuł się znacznie pewniej dzierżąc pobłogosławiony prze krasnoluda młot. Może dzięki temu tym razem wyjdą z walki z martwiakami zwycięsko.
Tymczasem ranny strażnik blady jak ściana podszedł do drzwi, które zadrgały przy kolejnym uderzeniu. Pogmerał w ich zamku kluczem, nacisnął na klamkę i uchylił je nieco. Nie czekając na efekty tego zabiegu czmychnął za plecy rycerstwa.
Po kilku sekundach oczekiwania drzwi odskoczyły rozwierając się z trzaskiem na oścież.
Nieulękli w blasku pełnego księżyca ujrzeli dziwaczne stworzenie. Z pewnością było kiedyś człowiekiem, ale tak samo podobnym do swojej wersji żyjącej jak opas do kiełbasy z tegoż zwierzęcia. Nie podoba zrozumieć jak w dzień po śmierci mogły w ciele nieboszczyka zajść takie zmiany. Jego ciał wydłużyło się, mięśnie obrzmiały. Szczególnie dobrze to było widać w obrębie rąk, które były na tyle długie, że martwiak opierał się na nich niczym na nogach, przybierając zwierzęcą postawę. Głowa jednak była najstraszniejsza bo jej żuchwa zwisała na łokieć od szczęki tworząc ogromną najeżoną kołkami zębów paszcze. Z czoła potwora sterczały dwa baranie dogi zawijające się ku tyłowi i kończące w okolicach karku.
Potworzysko wodził chwilę zasnutymi pośmiertnym bielmem oczyma po czym po raz kolejny ryknęło ochlapując najbliżej stojących zielonkawą śliną i ruszył do szarży nisko pochylając głowę.
Przed kaplicą uformowano zgrabny szyk skierowany przodem do wrót. W pierwszym rzędzie stał paladyn wraz z rycerzem, na flankach Barthur i Balin. Huskun i Bazookh zajęli pozycję w bezpieczniejszej odległości.
Balin, który już od jakiegoś czasu zmagał się z nieumarłymi dobrze wiedział jak bardzo owe monstra nie znoszą pobłogosławionej mocą Gotam-gora broni. Wszakże nic w tym dziwnego skoro Gotam-gor był panem ziemi musiało go rozsierdzać gdy coś co winni być złożone w jej trzewiach wypełzało na powierzchnię. Krasnolud nieco markotnie spojrzał na dwa ściskane w rękach małe toporki oburęczne. Niewątpliwi były szybką i lekką bronią, tylko czy wystarczą na gruboskórne i mało wrażliwe na obrażenia potwory?
Barthur również poczuł się znacznie pewniej dzierżąc pobłogosławiony prze krasnoluda młot. Może dzięki temu tym razem wyjdą z walki z martwiakami zwycięsko.
Tymczasem ranny strażnik blady jak ściana podszedł do drzwi, które zadrgały przy kolejnym uderzeniu. Pogmerał w ich zamku kluczem, nacisnął na klamkę i uchylił je nieco. Nie czekając na efekty tego zabiegu czmychnął za plecy rycerstwa.
Po kilku sekundach oczekiwania drzwi odskoczyły rozwierając się z trzaskiem na oścież.
Nieulękli w blasku pełnego księżyca ujrzeli dziwaczne stworzenie. Z pewnością było kiedyś człowiekiem, ale tak samo podobnym do swojej wersji żyjącej jak opas do kiełbasy z tegoż zwierzęcia. Nie podoba zrozumieć jak w dzień po śmierci mogły w ciele nieboszczyka zajść takie zmiany. Jego ciał wydłużyło się, mięśnie obrzmiały. Szczególnie dobrze to było widać w obrębie rąk, które były na tyle długie, że martwiak opierał się na nich niczym na nogach, przybierając zwierzęcą postawę. Głowa jednak była najstraszniejsza bo jej żuchwa zwisała na łokieć od szczęki tworząc ogromną najeżoną kołkami zębów paszcze. Z czoła potwora sterczały dwa baranie dogi zawijające się ku tyłowi i kończące w okolicach karku.
Potworzysko wodził chwilę zasnutymi pośmiertnym bielmem oczyma po czym po raz kolejny ryknęło ochlapując najbliżej stojących zielonkawą śliną i ruszył do szarży nisko pochylając głowę.
Bazzokh pomaga taktycznie wypróbowanym juz sposobem.Rzuca "Magiczną siłę". Dając się wykazać rębajłom, stara się przeszkadzać umarlakowi w dosięgnięciu ich. A to "podstawi nogę", a to "złapie za paszczę " i na siłę "otworzy" lub "zamknie" by uniemożliwić odgryzienie czegoś rycerstwu
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
- Chyba się wycofują - szepnął Drayaharus, patrząc jeszcze jednym okiem przez kotarę. - Zabierają naszego przyjaciela Gurgo! - dodał, patrząc jak gnom zostaje wyprowadzony na zewnątrz. - W jego laboratorium widziałem napis na ścianie, głoszący że wszyscy zginiemy! Na Piana, co tu się dzieje, Gusłek? - zapytał wystraszony już nie na żarty iluzjonista.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Czym prędzej musimy zebrać wszystkich naszych towarzyszy i uradzić co robić dalej. Być może będziemy musieli się ukryć. Ktoś chyba zaczyna działać przeciw nam i wygląda to na otwartą wojnę.
Jesteśmy strasznie rozproszeni. Niemalże każdy działa osobno i dość mocno mnie to uwiera. Warto by było się zebrać i naradzić. Być może trzeba będzie zacząć działać bardziej zdecydowanie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nie ma mnie w karczmie, ale święcie wierzę, że wrócimy przed świtem. Katańscy sprzyjają kultystom Czaszkogłowego, to dało się zauważyć już wcześniej. Imperialny garnizon tańczy jak arcykapłan Katana zagra, a arcykapłan musi być bardzo niezadowolony z faktu, że Gusłek nie usłuchał jego przyjacielskiej rady i nie uciekł czym prędzej z miasta. Zaczęli od alchemika, ale na nim się na pewno nie skończy.
Jeśli będziemy to chcieli rozegrać oficjalnie, trzeba będzie zaraz o świcie uderzyć gromadnie do garnizonu i zażądać informacji o powodach aresztowania gnoma - najlepiej powołując się na to, że aresztant objęty został protekcją Pana Kielicha!
Jeśli będziemy to chcieli rozegrać oficjalnie, trzeba będzie zaraz o świcie uderzyć gromadnie do garnizonu i zażądać informacji o powodach aresztowania gnoma - najlepiej powołując się na to, że aresztant objęty został protekcją Pana Kielicha!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
U drzwi do kaplicy, noc 1 dnia bakis-ranu
Nieulękli nastawili broń czekając na atak martwiaka wybiegającego z kaplicy. Ten jednak postąpił niepodziewanie. Przysiadł na zadzie i wybił się ponad dwa metry w powietrze, a następnie opadł wprost na rycerstwo. Mało kto zauważył, że w tym momencie uderzył w skoczka czarny pocisk ciśnięty przez Huskuna, jak również, że Bazookh starał się zmniejszyć szybkość opadania martwiaka. Zamach dwuręcznym mieczem był wolny, rogata łeb z impetem huknął w kryty hełm i obalił paladyna na ziemie z chrobotem łamanych kości.
Nieulękli hurmem rzucili się na zmutowane stworzenie dźgając, waląc i tnąc obrzękłe ciało. Lecz martwiak nie wiele sobie z tego robiąc po raz kolejny wystrzelił w powietrze i robiąc serię susów wskoczył za płot cmentarza.
Nieulękli nastawili broń czekając na atak martwiaka wybiegającego z kaplicy. Ten jednak postąpił niepodziewanie. Przysiadł na zadzie i wybił się ponad dwa metry w powietrze, a następnie opadł wprost na rycerstwo. Mało kto zauważył, że w tym momencie uderzył w skoczka czarny pocisk ciśnięty przez Huskuna, jak również, że Bazookh starał się zmniejszyć szybkość opadania martwiaka. Zamach dwuręcznym mieczem był wolny, rogata łeb z impetem huknął w kryty hełm i obalił paladyna na ziemie z chrobotem łamanych kości.
Nieulękli hurmem rzucili się na zmutowane stworzenie dźgając, waląc i tnąc obrzękłe ciało. Lecz martwiak nie wiele sobie z tego robiąc po raz kolejny wystrzelił w powietrze i robiąc serię susów wskoczył za płot cmentarza.
Techniczny opis dodam później.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
U drzwi do kaplicy, noc 1 dnia bakis-ranu
Przerażony widokiem potwornego odmieńca Huskun omal nie popuścił bezwiednie w nogawice, przygryzając do krwi język i mamrocząc coś w skrajnym lęku. Hałas poczyniony przez zwalonego z nóg paladyna zdał się goblinowi gromem z jasnego nieba, wieszczącemu nieuchronne zwycięstwo zła nad dobrem.
- Nie gońcie go! - wrzasnął zaklinacz, kiedy martwiak przesadził zdumiewającym susem ogrodzenie cmentarza - On się wystraszył i dał drapaka! Prawdziwie się wystraszył, pewnikiem pogna teraz prościuteńko na Orkus Święty, tam się zaszyje w jakichś katakumbach! Nie lza go gonić, bo nam co inszego teraz na głowie! Ratujcie paladyna, szukajcie zioła!
Przerażony widokiem potwornego odmieńca Huskun omal nie popuścił bezwiednie w nogawice, przygryzając do krwi język i mamrocząc coś w skrajnym lęku. Hałas poczyniony przez zwalonego z nóg paladyna zdał się goblinowi gromem z jasnego nieba, wieszczącemu nieuchronne zwycięstwo zła nad dobrem.
- Nie gońcie go! - wrzasnął zaklinacz, kiedy martwiak przesadził zdumiewającym susem ogrodzenie cmentarza - On się wystraszył i dał drapaka! Prawdziwie się wystraszył, pewnikiem pogna teraz prościuteńko na Orkus Święty, tam się zaszyje w jakichś katakumbach! Nie lza go gonić, bo nam co inszego teraz na głowie! Ratujcie paladyna, szukajcie zioła!
Huskun za nic w świecie nie będzie ścigał tego... czegoś!
