PBF - Boskie potyczki

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 23 kwietnia 2014, 12:07

Ruszam czym prędzej pod cmentarz, przemykając uliczkami i starając się nie rzucać w oczy. Oczywiście biorę kusze, bełty, księgę zaklęć i sztylet...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 kwietnia 2014, 12:09

Rezolutny Goblin, przed północą, 1 dnia bakis-ranu

Orofar zadumał się chwilę gładząc się po brodzie. W końcu miał coś powiedzieć ale zamilkł i tylko puścił do Gusłka i Drayaharusa oko.

- Nie kapłanie, nie jestem stąd i nie znam tutaj żadnej kryjówki gdzie byśmy mogli skryć się przed śledzącymi nas oczyma - mówił głośnym, a nawet zbyt głośnym głosem i jednocześnie rysował zamoczonym w piwie palcem po blacie stołu. Gusłek i Drayaharus przyjrzeli się temu rysunkowi i rozpoznali w nim symbol Arianny.

- Trzeba nam będzie w Rezolutnym Goblinie pozostać i otaczać się jedynie osobami zaufanymi - ciągnął dalej i wymownie postukał w ów symbol i starł go dłonią. Spojrzał po swoich kompanionach szukając zrozumienia. Po czym pożegnał się gestem dłoni z gnomem i wskazał ruchem głowy na okno.

- Posłuchaj mości gnomie i kapłanie co o tym rzecze święta księga Asteriusza...

Zrozumiawszy w lot plan paladyna Imaginerus wymknął się alkowy i chyłkiem przemknął przez rozemocjonowany zajściami w karczmie tłumek. Zaopatrzywszy się w niezbędny ekwipunek czmychnął przez okno w ciemność wąskich zaułków miasta. Wydawało mu się, że dotarł niezauważony do bram miasta, tam jednak natknął się na nie lada przeszkodę. Bramy były zamknięte a przy niej i po blankach chodzili strażnicy z pochodniami.

Gnom przycupnął za beczką pełną deszczówki i zastanawiał się co czynić dalej, gdy do zaułka obok weszła spora grupa czarno odzianych ludzi i nieludzi. Widać był, że gdzieś śpieszą zachowując ciszę i ostrożność. Draya wysunął lekko głowę zza beczki i zobaczył jak owi ludzie wchodzą do jakiegoś tunelu skrytego pod płaskim i dużym kamieniem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2014, 12:30

Przed cmentarzem, noc 1 dnia bakis-ranu

Huskun klasnął w ręce nie posiadając się ze złośliwej satysfakcji, napluł z rozpędu na znieruchomiałe cielsko zombi. Nadnaturalna moc kapłana zwyciężyła nad magią nekromancji, płosząc ożywieńców tarasujących dotąd wejście na cmentarz.

Nie chcąc tracić ani chwili, zaklinacz złapał za rękaw reptilliońskiego grabarza.

- A tera biegiem! - krzyknął wskazując w głąb cmentarza - Może to nasza ostatnia szansa, nie lza jej zmarnować! Żwawo, otwierać bramiszcze!
Skoro martwiaki odpędzone, szarża na cmentarne wzgórze!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 23 kwietnia 2014, 22:14

- Aha! Szykuje się jakaś akcja! - wymruczał gnom, sięgając do pokładów pamięci i na chwilę zamykając oczy.
Rzucam zaklęcie NIEWIDZIALNOŚĆ na siebie i idę za czarnymi kapturami. Btw rozumiem, że póki nikogo nie uderzę to czar się nie rozproszy.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2014, 07:32

Zaułek koło brany głównej Rotgan-kir, przed północą 1 dnia bakis-ranu

Wyciągnąwszy zza koszuli amulet gnom wcisnął się jeszcze głębiej za beczkę i uspokoiwszy umysł rzucił czar niewidzialności. Poczuł ja przez jego ciało przenika prąd energii magicznej, więc chyba się udało. Powoli i spokojnie ruszył w stronę wchodzącej do tunelu grupy. Staną w pobliżu ziejącej czernią jamy i patrzył jak znikają w niej kolejne postacie. Przestępując z nogo nagę gnom czekał, aż pojawi się jakaś luka aby samemu wśliznąć się do tunelu, bo jeżeli "czarni" opuszczą ten masywny kamień to on sam w życiu go nie podniesie. Tymczasem tunel z pewnością prowadził do osławionych labiryntów podziemi Rotgan-kir, i gnom nie wątpił, że któryś z korytarzy wyprowadzi go poza miasto.

Nagle do zaułka wszedł ktoś jeszcze i czarni czekali na jego podejście. Draya wykorzystał to i zsunął się na drabinkę. Nadchodzący niziutki osobnik i jego piskliwy głosił zdawał się mu znajomy, gdzieś już go widział. Maluch coś mówił podchodząc, ale Imaginerus zdołał usłyszeć jedynie końcówkę zdania wypowiadanego przez tego kędzierzawego hobbita.

- .... znajdzie was. Przygotujcie wszystko i czekajcie. Ja z chłopakami będę miał na oku tych co zostali. Spotkamy się rano tam gdzie zawsze.

Gnom musiał ruszyć dalej bo pozostali zaczęli ponownie schodzić po drabince.

Na dole stała już grupka z płonącymi pochodniami. Tunel okazał się jedynie prostym i nierozgałęzionym korytarzem z zabłoconą podłogą i wilgotna atmsfera. Więc gnom był zmuszony podążać razem z całą grupą, aż do jego końca. Koniec tymczasem uchodził w krzewie jeżyn w kępie leszczyn jakiegoś małego lasku. Imaginerus starał się zorientować gdzie jest, co też szybko mu się udało, bo miast było o rzut kamieniem od wyjścia z tunelu.

Grupa czarno ubranych postaci bez zastanawiania się ruszyła drogą prowadzącą na cmentarz. Gnom z mocnym biciem serc podążał za nimi, starając się iść na tyle spokojnie, aby nie zaburzyć działania czaru. Jedna w jego umyśle coraz mocniej zakwitała myśl, że owi czarni idą pozabijać jego przyjaciół.

Jednak cała grupka dotarłszy do miejsca gdzie droga opadała między dwa wzgórza rozpadła się i rozpoczęły się gorączkowe przygotowania.
Jeden z ludzi zaczął rozwieszać między drzewami rosnącymi po obu stronach drogi cieniutki i połyskujący w świetle księżyca drucik.

- Daj jeden niżej na tego goblina i krasnoludy i jeden wyżej na tego półolbrzyma - instruował go drugi człowiek.
W nocnej ciszy rozległ się dźwięk piłowanego drzewa i stukot siekier.
Rzucanie czaru niewidzialności. Rzut na UM 14 - udany. Odpisuję 2 UM. Aby czar działał nie można wykonywać czynności agresywnych i energicznych.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2014, 10:09

Przed cmentarzem, prawie północ 1 dnia bakis-ranu

Grabarz z niemałym trudem i wielką odwagą rozwarł bramę unikając sięgających po niego rąk nieumarłych.
Wypuszczone martwiaki natarły na Nieulękłych. Urgrim starł się z nieumarłą kobietą, której dziury między żebrami wystawała wątroba oraz niskim i krępym szkieletem należącym prawdopodobnie do dziecka lub przedstawiciela niskiej rasy. Rycerz sieknął z zapałem szkielet odrąbując mu rękę, a następnie przecinając kręgosłup na wysokości lędźwi. Z pierwszego nieumarłego pozostała tylko kupka kości.
Bazookh doskoczył z flanki i natarł na kobietę zombi tnąc ją niemiłosiernie obusiecznym toporzyskiem. Zombie wytrzymało jedynie dwa ciosy.
Na Barthura ruszyła pozostała dwójka. Niższy od niego o głowę szkielet i zombie w postaci chuderlawego człowieka. Pyrlik goblina rozbił szkielet jak lis rozbija stadko kur.
Balin znając słabość swojej nowej broni skupił się na swych kapłańskich mocach. Zombi atakujący Barthura nie dał się tak łatwo, dopiero druga próba odebrała mu nienaturalne życie.

Droga na cmentarz stanęła otworem, a Nieulękli ruszyli pędem na szczyt cmentarnego wzgórza. Co prawda na szczyt prowadziła wijąca się spiralnie ścieżka wysypana jakimiś białymi kamykami, ale najbliższa droga prowadziła na przełaj i w właśnie z tej skorzystali Nieulękli.
Brnęli między grobami, rabatami kwiatów, ławeczkami i figurami reptilionów z zamierzchłej przeszłości.
Po tej stronie wzgórza pomiędzy grobami chodziło ponad dziesięć nieumarłych. Przystawali i z wolna obracali się ku żyjącym podążając w ich stronę.
Mimo, że droga na szczyt dłużyła się niesamowicie, zabrała nie więcej minutę.
Wierzchołek wzgórza został ogrodzony przez dwa skrzętnie przycięte żywopłoty wysokością przewyższającą Barthura, tworząc kącik zadumy, do którego prowadziły dwa wejścia. Na środku stał duży klomb porośnięty różnorodnymi kwiatami oraz dwie marmurowe ławki.

Bazookh którego alchemik dokładnie poinstruował co do wyglądu Rustan, podbiegł do klombu w jego poszukiwaniu. I znalazł je, małe bladoniebieskie kwiatki w kształcie dzwoneczków kołysały się na wzbierającym wietrze i cicho podzwaniały. Krasnolud sięgnął po sztylet i spojrzał na księżyc w pełni. Wydawało się, że osiągnął on szczy swojej conocnej wędrówki po niebie, była więc północ.

- Szybciej krasnoludzie
- warknął Urgrim - wszystkie umarlaki tu lezą.

Stojący przy wejściu Huskun spojrzał na zbocze i zobaczył co najmniej trzynaście nieumarłych brnących prosto na nich. Jednak jego wzrok trafił na coś jeszcze. Nieopodal kaplicy dojrzał "żabiura", który tak pokiereszował Arachela. Tuż koło owego monstrum w polu nieoświetlonym przez księżyc stał ktoś jeszcze. Wysoka postać z twarzą skrytą w głębi kaptura.
Technicznie:
Walka przy bramie trwała zaledwie dwie rundy. Opisując skrótowo Urgrim załatwił szkielet dwoma celnymi cięciami miecza. Barthur dwukrotnie trafił drugi szkielet (rzut 52, i 32) i zadał 152 i 134 obrażenia obuchowe. Bazookh trafił dwukrotnie (26,33) zadając 200 i 135 obrażeń i zabił zombi. Balin używał zdolności profesjonalnej Odwrócenie(zniszczenie) martwiaka pierwsza próbę zombi odparł udanym rzutem na odp. nr4. Za drugim razem rzut na WI Balina też był udany, a zombie w rzucie na odp. 4 miało 99 i padło trupem.
Żaden truposz nie trafił.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 24 kwietnia 2014, 10:38

Bazookh, mimo presji czasu, wiedział jak istotne jest poprawne zebranie komponentu. Dlatego, zignorował z wysiłkiem nerwowe szepty drużyny i z wymuszonym spokojem, skupił się na prawidłowym cięciu rośliny. Przywołał z pamięci podobne działania, aby ustrzec się pomyłki, a na koniec zabrał jedno ziele w całości wraz z korzeniami.
Bo oczywiście nie wierzę, że rośnie jedna jedyna roślina. Ziele w całości zabieram "na koniec" pozostałych czynności.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 kwietnia 2014, 11:31

Gnom patrzył z niemałym przerażeniem na poczynania czarnych postaci. Dokładnie starał się zapamiętywać rozmieszczenie pułapek, ale też zwroty, jakimi się posługiwali zamaskowani. Postanowił, że zaczeka tutaj tak długo, aż czarni przejdą na cmentarz lub zaczną się wycofywać. O ile jego towarzysze nie podejdą prędzej...
Stojąc w bezpiecznym miejscu powoli, spokojnie ładuję kuszę, by nie przerwać czaru...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 kwietnia 2014, 12:00

Cmentarz, noc 1 dnia bakis-ranu

Widok noszącej się na czarno postaci, stojącej tak spokojnie u boku przerażającego skocznego martwiaka, przyprawił Huskuna o dreszcz grozy. Zaklinacz pojął w jednej chwili, że na cmentarzu objawił się w całej swej mrocznej potędze wampir, sprawca całej tragedii miasta i złowrogi spiskowiec.

- Wąpierz! - wrzasnął goblin dobywając z drugiej pochwy swego pobłogosławionego przez asteriańskich kapłanów sztyletu i celując wąskim ostrzem w czarną postać - Wąpierz się zjawił!
A jak już skończę krzyczeć, Czarny Pocisk jeden po drugim w delikwenta!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 kwietnia 2014, 12:22

Macie to zioło? To bierzem paladyna i chodu stąd.
Ukorz się przed mocą Gotam Gora podły krwiopijco, wyrzekł Balin próbując odegnać wąpierza.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 kwietnia 2014, 12:32

- Suczy chwost! Sam do nas przylozł ciul jeden! - krzyknął Barthur. Okazja aby dopaść wąpierza mogła się szybko nie powtórzyć , choć tym razem teren i okokiczności nie należały żadną miarą do sprzyjających.

- Zaro mu gnaty pyrkikiem porachuja!

Wątek techniczny

Myślę, że trzeba dopaść krwiopijce, nawet sporo ryzykując. Mamy przewagę szybkości nad martwiakami, więc jest szansa, że dopadniemy wampira i zdążymy go może nawet ostatecznie zabić, zanim zombiaki i inne paskudztwo się zlezie.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2014, 12:45

Jesteście od kaplicy jakieś 250 metrów, to poza zasięgiem czarów. Huskun może rzucić czarny pocisk na maksymalnie 206m. Huskun zdaje sobie sprawę, że to trochę za daleko. Podobnie jest z Balinem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2014, 19:14

Droga na cmentarz, północ, 1 dnia bakis-ranu

Prace związane z szykowaniem zasadzki zostały zakończone mniej więcej o północy. Pomiędzy drzewami rozpięto "struny", podpiłowano drzewo, zastrugano pień, który miał spaść ruchem wahadłowym na nieszczęśnika idącego środkiem drogi i jeszcze zastawiona sidła mające zaplątać się wokół stopy i pociągnąć nieszczęśnika w powietrze.

Po zakończeniu tych prac Mroczni ukryli się w krzakach i za drzewami. Zapanowała niemal idealna cisza...
Gnom siedział za jednym z drzew z naszykowaną kuszą i zastanawiał się co dalej robić. Jego towarzysze mogli nadejść lada chwila...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2014, 19:27

Rezolutny Goblin, północ, 1 dnia bakis-ranu

Gusłek siedział niespokojnie na ławie z trudem powstrzymując się od tego aby nie obgryzać paznokci.
Orofar już ponad godzinę snuł pouczającą opowieść o dziejach wiernych Asteriuszowi rycerza aby zmylić ewentualnych szpiegów.

Czas płyną tak wolno jak wody w ujściu rzeki Selin. Kapłan sięgnął po dzban piwa, ale okazał się on pusty. Wykorzystując sytuację dał znak Orofarowi, że idzie po piwo i wymknął się z loży. Historia nie była może nudna ale całkowicie nie trafiła w gusta Gusłaka. Wręcz ociekała patetycznością, bohaterstwem i cierpieniami za wielką sprawę. Żadnego wątku z kobietami w roli głównej, żadnych biesiad i zabawy. Nuda.

Gdy karczmarz napełniał dzban, Gusłek spostrzegł siedzącą w karczmie dziwną osobistość. Dość mocno rzucała się w oczy, bo mimo, że karczma pękała w szwach przy jej stole nie siedział nikt inny. To był elf o wychudłej poszarzałej twarzy i ponurej minie. Siedział wpatrując się w mieszane w kubku wino. Gusłek nie poznał może twarzy owego elfa, ale aż zanadto dobrze pamiętał jego szatę, już kilak razy widział ją w nocnych koszmarach. To był nekromanta, którego wojska okrążyły Nieulękłych w dolince z wodospadem i ukrytą za nią jaskinią.

Przez umysł Gusłka przebiegły niepokojące myśli. Czyżby nadal ich ściągał? I właściwe dlaczego? Skoro on jest tutaj to gdzie są jego żywe trupy?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 24 kwietnia 2014, 20:58

Elf nie przyszedł tutaj nas śledzić, jest zbyt wysoko postawiony żeby brudzić sobie swoje własne elfickie rączki, a przy tym zbyt rzucający się w oczy, żeby to miało sens. Myślę, że chciał zostać rozpoznany. Gusłek przez chwilę poprzygląda mu się, i gdy się upewni, że elf na nikogo nie czeka ani nie zamierza rychło wyjść, sam się do długouchego przysiądzie.

ODPOWIEDZ