Strona 116 z 126

: 08 czerwca 2013, 21:24
autor: Keth
Mosty opodal Białej Grani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Elfy wycofały się do kryjówki hersirów wracając po swoich śladach, starając się nie potrącić żadnego kamyka ani nie złamać najmniejszej gałązki. Ku uldze obu zwiadowców huk spadających ze skał wód Białej Rzeki tłumił większość odgłosów, umożliwiając szybki odwrót po zawilgoconych kamiennych mostkach.

Ullaf pokiwał w skupieniu głową, kiedy jego najnowsi podkomendni zdali raport z podchodów, potarł ukrytą w rękawicy dłonią zarośnięty ciemną szczeciną podbródek.

- Pójdziemy cichaczem wzdłuż brzegu gościńca aż po ścieżkę do strażnicy - zadecydował po dłuższej chwili, podnosząc się z kucek - Potem podkradniemy się tak blisko wejścia jak to tylko możliwe. Jeśli będą tam strażnicy, sięgnie się po łuki, potem atak w biegu. Mus nam czym prędzej wedrzeć się do środka, nim zatarasują dolne korytarze.

- Znacie tę strażnicę? - upewnił się Sivariael - Byliście kiedyś w środku?

- Kilku z nas - odparł oschle Ullaf - Kilka lat temu, w lepszych czasach... kiedy strażnica należała jeszcze do jarla. Korytarze wykuto przed wiekami w litej skale, idą w górę na półkę wiele wyżej, stamtąd piękny jest widok na całą okolicę.
Założyłem, że oba elfy wróciły do kryjówki, bo przecież nikt nie targałby ze sobą ekwipunku Sivariaela, prawda? Pytanie, czy altmer chce założyć z powrotem zbroję? Co do tarczy, każdy z Was potrafi posługiwać się tarczą (jedni są w tym po prostu lepsi od innych).

: 08 czerwca 2013, 21:39
autor: Procjon
Zakładam zbroję. A używanie tarczy jest niezgodne z wielowiekową elfią tradycją, która mówi że nie warto targać ze sobą czegoś co służy do walki a nie może poharatać wroga

: 12 czerwca 2013, 10:00
autor: Keth
Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy widnokrąg zaczął w końcu szarzeć, gromadka poruszających się niczym duchy mężczyzn znalazła się o skalistej podstawy Puchacza. Dzierżący czujnie broń hersirowie kucnęli bądź przykucnęli na skraju gościńca, za plecami mając szumiący nurt Białej Rzeki, przed sobą zaś zbocze góry, w której dawni budowniczy wykuli nadrzeczną strażnicę.

Poszarpane wapienne bryły wyrastały spod wilgotnej gleby przesłaniając skulone sylwetki zbrojnych przed zaspanym wzrokiem wartowników, którzy być może strzegli wejścia do budowli. Gdzieś w górze w nieruchomym powietrzu utrzymywały się pasma białawej mgły, czepiając się skalnych turni wiotkimi oparami, które już niedługo miały zniknąć bez śladu przepędzone dotykiem słonecznych promieni.

- Widzicie to martwe drzewo tam wysoko na skalnej półce? - wyszeptał Ullaf, który przywarł do wielkiego głazu tuż obok pary elfów - To właśnie platforma widokowa. Wejście do strażnicy jest niżej, u szczytu ścieżki.

- Na górze nikogo nie widać - wyszeptał Llorvas mrużąc swe szkarłatne oczy.

- Nie łudźcie się, że pójdzie nam bez trudu - pokręcił głową drużynnik - Wejścia na pewno ktoś strzeże, aż takimi głupcami to oni nie są.

- Jak chcesz to rozegrać, Ullafie? - spytał Sivariael odwracając twarz w stronę Norda. Hersir zesztywniał nieco słysząc swe imię wypowiadanie ustami nielubianego altmera.

- Będziemy się skradać tak długo jak tylko się da - odparł po krótkiej chwili milczenia - Kiedy tylko ktoś nas zoczy, rzucimy się na wejście. Najważniejsze, by jak najszybciej wedrzeć się do środka, inakszy zabarykadują się i zaczną nas ostrzeliwać z łuków albo i ciskać głazami na głowy.

- To może ich głodem wziąć? - zaproponował jakiś hersir, który przysłuchiwał się rozmowie dowódcy i elfów, rosły mąż w zbyt ciasnej brygantynie, dosłownie trzeszczącej w szwach przy każdym ruchu właściciela.

- Irileth się wścieknie - potrząsnął przecząco głową Ullaf - Nie ma ku temu czasu, a przy tym nie wiesz przecie, czy jakowyś ich druhowie nie są aby na nocnej wycieczce. Jeszcze nas od tylca zajdą i wezmą w kleszcze.


Obrazek
Od gościńca odchodzi w górę wijąca się zakosami ścieżka (widać ją na obrazku). Teren zapewnia sporą paletę osłon podczas skradania się do wejścia. Jakieś specjalne deklaracje?

: 12 czerwca 2013, 11:51
autor: mordimer00
-To co idziemy czy dalej będziemy tu siedzieć jak stado jakiś bojaźliwych fretek? Im szybciej ich dopadniemy tym szybciej wrócimy do reszty.

Llorvas zaczął uważnie się rozglądać po zboczu szukając najlepszej drogi na górę tak aby była dobrze osłonięta przed wartami i w miarę bezpieczna dla tych wielkich wojów.

: 12 czerwca 2013, 14:44
autor: Keth
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Hersirowie jakby zapadli się pod ziemię, chociaż Barr'teh wiedział doskonale, gdzie się znajdują, wspomagany wyostrzonym słuchem i węchem. Wojownicy jarla Balgruufa leżeli w wysokiej trawie i w rozpadlinach znaczących skalistą ziemię, chowając się przed wzrokiem pilnujących fortu rozbójników i starając się nie czynić żadnego hałasu.

Kucająca za kępą krzewów Irileth przyglądała się uważnie odległej budowli, wodząc spojrzeniem po otwartej szeroko bramie i jej otoczeniu. Neviers klęczał obok dunmerki, wymieniając z nią szeptem krótkie uwagi. Skarsi przeczołgał się w bok mimo ograniczającego mu ruchy pancerza, wsparł się na łokciach oglądając fort ze zmarszczonym czołem.

- Jest tylko jedno wejście? - spytał Breton zerkając na Irileth z ukosa.

- Tak i właśnie na nie patrzysz - kiwnęła głową hersirka - Niedbale coś wstawili te kozły, bez trudu się między nimi prześlizgniemy.

- Co ze strażnikami na murach? - prychnął Skarsi - Pewnikiem mają łuki.

- My też - wzruszyła ramionami Irileth - Cesarscy, co proponujecie? Pogromcy bandy z Czarnygłązu pewnikiem bez trudu rozprawią się z tymi tutaj.

Ahraveen nic nie odrzekł, skoncentrowany całkowicie na rozpościerającym się przed nim widoku fortu. Budowla nie miała zbyt wysokich murów, ale i tak chyba tylko kotołak mógł marzyć o zdobyciu jej drogą przez blanki. Jedyna droga do środka wiodła w opinii jaszczura przez pozbawione kratownicy wejście od strony gościńca, powierzchnie zastawione kilkoma drewnianymi kozłami. Zmrużone, przesłaniane co chwila przeźroczystą błonką ślepia argonianina dostrzegały na murach pięć krążących leniwie sylwetek, kręcących się pozornie bez celu, przystających co chwila przy sobie, ale bez wątpienia mających przy okazji oko na przedpole fortu.
Na murze łazi sobie od niechcenia pięciu strażników, zapewne posiadających łuki. Nie zauważyli Was, ale im bliżej fortu się znajdziecie, tym bardziej rośnie stosowne ryzyko. Jest opcja szarży na bramę, jest możliwość wspięcia się na zabudowaną ostrokołem część muru, gdzie rozpadł się on kiedyś ze starości. Jakieś pytania, jakieś pomysły?

: 12 czerwca 2013, 15:28
autor: Keth
Informacja, o którą pytaliście już wcześniej, mianowicie zbroja hersirska. Jest to pancerz lekki, o parametrach OCH torsu 23, OCH nogawic 7, OCH karwaszy 7. Zwróćcie uwagę na kolorystykę, jest ona ściśle powiązana z dworem Białej Grani (hersirowie innych jarlów mają inne barwy).

Obrazek

Do tego tarcza z OCH 17 oraz pełnotwarzowy hełm z OCH 11.

Obrazek

Obrazek

A tak się to prezentuje "na żywo":

Obrazek

: 12 czerwca 2013, 16:40
autor: Araven
Pani Irileth, proponuję podkraść ssię do wejścia a potem szarża między kozłami, i do wnętrza fortu. Zgłaszam się na ochotnika do grupy uderzeniowej.

: 12 czerwca 2013, 21:26
autor: Keth
Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Mroczny elf wręcz rwał się do walki, pieszcząc czubkami palców rękojeści swych mieczy i wystawiając głowę ponad skrywający go blok wapiennej skały. Emocje wymalowane na obliczu dunmera dowodziły jawnie jego chętki do przelania czyjejś krwi, ściągając na Llorvasa podejrzliwe spojrzenia norskich hersirów.

Llorvas dostrzegał wbite w siebie oczy Nordów, ale nic sobie z nich nie robił, demonstracyjnie okazując swą wyniosłą wyższość.

- Jeśli ktoś chce pilnować gościńca, jego sprawa - oznajmił dunmer dobywając w końcu mieczy. Długie stalowe ostrza wysunęły się z cichym sykiem z przewieszonych przez plecy pochew - Od głazu do głazu i po cichu.

Nie chcąc dać się ubiec żadnemu człowiekowi, Llorvas pochylił się ku ziemi i zaczął wspinać się zwinnie w górę zbocza trzymając głowę poniżej porowatych wapiennych brył, które przynajmniej w dolnej części szlaku mogły osłonić go przed wzrokiem rozbójników strzegących wejścia do strażnicy.
BG, chcecie iść w forpoczcie czy na tyłach? W rękach miecze czy łuki? Jaka taktyka w przypadku, gdy ktoś Was dostrzeże?

: 12 czerwca 2013, 22:18
autor: Procjon
Łuk, idę obok Llorvasa. Jak ktoś mnie zauważy i jest sam, strzelam z łuku od razu. Jak więcej - szukam osłony i dopiero strzelam.

: 13 czerwca 2013, 07:22
autor: mordimer00
To zależy ile będzie nas dzielić od straży, ale jeśli inni hersirowie będą mnie osłaniać łukami to idę bez broni tak aby być jak najciszej od osłony do osłony a potem to zależy albo czar albo mieczyki. Ale jeśli nie będą osłaniać to idę z łukiem jak najciszej potrafię gotowy do padnięcia za najbliższą osłonę.
-Osłaniać z łuków będziecie czy nie bo nie wiem co robić dalej.

: 13 czerwca 2013, 08:30
autor: namakemono
Ja bym wspiął się na mury i w miarę cicho usunął strażników. Kotołak pazurkami, reszta "delegacji" łukami lub nożami, byle bezgłośnie. Potem przez tą rozsypaną część murów reszta mogłaby wsypać się do środka. Zgłaszam siebie i kotołaka na ochotnika. Przydało by się jeszcze ze trzech, po jednej osobie na strażnika. Co Wy na to?

: 18 czerwca 2013, 14:34
autor: Keth
Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Para elfów poruszała się w górę ścieżki niczym dwie zjawy, wtapiając się w skaliste otoczenie i nie czyniąc niemal żadnego hałasu. Posuwający się w ślad za nimi hersirowie, w większości dzierżący w rękach naciągnięte łuki, starali się brać przykład z cudzoziemców, im wszelako nie szło to równie zwinnie i co jakiś czas poranną ciszę przerywał ledwie słyszalny zgrzyt deptanych skalnych okruchów.

Ścieżka wiła się zakosami, przeciskała pomiędzy porowatymi bryłami wapiennych skał porośniętych tu i ówdzie karłowatymi drzewkami i kępami traw. Llorvas ustawicznie spoglądał ponad siebie, próbując wypatrzeć gdzieś powyżej ścieżki ukryte tam wejście do strażnicy bądź też jakiegoś znudzonego wartownika.

- Przecie tu musi ktoś być - wyszeptał niemal bezgłośnie Sivariael, który stąpał za dunmerem na ugiętych nogach, mierząc grotem nasadzonej na cięciwę strzały w ziemię między swymi stopami.

W tej samej chwili na szczycie zakręcającej ponownie ścieżki pojawił się jakiś mężczyzna w rozpiętej skórzni obszytej kawałkami liniejącego futra, schodzący w przeciwną stronę z dwoma drewnianymi kubłami obijającymi się ustawicznie o jego łydki.

Spojrzenia elfów i człowieka w skórzni skrzyżowały się w ułamku sekundy. Llorvas ujrzał rozszerzone raptownie oczy i otwierające się usta nieznajomego, widzącego nie tylko dwóch cudzoziemców w zbrojach Białej Grani, ale też inne zmierzające chyłkiem ich śladem postaci.
Zaraz zacznie wrzeszczeć! Dogonić go raczej nie zdołacie, co innego atak dystansowy! Tak czy owak, kubełman jest zaskoczony Waszą obecnością!

: 18 czerwca 2013, 16:00
autor: 8art
Kotołak oblizał się podniecony, patrząc radośnie na zabawę jaka mogła go czekać na mirach fortu. Strażnicy aż prosili się, żeby zmierzyć się z khajitem:

- Barr'teh pójdzie pobawić się człowiekami na murach w kota i myszy. Irlieth się zgodzi. Khajit dobry łowca i człowieki nie zooczą mądrego Barr'teha.

: 19 czerwca 2013, 08:36
autor: mordimer00
MG mam łuk czy nie w rekach? Jeśli tak to strzelam do niego a Siva niech mu czarem walnie, ja poprawie po nim, a jeśli mam tylko miecz to od razu walę z czaru a potem biegiem na górę ile sił w nogach.

: 19 czerwca 2013, 17:44
autor: Procjon
Ogień raczej odpada. Jak nic ktoś z bandytów to zobaczy.