Strona 117 z 170

: 02 maja 2014, 12:34
autor: deliad
Cmentarz, po północy 2 dnia bakis-ranu

I zaczęło się. W bladym świetle miesiąca cmentarz całkowicie stracił swój z trudem wypielęgnowany status miejsca wiecznego spoczynku. Z niemal każdego zakątka cmentarza, zza grobów, spośród żywopłotów, z monumentalnych starożytnych grobowców, spod marmurowych płyt parłli ożywione mroczną magią nieumarli. Jedni biegli pochyleni rozcapierzywszy palce dłoni inni szli zataczając się, jeszcze inni pełzli jak węże. W powietrzy rozszedł się smród butwiejących kości i gnijącego mięsa.

Nieulękli brneli po zboczu w stronę bramy przeciskając się między grobami lub skacząc po nich. Wszyscy skupili się wokół ciężko opancerzonego Urgrima. Rycerz mimo, że szedł przed siebie tak szybko jak potrafił to i tak był o wiele wolniejszy od nieumarłych.

Wysforowawszy się nieco do przodu Barthur wraz z Bazookhiem zaatakowali pierwszego nieumarłego. Był nim szkielet jakiegoś człowieka, obleczony jeszcze strzępami skóry o kościach połączonych ścięgnami i więzadłami. Kilka sprawnych ciosów rozbiło go na drzazgi. Balin wezwawszy moce swego boga odesłał w zaświaty kościotrupa idącego w jednym bucie. Huskun cisnął niewidzialnym w nocy pociskiem.

Im bliżej bramy byli Nieulękli tym więcej nadciągało ożywieńców.
Kilka kroków dalej wyjąc i kłapiąc zębiskami zaatakowały zombi. Niegdyś byli ludźmi czystej lub półkrwi teraz obrzmiali, w niekompletnym zbutwiałym odzieniu zmienili się w łaknące krwi bestie.
Rozgorzała walka tak na oręż jak na magię. Jednak na miejsce jednego trupa nadciągało dwa następne. W mig Nieulękli zostali otoczeni zacięcie atakowani z każdej strony.
Taktycznie:
Zastosuję opis skrótowy.
Wasza grupka jest dość wolna, więc co chwilę dopędzając was ciągnące z całego cmentarza żywe trupy.Są to szkielety i zombie.
Rozegrałem na razie dwie rundy.
W pierwszej rundzie było jeszcze dość "luźno". Barthur, wraz z Bazookhiem i Urgrimem poszatkowali jeden szkielet. W tym czasie Huskun potraktował jednego ze szkieletów czarnym pociskiem, a Balinowi udało się "zniszczyć" kolejnego.
W drugiej rundzie dopadło was trzy zombi i jeden szkielet (ten potraktowany przez Huskuna pociskiem). Balin z powodzeniem zniszczył zombie. Urgrim pociął kolejne. Barthur z Huskunem zaatakowali zombi, ale nie udało się go zniszczyć w tej rundzie.
Trzecia runda (poświęcając pozostałą szybkość, cały czas brniecie w stronę bramy, aż do teraz kiedy to zostajecie okrążeni) Jesteście w połowie drogi. W sumie atakuje was 4 zombi, dwa szkielety, a na Urgrima skacze Żabior. Barthur przechodzi do powstrzymania, Balin musi sięgnąć po broń. Barthur dostał 43 obrażeń, a Bazookh 40.
W następnej rundzie dobrnie do was około 11 nieumarłych. A to jeszcze nie wszystkie. Jakieś deklaracje co do dalszych zmagań?

: 02 maja 2014, 12:41
autor: 8art
Chyba tylko nasz iluzjonista nas moze uratowac rzucajac kolejno na nas niewidzialnosc dla umarlych. Wody swieconej nie mamy. Ziemi tez nie uswiecimy.

: 02 maja 2014, 13:47
autor: Keth
Niewidzialność dla umarłych raczej nam nie pomoże w przypadku tak inteligentnych ożywieńców jak ten w kapturze, a poza tym zaklęcie to działa tylko w przypadku bezruchu, a to może się dla nas bardzo źle skończyć!

: 02 maja 2014, 14:07
autor: deliad
Niewidzialność dla umarłych wymaga bezruchu w przypadku posiadania przez martwiaka wzroku. Wampiropodobne go posiadają, ale zombie i szkielety nie. Co do żabiora to sprawa nie jest pewna. Czyli przy zombi i szkieletach można chodzić niezauważonym - w sposób ostrożny (wolny), odpada też rzucanie czarów (zakładam, że gestykulacja jest energiczna). No i trzeba się powstrzymać przed czynnościami agresywnymi.

: 02 maja 2014, 18:38
autor: Keth
Cmentarz, po północy 2 dnia bakis-ranu

Rozgorączkowany Huskun kręcił głową na wszystkie strony niczym spłoszony ptak, ściskając z całych sił swój amulet i próbując za wszelką cenę nie ulec pogłębiającej się panice. Widok nadciągających zewsząd nieumarłych mroził mu krew w żyłach, wieszcząc bardzo srogie kłopoty.

- Pilnujcie Urgrima! - wrzasnął na całe gardło oglądając się ponad ramieniem na idącego nader ospale rycerza, poruszony jakimś rzadko u siebie postrzeganym uczuciem solidarności, na co dzień zazwyczaj przez zaklinacza wyśmiewanym - Nie dajcie mu paść!
Musimy przebić się do bramy, zatrzasnąć ją, a następnie odbić wartownię wraz ze strażnikami i paladynem. Potem wszyscy razem zaczniemy się wycofywać w stronę miasta. Trzymajmy się cały czas w grupie, nie porzucając na pastwę losu Urgrima.

Rozważmy jeszcze błyskawicznie opcję rzucenia na ekipę Niewidzialności dla nieumarłych, bo nawet jeśli ochronimy się w ten sposób przed szkieletami i zombi, to jedna próba obrony przed wampirem albo (być może) żabiorem znowu nas zdemaskuje!

: 03 maja 2014, 23:17
autor: Araven
Balin sięga po broń, ale używa jej tylko do obrony, akcje używam na niszczenie martwiaków zdolnością kapłana.

: 04 maja 2014, 08:40
autor: deliad
Cmentarz, po północy 2 dnia bakis-ranu

Tłum warczących, klekoczących, rozkładających się, śmierdzących i wściekle agresywnych ożywieńców naparł na Nieulękłych niczym fala tsunami na spokojne tropikalne wybrzeże. Owa fala rzucił nimi o stojący nieopodal monumentalny grobowiec pamiętający jeszcze dłuto mitycznych reptilionów.

Drużyna Kielicha stawała dzielnie, znali już swego przeciwnika i mierzyli się z nim nie pierwszy raz. Przeto wróg stracił swój największy atut czyli lęk jaki potrafił wzbudzać w sercach żywych istot.

Huskuna jako władającego magią chroniono półpierścieniem wciskając niemal w granitowe drzwi grobowca. Nie przeszkodziło mu to jednak ciskać celnie czarne pociski, jeden z takowych trafił zombie z takim impetem, że mroczna jego siła wypalił w jego głowie czarna dziurę. Tą chwilę wykorzystał skrzętnie Barthur pozbawiony na chwilę przeciwnika, bo właśnie w tym czasie prosto z nieba na rycerza spadł Żabior. Urgrim jednak spodziewał się takiego ataku i po mistrzowsku skierował impet przeciwnika prosto w ziemię, po czym po dwakroć smagnął, go potężnie po karku. W tejże chwili Żabior chciał uciec wyskakując w przestworza, ale Barthur huknął go młotem w łeb ściągając ponownie na ziemię.

Po prawej stronie pierścienia działo się jednak dużo gorzej. Balin stanął w bezpośrednim starciu z zombie jakiegoś elfiego staruszka oraz beczkowatego szkieletu. Ich chaotyczne ataki odbijały się od pancerza krasnoluda, ale jeden z nich wyrwał z dłoni kapłana amulet z symbolem Gotam-gora, który spadł na podeptaną trawę. Tuż obok walczył z zombie grubej półorczycy Bazookh, który mimo swego zacięcia i brawury został przez nią potężnie trzepnięty w brzuch i poleciał do tyłu wpadając na Huskuna.
Taktycznie kolejna runda.
Zostaliście zepchnięcie na przednią ścianę starego jak sam Orkus grobowca. Otoczyło was kilkunastu zombie i kilka szkieletów. Drzwi grobowca wyglądają na zamknięte od wielu lat.
Huskun rzuca czarny pocisk, co udaje się mu znakomicie bo na obrażenia rzuciłem 9, a zombie nie rzucił udanego testu na odporność.
Barthur całkiem mocno uderzył w Żabiora, sam unikając ciosów (217 ob ).
Bazookh dwa razy trafi zombie za 203tn, 155 tn. Sam dostał dość słabo jak na możliwości zombie, jednak przy braku pancerza (nie licząc ubrania podróżnego) spowodowało odniesienie 61 obrażeń (w sumie 101/141).
Balin starał się dalej niszczyć nieumarłych, co w bezpośrednim starciu nie było łatwe (trzeba wykrzykiwać modlitwy z wyciągniętym przed siebie symbolem boga), dlatego wykonałem rzut na akt. Zr czy nie wypuści amuletu. Rzut 68 (33) więc amulet znalazł się pod nogami kapłana. To nie przeszkodziło mu atakować przeciwnika bronią. Trafił 2 na 3 ataki. Poranił przeciwnika (zombie) ale go nie zabił.
W przyszłej rundzie na Barthura rzuci się koleje zombie. Na Urgrima szkielet i Żabior. Na Balina zombie i szkielet. Na Bazookha zombie.
Rozgrywać dalej walkę czy macie jakieś inne deklaracje?

: 04 maja 2014, 11:26
autor: Araven
Staram się podnieść symbol Gotam Gora i będę kontynuował niszczenie martwiaków, zza pleców naszych..
Najwyżej tu zginę, nie odejdę bez symbolu.
Moim priorytetem było niszczenie martwiaków mocą Gotam Gora, nie stałbym w pierwszym szeregu, raczej bym się pchał na tyły, by móc użyć mocy.

: 04 maja 2014, 14:53
autor: deliad
Zostaliście przyparci do muru grobowca, wszyscy poza Huskunem są związani walką. Jest was pięcioro. Na upartego dwóch może stać z tyłu przy ścianie grobowca zasłoniętych przez pozostałą trójkę. Huskun czaruje, a Bazookh jest ciężko ranny. Więc zdecydowałem, że to oni będą na tyłach. Ale możecie zmienić szyk, bo Balin z jego nowymi mocami to cenny sojusznik.

: 04 maja 2014, 19:57
autor: namakemono
Gusłek podchodzi do tajemniczej postaci. Cóż się może stać tutaj, w miejscu publicznym? Kapłan siada na wolnym krześle przy stole elfa.
- Wybacz, że zakłócam twój spokój, lecz wyglądasz na wielce strapionego, a zadaniem kapłana Pana Uciech, którym szczęśliwie jestem, jest rozświetlać pochmurne twarze, odpędzać troski, sadzić ziarno szczęścia i wesela tam, gdzie smutek i trwoga chwycić za serca próbują. Rzeknij przeto, czy przyjmiesz ode mnie dzban wina, tak na dobry początek? Inna rzecz, że twe oblicze znajomym mi się wydaje, lecz nie mogę sobie przypomnieć gdzieśmy się uprzednio widzieć mogli.

: 04 maja 2014, 21:32
autor: Denver
Bazzokh korzystając ze względnego poczucia bezpieczeństwa, rzuci najpierw "żrącą plamę" na Żabola (zakładam, że ciągle jest w zasięgu) potem będzie używał "magicznej siły" i ciskał zombimi w szkielety i odwrotnie.

: 04 maja 2014, 22:24
autor: Araven
Wg mnie powinni mnie chronić, niszczenie martwiaków zdolnością ma większe szanse, niż powolne rąbanie ich na kawałki.
Ale się nie wypowiadam za innych.

: 04 maja 2014, 23:29
autor: 8art
Barthur zasłoni Balina, żeby mógł spokojnie niszczyć martwiaki.

: 05 maja 2014, 07:07
autor: deliad
To jest uproszczony plan sytuacyjny. Obecnie jest tak jak to wygląda poniżej, jak się chcecie ustawić? T szare kółka to nieumarli.Obrazek

: 05 maja 2014, 09:57
autor: Denver
Bazookh długo nie wytrzyma, ale czarować ciągle może. Wolałbym stać z tyłu.