Strona 118 z 170

: 05 maja 2014, 10:58
autor: 8art
Czy do tego grobowca jest jakieś wejście? W drzwiach łatwiej się bronić, o ile dotychczasowi lokatorzy nie są już nie do końca martwi.

: 05 maja 2014, 11:02
autor: Araven
Balin będąc z tyłu, przed utratą symbolu sprawdzi jednak drzwi grobowca, a potem użyje zdolności niszczenia nieumarłych zza pleców towarzyszy.
O ile MG zezwoli na taką akcję.

: 05 maja 2014, 22:47
autor: Keth
O ile się ne mylę, mamy przed sobą dwudziestu sześciu nieumarłych, a jedna plama na mapce jest tak wielka, że sugeruje obecność zwłok bawoła-opasa! Huskun ma chyba najbliżej do drzwi grobowca, więc desperacko maca łapkami w poszukiwaniu jakiegoś wejścia!

: 06 maja 2014, 15:12
autor: deliad
Grobowiec, po północy 2 dnia bakis-ranu

Nieumarli nacierali z niewyobrażalnie wielką zaciekłością próbując na wszelkie możliwe sposoby wydusić życie z żyjących, przeto uderzali łapami, drapali, gryźli a nawet kopali.
Siła napierających przeciwników coraz bardziej wciskała Huskuna w drzwi grobowca, które uczynione były tak misternie, że mimo wyglądu jak kawał granitowego bloku okazały się drewniane, a pociągnięta dźwigienka robiąca za klamkę ustąpiła gładko jakby mechanizm był świeżo nasmarowany.
Drzwi gwałtownie ustąpiły a goblin, wraz z Bazookhiem wpadł w ciemność turlając się po kilku schodkach. Jego wzrok w mig przystosował się do ciemności i omiótł pomieszczenie śpiesznym spojrzeniem. Poza wiszącym na przeciwnej od drzwi ścianie konterfekcie i ławeczce nie zawierało nic innego.

Kapłan Pana Gór schylił się i starał jedną dłonią pochwycić symbol swojego boga, drugą natomiast odpychać nacierające zombi. Ożywieniec jednak naparł z taką siłą starając się ugryźć Balina w twarz, że krasnolud stracił równowagę i poleciał wraz z zombi do wnętrza grobowca.

Balin mimo ciężkiej zbroi pozbierał się dość szybko. Jasno zdawał sobie sprawę, że grobowiec mimo, że chwilowo stanowił ratunek już za chwilę może okazać cię śmiertelną pułapką. Zombi z trzaskiem i chrobotem łamanych zębów wgryzło się w jego naramiennik. Zbroja jednak wytrzymała ten potworny atak.
Balin z radością w sercu spostrzegł, że w garści trzyma wyrwany wraz z kępą trawy symbol Gotam-gora i amulet na potencjał magiczny w jednym. Wykrzyczał słowa modlitwy i przytknął go do głowy martwiaka, który wnet znieruchomiał i opadł na ziemię.
W drzwiach pozostali jedynie stojący ramię w ramię Urgrim i Barthur.
Zakuty w ciężką zbroję rycerz siekł z pasją Żabiora, a przez zgiełk bitwy słychać było śpiewaną przez niego pieść, przerywaną momentami na napranie w płuca powietrza, albo chwilami wielkiego wysiłku. Niemal poćwiartowany rogaty nieumarły tłukł w jego zbroję tak głową, jak i łapskami, w czym pomagały mu inne ożywieńce, jednak przednia hartowana stal ani myślała ustąpić.
Pokrzepiony takim widokiem Barthur także bił się dzielnie. Jednym ciosem zgruchotał napierającego szkieleta i uchylił się przed pięściami człowieka posiadającego jedynie pół twarzy.
Sytuacja na froncie nieco się zmieniła. W rundzie czwartej Huskun, Bazookh i Balin wylądowali w grobowcu. Balin zniszczył kolejne zombie. Barthur wraz z Urgrimem zasłonili wejście do grobowca. Barthur zdołał załatwić jeden szkielet i uniknąć ciosów.
Co zamierzacie robić w kolejnych rundach?
Co do tej dużej szarej kropki to oczywiście zombie z bliźniaków syjamskich półolbrzymów, zrośnięte głowami :).

Co z Drayaharusem, obecnie zastygł ze zgrozy na szczycie sąsiedniego z cmentarzem wzgórza. Co zamierza robić dalej.

: 06 maja 2014, 15:21
autor: deliad
Rezolutny Goblin, po północy 2 dnia bakis-ranu

Gość karczmy podniósł wzrok znad kubka wina, a widząc Gusłka źrenice mu się rozszerzyły i szybko rozejrzał się po karczmie. Nie widząc jednak zagrożenia uspokoił się nieco, choć jedna z jego rąk powędrowała pod stół.

- Nie poznajesz mnie? Widzieliśmy się nie tak dawno koło wodospadu. Choć wtedy miałem cię za kogoś innego. Za Nieulękłego, ale jak się okazało owi Nieulękli byli już wtedy trupami. Cóż taki już ich los. Zawsze umierają, choć czasami służą dalej tylko innym panom.

: 06 maja 2014, 15:56
autor: namakemono
- Rzeczywiście, teraz cię poznaję. Zaiste, wtedy staliśmy po przeciwnych stronach, teraz zaś mamy okazję razem się napić. Wyglądasz na wielce strapionego, wybacz, ale nie tak, jak tamten zacięty wódz, którego celem było zmiażdżenie tych, których nazwałeś Nieulękłymi.

: 06 maja 2014, 16:18
autor: deliad
Rezolutny Goblin, po północy 2 dnia bakis-ranu

Gość karczmy wskazał ławę Gusłkowi zapraszającym gestem.

- Siadaj zatem. Może mi rzekniesz jakie były Twoje dalsze dzieje i co cię tutaj sprowadza.

: 06 maja 2014, 16:19
autor: 8art
Barthur robił pyrlikiem szybciej nawet niźli u miejscowego kowala na praktykach, ale głupio mu było, że paladyn śpiewa a on jeno pokrzykuje bezskładnie czasem przeklinając.

Na usta cisnęły mu się same słowa jakiejś wielkiej pieśni, którą mógłby zaimponować zakutemu w stal Ugrimowi, a jej mocą nawet przegnać martwiaki, gdy tylko Pian ze swej siedziby w niebiosach dosłyszy apel wiernego sługi. Goblin otworzył usta aby zacząć wiekopomną pieśń, która miała przejść do annałów, zapisać się złotymi zgłoskami w historii Orchii, a samego Barthura uczynić największym bohaterem wszechczasów. Słowa uleciały jednak niczym ulotna mgła, a olbrzym zaczął drzeć się, fałszując przy tym szkaradnie:

Tysiunc kufli piwa stoi
Nikt się tego pić nie boi
Kto nie wierzy niech spróbuja jak piwo smakuja!

Nawet palodyn i czorny rycorz
Smakiem piwko się zachwyco
Kto nie wierzy niech spróbuja jak piwo smakuja!


Wątek techniczny

Mam nadzieje, że wszechmocna pieśń o piwie zamuruje wszystkie złe moce i odeśle je w zaświaty (nawet ze śmiechu)!

Chyba trzeba się cofnąć i stanąć w wejściu tak aby walczyć jeden na jeden, chyba, że z Ugrimem jesteśmy w stanie wpierani przez drugi szereg magią się bronić.

: 06 maja 2014, 16:35
autor: namakemono
- Chętnie opowiem ci mą historię, choć nie jest zbyt ciekawa, wszak jam jest jeno prosty kapłan Pana Uciech. Ale skoro taka twoja wola, do tego masz czas i ku temu ochotę, to nie widzę przeciwwskazań. Prawda jest taka, żem się tu urodził, tutaj kapłańskiego rzemiosła się wyuczyłem i tu służbę są pasterską prowadzę. Nie powiem, nie całe życie tu siedziałem, po świecie mnie nosiło, ale to jest moje miasto i temu miastu życie w obronie oddam. Ot, tyle w trzech słowach. A ciebie co tu sprowadza waleczny panie?

: 06 maja 2014, 16:52
autor: Araven
Kogoś trzeba podleczyć? Zatamować krwawienie?
Huskun jak stoisz z potencjałem magicznym? Aleśmy się wpakowali.

Trzeba się rozejrzeć po tym grobowcu, może jest z niego jakieś inne ukryte wyjście...
Jakieś pomysły?

MG jak ja stoję z PM, z leczących czarów mam coś, bo mi dane wcięło po formacie ostatnim, niedawnym.

: 06 maja 2014, 17:28
autor: Denver
Bazookh jest mocno sponiewierany, chętnie odda się w czułe ręce kapłanki :)

Natomiast, jeśli walka na "poziomie zero" jest w jego zasięgu wzroku, to nadal używa Magicznej siły, by pomagać wojownikom.

: 06 maja 2014, 21:25
autor: Dobro
Drayaharus otrząsnął się z grozy. Niewiele mógł pomóc swoim towarzyszom, ale postanowił zaryzykować i zbiegł na dół, po wzgórzu, nie przejmując się zbytnio przerwaniem czaru. Jedynie w myślach powtarzał słowa swojej ulubionej modlitwy:

- Pianie, łaskawie łypnij wzrokiem na swego sługę, daj mi siłę i wytrwałość, bym mógł jeszcze nie raz spić się do nieprzytomności i wysławiać twe imię, Pianie... Proszę, powal gromem i ciężkim kacem mych wrogów!
Gdy będę blisko miejsca, gdzie tłoczą się truposze przy grobowcu, rozpraszam niewidzialność (o ile wcześniej się nie rozroszyła) i krzyczę co sił w płucach:
- Heeeej wy!!! Martwe kurwiszony!!! Chcecie mięsa?! To za mną!!! - krzyknął ile sił w płucach gnom, przykładając dłonie do ust by jeszcze zwiększyć głośność.
A teraz tak: jak się rzucą na mnie to rzucam czar śliskość na obszar przede mną a potem odwracam się na pięcie i chodu w stronę pułapki zastawionej na Nieulękłych przez tych czarnych! A jeśli się nie rzucą... to pomyślimy dalej.

: 07 maja 2014, 14:54
autor: deliad
Grobowiec, po północy, 2 dnia bakis-ranu

Poderwawszy się na równe nogi Huskun uległ namowie Balina i rzucił się do ścian szukając ukrytych drzwi lub innych tajemniczych przejść.

Balin zaintonował słowa zaklęcia mające sprowadzić leczące moce Gotam-gora na Bazookha, co też mu się udało, bo krasnoludzki alchemik poczuł przyjemnie ciepło rozchodzące się w okolicach poobijanych kości. Bazookh przeciwdziałał sile martwiaków operując siłami telekinezy i utrudniając im atakowanie Barthura.

Na zewnątrz wrzał zacięty bój. Barthur wycofał się nieco stając w drzwiach grobowca i chroniąc plecy Urgrima. Trzasnął kłapiący żuchwą szkielet, którego łapa miała rozedrzeć twarz półolbrzyma ale z niewyjaśnionych powodów zastygła w powietrzu. Uderzenie młota zdruzgotało całą prawą część martwiaka. Jednak nie udało mu się uchylić przed łapskiem zombi która uderzył w jego pierś z siłą maczugi wyciskając z płuc powietrze. Barthur zachwiał się z bólu i wstrząsu.
Urgrim wściekle siekał przyciśnięte do ziemi ciało żabiora, aż te przestało się ruszać i zakrzyknął z tryumfem gotując się na dalszą rąbaninę.

Wtedy jednak nastąpiło coś czego nikt się nie spodziewał. W zgiełku walki rozległ się cienki znajomy głosik.

- Heeeej wy!!! Martwe kurwiszony!!! Chcecie mięsa?! To za mną!!! - krzyknął ile sił w płucach gnom, przykładając dłonie do ust by jeszcze zwiększyć głośność.

Stojące w tylnych rzędach ożywieńcy zaczęli kręcić głowami jakby zwęszyli jakiś inny żywy cel i ruszyli w stronę gnoma. Tenże zaśmiał się radośnie na ten widok i już miał rzucić swój ulubiony czar, gdy przypomniał sobie, że przecież nie zadziałał ona na szkielety w piwnic Frakiego. Przeto rzucił się do ucieczki oceniając, że biegnie za nim niemal połowa martwiaków.
Balin obecnie posiada 26 PM, Huskun 64, Barthur 70, Bazookh 14, a Drayaharus 14.
Magia lecznicza Balina to - Leczenie lekkich ran koszt PM - 10 (strasznie drogie) i leczy 50 obrażeń.

Balin rzuca Leczenie lekkich ran na Barthura - rzut na UM 23 - udany, i leczy mu 50 obrażeń.
Huskun używa zdolności ukrycie, ale nic nie znajduje.
Bazookh rzuca magiczną moc i ratuje Barthura przed krytycznym trafieniem ze strony szkieletu.
Barthur atakuje szkielet zadając mu 131 obrażeń obuchowych, szkielet wciąż żyje.
Zombi trafia Barthura i zadaje mu 194 obrażenia obuchowe. Po odliczeniu wyparowań i uwzględniwszy poprzednie obrażenia wychodzi na to, że astrolog posiada 162/179 obrażeń. Ciężka sprawa.
Gnom odciąga 12 martwiaków.

: 07 maja 2014, 19:34
autor: Dobro
- Dawać, tutaj mięsko! - krzyczał gnom, przystopując na chwilę i klepiąc się w wypięty na nieumarłych tyłek. Rychło jednak przypomniał sobie, że nieumarli mogą iść bez odpoczynku a on się zmęczy po jakimś czasie... więc zamachał nogami i pognał w stronę pułapki, upewniajac się, że martwiaki są tuż za nim...
Kwestia techniczna. Jeżeli rzucę na siebie niewidzialność (i czar się powiedzie) to martwiaki dalej będą mnie widzieć, ale ludzie już nie (tj na nich zadziała czar)?

: 07 maja 2014, 20:22
autor: Keth
Grobowiec, po północy, 2 dnia bakis-ranu

Pętla zaciskała się bezlitośnie na gardłach uwięzionych w grobowcu zbiegów. Stawiany nieumarłym szaleńczy opór nie był w stanie zatrzymać nieumarłych, a jedynie ich spowalniał, co koniec końców nie wieściło osaczonym dobrze.

Huskun miał w głowie wielki mętlik i coraz bardziej panikował. Grobowiec okazał się pułapką bez wyjścia, pozbawioną drogi ucieczki. Spocone palce goblina zaciskały się na amulecie i sztylecie, znienacka jednak ich kurczowy uścisk zelżał, kiedy do głowy zaklinacza wpadła pewna desperacka myśl.

- Balin, cofaj się! - wrzasnął rozdygotanym głosem Huskun, poruszając palcami w rytmie zapoczątkowującym czarodziejską inkantację - Cofnij się!
Musimy jednak spróbować tej cholernej Niewidzialności dla umarłych! Niech wszyscy cofają się w głąb grobowca, z Urgrimem na samym końcu. Huskun rzuci zaklęcie na Balina, a następnie na siebie. Kiedy obaj będziemy już niewidzialni dla zombie i szkieletów, zaczniemy rzucać czary na resztę ekipy. Ja na Barthura, Balin na Bazookha. Ostatni w kolejności jest rycerz, którym musimy się niestety posłużyć jako żywą tarczą. Każdy już zaklęty przestaje wykonywać energiczne ruchy i pod żadnym pozorem nie walczy.

Niewidzialność kosztuje 4 PM, więc każdemu z nas (Huskun & Balin) wystarczy na zaklęcie całej ekipy. Robimy to?