Strona 13 z 64

: 19 listopada 2014, 07:00
autor: Keth
Północne Northside, 2 listopada 2021, 23:31

Winda od dawna cieszyła się tak złą reputacją, że mężczyźni omijali ją szerokim łukiem wybierając i tym razem wspinaczkę po brudnych schodach. Nadwerężona latami użytkowania konstrukcja miała tak przerdzewiałe liny, że ich zerwanie było w zasadzie tylko kwestią czasu.

To z kolei oznaczało, że pomagający wnieść na najwyższe piętro budynku zdobyczną broń Clarens ponownie spocił się i zdyszał, przypominając uczestnika któregoś z ekstremalnych maratonów poprzez South City.

- Chyba mi zaraz oczy pękną! - wysapał urywanym głosem, ściskając obiema rękami lufę miniaturowego działka - Że też wam się chciało szukać kwatery na dziesiątym piętrze!

Na dźwięk jego głosu za plecami mężczyzny wyrósł znienacka jakiś szczupły wysoki kształt. Mężczyzna wychynął z głębi korytarza, gdy Clarens przedostał się na najwyższy schodek klatki.

- Gruby, wreszcie jesteś! - powiedział z nieskrywaną radością obcy Vedze młodzieniec, doskakując do Białasa i klepiąc go po plecach.

Zaskoczony nieoczekiwanym spotkaniem, Clarens wrzasnął mimowolnie i podskoczył w miejscu, niemal upuszczając niesioną wspólnie z Vegą broń. Unieruchomiony Jimmy znieruchomiał na schodach rozdarty pomiędzy chęcią upuszczenia łupu i sięgnięcia po swój pistolet, a świadomością, że porzucone uzbrojenie borga może go podciąć i przewrócić na schody.

- Kurwa, Badass, ty mały skurczybyku! - Clarens nie posiadał się ze zdumienia, spoglądając szeroko otwartymi oczami na ciemnoskórego młodzieńca w narzuconych na szyję łańcuchach z fałszywego złota - Co ty tu robisz?!

- Matka kazała mi spieprzać z Fresco! - odparł ucieszony widokiem krewnego siostrzeniec Białasa - Sąd mnie szuka, ale nie będę kurwa zeznawał na Czarnego Joe, choćby nie wiem, co. Powiedziała, żebym się zatrzymał u ciebie. Przyjechałem rano, ale nie miałem kasy na autobus, to dopiero teraz przyszedłem tu z buta.

: 19 listopada 2014, 12:27
autor: Suriel
Joł, joł brachu...- stujamy się z bara i poklepujemy - zajefajnie że sie spotkaliśmy, pewni wchrzamalbys cos? No i trza to jakoś spitkanie oblac. Może smigniesz kupic browara i jakis prepak dla nas wszystkich a my tu dokonczymy jeden temat -daje mu 70e - tylko mlody uwazaj żeby ci na dzielni nie wjebali...

: 19 listopada 2014, 14:57
autor: Trihikilius
- Yhhm.. tak oczywiście już idę, już idę - młodzieniec lekko zmieszany propozycją podrapał się po szerokim, płaskim jak naleśnik nosie - tak, tak, prepak i browar dla wszystkich, tylko wuju tak widzisz się tego no składa, że ja dopiero jakby to powiedzieć - młodzian w jednej chwili podniósł głowę do góry i wypiął dumnie pierś eksponując tombakowe cacka - tak się składa Gruby, że ja dopiero zaczynam swoją karierę w Night City jako najlepszy w mieście strzelec do wynajęcia.

Cichy odchrząknął nerwowo widząc zgłupiałe miny towarzyszy swojego wuja i ich brak entuzjazmy na spotkanie z najwyborniejszym strzelcem Night City, a może i całego znanego mu świata. Gdyby w tej chwili wiedział, jak szybko życie zweryfikuje jego umiejętności, nigdy by się nie wygłupił z tymi przechwałkami. Z zamyślenia wyrwał go wrzask kobiety, gdzieś w głębi poniższej klatki schodowej.

- Znaczy się kupię, kupię, tylko sam rozumiesz, na tą chwilę jestem bez grosza - zanim ktokolwiek coś powiedział, młodzian dodał szybko - ale postawię następnym razem, po pierwszej robicie macie to jak w banku. Przecież nie będę chyba długo czekał na jakieś propozycje, prawda.

Ziomale Grubego spojrzeli po sobie wydając się równie zmieszani co zaskoczeni całą sytuacją.

- Tooo, gdzie tu jest ten sklep, hymm.
Witam wszystkich i życzę przyjemnej rozgrywki. Suriel, taki miałem wcześniej przygotowany wpis, że niby mi nie dajesz kasy, więc uznajmy, że dobry wujek dał ją napalonemu młodzianowi chwilkę później. Cichy chowa kasę do kieszeni i zbiega po schodach do monopolki.

: 19 listopada 2014, 16:29
autor: Suriel
- Masztu siedem dychb i zalatw temat godnie... żebyś wstydu rodzinie nie przyniosły. - odliczam 68 i wciskam mu w rękę. - i pamiętaj ze jestes mi winny.
Jak sobie pójdzie wnoszę sprzęt, dzwonię do matki i opierdalam na chuj mi go tu przyslali

: 19 listopada 2014, 16:41
autor: 8art
- Białas, Co to za koleś? Jarecka podesłała Ci braciaka? Koleś rwał zelówy do nas ze stacji Maglevu? Ja pierdolę, ale margines z wiochy. Zeby była jasność, w moim pokoju kimać nie będzie. Masz na niego uważać Białas. - wizyta kuzyna Clarensa, akurat musiała skrzyżować się z akcją ze śwoętej pamięci już Patatasami, ale Gonzo miał cichą nadzieje, że młody czarnuch przyda się na coś, o ile w ogóle miał spluwę i łeb na karku. Białas wbrew pozorom do tępaków nie należał, choć takie można było czasem od ieść wrażenie. Może Młody też miał coś z wujasa.

- Jak ten ziom się w ogóle nazywa? Młody?

: 19 listopada 2014, 18:47
autor: namakemono
- Gówno mnie obchodzi jak się nazywa. Od teraz jesteś "Młody" szczawiku. Bądź grzeczny, słuchaj starszych, to włos ci z głowy nie spadnie. Ja jestem Jimmy. Nie musisz do mnie mówić "wujku Jimmy" ani "panie Jimmy". Wystarczy zwykłe Jimmy. Tamten to Eric, a ten gbur to Gonzo. Ale mykaj już bo nam w gardłach pozasychało. Poza tym dorośli teraz mają swoje sprawy do załatwienia.
Witaj Trih, stary druhu. Fajnie, że w końcu dołączyłeś. Nie obrażaj się na taki ton wypowiedzi Vegi, ale spóźniłeś się i musisz odpokutować. :P

: 19 listopada 2014, 20:09
autor: Trihikilius
Namak ja się nie spóźniam, ja przybywam spijać śmietankę, czytając posty starych i nowych druhów.

: 19 listopada 2014, 20:36
autor: Keth
Północne Northside, 2 listopada 2021, 23:33

Kiedy Badass zbiegł po schodach ściskając w dłoni plik banknotów, Clarens oparł się o ścianę korytarza i ścisnął skronie rękami.

- Ja pierdzielę, co za dzień! - wydyszał czarnoskóry technik - Wydziedziczę siorkę za ten numer. Nie miała kiedy go przysłać.

- Łap za lufę i wnosimy gnata do pokoju, bo jeszcze jakiś sąsiad nas podejrzy - sarknął Jimmy - Później pomyślimy, co z nim zrobimy. Może się przydać, o ile nie jest głupi.

- To moja rodzina - obruszył się Białas - U mnie nie ma nikogo głupiego!

Stękając i sapiąc, trzej mężczyźni zniknęli w swoim mieszkaniu zatrzaskując z hukiem drzwi.
Gdybyście sądzili, że Badass nie pasuje konceptem do Waszej paczki, poniżej wizualizacja jego postaci!
http://eu.movieposter.com/posters/archi ... /MPW-13022

: 19 listopada 2014, 20:52
autor: Trihikilius
Przegapiłem wklejenie jako pierwszy posta. Trudno, cofnijmy kochani o chwilę czas.
Cichy własnie zabierał z dłoni Białasa pieniądze, gdy słowa Jimmiego przebiły się przez zasłonę za którą widział już tylko siebie wyluzowanego z pełnym brzuchem czegokolwiek i trzymającego piwko w ręku. Kobieta poniżej kondygnacji ich postoju nadal wrzeszczała, plugawiąc kogoś słowami, których nie powstydziłby się żaden żul w slamsach Night City. Schował powoli pieniądze do kieszeni spranych prawie do szarości bojówek, po czym spojrzał Jimmemu prosto w oczy i powiedział.

- Nie muszę, ale mogę, więc panie dorosły wuju Jimmy, grzeczny nigdy nie byłem, starszych ten tego nie słuchałem, a jak się nazywam to jeszcze nie mówiłem i choć nie mam jeszcze ten tego spluwy to na prawdę jestem najlepszym strzelcem w Night City - Cichy obrażony obrócił się na pięcie i w podskokach zaczął zbiegać po schodach, po drodze jednak krzyknął jeszcze - a szczeniak to twój stary, ha ha he he hi hi ha.

: 19 listopada 2014, 21:06
autor: Trihikilius
Zbiegając po dwa, a czasem trzy schodki za jednym skokiem Cichy pomyślał.

"Kurwa, nazwał mnie szaczwik, czy szczeniak, znowu się zbłaźniłem?... A w dupie to mam, hi hi hi, ale mu dogadałem, staruch z dupy"

: 19 listopada 2014, 21:47
autor: Suriel
Rozsiadam sie w fotelu i wycigam nogi na stół. Śmierdzą. Biorę za telefon i kręcę do siory. - No czesc siostrunia, Clarcio z tej strony... a jak tam zdrówko. .. a co u mamusi... a jak pigoda u ciebie... słuchaj jeszcze jedno pytanko, a na chuj wysłałaś mi juniora... przed kim spierdalac?... jaki wyrok?... No ale do mnie go siostrunia kurde wysylasz? DO MNIE? JA NIE KRZYCZE TYLKO SIĘ KURWA DELIKATNIE PYTAM! halo, halo! - zrezygnowany rzucam telefon obok na kanapę. - Junior na ferie zimowe przyjechał i tu trochę zostanie, jest pid koimi skrzydłami.

: 20 listopada 2014, 07:00
autor: Keth
Północne Northside, 2 listopada 2021, 23:34

Eduardo wrócił z parkingu szybkim truchtem, rozglądając się wokół siebie podejrzliwie i przeklinając pod nosem na wspomnienie wyrwanych z karoserii drzwi wozu. Miejsca parkingowe pod kościołem w Northside uchodziły za względnie bezpieczne, ale otwarty pojazd gotów był skusić do kradzieży nawet zadeklarowanego neochrześcijańskiego bezdomnego.

Na klatce schodowej fikser zwolnił kroku, odprowadził spojrzeniem schodzącego w dół obcego młodzieńca w kwiecistej koszuli obwieszonej łańcuchami z tombaku. Młody człowiek odpowiedział mu równie podejrzliwym wzrokiem, wciskając coś na widok nieznajomego do kieszeni swoich spodni.

Smartfon Gonza znowu zaczął wibrować i nie przestawał, co świadczyło o ogromnym uporze potencjalnego rozmówcy. Latynos zaczął wchodzić w górę klatki schodowej zerkając jednocześnie na ekran urządzenia.

Rodzina pana Lao nie dawała za wygraną!
Bartku, Zhu na linii!

: 20 listopada 2014, 08:50
autor: 8art
Olanie połączenia byłoby bardzo nieprofesjonalne, przynajmniej tak się Eduardo zawsze wydawało. Spodziewał się dopytywania czemu to jeszcze nie zaszczycili żółtków swoją wizytą, lub co też któryś z przydupasów pana Lao właśnie zobaczył na News54i Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku Gonzo miał ułożoną w głowie odpowiedź. Albo uspokoi ich słodkim pierdzeniem o policyjnym ogonie i bezzasadnością wizyty w tym momencie, albo będzie wmawiał, że telewizja kłamie, co tak naprawdę wcale nie było kłamstwem. Przesunał palcem po ekranie smartfona odbierając połączenie:

- Hola, Como esta ustes cabron?

: 20 listopada 2014, 20:16
autor: Keth
Północne Northside, 2 listopada 2021, 23:34

- Na wynos nie sprzedajemy - odpowiedział śmiertelnie poważnym tonem czyjś męski głos, wprawiając Gonza w niespokojne zdziwienie. Fikser upewnił się szybkim rzutem oka na wyświetlacz telefonu, że faktycznie rozmawia z Zhu.

- Słucham? - rzucił do słuchawki. Odpowiedział mu głośny rechot.

- To ja, Gonzo, to ja - oznajmił ogromnie czymś ukontentowany Azjata - Wong kazał przekazać, że odwaliliście zajebistą robotę. Już po Patatos. Forsa jest wasza, możecie po nią przyjechać. Pan Lao też na was czeka, chce pilnie porozmawiać.

- O, znaczy się, fajnie - wykrztusił Eduardo - Mam nadzieję, że się nie gniewa o tę małą zadymę. Wiesz, wspominaliście coś o tym, że nie byłoby źle, gdybyśmy tamtych kropnęli...

- Pan Lao uważa, że powinniście zostać jego bliskimi współpracownikami - odpowiedział Chińczyk - Czeka na was w "Mahjongu", przyjeżdżajcie jak najszybciej. Cały czas ogląda wiadomości... tak między nami, z czystej ciekawości... wyście wywalili z tych rakiet ziemia-powietrze czy banda Razora?
Chińczycy najwyraźniej pilnie chcą się rozliczyć!

: 20 listopada 2014, 20:33
autor: Keth
Północne Northside, 2 listopada 2021, 23:35

Chociaż wniesiona do mieszkania z nie lada wysiłkiem giwera musiała być warta kilka tysięcy baksów, Eric Temperstone poświęcił całą swą uwagę tajemniczemu neseserowi. Postawiwszy łup na swoje robocze biurko, mężczyzna usiadł na krześle taksując walizkę badawczym wzrokiem.

- I co myślisz? Dasz radę to otworzyć? - zapytał Jimmy, który wyrósł w progu prowizorycznego warsztatu z otwartą puszką Grzmota w dłoni.

- Czekaj, podpinam skaner - odparł Eric wyciągając z jednej z szuflad biurka niewielkie urządzenie zaopatrzone w pęk kabli zakończonych różnymi wtyczkami interfejsu - Sprawdzę najpierw, co to za zabezpieczenie, może da się ściągnąć z sieci jakiegoś cracka...

Vega zmarszczył czoło w wyrazie powątpiewania, nie do końca podzielając wiarę Tempera w możliwość otwarcia elektronicznego zamka walizki za pomocą hackerskiego oprogramowania.

- Proszę, da się podpiąć, uniwersalne złącze - Eric uśmiechnął się demonstrując Jamesowi jedną z wtyczek skanera, potem zaś włożył ją do zamka nesesera i uruchomił program diagnostyczny.

- Trwa inicjacja - rzucił w stronę Vegi - Rzuć Grzmota, ale z lodówki, ma być zimny jak...

Diagnostyczny skaner eksplodował w ułamku sekundy, siejąc na wszystkie strony kawałkami obudowy i wypełniając zagracone wnętrze pokoju swądem spalenizny.

- Kurwa, ucho mi urwało! - wrzasnął z wysokości podłogi Eric. Przestraszony nieoczekiwanym wybuchem, targnął się mimowolnie w tył i przewrócił wraz z krzesłem na podłogę - Krew mi leci!

Głośny dźwięk sprawił, że Vega bezwiednie sięgnął dłonią do wsadzonego za pasek spodni Stermeyera.