Oggy, Jezu Chryste
PBF - Bournemouth after Midnight
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
- Cóż to zależy kto ów nagrobek postawił. Jeśli ludzie kochajacy pisarke to będzie to jedynie strata czasu, którego nawiasem mówiąc mamy nieskończenie wiele. Jeśli jednak okaże się że ktoś z "nas" mądrze postanowił zostawić jakieś wskazówki na wypadek podobnego dramatu jak niegdyś, to zamiast tego co niesiesz na plecach powinnismy mieć łopaty. Również myślałem o tym pubie ale bardziej interesują mnie okruchy czasów minionych. Dlatego wolałem zacząć od kościoła i okolic. Czy nie sadzisz, że tymi osobami które rzekomo starają się odbudować linię mogą być... cóż my? Nie wydaje mi się realne by Vallo popełnił taki błąd wychodząc z samochodu. Może rzucił nas na przynętę i teraz czeka bezpieczny, aż wróg się ujawni i wówczas wykona ruch.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
- Oficjalnie za pochowek odpowiadal jej syn, łacznie ze sprowadzeniem zwłok jej rodzicow z StPancres z Londynu. Problemem jest to ze to zwyciezcy spisują historie. Nie sposob okreslic kto w oficjalnej biografii Mary jest kim. Oczywiscie pewne kuriozalne wydarzenia moga zwrocic uwage, jak na przyklad śmierć Percego o której mówiłem. Jednak rozplatanie tego gordyjskiego węzła moze zajac dużo czasu który trzeba poświęcić na wnikliwe badania. Ja zas, w odroznieniu od Ciebie nie jestem przekonany czy mamy... - zawahal sie chwile czy użyc tego określenia. - ... Czy istotnie mamy nieskończenie wiele czasu.
- A teraz Thomasie najważniejsze: - Achille przechylil sie na fotelu, przesuwajac nieznacznie stopą torbę leżaca pod jego nogami. - Jak można zrestaurowac linię?
- A teraz Thomasie najważniejsze: - Achille przechylil sie na fotelu, przesuwajac nieznacznie stopą torbę leżaca pod jego nogami. - Jak można zrestaurowac linię?
astrolog/alchemik 10/10 POZ
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Bournemouth; Mary Shelley Pub; 18.11.14; przed północą
Ostatnie jakie zadał Moreau było dla Steinbacha zapewne taką samą zagadką, jak i dla Toreadora. Ale Thomas, który znał się coś niecoś na magii i rytuałach potrafił sobie to teoretycznie wyobrazić, choć ciężko to widziałby w praktyce. Może jakiś potężny Tremere, wspomagany przez kilku młodszych, potrafił by przygotować i odprawić nieznany nikomu potężny rytuał, który stworzyłby linię krwi. Steinbach wiedział jak powstał jego klan i jakie to niosło ze sobą implikacje, ale zrestaurować linię krwi? Może mając zwłoki Mary, lub jak głosiła legenda serce, które ponoć spoczywało w grobie w Bournemouth możnaby wykrystalizować oryginalną krew, którą potem możnaby przeminić wybraną ofiarę i wznowić linię. A może Shelley nie była martwa, tylko tkwiła w kilkusetletnimltargu, którego ktoś chciał ją wybudzić? Pytań pojawiało się coraz więcej, ale odpowiedzi były poza zasięgiem Steinbacha.
Ostatnie jakie zadał Moreau było dla Steinbacha zapewne taką samą zagadką, jak i dla Toreadora. Ale Thomas, który znał się coś niecoś na magii i rytuałach potrafił sobie to teoretycznie wyobrazić, choć ciężko to widziałby w praktyce. Może jakiś potężny Tremere, wspomagany przez kilku młodszych, potrafił by przygotować i odprawić nieznany nikomu potężny rytuał, który stworzyłby linię krwi. Steinbach wiedział jak powstał jego klan i jakie to niosło ze sobą implikacje, ale zrestaurować linię krwi? Może mając zwłoki Mary, lub jak głosiła legenda serce, które ponoć spoczywało w grobie w Bournemouth możnaby wykrystalizować oryginalną krew, którą potem możnaby przeminić wybraną ofiarę i wznowić linię. A może Shelley nie była martwa, tylko tkwiła w kilkusetletnimltargu, którego ktoś chciał ją wybudzić? Pytań pojawiało się coraz więcej, ale odpowiedzi były poza zasięgiem Steinbacha.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
-To zależy jakie środki się posiada. Kluczem jak zawsze dla nas jest krew. Powiem szczerze nie wiem czy w sarkofagu faktycznie znajdowało się serce jeśli tak to krew jest już wydestylowana. Wyobraźmy sobie, że ktoś za jej pomocą przemienia śmiertelnika. Linia krwi odtworzona. Wątpię czy w środku było coś co by pozwalało zrobić tak prostą rzecz. Liczę że jeśli ktoś interesował się linią krwi na pewno się nie oparł i zajrzał do trumny, i mam nadzieję że zostawił po sobie coś co nas naprowadzi na jakiś trop.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Jeśli Achile chce zostawić torbę w schronieniu, to musi się pośpieszyć, żeby zdążyć wrócić do Elizjum przed północą. Wejście z bronią do elizjum byłoby delikatnie mówiąc gafą. Chyba że chce, to może zbunkrować w jakimś śmietniku, czy krzakach i wziąść po sptokaniu (o ile torba wciąż jeszcze będzie na miejscu).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Bournemouth; Przed Russel Coates Museum; 18.11.14; tuż przed północą
Xavier z Cwetanem stali przed wejściem do Elizjum, od przeszło kwadransu czekając na Marcusa, który powinien był się zjawić już dawno temu. Moreau i Achile widzieli idących powoli od strony Bath Rd. Cwetan po raz kolejny spojrzał na tarczę rosyjskiego zegarka, niecierpliwiąc się z każdą chwilą coraz bardziej. Bardziej niż zbliżajacym się terminem spotkania z Księciem martwił się losem ślepca. Marcus był tak bezbronnym wampirem, wystawionym na pastwę wszystkiego najgorszego.
- Idę go poszukać... Pierdolić Księcia! - rzucił jak najprawdziwszy Brujah, po czym kiwnął głową twierdząco i samemu też mentalnie szykując się do poszukiwań biednego Malkavianina.
- No chyba tak trzeba będzie zrobić... - Stwierdził zdenerwowany wszystkim Price. Książe księciem, ale Marcus był członkiem ich koterii. Komu należała się większa lojalność? Ventrue nie chciał nawet próbować odpowiadać sobie na nurtujący dylemat.
Wtem do wciąż jeszcze stojącej u wejścia do Elizjum grupy zbliżył się około pięćdziesięcioletni mężczyzna odziany w tweedową marynarkę i takież spodnie.
- Witam panów. Nazywam się dr Zachariasz Sands i reprezentuje interesy waszego przyjaciela Marcusa Korovieva...
Xavier z Cwetanem stali przed wejściem do Elizjum, od przeszło kwadransu czekając na Marcusa, który powinien był się zjawić już dawno temu. Moreau i Achile widzieli idących powoli od strony Bath Rd. Cwetan po raz kolejny spojrzał na tarczę rosyjskiego zegarka, niecierpliwiąc się z każdą chwilą coraz bardziej. Bardziej niż zbliżajacym się terminem spotkania z Księciem martwił się losem ślepca. Marcus był tak bezbronnym wampirem, wystawionym na pastwę wszystkiego najgorszego.
- Idę go poszukać... Pierdolić Księcia! - rzucił jak najprawdziwszy Brujah, po czym kiwnął głową twierdząco i samemu też mentalnie szykując się do poszukiwań biednego Malkavianina.
- No chyba tak trzeba będzie zrobić... - Stwierdził zdenerwowany wszystkim Price. Książe księciem, ale Marcus był członkiem ich koterii. Komu należała się większa lojalność? Ventrue nie chciał nawet próbować odpowiadać sobie na nurtujący dylemat.
Wtem do wciąż jeszcze stojącej u wejścia do Elizjum grupy zbliżył się około pięćdziesięcioletni mężczyzna odziany w tweedową marynarkę i takież spodnie.
- Witam panów. Nazywam się dr Zachariasz Sands i reprezentuje interesy waszego przyjaciela Marcusa Korovieva...
Pchnąłem akcję do przodu, żebyście mieli przedsmak tego co się dzieje.
Oggy, jak dla mnie nic nie stoi na przeskodzie, żebyś dokończył swój wątek w pubie.
Oggy, jak dla mnie nic nie stoi na przeskodzie, żebyś dokończył swój wątek w pubie.
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2014, 13:31 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
Achille zmrużył oczy bawiąc się leząca na stole komórka. Jeszcze przed chwila wysłuchiwał nowych informacji Xaviera, teraz obserwował reagujący na każdy obrót ekran, dostosowujący się raz za razem do nowej orientacji. Syzyfowa praca.
- Wiec krew... - spojrzał na Thomasa z tajemniczym uśmiechem, po czym przechylił się przez stół i ściszył głos. - Wiesz pewnie ze my nie krwawimy. To efekt braku pracy serca, nawet jeżeli zadamy sobie trud i zasymulujemy go, w stresowej sytuacji a otrzymywanie obrażeń jest dosyć stresujące, wygrywa instynkt i serce znowu przestaje bić. Bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie ze "ciekniemy". Osmoza i grawitacja graja tu główna rolę. Żeby pozbawić nas krwi trzeba sie postarać. Mozna to zrobić standardowo oczywiście - tutaj Achille w zamyśleniu przejechał językiem po górnych zębach. - Albo użyć czegoś bardziej wysublimowanego - zmarszczył brwi - Drenaż medyczny na przykład. Pomyśl o tym.
- Wiec krew... - spojrzał na Thomasa z tajemniczym uśmiechem, po czym przechylił się przez stół i ściszył głos. - Wiesz pewnie ze my nie krwawimy. To efekt braku pracy serca, nawet jeżeli zadamy sobie trud i zasymulujemy go, w stresowej sytuacji a otrzymywanie obrażeń jest dosyć stresujące, wygrywa instynkt i serce znowu przestaje bić. Bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie ze "ciekniemy". Osmoza i grawitacja graja tu główna rolę. Żeby pozbawić nas krwi trzeba sie postarać. Mozna to zrobić standardowo oczywiście - tutaj Achille w zamyśleniu przejechał językiem po górnych zębach. - Albo użyć czegoś bardziej wysublimowanego - zmarszczył brwi - Drenaż medyczny na przykład. Pomyśl o tym.
Spoiler!
Ponieważ jedziesz z akcja nie będę rozwijał nic więcej.
astrolog/alchemik 10/10 POZ
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
-Drenaż wymaga by ktoś istnial a podobno cała linia znikla. Ta niezwylke ciekawa rozmowa na temat anatomi powinna się odbywać w innym nieco miejscu i czasie... - błądzacy dotąd pi kafejce wzrok powędrował centralnie na Toreadora. Ręka Tremera sięgnęła do kieszeni spodni.- Mam nadzieję że nie próbuje mnie pan spowolnić przed planowaną wizytą. Nie rozumiem też dlaczego tak szbko zmienił pan zdanie w kwestii ujawnienia informacji dzisiaj w galerii. -Thomas uważnie studiował reakcję Achille.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Ventrue spojrzał podejrzliwie na starszego mężczyznę. Kolejny żart naszego Marcusa, a mówiłem mu żeby tego nie robił. - pomyślał, po czym podszedł i podał rękę w geście przywitania mówiąc:
- Bardzo miło poznać doktora, nazywam się Xavier Price. - Ventrue uścisnął dłoń Zachariasza. Powiedział Pan, że reprezentuje interesy naszego przyjaciela Marcusa Korovieva. Skoro wiedział Pan kogo należy szukać i gdzie będziemy o tej porze, wnioskuję, iż Marcus powiedział o wszystkim. Nie ukrywam, że jestem zaskoczony pańską obecnością, a to co Pan przed chwilą powiedział, budzi moje obawy o bezpieczeństwo Pana Korovieva. Czy mógłby doktor przekonać nas, że naszemu przyjacielowi nic się nie stało i wyjaśnić dokładnie dlaczego Pan, a nie Marcus z nami teraz rozmawia? - Xaveir zadając pytanie patrzył na reakcję rozmówcy.
- Bardzo miło poznać doktora, nazywam się Xavier Price. - Ventrue uścisnął dłoń Zachariasza. Powiedział Pan, że reprezentuje interesy naszego przyjaciela Marcusa Korovieva. Skoro wiedział Pan kogo należy szukać i gdzie będziemy o tej porze, wnioskuję, iż Marcus powiedział o wszystkim. Nie ukrywam, że jestem zaskoczony pańską obecnością, a to co Pan przed chwilą powiedział, budzi moje obawy o bezpieczeństwo Pana Korovieva. Czy mógłby doktor przekonać nas, że naszemu przyjacielowi nic się nie stało i wyjaśnić dokładnie dlaczego Pan, a nie Marcus z nami teraz rozmawia? - Xaveir zadając pytanie patrzył na reakcję rozmówcy.
Spoiler!
Sands bez cienia emocji odwzajemnił spojrzenie Ventrue przytrzymując jego rękę w zimnym uścisku. Ku zaskoczeniu Xaviera przesunął drugą dłoń delikatnym gestem w górę ku ramieniu rozmówcy, łagodnie zbliżywszy kciuk ku policzkowi nieumarłego.
Nosząca ślady długoletniego użytkowania wysoko zapięta marynarka odchyliła się nieznacznie ukazując gładki, nagi tors doktora.
Czarne, puste źrenice Zachariasza zwęziły się. Nie trzeba było być nazbyt empatyczną osobą, by wychwycić w owym spojrzeniu nutę wrogości i głębokiego dystansu zarazem. Przysunął swą twarz bliżej gładząc policzek Price'a wysuniętym kciukiem.
-Panie Price.. otoczyłem Marcusa swą opieką na długo zanim dowiedział się Pan o jego istnieniu. Jest osobą niezwykle delikatną, wrażliwą na silne doznania, jakich między innymi Pan stał się w ostatnim czasie źródłem. -kciuk łysego mężczyzny kilkukrotnie musnął policzek Xaviera. Sands opuścił rękę ponownie przytrzymując dłoń Ventrue w podwójnym uścisku.
-Nie po raz pierwszy zwrócił się do mnie o pomoc. Bez wahania mu jej udzieliłem upewniwszy się, że jest bezpieczny. Należymy z Korovievem do jednego klanu. Rozumiem powagę sytuacji, na tyle oczywiście, na ile spójne mogły być słowa szaleńca... na ich podstawie domniemam, że Pańskie konotacje są w stosunku do mego podopiecznego nazbyt schizoafektywne i niepozbawione egoistycznej nuty. Jako ... ujmijmy to reprezentant Pana Korovieva pozwolę sobie ocenić ryzyko i określić jego udział, bądź nie w podjętym z Pańskiej inicjatywy śledztwie.
Nosząca ślady długoletniego użytkowania wysoko zapięta marynarka odchyliła się nieznacznie ukazując gładki, nagi tors doktora.
Czarne, puste źrenice Zachariasza zwęziły się. Nie trzeba było być nazbyt empatyczną osobą, by wychwycić w owym spojrzeniu nutę wrogości i głębokiego dystansu zarazem. Przysunął swą twarz bliżej gładząc policzek Price'a wysuniętym kciukiem.
-Panie Price.. otoczyłem Marcusa swą opieką na długo zanim dowiedział się Pan o jego istnieniu. Jest osobą niezwykle delikatną, wrażliwą na silne doznania, jakich między innymi Pan stał się w ostatnim czasie źródłem. -kciuk łysego mężczyzny kilkukrotnie musnął policzek Xaviera. Sands opuścił rękę ponownie przytrzymując dłoń Ventrue w podwójnym uścisku.
-Nie po raz pierwszy zwrócił się do mnie o pomoc. Bez wahania mu jej udzieliłem upewniwszy się, że jest bezpieczny. Należymy z Korovievem do jednego klanu. Rozumiem powagę sytuacji, na tyle oczywiście, na ile spójne mogły być słowa szaleńca... na ich podstawie domniemam, że Pańskie konotacje są w stosunku do mego podopiecznego nazbyt schizoafektywne i niepozbawione egoistycznej nuty. Jako ... ujmijmy to reprezentant Pana Korovieva pozwolę sobie ocenić ryzyko i określić jego udział, bądź nie w podjętym z Pańskiej inicjatywy śledztwie.
Spoiler!
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Gdy doktor dotykał ciepłego policzka Xaviera zauważył, że na jego twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia. Nie znam tego Malkaviana, a skoro powiedział że opiekował się Marcusem, to znaczy że jest w tym mieście dość długo. Znam wszystkich którzy są ważnymi figurami w Bournemouth i ten cały Sands do nich na pewno nie należy. Co on sobie wyobraża, zachowując się w ten sposób? Marcus na pewno powiedział mu kim jestem i jaką pełnię funkcję w tym mieście. Ventrue analizował sytuację. W końcu oderwał rękę od nachalnego Kainity i odezwał się patrząc mu prosto w oczy:
- Nie interesują mnie zupełnie wasze wzajemne relacje w klanie Malkavian Panie Sands. Proszę podać mi miejsce pobytu Marcusa, to może nie wyciągnę konsekwencji względem pańskich nieuprzejmych manier.
W czasie gdy doktor usilnie zastanawiał się nad odpowiedzią Xavier dodał:
- Widzi Pan. Na tą audiencję wezwał nas sam Książę Francis i życzy on sobie widzieć wszystkich zaproszonych, wśród których jest również Koroviev. Jeżeli będzie Pan utrudniał nasze spotkanie lub w jakiś sposób próbował ubezwłasnowolnić naszego przyjaciela, z pewnością zasmuci to Księcia. Proszę poważnie rozważyć tą kwestię. Sugeruję, by w tym wypadku udał się Pan z nami na zebranie i wyjaśnił pobudki swego postępowania oraz niekulturalne zachowanie względem Opiekuna Elizjum.
- Nie interesują mnie zupełnie wasze wzajemne relacje w klanie Malkavian Panie Sands. Proszę podać mi miejsce pobytu Marcusa, to może nie wyciągnę konsekwencji względem pańskich nieuprzejmych manier.
W czasie gdy doktor usilnie zastanawiał się nad odpowiedzią Xavier dodał:
- Widzi Pan. Na tą audiencję wezwał nas sam Książę Francis i życzy on sobie widzieć wszystkich zaproszonych, wśród których jest również Koroviev. Jeżeli będzie Pan utrudniał nasze spotkanie lub w jakiś sposób próbował ubezwłasnowolnić naszego przyjaciela, z pewnością zasmuci to Księcia. Proszę poważnie rozważyć tą kwestię. Sugeruję, by w tym wypadku udał się Pan z nami na zebranie i wyjaśnił pobudki swego postępowania oraz niekulturalne zachowanie względem Opiekuna Elizjum.
Spoiler!
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
Achille ze spokojem przetrzymal spojrzenie Tremera i uśmiechnął sie czarująco. Ile on moze miec lat? Mamy nieskończenie wiele czasu przypomnial sobie.
- Proponuje abysmy przeszli na Ty. Ani wiek ani doswiadczenie nie jest klarowne w naszej relacji. Przepelnia mnie tez dobra wola wiec ani troche nine chce odrywac Cie od Twoich spraw. Widzimy sie w Elysium wiec.
Dlaczego zmnienilem zdanie? Cholernie dobre pytanie...
- Proponuje abysmy przeszli na Ty. Ani wiek ani doswiadczenie nie jest klarowne w naszej relacji. Przepelnia mnie tez dobra wola wiec ani troche nine chce odrywac Cie od Twoich spraw. Widzimy sie w Elysium wiec.
Dlaczego zmnienilem zdanie? Cholernie dobre pytanie...
Konczymy ta dyskusje?
astrolog/alchemik 10/10 POZ