PBF - New Orleans by Night

Ferre
Reactions:
Posty: 60
Rejestracja: 14 czerwca 2015, 19:42

Post autor: Ferre » 01 marca 2017, 14:05

Zaułek w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

- ...i możesz mi mówić Rick, jeżeli to robi any difference to you. Przestawmy wóz, bo faktycznie stanie radiowozem w zaułku obok komendy jest very suspicous

- A tak swoją drogą Ray, co zrobiłeś z tym gościem, co próbował kidnap you?

- Dobra dobra - Księżniczka się obudziła, Richie Rich normalnie. Złotodupy Ventrue kurwa, nic dziwnego, że się wozi Dominacją. Tylko na chuj mu było to pajacowanie? - już przestawiamy to auto... ale panikujecie.

Ray wsiadł do biało-niebieskiego radiowozu, wyciągnął z kieszonki okulary. Chwila odprężenia, zanim ich koledzy się zejdą a potem się przejedziemy i pogadamy.. Założył okulary, uśmiechnął się do siebie i przekręcił kluczyk w stacyjce odpalając samochód. Powoli, bez pośpiechu wykręcił auto i tyłem wjechał do alejki od razu zapewniając sobie tym szybką drogę ucieczki.

- No. A co do porywaczy to... Jeden zdążył zwiać, natomiast babę jedną dorwałem. Dziwne to było, bo zwiał jeden no ale cóż. W każdym razie baba została... i jak sobie z nią pogadałem... oj pogadałem... Jedyne co, to wciąż bełkotała Silvio Bertone ... Silvio Bertone... Silvio kurwa Bertone... Cały czas pytam się o to, dla kogo pracuje ... Silvio Bertone ... W końcu nie wytrzymała siły pytań i zmarła... Ale spoko, w Missisipi pływają aligatory więc luz. Wyrwałem chwasta i nakarmiłem przy tym rybki - powiedział zadowolony z siebie

- Ale co tam, luz. Zara będzie pan Bertone, to się dowiemy więcej. Spokojnie sobie pogadamy - Zapewnił gestem Richarda - A tak w ogóle to sory za łapkę, ale Dominacja i takie tam podobne generalnie źle na mnie wpływają. Dobrze, że jeszcze gadamy, bo normalnie to w takich sytuacjach jak się wkurwię to w szał wpadam, no nie? I potem nie mam z kim pogadać.
Sanity is for the weak!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 marca 2017, 19:02

Proponowałbym może zaczekać chwilkę na Mistrza Gry, bo za chwilę odjedziemy we własnoręcznie pchanej fabule do Waszyngtonu albo i dalej, a nie wiemy, czy nie czeka nas lada chwila jakaś niespodzianka, tylko w międzyczasie Lightstormowi router padł!

MG, daj znać czy możemy grać dalej!

OD MG:

Możecie spokojnie ciągnąć akcję dalej. Toreador i Nosferatu w końcu wyjdą z komisariatu. Chwilę wcześniej policjanci skatowanego pałkami mężczyznę zawloką na komendę. To w jaki sposób oddalicie się z tego miejsca zależy od was. Przypominam że nieopodal stoi samochód Silvio. No i oczywiście pytanie gdzie jedziecie?
Ostatnio zmieniony 01 marca 2017, 19:20 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 marca 2017, 22:22

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Kiedy dwaj wysłani na przeszpiegi Spokrewnieni pojawili się na ulicy przed budynkiem policji, Tremere wyprostował się z przeciągłym pomrukiem ulgi i przywołał obu kompanów do siebie.

- Zanim cokolwiek powiecie, musicie mnie wysłuchać - oznajmił Nicholas zrównując się ze szpiegami - Mamy kłopot, duży kłopot. Smakuje jak Brujah, ale gdybym tego sam nie sprawdził, wziąłbym go chyba za Gangrela. Paskudny przypadek, tępy i wojowniczy. Musiałem go spacyfikować, żeby nie rozszarpał Richarda. Twierdzi, że sam też padł ofiarą próby porwania, ale sądził, że to my za nimi stoimy.

- Siedzi za rogiem w radiowozie, razem z Richardem. Zachowujcie się bardzo spokojnie, kiedy będziecie z nim rozmawiali, a najlepiej pozwólcie to zrobić mi, sami jeszcze pogorszycie sprawę. Nazywa się Ray... i dla naszego wspólnego dobra ostrzegam, nie próbujcie na nim Dominacji ani innych podstępów.
Proponuję na początek wpakować się gromadnie do radiowozu i rozmówić się z Rayem. Niech odjedzie dwie ulice dalej, to powinno wystarczyć. Zdążymy wysłać później Silvia po jego włąsne auto.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 marca 2017, 14:11

Nowy Orlean, Zauek w pobliu Komendy NOPD; Mardi Gras 1994; Trzecia noc śledztwa

- No to co on chce? Chyba mu wyjaśniliście co robimy i dla kogo? - Westwood z ulgą pomyślał, że po raz pierwszy może im się przydać fakt, że pracują na zlecenie Marcela.

No to grubo - Pomysłał Bradley przysłuchując się rewelacjom Tremere'a. Ale skoro nowy kolega Richarda był Brujahem, w dodatku według słów Nicka szwankującym na umyśle, to można mu było kazać zapomnieć o wszystkim i po sprawie. Zaraz, pododno Ray był odporny na Dominację, albo Ventrue był kiepski w te klocki. Albo Richard tak bardzo zżył się z Ray'em, że miał go zamiar zatrzymać jako swojego przybocznego. Pewno siedzą w radiowozie i Ventrue jest zadziwony ile wspólnych hobby dzielą.

W sumie ktoś taki w koterii nie byłby głupim pomysłem, ktoś kto poproszony o ruszenie głową wali z bańki od razu, zamiast wytężać szare komórki. Nie było się co oszukiwać. Ani Szczur, ani Arystokrata i Czarodziej, a już napewno Degenerat nie należeli do silnorękich. Nosferatu wiedział to i owo i roztaczał na co dzień zacną woń kanałów, Ventrue też śmierdział, ale kasą, Tremere znał różne klanowe, potężne hokusy pokusy na przykłąd czytał z krwi, czym się przed chwilą pochwalił, a Toreador dbał o sferę kulturową w koterii: tańczył i śpiewał, ale przede wszystkim biegał. Mieli rozmaite talenty, ale jak przyszło do rozróby, to tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności zakończyło się to, tak jak się zakończyło. Jedynie kilka draśnięć i zaułek pod nocnym klubem zalany krwią. Po za tym Westwood miał nadzieję, że wreszcie mógłby się do kogoś odezwać normalnie, unikając zarzutów o chamstwo, bo tu wszyscy byli strasznie posh i w ogóle...

Szczur upewniwszy się, że nikt już ich nie widzi, zdjął kryjące ich maski

- Zresztą nieważne. Chodźmy do Richie-Richa. Poznamy się z utalentowanym panem Brujahem. No a my, jak wyście się kumali z kolegą Krzykaczem, to dowiedzieliśmy się co trzeba, także mamy parę niusów, a Silvio był odważny jak nigdy dotąd. Zwieracze w każdym razie nam nie puściły, choć było blisko. Nie, Silvio? - Nosferatu przyjacielsko poklepał Toreadora po plecach: - No nie ma się co wstydzić przyjacielu, przyznaj że tam w biurze, to krecik z rozetki wyglądał, nie?
Maskę 1000 twarzy ściagam tylko jeśli jest bezpiecznie i nie jesteśmy na widoku. Bradley przywdzieje wyjściową maskę murzyna na spotkanie z Rayem.
[center]Obrazek[/center]
Ostatnio zmieniony 08 marca 2017, 12:37 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 08 marca 2017, 11:03

[center]Zaułek przy komisariacie NOPD, Mardi Gras - luty 1994[/center]

Richard siedział w radiowozie z Brujahem czekając na resztę ekipy, czując się jak członek spotkania rodzinnego, który został sam na sam z bardzo nielubianą ciotką. Musiał teraz znosić jej (jego) towarzystwo, przytakiwać z przyklejonym do twarzy uśmiechem i ogólnie robić dobrą minę do złej gry. Sam fakt przebywania w aucie z Krzykaczem, co gorsza, w radiowozie, napełniał jego skostniałe serce obawami. Pod skórą czuł się cały czas zagrożony, jakby jego nowy z n a j o m y* mógł za chwilę zmienić zdanie co do swoich przyszłych zamiarów. Cienie zaułka, w którym stali tylko pogłębiały odczucie czyhającej ciemności.

Nerwowe chwile upływały, a z ust Raya wypadała paplanina o konsystencji i polocie mielonego mięsa. Umysł Richarda przystanął na chwilę nad tą konstatacją, bo miał przeczucie, że był to wspólny element między tą historią, a tym jak wyglądała po wszystkim twarz schwytanej lady. Z wyrazem wewnętrznego zrozumienia i zadowolenia z przeprowadzonej gry umysłowej pokiwał głową...

- Wait - w pewnym momencie zawiesił w powietrzu pauzę Arystokrata - mówisz, że lady is finished?

Bardziej niż ulgę i satysfakcję ze śmierci kobiety, która być może próbowała ich porwać, zdał sobie sprawę, że tym oto czynem Ray Mielonka mógł włożyć sękaty kij w mrowisko zwane New Orlean. I tylko wkurwić osoby umoczone w cały ten dirty business. Oto uroki bezrefleksyjnego życia - skwitował w myślach Richard - trzeba było zostać Brujahem... Po czym kwaśny grymas obrzydzenia wykwitł na jego twarzy.

- Ray, widzę że jesteś konkretny chłop, ale nie przyszło ci do głowy by zrobić jakiś większy użytek z faktu schwytania kidnaperki? Są techniki a little bit sophisticated, które mogłyby otworzyć jej umysł i, please, nie traktuj tego dosłownie.
* Wyobraź sobie, że czytasz to słowo jakbyś cedził je przez zęby.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 marca 2017, 11:36

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Tylne siedzenie radiowozu wydzielało nikłą zapachową nutę, pod wpływem której Tremere natychmiast poczuł się nienaturalnie pobudzony. Jakiś aresztant przewożony pojazdem w ciągu ostatnich siedemdziesięciu dwóch godzin musiał krwawić z powierzchownych ran i chociaż pomiędzy zmianami personel techniczny policji wyczyścił tapicerkę siedzeń, słodki metaliczny zapach wciąż pozostawał wyczuwalny dla nadludzko wyostrzonego zmysłu powonienia Nicholasa. Rozpraszający uwagę bodziec wzbudził zrozumiałą irytację Bertranda, starającego się skoncentrować wyłącznie na niebezpiecznej dyplomatycznej konfrontacji z Brujahem za kierownicą.

Ray i Richard siedzieli na przednich siedzeniach Chevroleta; Nicholas, Silvio i Bradley w tylnej części, za odgradzającą ich od towarzyszy metalową kratką. Zaparkowany w bocznej uliczce radiowóz miał wygaszone wszystkie światła, przez co nie zwrócił jak dotąd niczyjej uwagi.

- Richarda zdążyłeś już poznać - oznajmił Tremere przysuwając się do kratki - Oto znany ci ze słyszenia Silvio Bertone, z klanu Róży. Mój drugi towarzysz to Bradley Westwood, z klanu tak dalece od Róży dalekiego jak to tylko możliwe i niech cię nie zwiedzie ta przystojna maska iluzji, w rzeczywistości wygląda nieco mniej atrakcyjnie. Wszyscy czterej zobowiązaliśmy się wyświadczyć księciu przysługę i rozwikłać tajemnicę porwań Spokrewnionych w mieście. Poczyniliśmy już znaczące kroki w dochodzeniu i coraz więcej wiemy. Jeśli próbujesz na własną rękę rozwiązać tę zagadkę, korzystniej byłoby dla nas wszystkich, gdybyśmy połączyli siły.

- Oczywiście istnieją pewne warunki takiego sojuszu. Reprezentujemy interesy Marcela, więc dołączając do nas musisz powstrzymać się przed wszelkimi działaniami, które naraziłyby na szwanki dobro księcia. Po drugie, oczekujemy pełnej współpracy w wymianie informacji. Ze swojej strony gwarantujemy, że książę dowie się o twoich zasługach i zapewne stosownie je wynagrodzi... jeśli jakaś nagroda w ogóle cię interesuje, rzecz jasna, wszak klan Brujah zwykle nie przywiązuje do tak trywialnych kwestii większej wagi.
Myślę, że możemy spokojnie ciągnąć konwersację bez molestowania Mistrza o wpisy. Przedyskutujmy temat współpracy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 marca 2017, 13:27

Nowy Orlean, Zauek w pobliu Komendy NOPD; Mardi Gras 1994; Trzecia noc śledztwa

- Witaj Ray. - przywitał się uśmiechając Bradley, gdy przedstawił go Nick.

Jak się domyślał, teraz zapewne przedstawiciele szanowanych klanów Camarilli zaleją Brujaha potokiem nowomowy, obietnicami świetlanej przyszłości i całym takim innym górnolotnym gównem, którego sam Nosferatu unikał jak mógł, bo po pierwsze niewiele wnosiło, a po drugie Brujah pewnie miał to w dupie głębiej niż Bradley kiedykolwiek miał cokolwiek sztywnego w tyłku. Więc przez cały czas przytakiwał tylko głupkowato z miną znudzonego ignoranta. Odpalił lapka i zaczął sprawdzać skopiowane dane, zachowując odpowiednie procedury bezpieczeństwa.

Trochę zasmucił go fakt, że Ray pozbył się świadka, bo rzeczywiście może coś dałoby się z niej wyciągnąć metodami innymi niż okładanie pałą po głowie. Bardziej jeszcze zaniepokoił go fakt, że dziewczyna z uporem maniaka wspominała podczas przesłuchania imię Silvio. Opcje mogłyby być dwie: pierwsza, mało prawdopodobna, że dziewczyna była wciąż pod wpływem Prezencji jakiej użył Toreador w zaułku. Druga, że była zdominowana... A jeśli była pod wpływem Dominacji, to oznaczało, że porwaniami stał kainita biegły w tej sztuce i nie mógł być to Doran ani jego były pupilek Carter. Pytanie pozostawało żywe kto: Sabat, Anarchiści, jakiś popieprzony niezależny? W końcu przestał klikać w kalwiaturę laptopa i wtrącił się do rozmowy:

- Dobra chłopaki, weźcie już przestańcie. Ray, słuchaj, zanim cie uśpią słodkim pierdzeniem. Tobie nadepnęli ci frajerzy na odcisk i nam też. Z tego co wiem, jeśli jesteś na ich celowniku, to szybko nie odpuszczą. Paru Krzykaczy już zniknęło za ich sprawą. Możemy se pomóc nawzajem. Nam się przyda cwaniak, co umie przypierdolić z półobrotu, a tobie koteria z kasą, kontaktami i informacjami. Krótka piłka, wchodzisz w to Ray?

- Jak już się dogadamy to nakreśliłbym wam co wyniuchaliśmy z Silvio na komendzie, bo mamy pare petard.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 marca 2017, 14:57

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Tremere skrzywił się w duchu, kiedy Bradley zaniżył drastycznie standard konwersacji, ale dla dobra sprawy postanowił ugryźć się w język. Jego myśli pobiegły na chwilę w innym kierunku, rozproszone ledwie słyszalnymi dźwiękowymi bodźcami docierającymi do wyostrzonych zmysłów Spokrewnionego. Nadwrażliwość potrafiła być w nieprzyjających okolicznościach przekleństwem, a nie darem, toteż Kainita czuł niezmierne zadowolenie z faktu zaparkowania w wyciszonej ciemnej uliczce, gdzie ryzyko nagłego pojawienia się niepożądanych bodźców pozostawało na relatywnie niskim poziomie.

Ze słów Westwooda wynikało, że Szczur i Torreador weszli w posiadanie ważnych informacji, dlatego Bertrand liczył skrycie na jak najszybsze dobicie targu z Brujahem. Każda minuta konwersacji z tym nieokrzesanym prostaczkiem wydawała się oburzającym marnotrawstwem cennego czasu.
Jeśli Ray zgodzi się na współpracę, w pierwszej kolejności wypytajmy go o okoliczności nieudanego porwania, bo może zna jakieś szczegóły, które dla niego są nieistotne, a dla nas tak. Ilu było porywaczy, jakie mieli auto, jak się zachowywali, jak go podeszli? Czy wiedzieli, kogo napadają czy wyglądało to na ślepy strzał?

Jak się tego dowiemy, pogadamy o efektach skoku na komendę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 marca 2017, 15:06

Jesli dojdzie do "przesuchania" Raya, to pytajac o tych ktorzy napadli Brujaha, Westwood przyjmie maske kobiety i goscia z zaulka (i kierowcy - o ile pamieta) i spyta czy to te gagatki.

Ferre
Reactions:
Posty: 60
Rejestracja: 14 czerwca 2015, 19:42

Post autor: Ferre » 10 marca 2017, 12:13

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Zarzucony natłokiem pytań, na które Brujah nie zdążył odpowiedzieć skoncentrował się na kierownicy i na tym, co ma przed sobą. Wąska uliczka do której światła latarni nie docierają sprawiała wrażenie coraz węższej. Świadomość o leżącym w bagażniku związanym policjancie sytuacji nie poprawiała. Guma kierownicy zaczynała wydawać ciche dźwięki opleciona palcami Ray'a. Przekręcił kluczyk w stacyjce wyzwalając tym warkot podrasowanego silnika policyjnego. Odwrócił się do tyłu spoglądając po pasażerach.

- Za dużo pytań na raz - wycedził - Nie teraz i nie tu - spojrzał na tyły uliczki włączając bieg wsteczny - Pogadamy w spokoju i z daleka od Komendy. I tak, zgadzam się na współpracę, ale więcej teraz nie pogadamy. Trzeba odjechać na bezpieczną odległość, ukryć wóz, znaleźć spokojne miejsce do pogadania i zastanowienia się. Pierwsze co to, co zrobić z panem z bagażnika. Jego mundur jest kurwa za ciasny. Drugie, cała reszta rozmowy. Nie podoba mi się tu, za blisko psów. Chyba, że macie lepsze pomysły to teraz jest ten moment, bo jak nie to jedziemy.
Sanity is for the weak!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 marca 2017, 13:07

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Nicholas sądził, że temat niepożądanego pasażera w bagażniku będzie ostatnim w kolejności w trakcie rozmowy. Ray przyśpieszył bieg spraw, ale świadomy od początku obecności w wozie prawdziwego policjanta, Tremere był przygotowany na takie pytanie.

- Jeśli naprawdę czujesz się tutaj zagrożony, pojedźmy w miejsce, gdzie odzyskasz poczucie bezpieczeństwa - oznajmił pozornie od niechcenia, raz jeszcze wodząc spojrzeniem po ciemnej uliczce - Nam jest to obojętne, bo mało co w tym mieście jest w stanie przysporzyć nam kłopotu. Co do gliniarza, zostawmy go na koniec. Trzeba będzie rozwiązać ten problem w jakiś przemyślany sposób, bo tutejsza policja węszy w tej samej sprawie, co my. Zniknięcie albo morderstwo policjanta może przejść niezauważone, ale może też zostać później z nami powiązane. Mam pewien pomysł, który zdejmie z was wszystkich odpowiedzialność za tego pechowca.
Jedźmy zatem w miejsce wskazane przez Raya, byle nie na bagna, bo jeszcze nam tylko lupinów brakuje w tym śledztwie!

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 12 marca 2017, 01:15

Ulica w pobliżu Komendy Policji; trzecia noc śledztwa

Wychodząc naprzeciw Nicholasa Silvio nie spodziewał się przedstawionego przez Tremere obrotu spraw. Ledwie udało im się uciec cało, a do tego przytłaczająca świadomość, że nie może wrócić do swej posiadłości.

- Zwieracze w każdym razie nam nie puściły, choć było blisko. Nie, Silvio? - Nosferatu przyjacielsko poklepał Toreadora po plecach: - No nie ma się co wstydzić przyjacielu, przyznaj że tam w biurze, to krecik z rozetki wyglądał, nie?

Doprawdy, jeśli ten brudas dotknie mnie raz jeszcze, to na bardzo długo zapamięta możliwości mojej prezencji - Bertone aż wzdrygnął się z obrzydzenia pod dotykiem Bradley'a.

- Dziękuję za troskę przyjacielu, ale na Twoim miejscu zacząłbym jednak od przestrzegania zasad higieny własnej, zanim zainteresujesz się cudzą. Przypomnę tylko, iż Twa maska wcale nie ukrywa zapachu, który wszyscy czujemy. Bardzo chętnie Zakupię wannę z hydromasażem, jeśli pieniądze to jedyna przeszkoda, byś z tego udogodnienia skorzystał - tym razem to Degenerat zmusił się do przyjacielskiego uśmiechu i poklepania po plecach Szczura. Cholera, muszę jak najszybciej umyć ręce... pomyślał sam do siebie.

W aucie śpiewak postanowił ochłonąć, skupił się więc raczej na tęsknym wyglądaniu przez okno za swoim autem malejącym gdzieś w oddali, a potem słuchaniu towarzyszy. Wiedział bowiem, że negocjacja z Brujah'em to wesoła czynność, więc nie chciał stracić niczego z tej konwersacji. Widział jak Ray znalazł się pod gradobiciem pytań pozostałych członków koterii, więc jego odpowiedź była czymś wielce wyczekiwanym przez Toreadora.

- Za dużo pytań na raz - wycedził krzykacz- Nie teraz i nie tu - spojrzał na tyły uliczki włączając bieg wsteczny - Pogadamy w spokoju i z daleka od Komendy.

Dlaczego mnie to absolutnie nie dziwi? Zaśmiał się w duchu Silvio. Mimo swojej lekkiej sympatii do tego klanu, nieraz zastanawiał się, jak to jest, że są w stanie mówić i oddychać w tym samym czasie nie tracąc po chwili przytomności.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 marca 2017, 13:09

Nowy Orlean, W pobliżu Komendy NOPD; Mardi Gras 1994; Trzecia noc śledztwa

- Pewnie, najłatwiej zwalić smrodek na Szczura... - prychnął Bradley do Silvio, dodając dumnie: - Ale tak się składa, że zadbałem dla dobra akcji, żeby nie jechało ode mnie kanałem na akcji, wziąłem prycha i jeszcze popryskałem się tu i ówdzie wodą toaletową Brutal. Także pachnę dziś jak mydełko Fa, pełna profeska, przecież nie ryzykowałbym, żeby nas rozpoznano na komendzie po czymś tak trywialnym jak smród. Jak coś ci jedzie to lepiej sobie w majty zajrzyj, bo może jednak coś tam cię uwiera w rowie, no chyba że chłopaki nie strzymali jak spotkali Ray'a.

Kurwa ma psa w bagażniku! - przejął się Szczur na chwilę wyściubiając nos zza ekranu laptopa. Świadomość, że kolega po fachu siedzi sobie z tyłu związany uwierała bardziej niż wżynające się w tyłek majtki. Zdawał sobie sprawę, że śmierć policjanta jest niemal pewna, ale miał zamiar spróbować jakoś ocalić życie biedaka.

Mysli Bradley'a oddaliły się na chwilę od policjanta, gdy usłyszał o przyciasnym policyjnym mundurze wdzianym przez Brujaha. Poprzysiągł sobie w duchu, że będzie musiał ocenić jak tylko wysiądą z auta czy spodnie ładnie opinają się na tyłku Ray'a.

- Ok, no to skoro się już dogadaliśmy, to przejdę do konkretów. - Nosferatu opowiedział wszystko na co udało się wpaść w trakcie ich rekonesansu w siedzibie NOSTF, a potem dodał to co zasłyszał:

- Marcel celowo chce zwalić winę na Cartera. Zdaje sobie sprawę, że NOSTF jest cierniem w dupie społeczności. Carter załatwił Dorana, czaicie bazę? Nie wiem, czy ktoś typa przeistoczył, czy dalej jest niezależnym ghulem ale jakoś złamał nici Vinculum i zakończył żywot ex-księcia. To jest gruba historia i kolo pewnie musi mieć spore plecy, skoro Książe nie wysłał tam Szeryfa z pomagierami aby zrobić porządek bez pierdolenia się w ceregiele.

Nosferatu w końcu przestał klikać w klawiaturę laptopa i uśmiechnął się szeroko, odsłaniając śnieżnobiałe zęby:

- Zdołałem podwędzić trochę danych z kompa Cartera i zdekodowałem jeden plik witness.loc. Wynika z niego, że NOSTF ma świadka, który widział porywaczy, a z jego zeznania zdają się być dla Cartera bardzo istotne. Z tego co wyczytałem, Charlie Grisham to zwykły obywatel, który obecnie przetrzymywany jest przez oficerów NOSTF w bezpiecznej kryjówce. Dla Cartera to musi być mega ważny typek, bo dopisał żeby, uwaga cytuję:

"Jak coś się stanie świadkowi, to pamiętaj by własnoręcznie udusić dowódcę oddziału"

- No a deser dodał współrzędne, gdzie trzymają Grishama. Zlokalizowałem już budynek. Musimy tam podskoczyć i zawinąć Charliego. Kto się pisze na taką akcję? Na zachętę dodam, tylko zawrzyjcie dobrze poślady, bo może być kleks, że jedziemy w tereny Lupinów. Typek jest w dzielnicy Arabi, a Inner Harbor Navigation Canal to taki marker, który wyznacza granicę za którą leży terytorium Lupinów. Dodałem dwa do dwóch i wyszło mi cztery. Carter specjalnie wybrał te współrzędne, aby zmniejszyć możliwość ingerencji członków Rodziny w jego śledztwo. Trzymanie świadka w tej lokacji wydaje się idealnym posunięciem, ale myślę, że z moimi umiejętnościami damy radę się tam wkraść niezauważeni. Myślę, że trzeba tam wpaść na szybkości, bo jak się NOSTF połapie, że mieli włam na kwaterze, to mogą wzmocnić ochronę, albo przenieść ziomka gdzieś indziej. Ja bym do tej akcji wybrał Richarda, bo zapewne będzie w stanie porozstawiać ludzików po kątach Dominacją, Ray'a, bo może będzie trzeba komuś urwać łeb razem z dupą i siebie, bo dysponuje niezbędną Dyscypliną. Sorry Silvio i Nick, ale nie wiem co potraficie.

Bradley zrobił krótką pauzę, po czym dodał jeszcze kilka ważnych informacji:

- No a tak w ogóle, to masz Nick jakiegoś nemezis, któremu nie chce wchodzić w paradę Carter i spólka. Z rozmowy jakiej byłem świadkiem nie sądzę, aby byli to kolesie z policji, ani porywacze. Jakaś trzecia opcja, pewnie wiesz lepiej od nas, ale może byś się podzielił z nami informacją, kto ci amatorskie granaty podrzyuca na chatę, żebyśmy w razie czego wiedzieli na co i kogo uważać. Troche słabo by wyszło jak byśmy musieli zdrapywać kgooś z nas ze ściany, a nie daj Boże, gdybyście musieli posprzątać po mnie po tym jak wpadłem po uszy w główną magistralę ściekową i rozwaliło mnie dajmy na to wq przedpokoju chacjendy Richarda. A tak w ogóle, Silvio już wie, ale ty Richard musisz skminić sobie bezpieczną miejscówę, bo NOSTF baardzo chce sobie z tobą i Silvio porozmawiać. Jak coś to możecie przekimać u mnie, ja jestem poza ich zasięgiem - uśmiechnął się kąśliwie Westwood, wiedząc, że kainici zapewne woleliby wieczne tortury ze strony Cartera, niż choćby jednorazową wizytę w schronieniu Szczura. Bo skąd mogli wiedzieć, że bunkier Westwooda był zapewne bardziej schludny i czysty, niż schronienia 90% innych kainitów...
Bradley relacjonuje całość wizyty na komendzie, równo tak jak w postach, łącznie z przemysleniami. Możecie śmiało uznać, że znacie treść wszytkich postów z udziałem Bradley'a. Dodatkowo pokazuje lapka z dokumentami jakie udało się zakosić ze spoilerów w poście 151. Także zachęcam do zapoznania się ze spoilerami. Poniżej daję gołe dane:
Spoiler!
Lista porwanych ludzi:
John A. Hawkins
Arthur M. Hubbell
Rebecca L. Moores
Jason K. Pickerel
Nathan C. Shaw
Caitlin R. Taylor
Keith K. Hulett
Kenneth C. Clegg
Bernard H. Bush
Lisa W. Sullivan
Thomas M. Olney
Frank D. Mayle
Ann A. Jefferson
Brandon H. Sherman
Helen K. Chenoweth
Nancy B. Deaver
Mattie T. Montoya
Mary J. Solano
Gloria V. Salmon
Judy J. Kish
Dalton N. Long
Carolyn L. Favors
Holly R. Stovall
Dorothy D. Maxwell
James P. Cornett
Ronald A. Foster
Wilton F. Potter
Carole C. Saleem
Susan J. Daniel
Jeffrey B. Martin
Christopher J. Steinbach
Raymond E. Lamoureux

Bruno the Spaz, Brujah 10th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Guiseppe the Mouse, Toreador 12th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Sheila the Bookie, Ventrue 12th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Razor Blade Lucia, Malkavian 13th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

'Pinstripe' Anna Costa, Nosferatu 11th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Fabiano Brassi, Ventrue 10th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Bathory of Compton, Tremere 13th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Suave Vome Vacola, Gangrel 9th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Sticky-Cape Darvon, Malkavian 13th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Juliana Hobomuncher, Toreador 13th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Wobbly Buddha Balls, Brujah 12th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Kautun Left-Hand, Brujah 11th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)

Slippin Jamaican Joe, Tremere 12th
Kontakty: szczegółowe dane
Sojusznicy: szczegółowe dane
Przyjaciele: szczegółowe dane
Wrogowie: szczegółowe dane
Schronienie: szczegółowe dane
Data przybycia do miasta: dokładna data wraz z drogą dotarcia (samolot, statek, samochód, pociąg lub pieszo)
Ostatnio zmieniony 12 marca 2017, 13:39 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 marca 2017, 17:29

Mistrzu Gry albo Ferre, poinformujcie nas, gdzie zamierzacie przestawić radiowóz. Mój opis fabularny będzie dopasowany do nowej lokalizacji. W razie braku pomysłów pronuję zerknąć na Nowy Orlean w Google Maps :P

Jak tylko się dowiem, gdzie Brujah nas wywiózł, piszę swoją wstawkę!

Ferre
Reactions:
Posty: 60
Rejestracja: 14 czerwca 2015, 19:42

Post autor: Ferre » 17 marca 2017, 16:13

Radiowóz NOPD, Ulice Nowego Orleanu; trzecia noc śledztwa

Świadek! Na te słowa Brujah zareagował wciskając pedał gazu. Podekscytowany kolejnym tropem odstawił na sekundę konieczność odpowiadania na lawinę bezsensownych pytań i skupił się na nowym celu. Wiedział, że grają z czasem. Porwani nigdy nie mają wielkich szans, dlatego potrzebny jest pośpiech.

- Świadek! Zajebiście Brad, tylko trzeba było walić od razu. Jedziemy, wskazuj drogę - Radiowóz cały czas przyspieszał, coraz to szybciej mijał światła lamp ulicznych - w takich chwilach pośpiech jest ważny, więc odpowiem na wasze pytania krótko - zasięgnął do pamięci - Blondi, która próbowała mnie porwać karmi w tech chwili aligatory w rzece Mississipi - spojrzał na Silvio przez lusterko samochodowe - a przed śmiercią krzyczała wręcz, że nasłał ją właśnie Silvio Bertone siedzący w tej chwili na tylnej kanapie - powiedział zachowując pełny spokój i opanowanie za kierownicą. No ale teraz już wiemy, że różany pączuś muchy by nie skrzywdził. I nie, nie dało się z nic więcej wyciągnąć, uwierzcie mi. Myślałem, że to jacyś łowcy ale jak ujawniła mi nazwisko kainity to mnie trochę poniosło.

Chwila nieuwagi Raya spowodowała krótki, ale dokuczliwy wjazd na krawężnik. Ray opanował się i szybko wrócił na drogę, ale nie dało się nie usłyszeć głuchego jęku wydanego przez kogoś leżącego w bagażniku. Zadowolony chwycił kierownicę szykując się do kolejnego zakrętu tym razem zwalniając przed nim.

- No a co do księciunia... - przerwał zamyślając się - po co miałbym sobie robić wroga? Może spoko koleś. Chyba, że sam stoi za porwaniami, w co wątpię. Ray Reddington industries musi się rozwijać, więc wsparcie się przyda a już na pewno księcia. A skoro mowa o Ray Reddington Inc. to może ktoś chce zainwestować? Oferuje usługi transportowe i nie tylko. Panowie, broń, dragi, różności. Miałem gdzieś wizytówkę ale chuj z tym. O tem potem. I się tak Bertie nie stresuj. No chłopaki, dzisiaj jest wasza najlepsza noc! W końcu zostaniemy najlepszymi kumplami! Najebiemy paru typom i potem się napierdolimy jak messerschmidty. Ja stawiam, Richie płaci - rzekł wybuchając śmiechem.

- A bym zapomniał - złapał się za głowę - wiadomo coś o obstawie tego świadka Charliego?

Nie napisałem, że dojeżdżamy. Jeżeli ktoś nie chce, abyśmy jechali już po świadka, to niech się odezwie w trakcie jazdy.
Ostatnio zmieniony 17 marca 2017, 16:26 przez Ferre, łącznie zmieniany 1 raz.
Sanity is for the weak!

ODPOWIEDZ