PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2017, 18:32

Czarna Krypta; 26 orakt-ran

Angano odwrócił się od katafaklu tak szybko, że zaskoczony tym nagłym ruchem Eco wręcz podskoczył w miejscu. Na bladej twarzy kapłana rysował się dziwny grymas, upiorny i nienaturalny, podkreślony bielą wyszczerzonych w wyrazie wściekłości zębów. Zlany zimnym potem gwardzista uniósł pojednawczo dłonie, gotów upaść na kolana i objąć nogi duchownego w błaganiu o łaskę.

Nie zdążył tego uczynić. Z ust khtana padły ostre słowa wypowiedziane w nieznanej miejskiemu strażnikowi mowie. Słysząc rozkaz jeden z ogrów strącił pięścią z podwyższenia zwłoki żebraka, cisnął je na kamienną posadzkę niczym worek łachmanów. Drugi z promieniujących brutalną siłą służbitów zrobił krok w stronę Eco, ucapił gwardzistę za kark pośród suchego trzasku pękających szwów pod pachami mężczyzny. Surelianin wrzasnął coś w napadzie ślepej paniki, daremnie próbując się wyzwolić z mocarnego uścisku ogra.

Poderwany w górę przez niebywale silnego ciemiężcę, Eco wylądował ku swej zgrozie na czarnym katafalku, na miejscu zajmowanym ledwie chwilę wcześniej przez zwłoki żebraka. Jego prześladowca przycisnął ciskającego się szaleńczo nieszczęśnika do kamiennej powierzchni, drugi zaś ogr obszedł katafalk zatrzaskując coś na rękach i nogach Eco.

Kiedy obaj ogromni służbici odstąpili od podwyższenia naciągając z powrotem na czoła zsunięte kaptury, gwardzista uświadomił sobie, że jego kończyny tkwią w solidnych metalowych klamrach wkręconych w rytualne podwyższenie. Owładnięty skrajnym przerażeniem, mężczyzna targnął się kilkakrotnie w beznadziejnej próbie uwolnienia z potrzasku.

W myślach surelianina pojawiło się znienacka wspomnienie dziwnych rowków wyżłobionych w katafalku, służących najpewniej do odprowadzania na posadzkę krwi. Coś, co jeszcze chwilę temu wydało mu się absurdalnym zbytkiem w świątyni Boga Umarłych, teraz dławiło gardło lodowatym uściskiem zgrozy - wyglądało bowiem na to, że rowkami tymi płynęła od czasu do czasu gorąca krew wytaczana z żywego jeszcze ciała, a nie ze sztywnych zwłok.

- Panie, błagam! - wrzasnął Eco, kiedy w polu jego widzenia pojawił się znowu khtan Angano - On łgał jak pies niemyty, przysięgam! Kłamał nawet po śmier-

- Zamilcz, parszywy szczurze! - głos kleryka ciął niczym nóż, momentalnie zamykając strażnikowi usta - Nie skłamał ani razu. Przywoławszy jego duszę rzuciłem zaklęcie prawdomówności. Wiedziałbym, gdyby mnie okłamał, ty nędzny miocie ulicznej dziwki i trolla! Sprowadziłeś do świątyni zwyczajnego żebraka i uczyniłeś ze mnie głupca! To niewybaczalne świętokradztwo i sroga spotka cię kara. Lepiej by ci chyba było nigdy się nie urodzić, parszywcze!

Nie bacząc na nieskładne błagania więźnia, Angano strzelił palcami prawej dłoni i jego latająca księga czarów pojawiła się w mgnieniu oka na wezwanie pana. Przewracane karty księgi zaszeleściły cicho. Wybrawszy szukaną stronę, morglithanin strzelił palcami ponownie, tym razem gest ów oznaczał jednak coś innego.

Jeden z ogrów pochwycił sękatymi palcami policzki gwardzisty, ścisnął je niczym kleszcze zmuszając mężczyznę do szerokiego otwarcia ust, a potem wepchnął mu do nich wielki zwitek oderwanego od płaszcza czarnego materiału. W Komnacie Szeptów zapadła cisza przerywana jedynie niezrozumiałym jęczeniem Eco płynącym zza grubego knebla.

- Oto los, który spotyka zuchwalców mających czelność mnie ośmieszyć - powiedział pozbawionym cienia litości głosem Angano - Płacz i rozpaczaj.
Przerwałem opis fabularny w tym miejscu, bo ciąg dalszy jest tak straszny, że nie byłem w stanie go upublicznić - to byłby dla Was prawdziwy szok...

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 03 sierpnia 2017, 20:59

nie padło sakramentalne, rób nową postać więc czekam jak Eco zostanie potraktowany ...
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2017, 22:29

Czarna Krypta; 26 orakt-ran

Jedne z bocznych drzwi morglithańskiej świątyni prowadziły na ogrodzony kamiennym murem placyk, skryty w cieniu wyrastającej ponad Kryptę dachowej kopuły. Strącony z wysokiego progu wejścia człowiek runął na twarz, odczołgał się z przejmującym szlochem od drzwi, w których stał ledwie mieszczący się w futrynie ogre w czarnym półpancerzu świątynnej straży. Potężny stwór wydał z siebie charczący dźwięk, splunął na plecy czołgającego się człowieka grudą flegmy wielkości męskiej pięści, po czym zamknął odlane z ciemnego żelaza drzwi.

Biały po twarzy niczym śnieg Eco opadł na brzuch i twarz, zaniósł się ponownie niekontrolowanym szlochem, potem zgiął się raptownie i zaczął wymiotować żółcią. Kiedy znękany żołądek nie miał już czego się pozbyć, gwardzista spróbował stanąć na chwiejnych nogach. Zrobił tylko kilka kroków i runął ponownie twarzą w ziemię, wydając z siebie głuchy jęk.

Wszystko go bolało, lecz wbrew pozorom najgorszy ból nie zagnieździł się w pękającej głowie człowieka. Nie, najbardziej bolały go wnętrzności, targane nienaturalnymi spazmami, przemieszczone wewnątrz ciała, jakby rozepchnięte i uciskane przez coś tkwiącego bezceremonialnie głęboko pod skórą.

Eco Alsandor nie był lękliwym mężczyzną. Miał reputację skorego do zwady zadziornego łotrzyka, który lubił niebezpieczeństwo i nie wzbraniał się przed obiecującym profit ryzykiem, ale teraz, ubrudzony własnymi rzygowinami, leżący na ziemi i słaby tak, że nie mógł nawet marzyć o odejściu spod świątyni, na wspomnienie czarnego katafalku zanosił się rzewnym płaczem.

To, co uczyniono mu w świątyni Morglitha miało na zawsze odcisnąć się strasznym piętnem na umyśle nieroztropnego młodzieńca.
Jestem pewien, że zastanawiacie się, co takiego miało miejsce w Czarnej Krypcie, ale pozostanie to tajemnicą pomiędzy mną i Dretchem, przynajmniej na razie...

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 03 sierpnia 2017, 23:03

Jak tylko Eco odzyska na tyle sił, zeby doczołgać się w najbliższe znane mu miejsce np. kociarnie, zacznie głaskać koty i ich różowe brzuszki!! a może na drodze napatoczy się na jednego z ziomków? Przecież świat jest mały
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 03 sierpnia 2017, 23:07

Schodzę w stylu księcia z Persji. Jednak spokojnie bez zbędnego ryzyka. Wiem, że jeszcze nie mam tej zdolności, ale pewnie już coś o tym słyszałem, dlatego spróbuję użyć Podstaw wspinaczki. Może przynajmniej zwiększy to szansę testu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2017, 16:19

Kwartał Rymarzy; 26 orakt-ran

Czując rozleniwiające odprężenie, Otlaf powrócił na przeciwną stronę płaskiego dachu i spojrzał w dół na zastawioną kupieckimi kramami szeroką ulicę. Rozsądek podpowiadał mu, że przy zachowaniu daleko posuniętej ostrożności mógłby zejść na parter po wysokiej na dwa piętra ścianie, ześlizgując się na parapety okien lub baldachimy nad straganami.

Po dachu poniósł się znowu cichy dźwięk otwieranego szerzej świetlika, zignorowany przez złodzieja w poście #180. Mieszaniec odwrócił głowę w tamtym kierunku, skrzyżował spojrzenie z wystawiającym głowę ponad świetlik człowiekiem. Łysy przypominał z wyglądu draba odciętego razem z linową drabinką, jego czaszka miała jednak barwę brudnego śniegu.

Otlaf przełknął ślinę uświadamiając sobie, że zmrużone wściekle oczy nieznajomego płoną w masce utworzonej z drobno zmielonej ptasiej paszy, po części startej z twarzy, po części po niej rozmazanej.

Odrzucona z całej siły w górę klapa świetlika huknęła o poszycie dachu. Prześladowca złodzieja podciągnął się z głuchym stęknięciem na rękach, wysadził na zewnątrz przejścia niczym szarżujący na ofiarę drapieżnik. W jego prawicy lśnił nieskazitelną czystością długi ostry kordelas, który raczej nie służył do wydłubywania brudu spod paznokci.
...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2017, 17:20

Czarna Krypta; 26 orakt-ran

Eco nie miał pojęcia jak długo leżał w kałuży wymiocin i moczu. Wydało mu się, że zapadł na jakiś czas w odrętwiającą śpiączkę, która musiała trwać co najmniej godzinę, bo kiedy upadł na placyku, czuł na sobie palący dotyk słonecznych promieni, a po ocknięciu znajdował się w cieniu. Tarcza słońca przesunęła się w międzyczasie nad kopułą morglithańskiej świątyni, znalazła się po jej przeciwnej stronie.

Placyk sprawiał wrażenie całkowicie opustoszałego, wszelako Eco odkrył ku swej zgrozie, że ktoś zainteresował się losem leżącego bezwładnie człowieka. Ktoś najwyraźniej posunął się nawet do tego, by sprawdzić, czy wyrzucony za próg Czarnej Krypty gwardzista żyje, dowodziła tego rozchełstana na piersiach koszula. Strażnik poczuł ogromną ulgę na myśl o tym, że bliskie sąsiedztwo złowieszczej świątyni odstraszało uliczników, inaczej złodzieje pewnie obdarliby go do gołej skóry, a tak ktoś ukradł mu jedynie sakiewkę, miecz, kuszę i buty.

Wrażenie czucia w kończynach powróciło w międzyczasie, a straszne wspomnienia z Komnaty Szeptów umysł odpychał uparcie gdzieś w tył czaszki dając mężczyźnie szansę na pozbieranie się do kupy. Idąc na chwiejnych nogach, surelianin oddalił się czym prędzej od sanktuarium khtana Angano i jego przerażającego instrumentu. Liczni mimo obiadowej pory przechodnie schodzili mu naprędce z drogi, krzywiąc twarze w wyrazie niesmaku bądź niepokoju, pokazując sobie nawzajem potykającego się co chwila człowieka palcami.
Mam dwie dobre wiadomości i jedną złą. Pierwsza dobra to fakt, że Eco ciągle żyje (choć co to za życie po tym, co mu zrobiono w Krypcie). Zła jest taka, że ktoś ukradł mu służbową broń, buty oraz sakiewkę (nie wiem, ile w niej było, więc zdecydowałem, że 5 złt, a nie całe 50 z podziału łupu). Druga dobra wiadomość jest taka, że za całą tę scenę Eco zarobi naprawdę dużo PD, w sam raz na awans przed rychłą śmiercią.

To gdzie teraz, do tajemnej świątyni, gdzie już czeka Milcarr i gdzie być może dotrze Otlaf, jeśli za długo nie zamarudzi na dachu?

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 04 sierpnia 2017, 18:49

Keth przekonałeś mnie, skok na sąsiedni budynek to idealny pomysł, mimo ryzyka. Żeby było ciekawiej zdecyduje się przebiec w miarę blisko napastnika, ale tak żeby nie narazić się na atak, chodzi mi tylko o wzięcie możliwie jak największego rozbiegu. Biegnąc i skacząc szepczę modlitwę do Sureliona i poproszę o odpowiednie rzuty, tutaj może pomóc już tylko On. Jeśli nie uda mi się skok będę starał się minimalizować negatywne skutki upadku, nie mam pojęcia co może pomóc ale Otlaf wie to na pewno, w sumie nie raz już pewnie bywał w takim gównie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2017, 19:49

Kwartał Rymarzy; 26 orakt-ran

Krew zagotowała się momentalnie w żyłach mieszańca. Zarzucając w jednej chwili pomysł ostrożnego zejścia po ścianie na ulicy, Otlaf runął wprost na gotowiącego się do ataku ciemiężyciela. Łysy wydał z siebie zaskoczony pomruk, najwyraźniej zbity z tropu agresywnym zachowaniem ofiary. Kordelas w jego prawicy zalśnił ponownie w promieniach słońca, gdy ubrudzony paszą mężczyzna zastawił się ostrzem przed nacierającym złodziejem.

Mieszaniec utrzymywał przeciwnika w tym mylnym przeświadczeniu jeszcze jedną krótką chwilę, po czym skręcił raptownie w bok i gnając na złamanie karku wybił się z krawędzi dachu w szaleńczym skoku na przeciwną stronę ulicy.

Świat zwolnił znienacka w umyśle Otlafa, w dole pojawiła się uwięziona między ścianami budynków ulica i wypełniający ją codzienny zgiełk. Wyginając swe ciało do przodu i wyrzucając desperacko obie ręce, surelianin spróbował dosięgnąć podwieszonej pod dach przeciwnej kamienicy rynny.

Czubki jego palców minęły ją o szerokość klingi noża złodzieja!
Wynik rzutu na 1/3 ZR wyniósł... 52. To fiasko, aczkolwiek w granicy 1/2 ZR. Czym to się skończy? Strach pomyśleć, muszę się dobrze zastanowić. Może nie od rzeczy byłby teraz rzut na WI i ZW?

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 04 sierpnia 2017, 21:59

koniecznie poproszę o rzuty, niech ten bóg się wreszcie do czegoś przyda. I tak jak mówiłem, mimo beznadziejnej sytuacji, Otlaf stara się utrzymać zimną krew. Może da się z tego wyjść bez złamania karku. Ja jestem posrany, ale półork pewnie już robił takie rzeczy. Do całej plejady doznań dorzucam matrix i myślę że mój mieszaniec da radę. Ja w to mocno wierzę.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 04 sierpnia 2017, 23:28

szybka akcja:, do kociarni, myje się, przebieram lachmany, zostawiam zbroję, pobieram 45sz, idę kupic buty ręczną kosze i miecz krótki ... Miecho dla kotów, wracam pogłaskać brzuszki kotów i je nakarmić, lecze tym swoją psychikę i szybcikiem do świątyni, chyba w ze będzie juz wieczór to do Pani Alchemik ...
Ostatnio zmieniony 04 sierpnia 2017, 23:34 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2017, 10:20

Sala Zwierciadeł; 26 orakt-ran

Sala Zwierciadeł sprawiała wrażenie odlanej z nieprzeźroczystego szkła - lustrzane płyty pokrywały w niej nie tylko ściany, ale też sufit i posadzkę. Dopasowano je do siebie z tak nieprawdopodobną precyzją, że siedzący pośrodku pomieszczenia Surelion wykluczał możliwość stworzenia takiego cudu bez odwołania do potężnej magii. Promieniująca boskim majestatem i nieludzkim pięknem postać Ogidariona spoglądała na Sureliona z każdego kawałka szkła, toteż kaleki półbóg nie mógł się oprzeć wrażeniu, że setki oczu Boga Snów przeszywają na wskroś jego duszę.

Zachowaj jak najwyższą koncentrację. Nie rozpraszaj swego niedoskonałego umysłu ułudami świata śmiertelnych. Odszukaj Oko Wieczności. Musisz przenikać swą jaźnią zasłonę wymiarów, by móc ujrzeć prawdziwą strukturę wszechświata.

Przesycony niezwykłą charyzmą głos Ogidariona rozbrzmiewał wprost w myślach Sureliona, tworząc magiczną więź pomiędzy starszym i młodszym półbogiem. Chwilami Kielich Magii czuł, że jego jaźń niebezpiecznie stapia się z aurą otaczającą Boga Snów, że ulega fragmentarycznemu unicestwieniu niczym zafarbowana na czerwono woda wlewana wiadrem do ogromnego jeziora.

Gdybym chciał cię skrzywdzić i wchłonąć twą moc, już bym to uczynił. Odszukaj Oko Wieczności. Podjąłem się wielkiego wyzwania odkrywając przed tobą zazdrośnie strzeżone tajemnice starego panteonu, toteż mógłbyś mi okazać choćby odrobinę zaufania.

Wybacz, Panie Snów i Bracie Bogów. Przyziemne emocje i uprzedzenia wciąż jeszcze ciążą na mym boskim umyśle.

To przejściowy stan, ustąpi w efekcie długotrwałych ćwiczeń, kiedy odrzucisz już skorupę cielesności i osiągniesz kolejny poziom transformacji. Odszukaj Oko Wieczności. A teraz medytuj w sposób, który utrwaliłem w twej podświadomości wczorajszej nocy.

Surelion wyprężył swe ciało pośród głośnego trzasku protestujących kości, wygiął się w tył zmuszając kręgosłup do przyjęcia nienaturalnej postaci grożącej w każdych innych okolicznościach jego ewidentnym pęknięciem. Jego umysł odpłynął poza Zasłonę, w odmienny stan świadomości, gdzie jaźń Kielicha mogła odkrywać tajemnice doskonalenia własnej boskości. Dźwięczący gdzieś w głębi umysłu natrętny impuls zniknął odsunięty jedną skoncentrowaną myślą, przestał rozpraszać medytującego Sureliona, chociaż sekundę wcześniej, mgnienie oka temu, uderzenie serca temu wydał się półbogowi czymś niezwykle ważnym.
Surelion kontynuuje swą naukę, będącą połączeniem ćwiczeń fizycznych, medytacji i implementacji przekazów podprogowych wysyłanych za pomocą połączenia metalnego z nauczycielem. A ten wspomniany na końcu fabularki impuls... cóż, nie pamiętam już, o co tam chodziło.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2017, 11:50

Kwartał Rymarzy; 26 orakt-ran

- Kielichu, ocal!

Świat zawirował w oczach spanikowanego Otlafa. Rozpędzony mieszaniec uderzył z całej siły w ceglaną ścianę poniżej rynny, odbił się od niej przy wtórze głuchego dźwięku, runął w dół z wysokości dwóch pięter. Ulica poniżej wyłożona była starymi kostkami brukowymi, śmiertelnie niebezpiecznymi dla każdego, kto upadłby z dachu otaczających ją budynków.

- Surelionie!

Z ust spadającego złodzieja wydarł się stłumiony wizg. Owładnięty paniką umysł widział tylko rozbryzgi krwi na bruku, ale zwinne ciało reagowało na swoją modłę, kierowane wrzaskiem przerażonego instynktu. Ręka złodzieja pochwyciła bezwolnie przeciągnięte ponad ulicą sznury, na których mieszczki suszyły pranie. Liche zawieszki nie utrzymały ciężaru ciała dorosłego półorka, ale spowolniły na ułamek chwili jego upadek. Wygięta w bok prawa noga Otlafa oparła się na wąskim grymsie rozdzielającym pierwsze i drugie piętro kamienicy, pozwalając mu odbić się nieznacznie w bok, ku sterczącemu ze ściany dębowemu palowi.

Uderzywszy torsem o twarde jak kamień drewno, półork stracił na chwilę dech i orientację, pociemniało mu z bólu w wytrzeszczonych oczach. Przewaliwszy się całym ciałem przez pal mężczyzna runął bezwładnie w dół, uderzenie serca później lądując pośród suchego trzasku dartej tkaniny na czymś, co w pierwszej chwili wziął za zadaszenie jakiegoś straganu.

Napięte w oczekiwaniu na zderzenie z ziemią ciało wylądowało na niezwykle miękkim podłożu, całkowicie obolałego mieszańca zaskakując. Jęcząc i potrząsając głową Otlaf otworzył jeszcze szerzej oczy, spróbował pojąć, gdzie właściwie jest i co oznaczają rozbrzmiewające wszędzie wokół dziwaczne okrzyki.

Siedzący w wielkiej lektyce reptillion patrzył na intruza z szeroko otwartym pyskiem, a w jego czarnych okrągłych ślepiach błyszczało kompletne zaskoczenie. Leżący na miękkich poduszkach mieszaniec spojrzał w górę na rozdarty dach lektyki i rozciągające się ponad nim pogodne niebo, przeniósł rozbiegany wzrok z powrotem na reptilliona. Rozumny jaszczur wciąż jeszcze nie domknął pyska, badając przestrzeń przed sobą koniuszkiem rozdwojonego języka.

- Zesłał cię Kielich, byś mnie ocalił? - wystękał Otlaf - Jesteś wujem Saara Sansara?

Opuszczana na ziemię lektyka zakołysała się z boku na bok, zza jej ścianek płynęły pełne emocji okrzyki w nieznanej złodziejowi mowie. Siedzący na poduszkach jaszczur opamiętał się w końcu, ocknął z transu, zaczął mówić coś sykliwym głosem w języku swego gatunku.

- Bądź błogosławiony, posłańcu Kielicha! - zakrzyknął złodziej gramoląc się na kolana i walcząc jednocześnie z przeraźliwym bólem w piersiach, który promieniował z każdym kolejnym oddechem.
Stworzyłem powyższą fabularkę w oparciu o bardzo wysoką naturalną ZR Otlafa, rezultat nieudanego testu mieszczący się w zakresie 1/2 ZR, rzut na WI 18 oraz na ZW 72, a także własną fantazję. W efekcie złodziej wylądował, gdzie wylądował, zaliczywszy wpierw 43 obrażenia obuchowe po zderzeniu z konstrukcją nośną budynku (przypominam, że połowa tych obrażeń zgodnie z zasadami niebawem sama zniknie). Udany rzut na WI oznacza, że Otlaf święcie przekonany jest, iż to Surelion go ocalił (wypadałoby to przekonanie jakoś ładnie odegrać w przyszłości w postach), a nieudany rzut na ZW? Cóż, a kto będzie wiedział, że skoncentrowany na lekcji jogi Surelion krzyku rozpaczy Otlafa nie usłyszał? Sam Otlaf na pewno nie.

I tak sobie myślę, że zrobię coś niekonwencjalnego i podniosę współczynnik WI Otlafa o 1 w formie dodatkowej nagrody za tę mrożącą krew przygodę, bo złodziej właśnie umocnił się w swojej wierze w Kielich. Czegoju, popraw sobie parametr WI na karcie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2017, 12:41

Sekretna świątynia Sureliona; 26 orakt-ran

Wciąż psychicznie rozbity i wstrząśnięty nadmiarem brutalnych przeżyć, Eco przeszedł pod rozsypującym się łukiem bramy strzegącej przystępu do zarośniętego zielskiem dziedzińca starego browaru. Pachnące świeżością skórzane buty uwierały go boleśnie w palce i pięty, natrętnie przypominając o haniebnej kradzieży pod świątynią Morglitha. Rozbiegane oczy gwardzisty szybko wypatrzyły wciśniętą we wnękę ogrodzenia postać starego Rolpa, jednego z sureliańskich wyznawców odpowiedzialnych za pilnowanie przystępu do tajemnej świątyni.

Jeśli zgarbiony, naznaczony dziobami po ospie drwal zauważył coś niepokojącego w chorobliwie bladej barwie przybysza bądź jego nerwowej mowie ciała, nie dał tego po sobie poznać. Nie wychodząc z wnęki, w której umościł sobie siedzisko, machnął drewnianą pałką ku wejściu do browaru.

- Nauczyciela nadal nie ma - oznajmił z nieskrywanym żalem i rozczarowaniem - Moja dusza tęskni za jego blaskiem.

- Moja też - Eco zdusił w sobie chęć nagłego wybuchnięcia płaczem, trzymaną na wodzy jedynie kojącym wspomnieniem miauczących melodyjnie kotów - A kto jest?

- Tylko Milcarr i Saar Sansar, siedzą w kanałach, w sali modlitewnej - odparł posmutniały na wspomnienie Sureliona Rolp - Ketras i Ungo byli, ale już gdzieś poszli, każdy w swoją stronę.

- Bądź czujny i miej na wszystko baczenie - Eco wziął się w garść, przybrał marsową minę i stuknął w popękany bruk podeszwami nowych nutów - Łaska naszego Pana z tobą i niechaj cię błogosławi.

Gwardzista przeciął szybkim krokiem zaniedbany dziedziniec i zniknąwszy w piwnicy browaru zagłębił się w podziemne przejścia sureliańskiej świątyni.
Dretch, nie rozliczyłem Ci jeszcze zakupów innych niż buty, bo utratę służbowej broni możesz zgłosić sierżantowi straży, a nie od razu pokrywać koszty z własnej kieski. W przypadku zgłoszenia kradzieży na pewno Ci się dostanie jakaś kara dyscyplinarna, będziesz wychodki czyścił albo coś w ten deseń no i wszyscy długo nie dadzą Ci o tym zapomnieć, ale dostaniesz z arsenału nowy miecz i kuszę. Kupować na mieście opłaci się tylko wówczas, gdy będziesz chciał całkowicie zataić fakt kradzieży pod Czarną Kryptą. Daj znać, co robisz?

Tak czy owak, dwaj BG spotkali się razem. Jeśli chcecie, możecie w oczekiwaniu na Otlafa chwilę porozmawiać (miejcie tylko na względzie, że się go nie spodziewacie, nie byliście w świątyni umówieni, więc jego ewentualne przybycie będzie zaskoczeniem). Milcarr ma dla Eco ważną informację zasłyszaną od Silvarana, o Odzieraczach rozpytujących po mieście o kupca z trójką służących. Eco może opowiedzieć o prywatnych rozkazach Fleituha, o spotkaniu z Angano w strażnicy, o oddaniu mu strzałki, o incydencie z zastrzelonym żebrakiem, o wizycie w Czarnej Krypcie, o umowie z alchemiczką (we wszystkich tych przypadkach jest dla mnie bardzo ważne, co gwardzista przekaże kompanom, a czego nie, co woli zataić). Jeśli nie chcecie się bawić w fabularne konwersacje, dajcie po prostu znać, o czym gadacie, a ja z tego ułożę fabularkę z towarzystwem przysłuchującego się Saara Sansara (jeśli chcecie i jego wtajemniczyć).

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 05 sierpnia 2017, 13:50

Wiara poprawiona na forum i na nickpage'u.

Otlaf odczeka chwilę za nim złapie oddech. Potem gramoląc się pocałuje gada namiętnie w pyszczek i odbiegnie pozostawiając wszystkich w osłupieniu. Jednym słowem buziak za uratowanie życia i szybka wypierdolka za nim ktokolwiek pojmie o co chodzi.

ODPOWIEDZ