PBF - Góra Szeptów

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 05 sierpnia 2013, 09:42

FAS- TFA - FAS- TFA- FAS- TFA

-odliczał przygarbiony mutant, który w trudny do zrozumienia sposób od wyjścia z Enklawy zdawał się skurczyć swe rozmiary. Drżącym krokiem podążał w szeregu za innymi zerkając co jakiś czas lękliwie ku górze, w stronę wysoko- wysoooko wiszącego, dziwnego reflektora, które najpewniej było okiem jakiegoś monstrum.
Może to była matka rybostwora, która teraz skoczy na niego z góry? I jeszcze ten nieznośny smród. Nierówne podłoże uciekające spod stóp.
A najgorszy był Cichy. Od samego wyjścia starał się ich wystraszyć, a w przypadku Pały było to dość łatwe i chociaż niewiele z tego wszystkiego rozumiał, to widząc reakcje innych czuł, że muszą to być rzeczy straszne.
Stąd od pierwszych kroków po opuszczeniu domu Pała człapał z zatkanymi uszami, starając się nie myśleć o wielkich jak stołówka bestiach z łbami o wielkich zębiszczach, o piekielnych pomiotach, biegających na stu łapach okropnościach. JEdnak za każdym razem, gdy Cichy wskazywał ręką jakiś kierunek, lub gdy ktoś z wyprawy spoglądał w jakimś kierunku Pała spodziewał się, że coś wyłoni się z mroku, aby go pożreć.

FAS- TFA - FAS- TFA- FAS- TFA

I nie odtykać uszu, cokolwiek by się działo.
Ostatnio zmieniony 05 sierpnia 2013, 09:56 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2013, 20:21

Nadświat, gdzieś w górach

Kiedy gdzieś na przesłoniętym grzbietami górskich masywów horyzoncie nieboskłon zaczął jaśnieć w niepokojący sposób, Blizna poczuła pierwsze ukłucie niezrozumiałego lęku. Naciągał świt, a wraz z nim wszechobecna światłość, na którą wychowani w głębokim półmroku i mętnej poświacie elektrycznych żarówek ludzie zupełnie nie byli przygotowani.

Ogołocone z wszelkiego życia góry wywierały na dziewczynie dziwne wrażenie, będące mieszaniną podziwu i niepokoju. W skalnych iglicach i stromych turniach drzemała jakaś majestatyczna potęga, uświadamiająca ludziom ich mikre miejsce w świecie.

Szlak obrany przez Cichego nie należał do łatwych, nie był też ścieżką w zwyczajnym tego słowa znaczeniu - Blizna sądziła, że penetrujący okolicę Enklawy łowcy wybrali dla swych potrzeb naturalne ukształtowanie terenu przypominające z grubsza skalistą ścieżkę, pełną zdradliwych kamieni i dziur. W pewnej chwili przed oczami wędrowców otworzyła się majacząca w świetle przedświtu przepaść, zdająca się sięgać ku pogrążonym w smolistej ciemności trzewiom ziemi.

- Jak tam jest głęboko? - wyszeptał Zadzior nie okazując najmniejszego zamiaru do podejścia ku krawędzi uskoku.

- Nie skoczysz, nie sprawdzisz - prychnął w odpowiedzi Cichy, budząc w gardle Pały kolejny lękliwy pomruk - Uważajcie, gdzie stawiacie nogi, bo jeśli ktoś tam spadnie, już go nie znajdziemy.

Obciążeni baniakami z wodą i plecakami ludzie przycisnęli się czym prędzej do porowatej ściany stoku po przeciwnej stronie szlaku, próbując nawet nie zerkać w kierunku przepaści.

- Kiedy okrążymy ten kawałek zbocza, półka zacznie się obniżać w stronę jeziora - dodał Cichy spoglądając niespokojnie w stronę jaśniejącego horyzontu. Ciemne jeszcze wierzchołki gór wyrastały wysoko ponad głowy podróżnych, niemal namacalnie przygniatając ich swymi rozmiarami.

- Do osady już niedaleko, teraz zachowujcie się jeszcze ciszej - łowca obejrzał się ponad ramieniem przybierając surową minę.
Otaczające Was dzikie i majestatyczne góry robią słuszne wrażenie! Do wzmiankowanej kilkakrotnie osady już niedaleko...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 sierpnia 2013, 18:59

Jezioro, gdzieś w górach

Jezioro zaparło dech w piersiach wszystkim bez mała wędrowcom, ponieważ wysoka skarpa mogła im zaoferować wspaniały widok na całą okolicę. Brudnobure i nieruchome, wciąż pozostawało największym zbiornikiem wody, jakie przeciętni mieszkańcy Enklawy potrafili sobie wyobrazić. Nagie skaliste zbocza opadały wprost ku ciemnej tafli, zanurzając się w niej niczym w lepkim oleju.

Gdzieniegdzie brzeg rysował się łagodniejszą nutą, przechodząc w niewielkie kamieniste plaże. Posapujący spazmatycznie Pała potrząsał głową spoglądając w kierunku brzegu, wyobrażając sobie bez większego trudu monstrualnego potwora wypełzającego z wody z zamiarem pożarcia wielkiego mutanta. Mrożące krew w żyłach dreszcze przybrały na sile do tego stopnia, że Pała zdecydował się sięgnąć po jeden z dozowników chemicznych używek, aplikując sobie solidną dawkę emocjonalnego znieczulacza.

- To piękne - powiedziała Blizna zdejmując na chwilę z oczu chroniące je gogle i zapominając o coraz bardziej dokuczliwym wrażeniu narastającego oślepienia - Nie wiem... nie wiem, co powiedzieć.

- Niech was nie zwiedzie ta pozorna martwota - ostrzegł natychmiast Cichy - W tej toni żyją różne... stworzenia. Miejscowi często tam łowią, widywaliśmy w osadzie ich trofea. Niektóre potrafią przerazić.

- Chciałabym ich zobaczyć, tych ludzi - dziewczyna zmieniła z miejsca temat prowadzonej szeptem rozmowy i czując uderzającą do głowy krew - Wyobrażacie sobie, to ludzie, prawdziwi ludzie. Nie myślałam, że kiedykolwiek poznam kogoś zza Enklawy.

- Nie każcie mi się powtarzać - wtrącił Cichy unosząc w geście przestrogi palec - To niebezpieczni ludzie, wyznają zupełnie inne wartości, nie znają naszego języka. Trzy lata temu byliśmy tutaj w uzbrojonej grupie, a sprawy i tak potoczyły się bardzo źle. Zanim w ogóle nawiążemy jakiś dialog, trzeba będzie dobrze obejrzeć okolicę.

Rzeźnik zmienił chwyt na stylisku toporka, obejrzał się natychmiast wokół siebie poszukując czujnym spojrzeniem śladu jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.

- Na wysokości tego załomu padniemy na brzuch, dalej się poczołgamy - wydał suche instrukcje łowca - Z krawędzi dobrze widać całą osadę.
Ekscytujące sąsiedzkie siedlisko na wyciągnięcie ręki...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 sierpnia 2013, 20:16

Brzeg jeziora, gdzieś w górach

Cichy z pewnością nie skłamał - widok znad krawędzi skalnego masywu pozwalał sięgnąć spojrzeniem każdego bez mała zakątka nadbrzeżnej osady. Mrużąc nienawykłe do słonecznego blasku oczy Zadzior przełknął ślinę i przycisnął się jeszcze bardziej do skalistego gruntu próbując uporządkować potworny mętlik w swej głowie.

Osada składała się z kilkunastu budynków, częściowo betonowych, częściowo wzniesionych z wyschniętego drewna i fragmentów złomu, usytuowanych opodal ciemnych wód jeziora. Wszystkie domostwa sprawiały wrażenie zaniedbanych i mocno podniszczonych, ale ich kres nie został zrządzony wybrykiem natury.

To wyraźny odór spalenizny unoszący się w powietrzu okazał się pierwszym sygnałem, że w okolicy wydarzyło się coś złego. Doczołgawszy się do punktu obserwacyjnego wędrowcy ujrzeli dymiące jeszcze leniwie szczątki zabudowań, poprzewracane metalowe ogrodzenia i połamane wieszaki na rybackie sieci.

Lecz najbardziej wstrząsającym odkryciem okazało się coś, co zwisało z wbitych na sztorc drewnianych belek i metalowych słupów. Zadzior poczuł nagłą suchość w ustach uświadamiając sobie, że spogląda na zmaltretowane ludzkie ciała, zawieszone kilkanaście stóp nad ziemią na podobieństwo zakrwawionych worków śmieci, nieruchome i otoczone czymś, co mogło być rojami much.

Było ich wiele, przerażająco wiele, rozrzuconych po całej zdewastowanej osadzie, kołyszących się leciutko pod wpływem podmuchów chłodnego wiatru. Dorośli mężczyźni i kobiety, dzieci, w kilku zaś przypadkach nawet stworzenia przywodzące na myśl znane mężczyźnie z książek kudłate psy - wisieli na pętlach ze sznurów bądź zardzewiałego drutu, niczym porzucone na pastwę losu kukiełki.

- Co to... co tu się stało? - wydyszała Blizna, wprost do ucha skamieniałego Cichego - Co?

Łowca otworzył niepewnie usta chcąc coś odpowiedzieć, ale nie zdążył; przerwał mu odgłos stłumionych odległością dźwięków nie mogących być niczym innym jak ludzką mową, dobiegający od strony niewielkiego placu usytuowanego pośrodku osady.
Widok jest makabryczny i mocno Wami wstrząsnął, ale chyba ktoś wciąż pozostał tam przy życiu! Nie macie odpowiedniego wzroku na placyk, przesłaniają go Wam zgliszcza. Sami tkwicie w pozycji leżącej na wzniesieniu opodal osady, w odległości około trzystu metrów od pierwszych ogrodzeń. Czekam niecierpliwie na deklaracje!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 07 sierpnia 2013, 08:27

Instynkt podpowiada ucieczkę, ale ciekawość pcha naprzód. Trzeba wypytać Cichego co o tym sądzi. Jak dawno temu odeszli oprawcy, o ile oczywiście już odeszli i co radzi w takiej sytuacji. Jeśli chcemy komuś pomóc to nie możemy zwlekać, bo będzie za późno. Ale rozsądek podpowiada, żeby poobserwować jeszcze trochę okolicę, żeby upewnić się co do obecności/nieobecności agresorów. W każdym razie jestem za tym, żeby po cichu podkraść się do osady, ale decydujące jest zdanie Cichego.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 07 sierpnia 2013, 09:42

Decyduje Cichy,czekam zatem co on powie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 sierpnia 2013, 10:26

Słuchaj Cichy, musimy to sprawdzić, to za blisko Enklawy by to zignorować. Poobserwujmy chwilę teren, a potem ja mogę tam pójść na zwiad, co myślisz?
Ostatnio zmieniony 07 sierpnia 2013, 12:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 sierpnia 2013, 12:04

Pała skurczył się jeszcze bardziej. Kucał teraz na ziemi i wpatrywał się palce u stóp. znowu psotanowił zatkać uszy, lecz tym razem czuł wzbierającą w głowie falę gorąca. Znieczulacze emocjonalne, które aplikował sobie nieprzerwanie od momentu opuszczenia Enklawy przed chwilą utracił swą pierwotną, silnie rozluźniającą moc. Kiedy chwilę wcześniej podążył z ciekawością za wzrokiem pozostałych i ujrzał niechybnie Piekło na Ziemi, ok tórym czasem opowiadała mu Trzyłapka poczuł przypływ adrenaliny i złości..

Na Cichego, który znęcał się nad nim pokazujuąc te wszystkie okropności.

Na wszystkich innych, któzy wciąż popędzali go i poganiali, gdy zostawał w tyle.

Nawet na Trzyłapkę za to, że godziła się na to całe zło.

I nawet budząca zarazem przerażenie, jak i podziw jaśniejąca kula, wznosząca się leniwie ponad horyzontem, któa niechybnie byłą okiem samego Boga nie uspokajała Pały. Teraz sam Bóg patrzył na niego, a Pała miał kilka grzechów na sumieniu, o których nie wiedziała nawet Trzyłapka.
Silna potrzeba ucieczki narastała w nim gwałtownie, Ciężkie, szybkie oddechy i sapanie szybko przeradzały się w bulgoczący charkot spienionych ust. Pała podniósł wzrok naprężając mięśnie.
Szykował się do ucieczki.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 07 sierpnia 2013, 14:03

Jeśli chodzi o skradanie się to Blizna nie ma chyba sobie równych, ale nie pójdzie tam na własną rękę.
Tu jak na razie dowodzi Cichy więc niech on decyduje co z tym fantem zrobić...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 sierpnia 2013, 21:29

Brzeg jeziora, zniszczona osada

Wyczuwając rosnący dyskomfort Pały, Cichy obejrzał się szybko ponad ramieniem i zmarszczył czoło.

- Przestań się wiercić, do jasnej cholery - wysyczał łowca - Jeszcze nam kłopoty ściągniesz na głowy. Trzyłapka, uspokój go.

Łapiąc za wiszącą na szyi lornetkę Cichy zaczął spoglądać przez jej szkła z przygryzionymi wargami. Ci członkowie wyprawy, którzy posiadali własne lornetki, poszli natychmiast w ślady dowódcy próbując zapanować nad swoimi emocjami.

Oglądane w powiększeniu, ciała wiszące na słupach wywierały jeszcze bardziej wstrząsające wrażenie. Przemoc w Enklawie nie była bynajmniej czymś obcym, w podziemiach bazy dochodziło od czasu do czasu do przepychanek i bójek pacyfikowanych przez surową w tym względzie starszyznę, ale tak masowa zbrodnia nie mieściła się nikomu w głowach. Zakrwawione, noszące na sobie ślady długiego maltretowania zwłoki budziły we wszystkich głębokie przygnębienie i bezosobową złość.

- Nie ma młodych mężczyzn - wyszeptał znienacka Cichy - Są starcy i dzieci i sporo kobiet w różnym wieku, ale brakuje młodych mężczyzn.

Łowca miał rację, co zauważyli od razu posiadacze lornetek.

- Uciekli? - zaproponował niepewnie Rzeźnik, samemu nie wierząc w taką koncepcję.

- Nie widzę stąd, kto tam się kręci - sarknął Cichy dając upust swej narastającej frustracji - Muszę się podkraść bliżej. Wy, duzi, zostaniecie tutaj. Reszta za mną, tylko szorujcie na brzuchach.
Cichy chce, żeby cargo zostali z tyłu, bo są zbyt duzi na skrytą infiltrację. Oczywiście ci, którzy nie zgadzają się z łowcą mogą kłócić się i gorączkować.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 sierpnia 2013, 22:25

Brzeg jeziora, zniszczona osada

Przesuwając się na czworakach wzdłuż skalistej krawędzi wzniesienia, ludzie szybko znaleźli bardziej dogodne do obserwacji miejsce, na dodatek porządnie osłonięte pryzmami kamieni. Wychylając bardzo ostrożnie głowy, Cichy i Blizna zaczęli omiatać szkłami lornetek odsłonięty w końcu placyk pośrodku osady.

Cichy syknął natychmiast pod nosem, Blizna zaś poczuła lodowaty dreszcz na plecach.

- Co tam widzicie? - wymamrotał Zadzior próbując znaleźć odpowiednie miejsce do obserwacji - Co takiego?

- O Boże... - szepnęła przez ściśnięte gardło dziewczyna - Kim oni są?

- Wyglądają jak ludzie - bąknął niepewnie Cichy, nie zwracając najmniejszej uwagi na wiercącego się niespokojnie Zadziora - Jak myślisz, to ludzie?

- Matko, nie wiem - w głosie Blizny dźwięczała autentyczna bezradność. Doprowadzeni do ostateczności enigmatyczną wymianą zdań, Zadzior i Rzeźnik unieśli się na łokciach spoglądając błyszczącymi oczami w dół wzniesienia.

Na usłanym różnymi śmieciami dziedzińcu, ogrodzonym glinianymi murkami i drewnianymi szopami - z których większość właśnie dogasała - obozowała grupka człekokształtnych stworów. Rzeźnik i Zadzior mrużyli ustawicznie nienawykłe do słonecznego światła oczy, piekące ich i łzawiące, toteż mimo najlepszych chęci nie potrafili dostrzec żadnych bliższych szczegółów aparycji hałasujących w dole istot.
Doszukałem się informacji, że lornetki posiadają tylko Cichy i Blizna (oraz ukrytą lunetę Pała), dlatego w zasadzie jedynie Kargan wie, kim są owi ktosie w osadzie...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 sierpnia 2013, 22:40

Brzeg jeziora, zniszczona osada

Wstrzymując bezwiednie oddech Blizna przyglądała się po kolei widzianym w lornetce obcym, próbując uwierzyć w obraz rysujący się na szkłach podniszczonego przyrządu.

Nieznajomych było pięciu - a przynajmniej pięciu dziewczyna dostrzegła, chociaż nie mogła wykluczyć, że dalsi ukrywali się gdzieś w zabudowaniach osady. Pięciu znajdujących się na widoku sprawiało wrażenie odprężonych i rozbawionych, co budziło w Bliźnie grozę w kontekście wiszących wszędzie wokół ludzkich ciał. Wszyscy wyglądali na mężczyzn, chociaż przez wzgląd na zasłaniające całe ich ciała ubrania nie mogła mieć w tej kwestii całkowitej pewności. Szyte z jakiegoś wielokrotnie cerowanego materiału stroje wzmocnione były chałupniczo wytworzonymi pancerzami, stanowiącymi zbieraninę połączonych drutem blach i płytek z różnego rodzaju metali.

Wszyscy mężczyźni skrywali twarze pod dziwacznymi maskami, odsłaniającymi jedynie oczy i usta. Maski te, przyczepione do równie dziwacznych kasków, przydawały obcym jakiegoś piekielnego wymiaru. Każdy z nich trzymał w zasięgu ręki samopowtarzalny karabin, oparty o murek albo rzucony wprost na ziemię, ale żaden nie dzierżył broni w rękach - kucali w zamian wokół niewielkiego ogniska jedząc coś z metalowych puszek i misek.

- Kim wy jesteście? - wyszeptała niemal bezgłośnie dziewczyna, kurczowo ściskając palcami lornetkę.
Oto efekty wstępnej obserwacji - jakieś ostrożne deklaracje w międzyczasie?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 09 sierpnia 2013, 07:46

Owszem. Ostrożna deklaracja by stąd spieprzać :D Oni mają broń długolufową a my rewolwer Cichego i siekierkę.
Żadnych szans w konfrontacji a wyglądają na "ludzi" skłonnych do przemocy. Czy te ich maski dają podstawy do przypuszczeń,
że nie mogą oni oddychać tym samym powietrzem co my ? Mamy jakąś wiedzę o takich stworach ? A może Cichy ma ?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 sierpnia 2013, 08:35

Rzeźnik otaksował szanse, nie wyglądało to dobrze, czas się wycofać pomyślał.
Też miałem lornetkę, kupiłem ją w enklawie.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 09 sierpnia 2013, 10:14

Araven napisał(a):
Też miałem lornetkę, kupiłem ją w enklawie.
W poście charakteryzującym Twoją postać nie ma słowa o posiadaniu lornetki ;) I własnie dlatego tworząc swoją postać
założyłem na google-doc arkusz gdzie wpisałem wszystko a link podesłałem Kethowi ;)

ODPOWIEDZ