Strona 127 z 170
: 13 czerwca 2014, 20:17
autor: deliad
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Koń Gusłka targnął głową wyrywając go z zamyślenia. Przy wąskiej ścieżce stał wyschnięty na wiór olbrzymi dąb o rozłożystych konarach na których siedziało stado kraczących kruków. Duże ptaszyska kręciły łepkami i wydawało się, że im się przyglądają.
- Jesteśmy na miejscu. Zsiądźmy z koni, druidzi nie lubią jak się przy nich jeździ na zwierzętach - powiedział Orofar obserwując kruki.
Gusłek zsunął się z ulgą z siodła w sam raz w czas, aby złapać za rękę Huskuna, który chciał cisnąć patykiem w ptaki.
- Nie Huskunie, to nie jest dobry pomysł. To słudzy druidów - skarcił swojego ucznia.
Ruszyli prowadząc wierzchowce za wodze. Zwierzęta nerwowo prychały i szarpały głowami, gdy mijali powarkującego niedźwiedzia jaskiniowego i błotnego smoka. Jednak Orofar mówił, że to próba determinacji przychodzących do druidów więc szli dalej starając się zachować spokój.
Usłyszeli dźwięki fujarki i ruszyli w tamtym kierunku. Na wielkim płaskim głazie siedział z zaplecionymi przed sobą nogami człowiek odziany w oprawioną skórę, a na jego nogach złożył łeb srebrny warg. Widząc przybyłych druid przestał grać i przemówił.
- Witajcie w Chramie Wierzby w którym zamieszkują druidzi kręgu ziemi, życia i czasu. Co was sprowadza do ostoi natury?
: 14 czerwca 2014, 00:31
autor: 8art
Wątek techniczny
A co z lemeonem? Ma ogon czy nie?:o
: 14 czerwca 2014, 06:09
autor: Denver
post #1877
: 14 czerwca 2014, 11:57
autor: Keth
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Ponieważ ani Gusłek ani Orofar nie odpowiedzieli na powitanie druida, Huskun poczuł się wywołany z szeregu. Chrząkając przez chwilę znacząco goblin postąpił o kilka kroków w kierunku gospodarza, zerkając jednocześnie z pewną dozą nieufności na srebrnego warga.
- Bądź pozdrowiony, czcigodny - przemówił zaklinacz siląc się na to, by jego głos brzmiał dźwięcznie i zdecydowanie - Jam jest Huskun Roztropny, akolita kthana Gusłaka Miłosiernego, ukochanego syna Pana Kielicha oraz przyjaciela tego oto świętego rycerza, ukochanego syna Cycatej Panny. Przybywamy do tego chramu o radę i pomoc w obliczu niebezpieczeństwa tak srogiego, że z samej swej natury przeczy ono prawom ziemi, życia i czasu!
Czując na sobie przenikliwe spojrzenie druida Huskun przełknął szybko ślinę, starając się trzymać na wodzy rosnące zdenerwowanie. Źródłem jego niepokoju było spostrzeżenie tyczące się osoby srebrnego warga, który taksował goblina wzrokiem równie przenikliwym jak jego ludzki towarzysz.
Oczy obojga - zarówno człowieka jak i warga - sprawiały wrażenie bliźniaczo podobnych.
Huskun wiedział, że musi mieć baczenie na swe słowa, w szczególności zaś dobór argumentów mających nakłonić druidów do udzielenia delegacji pomocy, strażnicy natury kierowali się bowiem zupełnie inną etyką i kodeksem moralnym niż cywilizowane istoty.
- Pół dnia drogi od tego świętego gaju gromadzi się wynaturzona armia nieumarłych, ogromna i przeżarta do szpiku kości nienaturalnym złem. Kiedy już ruszy, zmieni wszystko w tej krainie i w sąsiedzkich zapewne też. Że to nieumarli, tedy jawnie przeczą prawom życia i śmierci, bo po śmierci wciąż jeszcze nie chcą leżeć spokojnie w mogiłach. Nadto ziemię samą nękają, bo się z tych mogił ciągle wykopują i na dodatek pewnikiem jeszcze śmiertelnie krety płoszą, a inne niewinne podziemne istoty. I nie lza zapominać, że nieumarli zaprzeczeniem praw czasu są, bo na nich ewidentnie czas już przyszedł, coby w mogiłach leżeć, a oni tego nie czynią!
Jeśli druid nie odpowie, Huskun przejdzie do następnej paczki argumentów...
: 14 czerwca 2014, 14:25
autor: 8art
- Ani chybi Balinie, juchci od Was jak byśta z truposzami zjedna balia kąpiel brali. - Barthur skrzywił się uśmiechnąwszy, nie wiedząc jakieteż ciężkie termina były udziałem bohaterskiego krasnoluda:
- Godom Wom co byśta kąpiel czym prędzej wzięli, bo tyro to Was żodna dziołcha nie zechce, nawet taka co na powonieniu słabuje
Wątek techniczny
Barthur bierze ogon gada. Mamy już orawie wszystko!
: 14 czerwca 2014, 16:09
autor: Keth
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Druid nawet nie drgnął, toteż Huskun poczuł się w obowiązku dodać od siebie jeszcze kilka słów zachęty i przestrogi zarazem.
- Spodziewać się trza, że ożywieńce te jeszcze urosną w siłę, kiedy Rotgar-kir padnie ich ofiarą, dojdą mianowicie do liczebności takiej, że jeśli najdą ten święty gaj i jego okolice, nic ich nie zdoła powstrzymać, nawet gniew Tfama i inszych bóstw praw natury, a dziczy. Jeno teraz, połączywszy siły, możemy im pokrzyżować te nikczemne i niegodziwe zamiary.
- Rzeknijcie tedy, o świątobliwy wilczy bracie czy tam ojcze, cóż wy rzekniecie na tę straszną opowieść?
Zdałoby się teraz jakieś wsparcie ze strony Gusłka...
: 14 czerwca 2014, 17:28
autor: deliad
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Poorana zmarszczkami twarz druida oraz długa siwa broda mówiły, że chodzi on już po Orchii przynajmniej kilkudziesięciu wiosen. Jednak jego przejrzyste bystre czarne oczy świadczyły, że nie poddał się jeszcze starczemu otępieniu. Właśnie teraz owe oczy dokładnie taksowały przybyszów, jakby chciały przejrzeć ich na wylot. Chwila ciszy zaczęła się przeciągać i z natury niecierpliwy Huskun zaczął spozierać na Gusłka.
- Nasze oczy widzą daleko, a uszy słyszą każdy szept - przerwał ciszę druid mówiąc spokojnym głosem - nie wiele rzeczy jest w stanie się przed nami ukryć Huskunie. Widzimy chmury gromadzące się nad tłumem ludzi zamkniętych w kamiennej pustyni zwanej przez was Rotgan-kir. Równowaga już dawno została zachwiana i ludzie odczują tego konsekwencję. Nastąpią straszne rzeczy. Później zaś równowaga powróci, ale ludzi będzie już znacznie mniej. Moi bracia już dawno poszli w tamte strony, aby zadbać, żeby zaraza nie rozlała się zbyt szeroko. Czego innego oczekujecie od druidów? Jakie rady może oczekiwać paladyn, kapłan i goblin od druida?
: 14 czerwca 2014, 23:23
autor: namakemono
Na te słowa Gusłek postąpił naprzód i dobywając najwznioślejsze tony swego głosu rzekł:
- Czcigodni mędrcy, dzięki za posłuchanie i mądre słowo. Lecz odkąd nasze stopy przestąpiły bramy Rotgar-kiru, trwogę jeno, śmierć i zło największe widzieć mogliśmy. Skoro oczy wasze tak dalece widzą, a uszy szept każdy słyszą, czemu zło tak bezwstydnie rozpanoszyć się zdołało. Czarne chmury nad miastem już się zamykają, może i na zawsze mrokiem nieprzeniknionym dusze dobrych ludzi pieczętując. Że równowaga zachwiana - to już wiemy, na własnych skórach każdy mieszkaniec odczuwać to wielokroć dnia każdego musi. Czasu zostało niewiele. Jeśli Rotgar-kir padnie, zło na świat cały się rozleje. Równowaga nigdy już, być może, przywrócona nie będzie. Szala na stronę zła się przechyliła. O zwycięstwie dobra mowy już być nie może, a sam już nie wiem, czy stan neutralnej równowagi sił osiągnąć jeszcze można. Czego zatem szuka tutaj paladyn, kapłan i goblin? Ostatniej nadziei szukać tu przybyliśmy. Usłyszeć chcemy, że jeszcze nie umarła i jest dla świata nadzieja. I rady, jak krokami dalszymi pokierować. Czas radzenia przeminął, nadszedł czas działania.
: 15 czerwca 2014, 10:07
autor: deliad
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
- Cóż za pasja i determinacja - nie wiadomo czy pochwalił, czy zganił druid - obserwujemy wasze poczynania od chwili gdy pojawiliście się ni stąd ni zowąd na wzgórzu wisielców. Po waszych poczynaniach widać, żeście sługi dobra i wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących dniach grozy to was przyjdzie nas wesprzeć radą i pomocą. Pytasz czy jest nadzieja na odzyskanie równowagi? Oczywiści, równowaga zawsze powraca. Jednak od nas zależy czy powróci łagodnie czy bardzo gwałtownie. Spójrz po chramia kapłanie. Czy widzisz tu tłumy trwoniących czas druidów. Nie? To dlatego, że niemal wszyscy gromadzą się w pobliżu Rotgan-kir i robią wszystko co należy robić w przypadku zaburzeń równowago sił. Jednak sytuacja jest bardzo delikatna, bo w Rotgan-kir nie tylko ludzie i nieludzie wlaczą. Nie mówię też o potworach. Tam ścierają się potęgi bogów. Zaczęło się od konfliktu między Panią Plonów, a Panem Nieumarłych. Wraz z wami pojawił się Pan Uciech, a teraz do konfliktu dołączyła pałająca gniewem Pani Ognia i Powietrza. Pewne przesłanki mówią także o niemal niezauważalnym wpływie Asteriusza. W takich zmaganiach żyjący są jedynie jak figury na planszy do gry. Zawiązują się sojusze i formują się stronnictwa. My zaś staramy się być neutralni. Pierwszą moją radą będzie - zjednoczcie mieszkańców Rotga-kir, pod jednym przywództwem. Oddajcie im wodza, którego kochają i któremu ufają.
: 15 czerwca 2014, 10:24
autor: deliad
Rotgan-kir, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Drayaharus przemykał przez miasto ogarnięte trwogą i chaosem. Burza gradowa przemieniła się w urwanie chmury i z nieba lały się potoki wody przekształcając ulice w rwące potoki. Mimo,że być dzień panował półmrok rozświetlany co kilka sekund przez siekające niebo błyskawice. Mieszkańcy miasta pozamykali się w domach barykadując drzwi i zatrzaskując okiennice. Ulicami biegali lamentujący pielgrzymi. Niektórzy z nich zbierali się w większe grupy i starali wzniecić pożary, co na szczęście nie było łatwe przy takiej pogodzie. Niektóre grupy ścierały się z oddziałami straży miejskiej.
Gnom musiał bardzo uważać przedzierając się przez miasto, zapadał często w zaułki i bramy szukając schronienia i ukrycia. Gdy dotarł do bramy miejskiej spotkał go spory zawód, bo była ona zamknięta i pilnowana przez spory oddział strażników. Jednak Imaginerus znał inne wyjścia z miasta. Szybko odnalazł zaułek gdzie pod głazem znajdowało się tajne przejście. Niemal godzinę siłował się z głazem starając się podnieść go na tyle, żeby wpełznąć na drabinkę. W końcu trzęsąc się z zimna i ociekając wodą przemaszerował przez tunel i wyszedł w krzakach przy północnym trakcie. Tu jednak spotkała go spora niespodzianka, bo dostrzegł wóz z nadjeżdżającymi kompanami. Powoził Bazookh z kapturem głęboko narzuconym na głowę. Obok niego na zydlu siedział przemoczony Balin pociągając coś z bukłaka i wskazując ręką w stronę unoszącej się ze środka zatoki trąby powietrzno-wodnej. Z tyłu dwukółki zaglądali spod rozpiętego na żerdziach szerokiego płaszcza - Barthur, Urgrim i Arachel.
: 15 czerwca 2014, 10:45
autor: Dobro
Gnom nie tracił czasu. Czym prędzej pobiegł do towarzyszy.
- Jesteście! Trochę was szukałem! Mam dobre, i złe wieści...
Streszczam im wszystkie wydarzenia z dzisiejszej wyprawy na wyspę, z trupami pod wodą i walką w mieście.
: 16 czerwca 2014, 08:45
autor: deliad
: 16 czerwca 2014, 09:12
autor: namakemono
- Próbujemy z całych sił przywrócić równowagę, ale jesteśmy w mniejszości a wróg nasz jest przepotężny. Próbujemy uleczyć wodza, ale nadzieja w nas słabnie. Zda się, że wróg nasz z żadnymi problemami się nie boryka i wszelakie swoje zamiary w mig w czyn wprowadza, nam zaś wszystko idzie jak po grudzie. Nie dziwota zatem że nadzieja wycieka, niczym powietrze z rozprutego pęcherza. Dzięki za słowa otuchy, ale czy po słowa jeno tu przybyliśmy? Jeśli mamy przekonać umęczony lud, jeśli mamy przywrócić płomień nadziei w sercach mieszkańców, nie samych słów nam trzeba.
: 16 czerwca 2014, 09:51
autor: deliad
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Słowa mają wielką moc, jako kapłan powinieneś to wiedzieć - odpowiedział kapłan -
czy więcej mógłbym ci służyć. Jesteśmy druidami, widzącymi oczami natury. Jeżeli masz pytania, to pytaj postaram się ci na nie odpowiedzieć najlepiej jak potrafię. Jeżeli potrzeba ci ziół lub driakwi możemy ci oddać część własnych. Jak jeszcze możemy wam pomóc?
Tak na marginesie przypomnę, że w przepisie na eliksir Elissy pisało o zakopaniu sakiewki ze skóry krasnoluda pod gwieździstym krzewem w ziemi poświęconej prze druidów.
.
: 16 czerwca 2014, 10:12
autor: deliad
Rezolutny Goblin,popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Pozostawiwszy wóz w karczmie na podgrodziu Nieulękli i ich sprzymierzeńcy przeszli do miasta podziemnym tunelem. Bramy miejskie były zamknięte a most podniesiony i nikt nie odpowiadał na zawołania.
W mieście maszerowali zwartą drużyną odstraszając swoim wyglądem rozjuszonych pielgrzymów. Ulicami zaczęły krążyć oddziały wojsk katańskich i gwardziści świątyni Katana popychające przed sobą sharamitów i wiodące ich w stronę południowo-wschodniej bramy.
W tej atmosferze tłumionych zamieszek wśród ulewnego deszczu kompani dostali się na rynek gdzie po kilku stuknięciach we drzwi karczmy rozległ się dźwięk rygla i już Rezolutny Goblin stał przed nimi otworem.
Karczmarz, ze zmartwioną miną, zakrzątał się czym prędzej szykując ciepłe napoje i posiłek, tak, że przebrani w suche ubrania Nieulękli zasiedli w pustej karczmie przy parujących półmiskach.
Od razu pojawił się alchemik z radością odbierając kolejne składniki eliksiru.
Podsumowując postępy poczynione przy zbieraniu komponentów:
- Ziele Rustan zebrane o północy - z trudem zdobyte,
- Platynowy moździerz - odnaleziony przez Drayaharusa
- Kryształowa łyżka - już posiadacie
- Ogon leneona - już w chciwych łapach alchemika
- krew leczonej osoby - pobrana przez Gusłka,
- Jak krąży i co to jest Eon -Barthur rozgryzł tą zagadkę,
- Łuska Czerwonego Węża - już jest, choć pojawiły się komplikacje,
- Gwieździsty krzew i druidzi -Huskun i Gusłek pracują nad tą sprawą,
- Druga część receptury - Gurgo nadal nie chce wyznać gdzie jest druga część receptury.