Na ustach Xaviera pojawił się delikatny uśmiech, albowiem to co powiedział Achille, było bardzo trafne. Każdy w koterii zdawał sobie sprawę, że zaproponowany przez niego blef jest za dużym ryzykiem.
Moreau wiedział jaka była prawda, ale nie mógł dostrzec moich motywacji pomyślał Ventrue. Jednak Toreador potrafił przekazać tę informację w sposób, który pokazywał szacunek dla kogoś o wyższym statusie.
- Cieszę się z tego, co powiedział Pan przed chwilą. Cenię sobie klasę idącą w parze z inteligencją. Wspomniałem już o tym wcześniej rozmawiając z Panem Steinbachem. Jest Pan chyba jedyną osobą w naszej koterii, która najbliżej zbliżyła się do moich prawdziwych motywacji. Nie jestem znany w tym mieście jako Ventrue, który uwielbia władzę i kontrolę nad innymi. Całe lata mówią coś zupełnie przeciwnego, bowiem doradzam innym i pomagam im. Zresztą mówiłem o tym wprost, nie ukrywając niczego.
Xavier rozejrzał po pomieszczeniu, wypatrując obecności Księcia.
- Jest Pan osobą o wielu kompetencjach i gdyby był Pan na moim miejscu, myślę, że uczyniłby Pan podobnie - Price zrobił tu krótką pauzę, po czym zadał Toreadorowi pytanie. - Cóż innego można zrobić, mając mało czasu, aby dowiedzieć się kim są naprawdę twoi współpracownicy? Jest tylko jeden stary, ale dobry sposób Panie Achille - Ventrue uśmiechnął się lekko i podszedł nieco bliżej, zachowując jednak właściwy dystans. - Gdy chcesz w bardzo krótkim czasie poznać charakter swych współpracowników i dowiedzieć się czy możesz polegać na nich, należy przycisnąć ich do muru i obserwować reakcję. Nie tylko ludzie, ale i Spokrewnieni ukazują w takiej sytuacji kim naprawdę są, opadają maski, a na zewnątrz pojawiają się prawdziwe emocje i motywacje. W szczególności te, które pragnęlibyśmy ukryć - Widzi Pan, teraz jestem pewien, że Vallo miał rację co do faktu, że jesteście jedynymi spoza układów. Przepraszam, za moje metody, rozumiem, że mogą być nieco uciążliwe - Jednak zrobiłem to, by dowiedzieć się o was jak najwięcej, abyśmy mogli się lepiej poznać i aby wykluczyć ryzyko, iż w naszej grupie pojawi się ktoś nielojalny... Myślę, że wzajemne zaufanie jest rzeczą ważną, zwłaszcza dlatego iż jest tak rzadkie w naszym świecie.
Xavier zrobił kilka kroków, po czym odwrócił się do całej koterii:
- Każdy z nas wnosi swój wkład w grupę, zgodny z osobistymi zdolnościami i charakterem swego klanu. Ja, jako Ventrue zawsze lubiłem organizować coś dla innych na jego wargach przez chwilę pojawił się lekki uśmiech, Price kontynuował po chwili. To mój wkład: dobra materialne, wpływy i możliwości. Zorganizowałem nam broń, aby Ci, którzy potrafią mogli się nią posłużyć w razie potrzeby. Udostępniłem schronienie, tym, którzy go nie mają, by mogli się skoncentrować na naszym zadaniu. Wiemy teraz o sobie o wiele więcej niż wcześniej... Oczywiście osoby przewrażliwione mogłyby narzekać na niektóre z moich metod prowadzenia rozmowy, ale musicie przyznać, że są one skuteczne. Nie robiłem zresztą tego tylko dla siebie, bowiem do konfrontacji doszło w obecności całej grupy. Tak więc każdy, kto ma trochę rozumu, mógł dzięki temu sam ocenić pozostałych członków koterii. Myślę, że dałem wiele okazji ku temu. Z przykrością muszę to powiedzieć, ale jedynym wyjątkiem jest Marcus, który okazał się osobą nielojalną, gdyż zdradził to, co wiemy, innemu członkowi swojego klanu.
- W mojej ocenie Marcusie okazałeś się osobą nieodpowiedzialną i w bardzo nierozsądny sposób narażasz całą koterię, myśląc że to będzie kolejny zabawny dowcip. Jadąc samochodem dałem Ci żółtą kartkę i powiedziałem, byś nie robił rzeczy, które mogą ściągnąć na grupę niebezpieczeństwo. Znam wielu Malkavian bowiem goszczę ich w Spearmint Rhino, ale nigdy nie spotkałem takiego, którego dowcipy muszą zawsze zawierać element niepotrzebnej destrukcji. To nie jest tylko moje zdanie na Twój temat, Marcusie. Zapewne Twój doktor wie najlepiej jak Cię leczyć...
- W nocy, gdy ustalaliśmy, co powiedzieć Francisowi, prawie każdy był przeciwko mojej propozycji. Tylko Marcus nie oponował i bardzo zdziwiło mnie, gdy Panowie Cwetan i Achille zmienili zdanie tak nagle. Brujah nigdy się ze mną nie zgadzał, a ostateczna odpowiedź Toreadora okazała się kompletnie niespójna z jego wcześniejszymi wypowiedziami. Obejrzałem całą rozmowę wiele razy, na nagraniu monitoringu i odkryłem prawdę. Zmieniliście zdanie, bo Marcus teatralnie miał upaść, podobnie było z rozlaniem krwi dla Pinkiego. Gdy złapaliście go, powiedzieliście prawie dokładnie w tym samym momencie jedno zdanie: To nie jest dobry pomysł. Jest to pewien rodzaj Dominacji jak przypuszczam, ale znany oficjalnie jako Demencja. Jedno jest pewne: to było użycie nadnaturalnej mocy w moim Elizjum, bez pozwolenia.
Przerwał na chwile, aby waga tego faktu dotarła do nich w całej pełni. Xavier zwrócił się bezpośrednio do Marcusa:
- Po spotkaniu z Księciem proszę byś udał się z nami do Spearmint Rhino. Musimy sobie tę sprawę wyjaśnić. Nie wiem czy zdaje Pan sobie z powagi sytuacji, Panie Koroviev, ale takie żarty mogą kosztować więcej, niż jest Pan w stanie zapłacić. Camarilla bardzo poważnie traktuje naruszenia dyscypliny w Elizjum.
Xawier zmierzył Malkawianina poważnym wzrokiem. Po chwili wrócił do przerwanego wątku:
- Chciałem byśmy podjęli decyzję demokratycznie. Po dokładnej analizie sytuacji tylko Marcus był za moją propozycją, mało tego chciał wpłynąć na was. Przekazał także informacje komuś innemu, komuś kogo nie znamy i nie wiemy nic o jego powiązaniach. To oczywiście może być kolejny niebezpieczny i przyznam, mało zabawny, dowcip... Mam przynajmniej nadzieję, że nie jest to coś bardziej niepokojącego... Niemniej uważam, że powinniśmy później przyjrzeć się tej sprawie bliżej. Tak więc, ostatecznie koryguję głosowanie i powiem to, co jest zgodne z prawdziwą decyzją koterii. Nie mogłem powiedzieć o tym wcześniej, gdyż chciałem pozostawić Malkaviana w nieświadomości błędu. Gdy nadejdzie odpowiedni moment, pójdziemy przed oblicze Księcia wszyscy i jako reprezentant grupy powiem o zniknięciu Vallo. Poproszę Francisa oficjalnie o możliwość prowadzenia śledztwa, w trosce o mojego Primogena, by w przyszłości nikt nie blokował naszych działań. Oczywiście zajmiemy się tak naprawdę tym, co jako koteria będziemy chcieli robić. Każdy ma tutaj swój głos. Proszę byście o tym pamiętali.