Strona 14 z 27

: 09 lutego 2015, 15:41
autor: Araven
- Adoth dobrze prawi, coś ze wzrokiem chyba nie bardzo u Ciebie Bossończyku, mam nadzieję, że mi nie wpakujesz strzały w plecy, przez pomyłkę.

- Zjemy co nieco, wypijemy i ruszymy za godzinkę góra dwie, jakoweś pomysły macie jak do setyty dotrzeć, piwo tu zacna, jak na taki lokal. Wasze zdrowie.

: 09 lutego 2015, 15:43
autor: adamwl
-Ano piwo zacne, tylko się Sigurd nie schlej, nadrobisz po... A co do domostwa okaże się wszystko jak pod nie dotrzemy, nie widząc domu nie ma co dywagować co i jak, trza podjeść, siły odzyskać i w drogę póki noc jeszcze

: 09 lutego 2015, 15:55
autor: Trihikilius
A, że niby Aesir to przeciętnie blondyn, a Cymeryjczyk ma czarne włosy. Hehehe, no przyznaję trudno się pomylić. Złóżcie to na karb mojej nieznajomości systemu. :)

: 09 lutego 2015, 16:09
autor: Dobro
Minął jakiś czas (około godziny). Jakie są wasze dalsze plany? (w karczmie nie wydarzyło się nic szczególnego. Karczmarz wskazując na zegar wodny powiedział, że jest teraz późna noc i za parę godzin będzie świtać).

: 09 lutego 2015, 16:49
autor: adamwl
Pora się zbierać i wykonać wyrok na kapłanie póki noc łaskawie choć trochę maskuje sylwetki zabójców

: 09 lutego 2015, 17:04
autor: Araven
- Jestem za, Garro masz chyba pojęcie gdzie ten pałac, najlepiej znasz to miasto. Prowadź tedy.

: 09 lutego 2015, 17:33
autor: Sigil
Jeśli zrobiłem wszystko co chciałem, to na pewno zejdę na dół, by dołączyć do reszty drużyny. Także jestem gotowy do działania.
Nehaher powrócił wyglądając o wiele bardziej czysto i świeżo. Przez dobrą chwilę nie odzywał się do swych kompanów, przebywając w sobie tylko znanym świecie. W pewnej chwili jednak spojrzał bacznie na obu barbarzyńców, jakby tknięty jakaś myślą, i rzekł:

- Posłuchajcie mnie, bo to co wam powiem, jest bardzo istotne. Z tego co wiem, osoba, którą pragniemy odwiedzić, posiada pewne talenta w dziedzinie, która mi także nie jest obca. Oznacza to, że musimy baczyć nie tylko na zagrożenie od oręża, lecz także na niebezpieczeństwa duchowe.

Pozwolił, aby ten fakt dotarł do zebranych, po czym kontynuował:

- Najlepiej będzie zakończyć sprawę szybko, nie dając mu czasu na przygotowanie się. Pod żadnym pozorem nie patrzcie mu w oczy i starajcie się nie dopuścić, aby wypowiedział jakieś frazy w nieznanym wam języku. Musicie także uważać na wszelkie inskrypcje, dziwne symbole i osobliwie wyglądające przedmioty, które spotkamy w tym domu. Jeśli zauważycie coś, co wzbudzi wasze podejrzenia - natychmiast dajcie mi znać. Nie wiem jaką mocą rozporządza osoba, o której mówimy - lecz z racji jej stanowiska, zgaduję, iż umie wpływać na umysły innych. Co jeszcze? Myślę, że dowiemy się już niedługo. jednak ostrożność każe być przygotowanym na każdą ewentualność...

Spojrzał powoli po zebranych, a jego oczy lśniły dziwnym, wewnętrznym blaskiem.

- Tak więc bądźcie czujni, i nie dajcie się zwieść żadnym sztuczkom. Mam nadzieję, że szczęście uśmiechnie się do nas dziś w nocy. Czas ruszać...

: 09 lutego 2015, 18:19
autor: Keth
Przegapiłem potencjalnie ważny wątek, mianowicie kapitana "Szelmy" - jeśli kapitan zwinął ich o tej porze z karczmy, to niechybnie przed świtem wypłyną. Statek opuszczający rankiem Kordavę to chyba najlepsza droga ucieczki, co o tym myślicie? Przed wyjściem z karczmy Garro spyta gospodarza na uboczu o "Szelmę" i jej kapitana.

: 09 lutego 2015, 18:25
autor: adamwl
Jak to się mówi dobry statek nie jest zły, choć wątpię w okazję na dotarcie do niego:P

: 09 lutego 2015, 18:39
autor: Dobro
Akcja wstrzymana na pewien czas: czekam na parę PW. Jak sprawa się rozjaśni ruszymy dalej.

: 09 lutego 2015, 19:13
autor: Keth
Kordava, tawerna "Dwanaście nagich mieczy"

Widząc zbierającego się do wyjścia kapitana uzdrowiciel podniósł się ze swej ławy i dogonił wychodzącego szypra ujmując go za rękaw skórzanej kurty.

Osadzony w miejscu Zingarczyk zmierzył intruza złowrogim spojrzeniem, mimowolnie kładąc dłoń na rękojeści wsadzonego za pas korda. Garro przyjął przyjazny wyraz twarzy, po czym zaczął rozmawiać z kapitanem ściszonym głosem.
Może coś się z tego ulęgnie...

: 09 lutego 2015, 20:27
autor: Dobro
Garro po krótkiej wymianie zdań wrócił do stolika. Po jakimś czasie Nehaher również zszedł do sali głównej, gdzie skierował się do szynku, by zamienić parę słów z karczmarzem, a następnie dosiadł się do stolika, gdzie reszta kończyła jedzenie i picie. Wszyscy byli gotowi do akcji i czuli, że tej nocy mają tylko dwa wyjścia: albo wrócą jako zwyciężcy, albo w południe zawisną ku uciesze gawiedzi.
Keth możesz się tutaj podzielić rozmową z kapitanem "Szelmy", jednak ja przeniosę już nieco akcję do przodu.
Późna noc, okolice pałacu Villagro.

Również i tym razem dotarcie na miejsce nie sprawiło całej piątce żadnych problemów. Pałac otoczony był ze wszystkich stron niewysokim kamiennym murem, zaś po bokach rosły specjalnie zasadzone palmy i krzewy, stanowiące dodatkowy bufor między rezydencją księcia a sąsiadami. Masywne kolumny od frontu połączone były łukiem z wyrzeźbionymi literami "KSIĄŻĘ VILLAGRO".

Po chwili wszyscy byli już na terenie rezydencji, kryjąc się za licznymi drzewami i krzakami w ogrodzie. Pierwsze, co rzuciło się wszystkim w oczy, to całkowita ciemność. W żadnym oknie nie paliło się światło, po terenie zaś nie przechadzał się żaden strażnik. Dodatkowo widoczność ograniczało zachmurzone niebo, które wyglądało, jakby miało w każdej chwili rozpłakać się drobną mżawką.

Siedzący w krzakach Derrick nagle bez skrępowania wyszedł na otwartą przestrzeń i przykucnął przy czarnej plamie na ziemi.
Widzisz świeże truchło ogromnego psa obronnego; ma skręcony kark. Dalsze oględziny wykazały, że na karku ma ślady wielkich kłów.

: 09 lutego 2015, 20:45
autor: Araven
Sięgam po łuk, tarczę mam na plecach, widzę w ciemności. Zmysły wyczulone.

: 09 lutego 2015, 20:51
autor: adamwl
-Co ten Derrick wyczynia chce wszem ogłosić Nasze przybycie? pomyślał Adoth i dobył broni

: 09 lutego 2015, 21:03
autor: Keth
Późna noc, okolice pałacu Villagro

Sama myśl o wyprawie do książęcego pałacu jeżyła uzdrowicielowi włosy na karku, a widok zabitego w okrutny sposób psa tylko dyskomfort Zingarczyka pogłębił. Kuląc się w zamiarze jak najmniejszego zwracania na siebie uwagi, Garro podkradł się do bossońskiego łucznika i zerknął z grymasem niezrozumienia na twarzy na truchło zwierzęcia.

- Na Mitrę! - westchnął nie potrafiąc ukryć trwogi w głosie - Ty go zagryzłeś?
Poproszę o możliwie jak najdokładniejszy opis ran psa - korzystam z Wiedzy: Anatomii zakładając, że znam się nie tylko na ludziach!