Jeśli zrobiłem wszystko co chciałem, to na pewno zejdę na dół, by dołączyć do reszty drużyny. Także jestem gotowy do działania.
Nehaher powrócił wyglądając o wiele bardziej czysto i świeżo. Przez dobrą chwilę nie odzywał się do swych kompanów, przebywając w sobie tylko znanym świecie. W pewnej chwili jednak spojrzał bacznie na obu barbarzyńców, jakby tknięty jakaś myślą, i rzekł:
- Posłuchajcie mnie, bo to co wam powiem, jest bardzo istotne. Z tego co wiem, osoba, którą pragniemy odwiedzić, posiada pewne talenta w dziedzinie, która mi także nie jest obca. Oznacza to, że musimy baczyć nie tylko na zagrożenie od oręża, lecz także na niebezpieczeństwa duchowe.
Pozwolił, aby ten fakt dotarł do zebranych, po czym kontynuował:
- Najlepiej będzie zakończyć sprawę szybko, nie dając mu czasu na przygotowanie się. Pod żadnym pozorem nie patrzcie mu w oczy i starajcie się nie dopuścić, aby wypowiedział jakieś frazy w nieznanym wam języku. Musicie także uważać na wszelkie inskrypcje, dziwne symbole i osobliwie wyglądające przedmioty, które spotkamy w tym domu. Jeśli zauważycie coś, co wzbudzi wasze podejrzenia - natychmiast dajcie mi znać. Nie wiem jaką mocą rozporządza osoba, o której mówimy - lecz z racji jej stanowiska, zgaduję, iż umie wpływać na umysły innych. Co jeszcze? Myślę, że dowiemy się już niedługo. jednak ostrożność każe być przygotowanym na każdą ewentualność...
Spojrzał powoli po zebranych, a jego oczy lśniły dziwnym, wewnętrznym blaskiem.
- Tak więc bądźcie czujni, i nie dajcie się zwieść żadnym sztuczkom. Mam nadzieję, że szczęście uśmiechnie się do nas dziś w nocy. Czas ruszać...