PBF - Jaśmin i wiśnia
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Ty ale ci głośno chodzi ta Subarynka. - wtrącił się Gonzo z miną wybitnego specjalisty-mechanika: - Ryczy jak wyżyłowana ciężarówa. Jak tylko Eric wróci do zdrowia, to chyba musi zerknąć pod maskę. Po mojemu pewno koło dwumasowe na turbo pada i trzeba będzie katalizator w związku z tym wymienić. Przekaże wszystko Ericowi, to się zajmie furą, a ja części po taniości zkołuje.
Ciekawe czy Białas ma jakieś nachosy z sosem chilli w torbie, bo przecież nie może być tak, że nie naświnimy w czyimś aucie;)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Centrum Night City, 20 grudnia 2021, 01:25
Bob zamierzał pojechać do centrum przez Parkside, ale policyjna operacja usuwania z parku bezdomnych wciąż trwała i pulsujące ostrzegawczymi światłami radiowozy blokowały ulice równie skutecznie jak tłum wymachujących transparentami protestantów. Nie chcąc utknąć na kilka godzin w korku fikser skręcił zawczasu w labirynt uliczek dzielnicy uniwersyteckiej, klucząc po nich z potępienia godnym brakiem szacunku dla zakazów wjazdu i reguł ruchu jednokierunkowego - nie był zresztą sam, bo wielu nocnych użytkowników dróg w metropolii poszło w jego ślad unikając zablokowanych okolic parku.
- McDonovan - powiedział lekko nieobecnym tonem Gonzo, kiedy Subaru dojechało na pogranicze West Hill i Centrum Korporacyjnego - Byliśmy tu ostatnio z Frankiem Suttonem...
Białas nic nie odpowiedział, chociaż i jego natychmiast poraziły ciągle świeże wspomnienia dramatycznych wydarzeń związanych z korporacyjną aferą i tajemniczym srebrnym neseserem będącym obiektem zainteresowania służb specjalnych.
Niemal w tym samym momencie smartfon Eduarda zawibrował sygnalizując nadchodzące połączenie. Latynos uruchomił urządzenie impulsem myślowym, napiął się lekko słysząc słowa rozmówcy wprost w swoim umyśle.
- Hola Gonzo, como estas? - zapytał pozornie beztrosko Hector Garcia - Usted está en la TV, te vi. Tenemos que hablar, rapido. Estoy en el "Slammer". Puedes venir aquí?
Bob zamierzał pojechać do centrum przez Parkside, ale policyjna operacja usuwania z parku bezdomnych wciąż trwała i pulsujące ostrzegawczymi światłami radiowozy blokowały ulice równie skutecznie jak tłum wymachujących transparentami protestantów. Nie chcąc utknąć na kilka godzin w korku fikser skręcił zawczasu w labirynt uliczek dzielnicy uniwersyteckiej, klucząc po nich z potępienia godnym brakiem szacunku dla zakazów wjazdu i reguł ruchu jednokierunkowego - nie był zresztą sam, bo wielu nocnych użytkowników dróg w metropolii poszło w jego ślad unikając zablokowanych okolic parku.
- McDonovan - powiedział lekko nieobecnym tonem Gonzo, kiedy Subaru dojechało na pogranicze West Hill i Centrum Korporacyjnego - Byliśmy tu ostatnio z Frankiem Suttonem...
Białas nic nie odpowiedział, chociaż i jego natychmiast poraziły ciągle świeże wspomnienia dramatycznych wydarzeń związanych z korporacyjną aferą i tajemniczym srebrnym neseserem będącym obiektem zainteresowania służb specjalnych.
Niemal w tym samym momencie smartfon Eduarda zawibrował sygnalizując nadchodzące połączenie. Latynos uruchomił urządzenie impulsem myślowym, napiął się lekko słysząc słowa rozmówcy wprost w swoim umyśle.
- Hola Gonzo, como estas? - zapytał pozornie beztrosko Hector Garcia - Usted está en la TV, te vi. Tenemos que hablar, rapido. Estoy en el "Slammer". Puedes venir aquí?
Przepraszam za utrudnienia w konwersacji, ale latynoskie pochodzenie zobowiązuje! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Hector Amigo, como estas, lleno de profesionalidad,?no? - zaczął pusząc się z dumy jak paw Gonzo: - llegamos al Slammer. Vamos a tener una bebida, charla...
- Jedź do Slammera - odezwał się do Boba.
- Jedź do Slammera - odezwał się do Boba.
Ależ to żaden problem Keth. Może pokonwersujemy po mandaryńsku?
jako gracz, to wiem, że wpakowałem nas wystąpieniem w niezłe bagno, ale oczywiście Gonzales nie zdaje spbie z tego sprawy. Aż się boję jakie zjeby dostanie latynos od Hectora. Bylebym tylko nie musiał potem uśmiercić za to Hectora w ewentualnej kontynuacji Chłopców z East Mariny/EVILS/
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Slammer", 20 grudnia 2021, 01:55
Łoskot wypełniającej przestronne wnętrze "Slammera" muzyki wydawał się ogłuszający. Setki zatraconych w tańcu ludzi tworzyły zjawiskowy obraz punktowany rozbłyskami stroboskopów zaprogramowanych tak, by świetlnymi sekwencjami jak najbardziej wpływać na podświadomość gości. W powietrzu unosił się zapach ludzkiego potu i tłoczonych poprzez wentylację syntetycznych feromonów. Nienawykły do bywania w takich miejscach Bob pozostawał nienaturalnie spięty, cały czas trzymając pod ramię Mulan. Eduardo i Clarens torowali im drogę prąc przez rozgrzany muzyką tłum ku jednej z klatek schodowych wiodących na wyższy poziom gigantycznej dyskoteki.
Muzyka zmieniła raptownie rytm, ostre uderzenia techniksu zmieniły w jednej chwili ruchy ludzkiej ciżby przywodząc Bobowi na myśl irracjonalne wrażenie ogromnej ławicy oceanicznych ryb poruszającej się w pozornie niezrozumiały, ale doskonale skoordynowany sposób. Malująca się na twarzach tancerzy ekstaza dowodziła jawnie tego, że zażyte w toaletach narkotyki i specjalnie dobrana mieszanka utworów działały w pełni na ludzkie zmysły.
Uruchomiona w smartfonie Eduarda aplikacja namierzała bez trudu bliźniaczy sygnał wysyłany przez urządzenie Hectora, bezbłędnie wskazując Latynosowi drogę do salonki okupowanej przez Garcię. Podekscytowany rychłym spotkaniem z Hectorem, Gonzo nie zwrócił w pierwszej chwili uwagi na poszturchującego go łokciem Białasa.
- Czego? - nie wytrzymał w końcu, wykrzykując pytanie na cały głos w nadziei, że Clarens go w huku muzyki usłyszy. Czarnoskóry medyk podniósł w odpowiedzi dłoń pokazując przyjacielowi, co zauważył.
Na wysokości pierwszego piętra tanecznej hali biegł podwieszony pod sufitem przeszklony pomost. Jego środkiem szła szybkim krokiem grupa mężczyzn i kobiet w nabijanych mosiądzem skórzanych strojach, eskortowana przez rosłych ochroniarzy w czarnych strojach obsługi "Slammera". Eduardo rozpoznał w członkach grupy boosterów z gangu Kłów Sprawiedliwości.
Na stanowiącej ogromną atrakcję Arenie "Slammera" miała się tej nocy obficie polać krew, ku nieopisywalnej uciesze znarkotyzowanych kibiców i prowadzących zakłady bukmacherów.
Łoskot wypełniającej przestronne wnętrze "Slammera" muzyki wydawał się ogłuszający. Setki zatraconych w tańcu ludzi tworzyły zjawiskowy obraz punktowany rozbłyskami stroboskopów zaprogramowanych tak, by świetlnymi sekwencjami jak najbardziej wpływać na podświadomość gości. W powietrzu unosił się zapach ludzkiego potu i tłoczonych poprzez wentylację syntetycznych feromonów. Nienawykły do bywania w takich miejscach Bob pozostawał nienaturalnie spięty, cały czas trzymając pod ramię Mulan. Eduardo i Clarens torowali im drogę prąc przez rozgrzany muzyką tłum ku jednej z klatek schodowych wiodących na wyższy poziom gigantycznej dyskoteki.
Muzyka zmieniła raptownie rytm, ostre uderzenia techniksu zmieniły w jednej chwili ruchy ludzkiej ciżby przywodząc Bobowi na myśl irracjonalne wrażenie ogromnej ławicy oceanicznych ryb poruszającej się w pozornie niezrozumiały, ale doskonale skoordynowany sposób. Malująca się na twarzach tancerzy ekstaza dowodziła jawnie tego, że zażyte w toaletach narkotyki i specjalnie dobrana mieszanka utworów działały w pełni na ludzkie zmysły.
Uruchomiona w smartfonie Eduarda aplikacja namierzała bez trudu bliźniaczy sygnał wysyłany przez urządzenie Hectora, bezbłędnie wskazując Latynosowi drogę do salonki okupowanej przez Garcię. Podekscytowany rychłym spotkaniem z Hectorem, Gonzo nie zwrócił w pierwszej chwili uwagi na poszturchującego go łokciem Białasa.
- Czego? - nie wytrzymał w końcu, wykrzykując pytanie na cały głos w nadziei, że Clarens go w huku muzyki usłyszy. Czarnoskóry medyk podniósł w odpowiedzi dłoń pokazując przyjacielowi, co zauważył.
Na wysokości pierwszego piętra tanecznej hali biegł podwieszony pod sufitem przeszklony pomost. Jego środkiem szła szybkim krokiem grupa mężczyzn i kobiet w nabijanych mosiądzem skórzanych strojach, eskortowana przez rosłych ochroniarzy w czarnych strojach obsługi "Slammera". Eduardo rozpoznał w członkach grupy boosterów z gangu Kłów Sprawiedliwości.
Na stanowiącej ogromną atrakcję Arenie "Slammera" miała się tej nocy obficie polać krew, ku nieopisywalnej uciesze znarkotyzowanych kibiców i prowadzących zakłady bukmacherów.
Chcielibyście może potańczyć? 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzo przeciskał się przez tłum w klubie trzymając łąpy na najcenniejszym dobytku: portfelu i smartfonie. Kieszonkowcy mieli dośc mocną reputacje w Slammerze, a latynos nie miał zamiaru stać się jedną z ich ofiar.
- Ciekawe z kim się dziś będą stukać! - wrzasnął do Clarensa, próbując bezskutecznie przekrzyczeć ogłuszającą muzę. Dopiero teraz sobie skojarzył, że przecież jego nowy cybersprzęt może załatwić sprawę momentalnie. Nerwowym impulsem uruchomił procesor neuralny, który wyciszył do normlanego poziomu huk gitarowych riffów, dudniących basów, utrzymując na normalnym poziomie mowę Clarensa i innych.
- Nie wiem!!! - wrzasnął Białas.
- Nie drzyj się puta madre! Przecież głuchy nie jestem!
Clarens White zrobił tylko pytającą minę przyłożywszy rękę do ucha, dając tym samym znać, że nic nie słyszy. Poirytowany Gonzo powtórzył co przed chwilą powiedział, a Białas odpowiedział mu drąc się jeszcze głośniej:
- Nic nie słyszę kurwa!
Zrezygnowany fixer machnął ręką i wyciszył jeszcze wrzaski. Zaczął rozglądać się po telebimach szukając info o zbliżającej się jatce, ale chwilowo nie było na nich nic innego jak tylko hipnotyzująco poruszające się fraktale.
Ruszył dalej przez tłum falujących w narktoyczno - alkoholowym amoku. W koncu dostrzegł Hectora. Gonzo nie chciał wyjśc na durnia przy Hectorze, więc zebrał swoich kompanó w kupę i oznajmił, szczerze wątpiąc, czy jakiekolwiek z słowo z które wypowiedział zostało dosłyszane:
- Ziomy. Garcia to jest mój poważny kontrahent, więc bez jakiś wygłupów, ok?!
- Ciekawe z kim się dziś będą stukać! - wrzasnął do Clarensa, próbując bezskutecznie przekrzyczeć ogłuszającą muzę. Dopiero teraz sobie skojarzył, że przecież jego nowy cybersprzęt może załatwić sprawę momentalnie. Nerwowym impulsem uruchomił procesor neuralny, który wyciszył do normlanego poziomu huk gitarowych riffów, dudniących basów, utrzymując na normalnym poziomie mowę Clarensa i innych.
- Nie wiem!!! - wrzasnął Białas.
- Nie drzyj się puta madre! Przecież głuchy nie jestem!
Clarens White zrobił tylko pytającą minę przyłożywszy rękę do ucha, dając tym samym znać, że nic nie słyszy. Poirytowany Gonzo powtórzył co przed chwilą powiedział, a Białas odpowiedział mu drąc się jeszcze głośniej:
- Nic nie słyszę kurwa!
Zrezygnowany fixer machnął ręką i wyciszył jeszcze wrzaski. Zaczął rozglądać się po telebimach szukając info o zbliżającej się jatce, ale chwilowo nie było na nich nic innego jak tylko hipnotyzująco poruszające się fraktale.
Ruszył dalej przez tłum falujących w narktoyczno - alkoholowym amoku. W koncu dostrzegł Hectora. Gonzo nie chciał wyjśc na durnia przy Hectorze, więc zebrał swoich kompanó w kupę i oznajmił, szczerze wątpiąc, czy jakiekolwiek z słowo z które wypowiedział zostało dosłyszane:
- Ziomy. Garcia to jest mój poważny kontrahent, więc bez jakiś wygłupów, ok?!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
- Cioły, Garcia to jest... żny.. , więc bez was głupów, ok?!
- Że jak!! - wrzasnął Clarens raz jeszcze i nadstawił ucha bo wypowiedź Gonza nijak nie kleiła mu się do kontekstu. W końcu zrezygnowany jego kolejną próbą machnął ręką i zdecydował się dać sobie spokój z dochodzeniem o co mu chodził aż znajdą jakieś spokojne miejsce gdzie można będzie pogadać.
Od kiedy przestał się przejmować co chciał mu przekazać Gonzo jego wzrok od razu przykuło kilka zgrabnych gniazdek, które kręciły krągłościami poruszając się rytmicznie w zmysłowych ruchach na parkiecie. Clarens wprost nie potrafił od nich oderwać wzroku.
Kurde tym dwóm to chętnie bym zrobił zastrzyk w pupę... ale taką specjalną czarną strzykawką..
- Że jak!! - wrzasnął Clarens raz jeszcze i nadstawił ucha bo wypowiedź Gonza nijak nie kleiła mu się do kontekstu. W końcu zrezygnowany jego kolejną próbą machnął ręką i zdecydował się dać sobie spokój z dochodzeniem o co mu chodził aż znajdą jakieś spokojne miejsce gdzie można będzie pogadać.
Od kiedy przestał się przejmować co chciał mu przekazać Gonzo jego wzrok od razu przykuło kilka zgrabnych gniazdek, które kręciły krągłościami poruszając się rytmicznie w zmysłowych ruchach na parkiecie. Clarens wprost nie potrafił od nich oderwać wzroku.
Kurde tym dwóm to chętnie bym zrobił zastrzyk w pupę... ale taką specjalną czarną strzykawką..
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Slammer", 20 grudnia 2021, 02:00
Garcia i Wilson siedzieli w niewielkiej wnęce dla zamożnych klientów, wyposażonej w aktywowane pilotem przesuwne ścianki z pancernego szkła zapewniające w razie potrzeby sporą prywatność. Widząc nadchodzących znajomych Hector uniósł w geście pozdrowienia dłoń, przesunął się w głąb wygodnej skórzanej sofy robiąc przybyłym miejsce. Paul poszedł w ślady Latynosa taksując jednocześnie bez żenady wzrokiem trzymającą się Boba Mulan.
- Oprowadzasz po mieście rodzinę? - zażartował w mało wyrafinowany sposób Garcia spoglądając wymownie na Chinkę i Indianina.
- Znajomi - wzruszył ramionami sadowiący się na sofie Eduardo. Fikser wiele sobie obiecywał po znajomości z Hectorem, ale bynajmniej nie zamierzał wystawiać mu na przechwyt własnych klientów - Dzwoniłeś, to jestem. Coś się dzieje? Potrzebujesz mojej pomocy?
Garcia uniósł brwi słysząc pytanie, uśmiechnął się w dziwnie ironiczny sposób kącikami ust.
- Mam wrażenie, że chyba jednak to ty potrzebujesz mojej - odparł poklepując Gonza po ramieniu i spoglądając jednocześnie na wiszący pod sufitem telewizor, na którym migały scenki z policyjnej akcji w parku - Widziałem was w telewizji. Bohaterowie wieczoru. Jednego tylko nie zrozumiałem. Co ma z tym wspólnego Nobuske?
Garcia i Wilson siedzieli w niewielkiej wnęce dla zamożnych klientów, wyposażonej w aktywowane pilotem przesuwne ścianki z pancernego szkła zapewniające w razie potrzeby sporą prywatność. Widząc nadchodzących znajomych Hector uniósł w geście pozdrowienia dłoń, przesunął się w głąb wygodnej skórzanej sofy robiąc przybyłym miejsce. Paul poszedł w ślady Latynosa taksując jednocześnie bez żenady wzrokiem trzymającą się Boba Mulan.
- Oprowadzasz po mieście rodzinę? - zażartował w mało wyrafinowany sposób Garcia spoglądając wymownie na Chinkę i Indianina.
- Znajomi - wzruszył ramionami sadowiący się na sofie Eduardo. Fikser wiele sobie obiecywał po znajomości z Hectorem, ale bynajmniej nie zamierzał wystawiać mu na przechwyt własnych klientów - Dzwoniłeś, to jestem. Coś się dzieje? Potrzebujesz mojej pomocy?
Garcia uniósł brwi słysząc pytanie, uśmiechnął się w dziwnie ironiczny sposób kącikami ust.
- Mam wrażenie, że chyba jednak to ty potrzebujesz mojej - odparł poklepując Gonza po ramieniu i spoglądając jednocześnie na wiszący pod sufitem telewizor, na którym migały scenki z policyjnej akcji w parku - Widziałem was w telewizji. Bohaterowie wieczoru. Jednego tylko nie zrozumiałem. Co ma z tym wspólnego Nobuske?
W fikserskim świecie informacja to podobno najcenniejsza rzecz...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- To dobre Hector jest. Bohaterowie wieczoru... - Eduardo machnął rękoma rozmarzony: - Nieźle nam wyszło, nie powiesz Hector. Pełny profesjonalizm. Ale dobra do rzeczy. Nobuske to chyba nie ma nic wspólnego z tą aferą w tej spelunie. Tak myślę przynajmniej... Po prostu go szukam, ale wiesz jak to mawiają "skoro Budda nie może przyjść do góry, to góra przyjdzoe do Buddy", nie? Jakoś tak... Ale kumasz o co kaman? Że wieesz, on mnie może sam znaleźć,. Trzeba korzystać z kontaktów w mediach jakie mam. Głowa pracuje Hector. - pochwalił się na wyrost swoimi rozległymi znajomościami w telewizji.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Slammer", 20 grudnia 2021, 02:00
Hector pokiwał ze zrozumieniem głową, ponownie poklepał Eduarda po ramieniu, potem przeniósł wzrok na Mulan.
- Pierwszy raz w Night City? - zapytał dziewczynę pochylając się nad blatem stolika upstrzonym tu i ówdzie drobinami białego proszku - Nigdy wcześniej się tu nie bawiłaś?
Chinka potrząsnęła przecząco głową, uśmiechając się jednocześnie zdawkowo.
- Skoro tak, stawiam drinka na dobry początek - oznajmił Garcia popychając Gonzalesa łokciem - Wstawaj, obiboku, przyniesiemy coś dla wszystkich z baru.
Dopiero co umoszczony na sofie Gonzo zamierzał przywołać do stolika jakąś kelnerkę, ale Hector nie dał mu nic powiedzieć, dosłownie wypchał fiksera z miejsca przy stoliku.
Kilkanaście kroków dalej, za chromowanym wspornikiem sufitu, przytrzymał Eduarda za ramię przysuwając usta do ucha Gonzalesa.
- Co ty odpierdalasz, chłopie? Wiesz, z kim chcesz robić interesy? Bez urazy stary, ale nie wiem, czy masz dość wielkie jaja, żeby się układać z yakuzą.
Hector pokiwał ze zrozumieniem głową, ponownie poklepał Eduarda po ramieniu, potem przeniósł wzrok na Mulan.
- Pierwszy raz w Night City? - zapytał dziewczynę pochylając się nad blatem stolika upstrzonym tu i ówdzie drobinami białego proszku - Nigdy wcześniej się tu nie bawiłaś?
Chinka potrząsnęła przecząco głową, uśmiechając się jednocześnie zdawkowo.
- Skoro tak, stawiam drinka na dobry początek - oznajmił Garcia popychając Gonzalesa łokciem - Wstawaj, obiboku, przyniesiemy coś dla wszystkich z baru.
Dopiero co umoszczony na sofie Gonzo zamierzał przywołać do stolika jakąś kelnerkę, ale Hector nie dał mu nic powiedzieć, dosłownie wypchał fiksera z miejsca przy stoliku.
Kilkanaście kroków dalej, za chromowanym wspornikiem sufitu, przytrzymał Eduarda za ramię przysuwając usta do ucha Gonzalesa.
- Co ty odpierdalasz, chłopie? Wiesz, z kim chcesz robić interesy? Bez urazy stary, ale nie wiem, czy masz dość wielkie jaja, żeby się układać z yakuzą.
Garcia odciągnął Eduarda dość daleko, by inni BG nie słyszeli tej konwersacji...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Slammer", 20 grudnia 2021, 02:00
Paul Wilson odprowadził spojrzeniem Hectora i Gonza, potem odwrócił głowę w stronę pozostałych gości taksując ich względnie przyjaznym wzrokiem. Bob Sześć Trupów nie omieszkał zauważyć, że większość uwagi mężczyzny skoncentrowana była na pięknej Chince, toteż chrząknął znacząco wyrywając Wilsona z zadumy.
- Widziałem was w wiadomościach - powtórzył Paul mrugając porozumiewawczo do Clarensa - Ci z Voodoo wam za bardzo podskoczyli czy to tylko przypadek, że ich odstrzeliliście?
Paul Wilson odprowadził spojrzeniem Hectora i Gonza, potem odwrócił głowę w stronę pozostałych gości taksując ich względnie przyjaznym wzrokiem. Bob Sześć Trupów nie omieszkał zauważyć, że większość uwagi mężczyzny skoncentrowana była na pięknej Chince, toteż chrząknął znacząco wyrywając Wilsona z zadumy.
- Widziałem was w wiadomościach - powtórzył Paul mrugając porozumiewawczo do Clarensa - Ci z Voodoo wam za bardzo podskoczyli czy to tylko przypadek, że ich odstrzeliliście?
Luźna konwersacja w międzyczasie...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Yakuza? - zapytał zdzwiony Gonzo, ale szybko poprawił się: - No jasne, że Yakuza, przecież wiem o tym. Wiesz Garcia, układam się z Triadami, to i Yakuza nie straszna. Ten cały Nobuske nic nie ma wspólnego z tą strzelaniną, wiesz tą z tiwi, ale mam klienta co pilnie się potrzebuje skontaktować z Nobuske. Ja tylko aranżuje spotkanie Hector. A że porządna firma jestem i deadline bardzo napięty, to trzeba się łapać każdego sposobu, nie?
Fixer przełknął ślinę, bo niezawodny internet nic nie wspominał o tym, że kurewski Japończyk jest mafiozem z Yakuzy. Owszem latynos spodziewał się, że biznemen nie jest czysty jak łza, ale od razu żeby był jakimś bossem mafii? Ciekawe co mogła od niego chcieć Mulan? O to postanowił spytać jak tylko wyjdą z klubu. Gonzales oczywoście nie mógł dać poznać po sobie, że ma kekkiego pietra, toteż szybko dodał pewnym głosem: - Mówiłeś, że możesz pomóc? Masz jakiś namiar na tego typa?
Fixer przełknął ślinę, bo niezawodny internet nic nie wspominał o tym, że kurewski Japończyk jest mafiozem z Yakuzy. Owszem latynos spodziewał się, że biznemen nie jest czysty jak łza, ale od razu żeby był jakimś bossem mafii? Ciekawe co mogła od niego chcieć Mulan? O to postanowił spytać jak tylko wyjdą z klubu. Gonzales oczywoście nie mógł dać poznać po sobie, że ma kekkiego pietra, toteż szybko dodał pewnym głosem: - Mówiłeś, że możesz pomóc? Masz jakiś namiar na tego typa?
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
- Widziałem was w wiadomościach - powtórzył Paul mrugając porozumiewawczo do Clarensa - Ci z Voodoo wam za bardzo podskoczyli czy to tylko przypadek, że ich odstrzeliliście?
- No wiesz jak to jest jak ktoś mocniej podkurwi Gonza to nie przebiera w słowach a potem szybko pokazuje gościowi gdzie jego miejsce. Czasem nawet uda mu się napędzić w ten sposób mi jakiegoś klienta czy dwóch do zszywania. Ale tym razem gościu przegiął konkretnie i nie bardzo było co zbierać. - Clarens podpił łyka z kolorowego drinka. - Słuchaj... zostawię ci namiar na mnie skoro jesteś kumplem mojego kumpla. Może będziesz potrzebował żeby kogoś zszyć a wcześniej wepchnąć mu jelita do środka żeby znów mógł sobie strzelić piwko i wrócić do walki to po prostu zadzwoń. Musisz se zapisać bo po tej akcji w barze wizytówki rozeszły mi się jak świeże bułeczki. - Biała podyktował numer, bo kto by nie chciał telefonu do takiego celebryty.
- Odzysk cyber bajerów to też ja. - Dorzucił na koniec nieco ciszej.
- No wiesz jak to jest jak ktoś mocniej podkurwi Gonza to nie przebiera w słowach a potem szybko pokazuje gościowi gdzie jego miejsce. Czasem nawet uda mu się napędzić w ten sposób mi jakiegoś klienta czy dwóch do zszywania. Ale tym razem gościu przegiął konkretnie i nie bardzo było co zbierać. - Clarens podpił łyka z kolorowego drinka. - Słuchaj... zostawię ci namiar na mnie skoro jesteś kumplem mojego kumpla. Może będziesz potrzebował żeby kogoś zszyć a wcześniej wepchnąć mu jelita do środka żeby znów mógł sobie strzelić piwko i wrócić do walki to po prostu zadzwoń. Musisz se zapisać bo po tej akcji w barze wizytówki rozeszły mi się jak świeże bułeczki. - Biała podyktował numer, bo kto by nie chciał telefonu do takiego celebryty.
- Odzysk cyber bajerów to też ja. - Dorzucił na koniec nieco ciszej.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
Bob podejrzliwie słuchał rozmowy lokalsów, rzucając jednocześnie okiem na ekran plazmy. Zachowawcza poza protektora Mulan, póki co zapobiegła zbyt nachalnym działaniom "ombres", poza rozbierającymi dziewczynę spojrzeniami...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Slammer", 20 grudnia 2021, 02:03
Hector nie sprawiał wrażenie przekonanego, ale Gonzo wyczuł, że Latynos nie będzie na niego naciskał. Profesja fiksera dawała prawo do posiadania własnych tajemnic i chronienia źródeł informacji przed konkurencją, nawet tą zaprzyjaźnioną.
- Nie robię interesów z yakuzą - oznajmił Garcia rozglądając się wokół - Za ostro grają, nie moja liga. Znałem kilku takich, co skończyli z obciętymi głowami, bo coś poszło nie tak w interesach z żółtymi. Naprawdę ci na tym zależy?
Eduardo nic nie odpowiedział, ale wyraz jego twarzy najwyraźniej Hectorowi wystarczył.
- Zadzwoniłem jakiś czas temu do kumpla znajomka - powiedział wymijająco Garcia - Popytałem o parę rzeczy, wyświadczę ci przysługę do wykorzystania w przyszłości. Do Nobuske nie dotrzesz, nie masz na to szans. Gość jest zbyt wysoko, kapujesz? Ale w Japantown jest kilku pośredników, przez których możesz załatwić swoją sprawę. Tylko, że oni wszyscy też siedzą w yakuzie, nie zapominaj o tym. Dostałem namiar na jednego, faceta z całodobowego salonu samochodowego, cholernie drogiego i tylko dla zaufanej klienteli. Gość jest tam dyrektorem i podobno ma bliskie związki z Nobuske.
Hector nie sprawiał wrażenie przekonanego, ale Gonzo wyczuł, że Latynos nie będzie na niego naciskał. Profesja fiksera dawała prawo do posiadania własnych tajemnic i chronienia źródeł informacji przed konkurencją, nawet tą zaprzyjaźnioną.
- Nie robię interesów z yakuzą - oznajmił Garcia rozglądając się wokół - Za ostro grają, nie moja liga. Znałem kilku takich, co skończyli z obciętymi głowami, bo coś poszło nie tak w interesach z żółtymi. Naprawdę ci na tym zależy?
Eduardo nic nie odpowiedział, ale wyraz jego twarzy najwyraźniej Hectorowi wystarczył.
- Zadzwoniłem jakiś czas temu do kumpla znajomka - powiedział wymijająco Garcia - Popytałem o parę rzeczy, wyświadczę ci przysługę do wykorzystania w przyszłości. Do Nobuske nie dotrzesz, nie masz na to szans. Gość jest zbyt wysoko, kapujesz? Ale w Japantown jest kilku pośredników, przez których możesz załatwić swoją sprawę. Tylko, że oni wszyscy też siedzą w yakuzie, nie zapominaj o tym. Dostałem namiar na jednego, faceta z całodobowego salonu samochodowego, cholernie drogiego i tylko dla zaufanej klienteli. Gość jest tam dyrektorem i podobno ma bliskie związki z Nobuske.
Eduardo chce zaciągnąć dług wdzięczności wobec Hectora?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzales zaczynał się właśnie zastanawiać po jakiego grzyba on to wszystko robi? Po co angazuje się w nie swoją sprawę, nawet nie wiedział co Chinka mogła chcieć od Nobuske. Czy warto było pchać się między żółtków z Triad, a innych żółtków z Yakuzy? Spojrzał w kierunku stolika, dostrzegł spokojną twarz Mulan i miał odpowiedź:
- Jasne Hec, jak to mówią "every little help". Pomożesz mi, ja kiedyś pomogę tobie. Dobrze przecież wiemy jak to wszystko się kręci. Ty w ogóle to wypada tam z jakimś prezentem wpaść dla Japońca? Wiesz jakieś paciorki czy świecidełka? Puta madre nie wiem jak to z japsami jest. U chinola weżmiesz czikena chow mein i jest pełnia szczęścia, ale przecież nie kupię fury za sto patoli. Ale może jakieś bonzai czy jakiś inny chwast? Tak nawiasem, to skąd Hector wytrzasnąłeś tę lekarkę? Takich sztuk, to z latarką szukać. Białasa to nieźle strzeliło, zabujany jak nastolatek po uszy. Prawie płakał jak musieliśmy wychodzić. Stary chłop a młode dupy mu w głowie.
- Niech się trzyma od niej z daleka. To moja laska. - poważnie odpowiedział Garcia.
- Eeeee nooo, kolego... - Gonzales uśmiechnął sie szeroko i porozumiewaczo ruszył brwiami: - Nieźle, nieźle... Nie wiedziałem, że jesteś takim koneserem Hec. Respect bracie, respect...Ty, ale wiesz... Jakby kiedyś rozumiesz, wiesz, jakby wam się nie udało i była do wzięcia, to weź daj znać. Wiesz nie to, żebym źle życzył. Rozumiesz stary, ja wam złotych godów i piątki małych kotków życzę, ale wiesz jak to jest czasem...
- Jasne Hec, jak to mówią "every little help". Pomożesz mi, ja kiedyś pomogę tobie. Dobrze przecież wiemy jak to wszystko się kręci. Ty w ogóle to wypada tam z jakimś prezentem wpaść dla Japońca? Wiesz jakieś paciorki czy świecidełka? Puta madre nie wiem jak to z japsami jest. U chinola weżmiesz czikena chow mein i jest pełnia szczęścia, ale przecież nie kupię fury za sto patoli. Ale może jakieś bonzai czy jakiś inny chwast? Tak nawiasem, to skąd Hector wytrzasnąłeś tę lekarkę? Takich sztuk, to z latarką szukać. Białasa to nieźle strzeliło, zabujany jak nastolatek po uszy. Prawie płakał jak musieliśmy wychodzić. Stary chłop a młode dupy mu w głowie.
- Niech się trzyma od niej z daleka. To moja laska. - poważnie odpowiedział Garcia.
- Eeeee nooo, kolego... - Gonzales uśmiechnął sie szeroko i porozumiewaczo ruszył brwiami: - Nieźle, nieźle... Nie wiedziałem, że jesteś takim koneserem Hec. Respect bracie, respect...Ty, ale wiesz... Jakby kiedyś rozumiesz, wiesz, jakby wam się nie udało i była do wzięcia, to weź daj znać. Wiesz nie to, żebym źle życzył. Rozumiesz stary, ja wam złotych godów i piątki małych kotków życzę, ale wiesz jak to jest czasem...
Pozwoliłem sobie rzucić nieco światła na prywatną sferę życia naszych NPC, ale akurat w niektórych relacjach w tym PBF jestem bardzo dobrze rozeznany;)
Oczywiście skorzystamy z pomocy Garcii. Mam tylko nadzieję, że Mulan nie chce spotkać się z Nobuske, tylko po to, żeby zrobić mu dużą dziurę w głowie:o
Oczywiście skorzystamy z pomocy Garcii. Mam tylko nadzieję, że Mulan nie chce spotkać się z Nobuske, tylko po to, żeby zrobić mu dużą dziurę w głowie:o