Strona 14 z 28

: 08 lipca 2018, 12:49
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień[/center]
Guślarz przyjął do wiadomości opinie swych druhów, chociaż nie do końca przypadły mu one do gustu. Wizja pośpiesznej przeprawy przez puszczę i desperackiego szukania nowej kryjówki przed nadejściem zmierzchu napawały Kallana dreszczem zrozumiałego lęku.

- Niechaj się stanie jak radzicie, przyjaciele - odparł ze smętną miną, po czym jął pośpiesznie pakować cały swój dobytek sakwy - Zatem tym prędzej winniśmy odpocząć.

Spojrzenie pociemniałych oczu Vileny pobiegło ku postaci stojącej przed runicznym kręgiem Nętki. W innych okolicznościach czarownik nie zdołałby powstrzymać się przed wrodzoną ciekawością i okadziłby ziołami wnętrze kręgu chcąc ujrzeć na własne oczy jego ducha opiekuńczego. Kallan od zawsze zazdrościł Utrze jej specyficznego talentu, pozwalającego postrzegać świat duchów z łatwością, o której Pieśniarz Astralu mógł jedynie pomarzyć.

Lecz tego dnia, wyczerpany przeżyciami strasznej nocy, Vilena zdołał jedynie wypowiedzieć kilka słów dziękczynnej modlitwy, po czym dosłownie runął na swe posłanie i zamknąwszy oczy niemal natychmiast zapadł w sen.
Zatem odpoczynek, potem szybka przekąska i w drogę!

: 09 lipca 2018, 15:13
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Potężny, rogaty wąż drzemał, oplatając omszałe kamienie runiczne. Na dźwięk głosu czarownicy wszakże, otworzył jedno ślepie, o barwie wiosennej trawy i powoli począł rozprostowywać swe węźlaste sploty. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zastanawiając się nad czymś. Dym z zapalonych w ofierze kadzideł wzbijał się ku niemu błękitnymi smugami i niknął, rozpraszając się w świetle poranka.

[center]Obrazek[/center]
W końcu Strażnik przemówił:

- Wiele zim minęło odkąd ktoś z żyjących w ciałach zwrócił się do mnie w starożytnej mowie... Zgaduję wszakże, iż musisz być dzieckiem jeszcze, skoro nie wiesz, iż my, duchy ziemi, trzymamy się miejsc, w których mieszkamy. Tak i ja, zostałem ongiś wezwany tutaj, by strzec tego węzła Kwiatu i Korzenia. Nie troszczę się więc o to, co leży poza znanymi mi żyłami ziemi... Korzenie gór jednak sięgają ku nam od wschodu i w tamtym kierunku zdają się zagęszczać. Tak więc rozsądnie byłoby tam skierować swe kroki.

Zamilkł i Nętce zdało się, iż to wszystko, co ma jej do powiedzenia. Może i istotnie przez chwilę tak było, duch bowiem począł na powrót układać się do snu. Nim jednak do drzemki powrócił, odezwał się raz jeszcze, najwyraźniej zmieniwszy zdanie:

- Wielkie zło idzie po waszych śladach, dziecię. Tej nocy ścieżki snów były otwarte i upiory z Nawji usłuchały wezwania kogoś, kto włada mrocznymi zaklęciami... Ci, co idą waszym tropem radzi byliby was zatrzymać, jednak kształt księżyca nie będzie teraz po ich myśli. Ścigać więc będą was w krainie ciała. Nie umiem pomóc wam inakszej, jak radą jeno. W puszczy jest wiele istot, jedne służą Światłu, inne Ciemności, są też takie, które nie służą nikomu... Ci, o których szepczą drzewa, będą chcieli poruszyć przeciwko wam Mrok tej ziemi. Lecz jeśli wy okażecie jej zrozumienie i łagodność, powstrzymacie się od próżnego krzywdzenia mieszkańców lasu, przeto może ktoś potężniejszy ode mnie zechce spojrzeć na was łaskawym okiem? To wszystko, co rzec wam mogę. Więcej pomóc nie jestem w stanie, żegnajcie...

Wąż zamknął oczy, pogrążając się ponownie we śnie. Nętka zaś powróciła do ogniska, by przekazać druhom wieści, które usłyszała.
Nętka: należy sobie odpisać 1 dawkę bylicy i werbeny (nie wyszczególniłaś jakie zioła składasz w ofierze, więc wybrałem je losowo).

Wszyscy: zakładam, że czarownica powtórzy Wam treść rozmowy z duchem-strażnikiem.
[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 01-03 Trawień, 360 rok Ery Silniri[/center]
Wyruszyli, kiej tylko słonko stanęło w zenicie, pokrzepiwszy się uprzednio posiłkiem z placków i sera, oraz wodą ze źródła. Szli szybko, świadomi pościgu, któren za nimi bieżał. Jednakoż tego dnia nie napotkali żadnych trudności w swej wędrówce. A gdy wieczorem legli na miękkim mchu, między dwoma potężnymi grądami, sen ich także był spokojny a pokrzepiający. Żadna mroczna siła nie próbowała tej nocy zakłócić ich spoczynku, ni przekroczyć linii wykreślonych żelaznym ostrzem przez Kallana. Podobnie było dnia kolejnego i następnej nocki... Tak jakby siłą złego wyczerpała się w ostatnim ataku. Wędrowcy porzucili więc rychło ponure rozmyślania, pozwalając by zielony poszum puszczy ukoił ich lęki i niepokoje. Uśmiechy coraz częściej gościły na ich twarzach, coraz rzadziej też oglądali się przez ramię z trwogą. Nie, by całkiem przepomnięli grozy, która chciała ich dopaść, czy ponurego losu, jaki spotkał ich bliskich. Serca jednak mieli młode, tętniące pieśnią życia i pełne nadziei - ich siłą pozwoliła im przeto zdmuchnąć cień, którym Słudzy Mroku starali się zatruć ich umysły.

[center]Obrazek[/center]
Szli przez zieloność, wciąż na wschód, ku odległym górom, które znali jeno z legend a opowieści. Liściasty ocean otaczał ich teraz zewsząd, zdając się jedynym prawdziwym światem. W jego cienistej toni nie widać było żadnych dzieł rąk elfich czy ludzkich. Młodzi podróżnicy nie napotkali ni traktu, ni choćby śladu ruin - jeno pnie drzew, skręcone, prastare, jeno pióropusze paproci i kolejne zasłony mchów, zwieszające się z rozłożystych konarów. Wszyćko to sprawiło, iż Amasis nie raz czuł zawrót głowy, wypatrując drogi z najwyższych koron wierzbuków. Rodan jednak prowadził drużynę pewnie na wschód, z rzadka tylko zerkając na mapę. Wody znajdowali na razie pod dostatkiem, co rusz bowiem miękką zieleń mchów przecinały szemrzące strumienie. Sakwy wszakże stawały się powoli coraz lżejsze i jasnym było, iż za kilka dni będą musieli uzupełnić zapasy. Zajmowało to myśli Vagara, któren począł rozglądać się po lesie, szukając nie tylko zagrożeń, ale i zwierzyny.

[center]Obrazek[/center]
Czasami, gdy wieczorna pora zasnuwała okolicę szarości woalem, a dzienne ptaki cichły, robiąc miejsce sowom i puszczykom, zdawało się Nętce, czy Kallanowi, iż spostrzegli jakowyś cień, zaczajony gdzieś za chojorem, lub idący po ich śladach. Gdy spoglądali jednak ponownie, zwid znikał. Nie byli więc w stanie odgadnąć, czy złudą był jeno, czy rzeczywistą groźbą...

[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri;[/center]
- Jak rany, wdepnąłem w coś - jęknął Kallan, wycierając but o pobliską kępkę mchu. Pozostali spojrzeli w jego stronę, starając się ocenić, czy nieszczęśliwa przygoda Vilena istotnie stanowi problem czy będzie jeno kolejną okazją do śmiechu i krotochwili. Żart zamarł wszakże na ustach Rodana, przed guślarzem bowiem ciągnęła się szeroka na metr struga srebrnego śluzu. Amasis podbiegł do niej szparko i począł ją obwąchiwać, na wszelki wypadek jeżąc lekko ogon. Vagar położył dłoń na mieczu, lustrując wzrokiem okolicę. Nętka zaś zapytała z niepokojem:

- Kallan! Nic ci nie jest?

W odpowiedzi Vilena pokręcił głową:

- Nie, ino lepkie to jakieś takie i ohydne. Zlyźć z buta nie chce...

Pozostali spojrzeli w obie strony, chcąc pojąc, skąd wzięła się ta dziwaczna substancja. Wszakże srebrny szlak ciągnął się z jednej strony na drugą, omijając większe drzewa i niknąc w ciemności puszczy. Krzewy i paprocie na jego drodze były przygięte, jakby przewaliło się po nich coś ciężkiego.

- Druhy - szepnęła Nętka, nagłą obawą zdjęta - Wieta może co to?
Testy Przetrwania w puszczy:
Amasis - nie zdany: trudno Ci określić kierunek, w którym powinniście iść. Nawet, gdy wspinasz się na wysokie konary, widzisz wokoło tylko więcej drzew, co sprawia, iż zupełnie straciłeś orientację.
Kallan - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.
Nętka - Zdany marginalnie - z pomocą duchów jesteś jak na razie w stanie znaleźć wodę i w miarę wygodne miejsca na nocleg.
Rodan - Zdany z dwoma przebiciami. Orientujesz się na tyle, że jesteś w stanie prowadzić drużynę na wschód, w kierunku gór, a także nie masz problemu ze znajdowaniem źródeł wody.
Vagar - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.


Wszyscy: zapasów wystarczy wam jeszcze na trzy dni.
Spoiler!
Test Bestiariologii - Krytyczny sukces! Śluz pachnie zupełnie jak ślimak. Przypomina Ci się, że słyszałeś opowieści o wielkich ślimakach mieszkających w Brodatej Puszczy. Są to roślinożerne stworzenia, całkowicie łagodne i dość powolne. Z tego co wiesz ich mięso jest jadalne a z muszli dwunogi wyrabiają czasami pancerze.

: 09 lipca 2018, 23:36
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Pieśniarz Astralu wymacał pośród traw jakiś spory kamień i oparty barkiem o pień drzewa zeskrobał kleistą wydzielinę z podeszwy swego buta. Krzywił się przy tym niemiłosiernie i prychał, wyraźnie zdegustowany nieprzyjemnym kontaktem ze srebrzystym śluzem.

- Myślicie sobie pewnikiem, że Vilena na puszczy się nie wyznawa i nic wam z jego pomocy, co? - powiedział po chwili, badając uważnie wzrokiem kleiste pasmo, połamane krzaki i zgniecioną trawę - A ja wam rzeknę, że my Vilena też wielce zaznajomieni są ze wszelakimi stworzeniami i niejednego puszczańskiego myśliwca możemy przebić bystrością.

- Tedy może zechcesz nas oświecić i wyjawić, co uczyniło ten ślad, przyjacielu? - odparł z przekąsem Rodan - Wiesz, co to było?

- Nie - odparł ze znaczącą miną Kallan - Wszelako czasami warto wiedzieć, co to nie było, to bowiem wiele może wyjaśnić. A ja powiadam wam, przyjaciele moi, i jestem słów swych całkowicie pewien. To nie była ryba.
Wierzcie mi, kochani gracze - Kallan zna się na rybach i wie, co mówi. Ryby są wykluczone z grona podejrzanych istot, kombinujcie dalej!

: 10 lipca 2018, 12:25
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]


Humor Amasisa poprawiał się stopniowo w miarę dalszej wędrówki i zachęcając go do w pewnym momencie nawet do psot. W końcu ile można było tylko iść przed siebie?
Próbować co prawda orientować się w kierunku, lecz każda próba kończyła się sromotną klęską, toteż przestał i zajął się czymś znacznie ciekawszym...

...mianowicie skokami z wyższych gałęzi na współtowarzyszy.

Pierwszą ofiarą był Kallan i jego pijawkowate włosy, które kot zaczął podgryzać od razu po skoku. Ofiara jednak instynktownie odskoczyła na bok przed niebezpieczeństwem, co zakończyło się chwilowym wiszeniem na włosie trzymając go w pysku, wrzask Vilena, a następnie lot pół metra dalej.

Nic to, pomyślał Felidae słuchając jednym uchem w międzyczasie pretensji Kallana, następnym razem będzie lepiej, dodał w duchu i ruszył z powrotem na drzewa udając, że szuka drogi.

Rodan jednak okazał się być znacznie ostrożniejszy, co momentalnie zakończyło się blisko dwumetrowym lotem z towarzyszącym mu kocim wrzaskiem. Cholera, za szybko zaatakowałem, nie stracił jeszcze czujności, stwierdził Amasis liżąc futerko i udając, iż taki był jego plan od samego początku.

Planował bawić się dalej, jednak słowa pieśniarza astralu o wdepnięciu wyrwało go na moment z rozrywkowego nastroju. Od razu podbiegł do mazi leżącej na ziemi i zaczął ją obwąchiwać próbując rozpoznać źródło. Gdy był już pewien, postawił ogon na sztorc w górę i powiedział z podnieceniem:

- Nie kłóćcież się już druhowie, mamy szczęście. Vagarze, szykuj miecz, będziemy dziś ucztować! Ślad ten należy do wielkiego ślimaka. Szczęście nasze, że on powolny i jadalny, a ponoć także olbrzymi! Uzupełnimy zapasy na dalszą drogę!

To mówiąc wskoczył na drzewo rzucając jeszcze do pozostałych:

- Będę go wypatrywał w oddali, szybko za mną!
Amasis poprowadzi przyjaciół w stronę stwora jednocześnie uważając na możliwe niebezpieczeństwa lub inne zwierzęta.

: 11 lipca 2018, 20:01
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]

Radosne wybryki Amasisa wprawiły młodą czarownicę w dobry humor. Jeszcze tak niedawny strach przed mocami ciemności rozpłynął się w radości na widok Kallana podskakującego niemal po gałęzie rozpostartych nad nimi drzew, byleby tylko ściągnąć rudą kulkę futra ze swych wrażliwych, unerwionych niczym skóra włosów. Przez chwilę wiedźmie stanęło w oczach jak żyw wspomnienie ich zabawy, gdy to młodzieniec plemienia Vilena ruszył na pierwszy poważny połów nad strumień, a młody Felidae wykorzystywał każdą możliwą okazję do ćwiczenia swej gibkości i refleksu, a także okazywania przekornej radości na widok swych przyjaciół. Zabawy Amasisa kończyły się jednak zwykle jego prychnięciami i nieraz, zupełnie jak w tym momencie, lotem kilka metrów dalej. Atmosferę kocich figli przerwał jednak niezadowolony głos guślarza. Połyskujące srebrem smugi śluzu ciągnęły się hen naprzód, znacząc zygzakowaty ślad po jakiejś istocie. Czarownica przez chwilę obawiała się li to krew kiego stworzenia rannego, lecz rychło młody stuha rozwiał jej obawy. Nim jednak ktokolwiek prócz kota ruszył w ślady za przyszłą zwierzyną, czarownica ozwała się wyraźnie:

- Hola... poczekajta druhy! Pomnijta cosik wam prawiłam wcześniej. Jeśli chcemy o pomoc duchy prosić, nie winniśmy ich obrażać inne istoty niewinne krzywdząc. Wiem ja, że toż my prowiantu potrzebujemy boć droga długa, a i zmęczenie dało we znaki. Owoce lasu ni grzyby może nas nie nakarmią wystarczająco, choć... - i tu wiedźma zamyśliła się chwilę - choć mogę ja je łatwo znaleźć czaru używając. Nie wim, czy li nam starczy na drogę daleką. Jeśli ino decydujecie na łów wyruszyć, pomnijta na duchy lasu co nas otaczają. Pomnijta na nie i przebłagajta ze mną naturę i to miejsce, że życie odebraliśmy. Bez tego nic liczyć nam na pomoc duchów natury, gdy nasze dłonie zbrukane krwią stworzenia będą. Jeżeliż postanowita inaczej, a ślimakowi przyjdzie żywot dać, trzeba przeprosić duchy tejże puszczy za zabicie jej mieszkańca, a i stosowne ofiary złożyć. - powiedziała Nętka. W głębi siebie martwiła się bowiem słowami strażnika, a wiedziała, że rychło sytuacja może się odmienić i pomoc duchów puszczy może uchronić ją i jej druhów przed klęską. - Decydujta więc... czy idziem na ślimaka polować, lecz narazić sie na niezadowolenie duchów? Czy próbujem najpierwiej magią pożywienie znaleźć?
Zważając na słowa strażnika kręgu, Nętka woli użyć zaklęcia Odnalezienie Pożywienia i zapewnić drużynie zapasy z owoców, grzybów i innych jadalnych roślin bez zabijania zwierząt zamieszkujących las. Oczywiście może to nie wystarczyć i jeżeli drużyna postanowi inaczej, Nętka, choć nie ma do tego czaru Magii Łowieckiej, postara się przebłagać ducha zabitego zwierzęcia i przeprosić duchy puszczy za pozbawienie go życia, składając przy tym ofiarę np. z monet.
Czy wiedźma zdołała zobaczyć jaka jest teraz dokładnie faza księżyca? Jest aktualnie pełnia, która za raz minie, czy księżyc, który jest dopiero tuż przed pełnią?

Od MG: Pełnia była cztery dni temu. Aktualnie księżyc maleje.

: 12 lipca 2018, 14:13
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Ostatnie dni sprawiły, że humor Rodana polepszył się znacznie. Zaczynał także czuć się coraz pewniej w swej nowej i niespodziewanej roli, jaką przyszło mu pełnić w wyniku wyroków losu. Początkowe emocje, które towarzyszyły mu w wędrówce opadły teraz i bard czuł, że zaczyna być głosem rozsądku w swojej drużynie. Przez ostatnie dwa dni miał okazję zastanowić się nad radami jakie wygłaszał w trudnych chwilach. Im dłużej nad nimi myślał, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, iż to właśnie jego decyzje często mają kluczowe znacznie. W torbie miał klejnot, a sam fakt że to właśnie jemu przyszło go nosić znaczyło coś więcej dla barda. Młodzian powoli zaczął czuć odpowiedzialność za pozostałych kamratów, którzy czasem nie do końca wiedzieli jaka decyzję podjąć. Powoli stawało się jasne, że to bard przejmie pozycję lidera, który ma najwięcej do powiedzenia.

Wtem nagle nadeszła kolejna godzina próby, leczy tym razem nie były to siły Ciemności, a jedynie śluz w jaki wdepnął Kallan. Nie wyglądało to na coś niebezpiecznego.

- To nie był ryba... - powtórzył Rodan po Kallanie. Po czym zaśmiał się:

- Masz rację. Pewniak jakich mało - zdał sobie sprawę że coraz częściej się uśmiecha. A przecież jeszcze kilka nocy temu, zabito wszystkich których kochał.

Dalsza rozmowa, której był świadkiem sprawiła, że bardowi oczy powiększały się ze zdziwienia z każdym kolejnym zdaniem powiedzianym przez Amasisa i Netkę. Pozwolił Utra dokończyć swój toporny wywód, a następnie przemówił:

- Netka... Ja rozumiem, że nie wszystkie sprawy są dla ciebie tak oczywiste jak dla mnie. Przypomnę zatem, iż Strażnik Kręgu z którym rozmawiałaś wyraźnie powiedział, aby nie ranić żadnego stworzenia z tej puszczy. Dwa dni temu mówiłaś zupełnie inaczej, dlatego zaczynam podejrzewać, że coś podjadasz gdy nikt nie patrzy - Rodan nie krył zdziwienia i uszczypliwości. - Może jakieś wesołe grzybki?

- Amasis! Opanuj swe kocie żądze! Rozumiem, że tylko psoty i żarcie ci w głównie, ale nie ma sensu polować na bezbronnego ślimaka! Zabijanie niewinnego i nie mogącego się bronić zwierzęcia nie przyniesie nam chwały. Jedzenia mamy jeszcze na trzy dni, więc nie mamy się o co martwić - zakończył zdanie spoglądając znów na Utra.

- Wyznajesz Naję, Boginię Ziemi, Opieki i natury i pozwalasz, aby to inni decydowali o losie bezbronnych zwierząt? Kto jak nie ty, powinien być w tej sytuacji głosem, który będzie nam podpowiadał jak powinniśmy postąpić? Mam nadzieję, że Naja nie odwróci się od ciebie Nętko - powiedział mentorskim tonem Rodan.

- Duchy tej puszczy nie raz pomogły nam i nie mamy prawa zabijać. To byłaby zdrada i hańba. Nie przyłożę ręki do tego pomysłu i proszę o większą rozwagę...

: 12 lipca 2018, 14:32
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]

Vagar pokłonił się i w myślach podziękował duchom za pomoc. Skoki Amasisa przypomniały mu o tak nieodległych czasach młodzieńczej beztroski i psot czynionych sobie wzajemnie. Te czasy jednak minęły bezpowrotnie. Coś w Vagarze umarło. Ożywił się na pomysł Amasisa związany z polowaniem na ślimaka, ale Rodan sprowadził wojownika na ziemię. Odbierąc życie zaiste łatwo jest. Nam je darowano. Jak nie będę zmuszony niczego nie zabiję by się najeść. Tak postanowił Strażnik.

- Te czarcie pomioty Nam nie odpuszczą, ścigać Nas będą, czujnym trzeba być. Co do ubicia ślimaka Rodan ma niestety rację. Chyba, że prawa Natury jednak pozwalają by zabijać dla pożywienia? Jak to jest wyjaśnijcie mi to.

: 14 lipca 2018, 12:12
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Wyobrażenie lekko krwistego mięsa opieczonego na rożnie przyprawiło Kallana o silny skręt kiszek, ale argumentacja Rodana równie szybko sprowadziły oblizującego się Vilenę na ziemię.

- Niby Rodan mądrze prawi - bąknął niepewnym tonem guślarz - Przelewanie krwi może uwagę złego przyciągnąć... sam nie wiem jak jest z prawidłami natury, druhowie. Muna mnie tego nie zdążyła objaśnić. Czy duchy mogą nam mieć za złe takowe łowy? Przecie bogowie nas stworzyli na podobieństwo drapieżców albo? Sam nie wiem, trudne to straszniście... aż mnie łepetyna rozbolała.

Przygładzając rękami nastroszone włosy Pieśniarz Astralu jął krążyć w kółko żwawym krokiem, rozmyślając intensywnie nad skomplikowanym zagadnieniem myśliwskiej etyki. Z jednej strony niepokój sugerował mu zaprzestanie wszelkich polowań i odżywianie się przez resztę podróży wyłącznie korą i pędami roślin, aby w sposób ten zaskarbić przychylność duchów natury. Z drugiej jednak strony pewna niewielka doza zdrowego rozsądku próbowała przechylić siłę argumentów na swoją stronę, podsuwając wyobraźni Kallana wszelakiej maści zwierzęta polujące na inne zwierzęta, ptaki na owady, węże na ptaki i nade wszystko wilki na jelenie. Czy takie łowy godziły w świętość praw natury czy były jej naruszeniem? Przecie nie mogły być, skoro bogowie stworzyli istoty jedzące mięso, prawda? Znaczy się, gdyby chcieli zachowania praw natury, czy nie powinni byli powołać do istnienia jedynie roślinożerców? A jeśli wilki mogły zjadać jelenie, to czy Vilena naprawdę nie mogli zjadać ślimaków?

Poziom skomplikowania tego dylematu przyprawił guślarza o przenikliwy ból głowy. Potrząsając nią w daremnej próbie odzyskania spokoju, Kallan zmienił znienacka kolor swych oczu, na czystą jasną barwę zdradzającą jakiś przełom.

- A możno rzecz nie idzie o to, czy się życie odbiera jeno czy krew przelewa? - zapytał przyjaciół - Czy to jeno przelana krew gniewa duchy jak w ziemię wsiąka? Bo jak tak, to my przecie możemy go udusić, prawda?
Sprawa ewidentnie nie na głowę młodego czarownika!

: 15 lipca 2018, 20:29
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Bard wtrącił się do dialogu, spoglądając wymownie na Utra, która z niewiadomych przyczyn nie wtrąciła się do rozmowy. Patrzyła się na pozostałych z wielkimi oczyma nie robiąc nic, jakby nie do końca zdawała sobie sprawy z tego, nad jakim problemem filozoficznym stanęła drużyna. Rodan wiedział, ze Utra nie grzeszą inteligencją, dlatego jeszcze raz zaczął do towarzyszy:

- Vagar dobrze prawi. A co do polowania, to znów przypomnę co powiedział duch węża z kręgu... Mamy nie zabijać zwierząt w puszczy, bez względu na okoliczności! - Rodan podniósł głos, a następnie zrobił wymowną pauzę, rzucając ponure spojrzenie na pozostałych członków drużyny.

- Polowanie zakłada, że zwierzę może uciec. A ten ślimak... Nie no wyzwanie godne naszej skromnej grupy. Trzeba go szybko śledzić, bo trudno trop utrzymać, bo cwany jest jak lis i ślady zaciera. A co dopiero dogonić i najważniejsza przestroga... Uwaga, on może nas... Stratować! - bard wybuchnął śmiechem nie mogąc słuchać głupot.

- Ufam w to co powiedział duch węża i bez względu na filozoficzne gadanie na temat polowania, nie zmienię zdania. Nie sądzę, aby Nętka była w stanie przebłagać duchy Brodatej Puszczy, gdybyśmy dopuścili się takiego bestialstwa i mordu na bezbronnym zwierzęciu. Ja rozumiem, że Amasis myśli brzuchem, a dla Kallana ślimak jest przysmakiem... Na naszych ojców, opanujcie się i zostawcie to biedne zwierzę. Idziemy dalej! - Rodan zaczął się irytować zaistniałą sytuacją jak i również począł martwić się o Nętkę, która z niewiadomych przyczyn zaczęła przejawiać oznaki braku elementarnej empatii zwierzęcej.
Rodan jest złamany i przerażony brakiem współczucia bijący od Nętki, która wyznaje Naję, która jest Boginią opieki nad życiem. Vilena żre pijawki, kot też je różne paskudztwa, dlatego bard jakoś to sobie wytłumaczy. Vagar sprawę jasno postawił, dlatego Rodan będzie nalegał by iść dalej. Może na Utra jakie złe zaklęcie działa i przestała martwić się o życie innych niewinnych istot?

: 15 lipca 2018, 20:37
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]

- Nie chodzi o krew. Com nas duchy w koło otaczają i każdą krzywdę widzą oraz czują. A strażnicy puszczy nad wszystkoma stworzeniami pieczę sprawują. Jęślić mamy przychylność duchów zdobyć, nie przyjdziem nam w żadnym przypadku krzywdzić niegroźnych nam istot. Iż Rodanie masz rację, słowom strażnika kręgu trzeba dać najwyższy posłuch i jam na tym skupić się winna. Jednak... - wyraz twarzy wiedźmy zmienił się w pewnym stopniu, zdradzając ślady zmartwienia

- Obawiam się, że nie odnajdę wystarczająco prowiantu dla nas. Com zajmuję się ziołami, jednako ręczę ci Rodanie... grzybków jam nie jadła, jeno przyszłe dni zmartwieniem napawają. Spróbuję jednak magią pożywienie odnaleźć. Nim jednak tym się zajmę... - w głosie Nętki czuć było pewne wahanie - zdaje mi się com widziała coś... cosik na kształt cienia może... Zdało się, że toż nas obserwuje, a i dąży naszym krokiem. Nie wim ja pewno... jednak miejta się na baczności i mimo chwilowego zwycięstwa, a spokojnych nocy, zachowajta czujność.

Rzekłszy do swych druhów słowa ostrzeżenia, Nętka skupiła się na otaczającym lesie, gęstych, zielonych zagajnikach, przeciętych szerokimi korzeniami ścieżkach. Próbowała wyczuć kierunek kędy znaleźć jadalne jagody, bądź cokolwiek co tylko mogłoby być posiłkiem dla jej przyjaciół.
Nętka użyje czaru Odnalezienie Pożywienia, aby odszukać do jedzenia coś, co nie jest żywą istota, która trzeba byłoby zabić. W miarę możliwości, przy nadarzającej się okazji pamiętam o odmedytowywaniu sobie utraconych punktów Energii.

Wiedźma jest czujna. Co pewien czas używa Widzenia Duchów, aby przekonać się, czy to, zauważyła katem oka - ten cień - nadal za nami podąża.

: 15 lipca 2018, 21:43
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Wciąż skołowany filozoficznym sporem, Pieśniarz Astralu uniósł w pojednawczym geście ręce, a sploty jego włosów natychmiast powtórzyły ten gest przeistaczając fryzurę Vileny w kłębowisko dzikich węży.

- Niechaj się stanie podług słów Nętki i Rodana - zaproponował naprędce, rozglądając się jednocześnie niespokojnie w poszukiwaniu wzmiankowanego przez czarownicę ducha - Dajmy spokój temu skorupiakowi i czmychajmy stąd czym prędzej. Od teraz spożywać będziemy jedynie pędy roślin, liście i owoce, żadnego krzywdzenia niczego w tym strasznym lesie.

Guślarz podniósł z trawy torbę i przewiesił ją przez ramię, a potem wycelował sakwakowym kosturem pomiędzy prastare majestatyczne drzewa.

- Ruszajmy tam, gdzie nas Rodan powiedzie - powiedział zdradzającym wielkie zdenerwowanie głosem - A jak na jakiego ślimaka się napatoczycie, uciekajcie na złamanie karku, na nic nie czekajcie.
W drogę, żwawo! Minimum postojów, przemy przed siebie!

: 19 lipca 2018, 18:40
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Radzi, nieradzi, ruszyli dalej. I tylko Amasis oglądał się przez chwilę, a oblizywał skrycie, myśląc o smakowitym, ślimaczym mięsie. Nętka szwendała się to tu, to tam, wygrzebując spod ziemi jakieś kłącza, co sprawiało, iż nie raz przystawać musieli by poczekać na nią. Nie przeszli wszakże nawet i stajania, gdy z prawej strony pojawił się kolejny, śluzowaty ślad, a za chwilę i dwa inne przecięły ich drogę. Jeszcze kilka kroków, i w zielonym półmroku rysować się poczęły masywne, pękate kształty. Zdumieni wędrowcy zbliżyli się ostrożnie, czart wiedział bowiem, czy owe ślimaki były równie łagodne jak ich pomniejsi pobratymcy?

Las rósł tu nieco rzadziej. Pod potężnymi pniami wiekowych chojorów, rozciągał się kobierzec wielkich, mięsistych liści, podobnych trochę do łopianu, a trochę do sałaty. Ich patynowa powierzchnia skrzyła się od rosy, a przecinała ją delikatna sieć fioletowych żyłek. Wśród tej zielonej obfitości żerowały ogromne mięczaki, powoli przeżuwając swą strawę. Blade ciała ślimaków zdawały się lekko lśnić fosforycznie, a ich długie czułki poruszały się wdzięcznie, podobne jakimś wodnym stworzeniom. Ogromne, bulwiaste muszle zwijały się w spirale nakrapiane szarością i brązem, porośnięte gdzieniegdzie mchami. Widok tych bezbronnych olbrzymów tchnął nutą pogodnej nostalgii, przepełniony spokojną łagodnością i szlachetną ociężałością krów, pasących się rankiem na omglonym pastwisku. Dopiero, gdy wędrowcy zbliżyli się na tyle, by minąć żerujące mięczaki, najbliższy z nich ukrył nagle czułki, po czym począł cofać się do muszli, najwyraźniej przestraszony niespodziewanym wtargnięciem obcych w jego zaciszną, sielską codzienność.

[center]Obrazek[/center]
Widząc reakcję giganta, Kallan odetchnął z ulgą, jasnym było więc, iż ze strony ślimaka nic mu nie zagraża. Rozluźnił dłoń zaciśnięta na kosturze, po czym spojrzał podejrzliwie na Rodana i Vagara, ufając, iż nie dostrzegli, jak bardzo przeraziła go bliskość skorupiaków. Guślarz wiedział, iż jego towarzysze nie przepuściliby łacno takiej okazji do docinków, wypominając mu, iże strach go obleciał na widok mięczaka! Dopieroż byłoby krotochwili a żartów przy ognisku! Na szczęście jednak obaj młodzieńcy także wbijali wzrok w ślimaki, pierwszy raz bowiem widzieli podobne stwory na oczy i nadziwić się im nie mogli.
Dla Nętki: Koszt energii za użycie zaklęć wynosi na razie 3. Uda ci się zebrać ze trzy pełne garście jadalnych kłączy. Wiesz także, że liście, które jedzą ślimaki, także są jadalne.

Wszyscy: wielkie ślimaki wyglądają na całkowicie łagodne, pokojowe i powolne stworzenia, zdaje się też, że boją się was bardziej, niż wy ich. Obecnie zauważacie cztery żerujące wśród liści.

: 19 lipca 2018, 22:37
autor: Keth
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Ogrom ślimaków odebrał Kallanowi na chwilę mowę, sparaliżował członki gotowego rzucić się na złamanie karku do ucieczki guślarza. Chwilę później łopoczące w piersiach serce zwolniło nieco, a trwoga ustąpiła w myślach Vileny miejsca zadziwieniu. Pieśniarz Astralu nigdy wcześniej nie widział podobnych stworzeń, nigdy zresztą nie widział żadnego zwierzęcia tak ogromnego jak te powolne roślinożerne istoty.

- Wspaniałe - wymamrotał po dłuższej chwili, z rosnącym oczarowaniem spozierając na ogromne ślimaki - Niezwykłe. Jak na stwora niewodnego, rzecz jasna. Niech wam nawet nie przyjdzie do łepetynków, coby im jaką krzywdę uczynić.

Postąpiwszy kilka kroków w stronę najbliższego ze ślimaków, zupełnie już nimi oczarowany Kallan przymknął roziskrzone jasne oczy i wyszeptał pod nosem kilka słów czarodziejskiej inkantacji.
Chciałbym wykorzystać okazję, by przetestować zaklęcie z repertuaru Kallana: Mowa zwierząt. Zamierzam zapewnić ślimaki, że nic im z naszej strony nie grozi. Jeśli uda się nawiązać kontakt, chciałbym pociągnąć konwersację w osobnym wpisie.

Od MG: Wyślij mi na PW jak zagajasz rozmowę, to Ci odpiszę, co mówi ślimak. ;)

: 20 lipca 2018, 11:39
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Wiedźma skupiła swoją percepcję na otaczającej, wybujałej zieleni puszczy. Na najdrobniejszych szczegółach kryjących się w poszyciu runa leśnego, licząc, że ino choć jadalne jagody bądź korzonki znajdzie. Gdy przeszła dalej, a łaskawa puszcza odkryła przed nią rośliny zdolne wyżywić członków drużyny w drodze do gór, przed wędrowcami znów pojawił się ów srebrzysty ślad - śluz znaczący obecność olbrzymiego ślimaka. Patrząc zaś dalej, ich oczom ukazało się ogromne i niesamowicie piękne jak powolne stworzenie. I coś zabodło w sercu wiedźmy... zabolał ją fakt, że tak mało skupiła się na oddaniu Naji i ochronie inszych istot, że aż dałaby przyzwolenie na pozbawienie życia tej bezbronnej, a spokojnej istoty. Ściskając dalej zebrane korzonki w dłoni, czarownica patrzyła jak oniemiała na ogromną, ślimaczą muszlę, która wręcz wydawała się osobnym światem wszelakich barwnych mchów, porostów, a i z pewnością pomniejszych żyjątek. Majestatyczne zwierzę, jedzące w równie majestatyczny sposób olbrzymie liście schowało się wnet do muszli, gdy podeszli bliżej. Czarownica w myślach przeprosiła swą Patronkę, że choćby dała przyzwolenie na ewentualność polowania na ślimaka. Wiedźma obawiała się wszakże dalej, że to, co udało się jej zebrać, nie wystarczy jako pożywienie dla jej przyjaciół. Całym szczęściem jednak pasące się ślimaki odkryły przed nią sporą ilość dużych i mięsistych liści, które również i im mogły posłużyć za posiłek. Nie zwlekając więc dłużej czarownica jęła ostrożnie zrywać ogromne rośliny, aby tylko nie spłoszyć łagodnych stworzeń pasących się opodal.
Zbieram te jadalne liście i je najwyżej podzielę na porcje, bo są duże. Robię to delikatnie, bez gwałtowności, aby nie płoszyć ślimaków.
Wiedźma czuje się źle z faktem, że choć trochę dopuściła do siebie pomysł o możliwości upolowania ślimaka.

: 22 lipca 2018, 22:29
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]

- Nie myślę brzuchem, tylko jestem drapieżcą! - Obruszył się kot, po czym dodał:

- I jako taki zawsze polowałem, normalna kolej rzeczy. Natomiast będąc Felidae bliżej mi do natury, niż komukolwiek tutaj. - Ledwo dokończył zdanie, po czym teatralnie usiadł w widocznym miejscu i zaczął się przez moment lizać po szarym przyrodzeniu, by znów spojrzeć na Rodana i dokończyć:

- Chyba, że masz jakieś wątpliwości co do tego? Poza tym przyjacielu, znów nie odgadłeś moich prawdziwych intencji. Zawsze zresztą miałeś z tym problem. Ja się tylko chciałem pobawić w polowanie, a ze ślimakiem zaprzyjaźnić! - Mówiąc ostatnie zdanie stuha wyprostował ogon w górę, by sprawić wrażenie przejętego tym, co mówi.

Cholera, chyba się nikt nie nabrał tym razem, pomyślał do siebie patrząc na miny pozostałych. Ruszył zatem za śladem próbując odwrócić uwagę od swojej wpadki.

Co jakiś czas jeszcze przystawał przy śladzie i wąchał przez krótką chwilę pozostawiony śluz zastanawiając się, jak daleko jeszcze mają do rogatych stworów.

W pewnym momencie ujrzał kolejne ścieżki pokryte lepką substancją. Podniósł wtedy w podekscytowany ogon i ruszył przed siebie. Zdecydowanie nie spodziewał się takich gabarytów leśnych stworzeń, toteż na moment wpadł w zakłopotanie zastanawiając się, jak tu takiego upolować i szybko dobić. Lekkim truchtem podbiegł do najbliższego zwierzęcia i zaczął go uważnie obwąchiwać, a ten na widok zbliżającego się Amasisa począł się chować. W związku z tym zwiadowca przyspieszył niuchanie.
Widok Kallana szepczącego starożytne słowa zaciekawił kota na tyle, że przestał robić to, co robił dotychczas i szybkim susem wskoczył na najbliższe drzewo obserwować sytuację z góry. Niespecjalnie miał ochotę oberwać rykoszetem.
Z gałęzi drzewa obserwuję okolicę na wypadek jakichś niespodzianek.