[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Potężny, rogaty wąż drzemał, oplatając omszałe kamienie runiczne. Na dźwięk głosu czarownicy wszakże, otworzył jedno ślepie, o barwie wiosennej trawy i powoli począł rozprostowywać swe węźlaste sploty. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zastanawiając się nad czymś. Dym z zapalonych w ofierze kadzideł wzbijał się ku niemu błękitnymi smugami i niknął, rozpraszając się w świetle poranka.
[center]

[/center]
W końcu Strażnik przemówił:
- Wiele zim minęło odkąd ktoś z żyjących w ciałach zwrócił się do mnie w starożytnej mowie... Zgaduję wszakże, iż musisz być dzieckiem jeszcze, skoro nie wiesz, iż my, duchy ziemi, trzymamy się miejsc, w których mieszkamy. Tak i ja, zostałem ongiś wezwany tutaj, by strzec tego węzła Kwiatu i Korzenia. Nie troszczę się więc o to, co leży poza znanymi mi żyłami ziemi... Korzenie gór jednak sięgają ku nam od wschodu i w tamtym kierunku zdają się zagęszczać. Tak więc rozsądnie byłoby tam skierować swe kroki.
Zamilkł i Nętce zdało się, iż to wszystko, co ma jej do powiedzenia. Może i istotnie przez chwilę tak było, duch bowiem począł na powrót układać się do snu. Nim jednak do drzemki powrócił, odezwał się raz jeszcze, najwyraźniej zmieniwszy zdanie:
- Wielkie zło idzie po waszych śladach, dziecię. Tej nocy ścieżki snów były otwarte i upiory z Nawji usłuchały wezwania kogoś, kto włada mrocznymi zaklęciami... Ci, co idą waszym tropem radzi byliby was zatrzymać, jednak kształt księżyca nie będzie teraz po ich myśli. Ścigać więc będą was w krainie ciała. Nie umiem pomóc wam inakszej, jak radą jeno. W puszczy jest wiele istot, jedne służą Światłu, inne Ciemności, są też takie, które nie służą nikomu... Ci, o których szepczą drzewa, będą chcieli poruszyć przeciwko wam Mrok tej ziemi. Lecz jeśli wy okażecie jej zrozumienie i łagodność, powstrzymacie się od próżnego krzywdzenia mieszkańców lasu, przeto może ktoś potężniejszy ode mnie zechce spojrzeć na was łaskawym okiem? To wszystko, co rzec wam mogę. Więcej pomóc nie jestem w stanie, żegnajcie...
Wąż zamknął oczy, pogrążając się ponownie we śnie. Nętka zaś powróciła do ogniska, by przekazać druhom wieści, które usłyszała.
Nętka: należy sobie odpisać 1 dawkę bylicy i werbeny (nie wyszczególniłaś jakie zioła składasz w ofierze, więc wybrałem je losowo).
Wszyscy: zakładam, że czarownica powtórzy Wam treść rozmowy z duchem-strażnikiem.
[center]
***[/center]
[center]
Brodata Puszcza, 01-03 Trawień, 360 rok Ery Silniri[/center]
Wyruszyli, kiej tylko słonko stanęło w zenicie, pokrzepiwszy się uprzednio posiłkiem z placków i sera, oraz wodą ze źródła. Szli szybko, świadomi pościgu, któren za nimi bieżał. Jednakoż tego dnia nie napotkali żadnych trudności w swej wędrówce. A gdy wieczorem legli na miękkim mchu, między dwoma potężnymi grądami, sen ich także był spokojny a pokrzepiający. Żadna mroczna siła nie próbowała tej nocy zakłócić ich spoczynku, ni przekroczyć linii wykreślonych żelaznym ostrzem przez Kallana. Podobnie było dnia kolejnego i następnej nocki... Tak jakby siłą złego wyczerpała się w ostatnim ataku. Wędrowcy porzucili więc rychło ponure rozmyślania, pozwalając by zielony poszum puszczy ukoił ich lęki i niepokoje. Uśmiechy coraz częściej gościły na ich twarzach, coraz rzadziej też oglądali się przez ramię z trwogą. Nie, by całkiem przepomnięli grozy, która chciała ich dopaść, czy ponurego losu, jaki spotkał ich bliskich. Serca jednak mieli młode, tętniące pieśnią życia i pełne nadziei - ich siłą pozwoliła im przeto zdmuchnąć cień, którym Słudzy Mroku starali się zatruć ich umysły.
[center]

[/center]
Szli przez zieloność, wciąż na wschód, ku odległym górom, które znali jeno z legend a opowieści. Liściasty ocean otaczał ich teraz zewsząd, zdając się jedynym prawdziwym światem. W jego cienistej toni nie widać było żadnych dzieł rąk elfich czy ludzkich. Młodzi podróżnicy nie napotkali ni traktu, ni choćby śladu ruin - jeno pnie drzew, skręcone, prastare, jeno pióropusze paproci i kolejne zasłony mchów, zwieszające się z rozłożystych konarów. Wszyćko to sprawiło, iż Amasis nie raz czuł zawrót głowy, wypatrując drogi z najwyższych koron wierzbuków. Rodan jednak prowadził drużynę pewnie na wschód, z rzadka tylko zerkając na mapę. Wody znajdowali na razie pod dostatkiem, co rusz bowiem miękką zieleń mchów przecinały szemrzące strumienie. Sakwy wszakże stawały się powoli coraz lżejsze i jasnym było, iż za kilka dni będą musieli uzupełnić zapasy. Zajmowało to myśli Vagara, któren począł rozglądać się po lesie, szukając nie tylko zagrożeń, ale i zwierzyny.
[center]

[/center]
Czasami, gdy wieczorna pora zasnuwała okolicę szarości woalem, a dzienne ptaki cichły, robiąc miejsce sowom i puszczykom, zdawało się Nętce, czy Kallanowi, iż spostrzegli jakowyś cień, zaczajony gdzieś za chojorem, lub idący po ich śladach. Gdy spoglądali jednak ponownie, zwid znikał. Nie byli więc w stanie odgadnąć, czy złudą był jeno, czy rzeczywistą groźbą...
[center]
***[/center]
[center]
Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri;[/center]
- Jak rany, wdepnąłem w coś - jęknął Kallan, wycierając but o pobliską kępkę mchu. Pozostali spojrzeli w jego stronę, starając się ocenić, czy nieszczęśliwa przygoda Vilena istotnie stanowi problem czy będzie jeno kolejną okazją do śmiechu i krotochwili. Żart zamarł wszakże na ustach Rodana, przed guślarzem bowiem ciągnęła się szeroka na metr struga srebrnego śluzu. Amasis podbiegł do niej szparko i począł ją obwąchiwać, na wszelki wypadek jeżąc lekko ogon. Vagar położył dłoń na mieczu, lustrując wzrokiem okolicę. Nętka zaś zapytała z niepokojem:
- Kallan! Nic ci nie jest?
W odpowiedzi Vilena pokręcił głową:
- Nie, ino lepkie to jakieś takie i ohydne. Zlyźć z buta nie chce...
Pozostali spojrzeli w obie strony, chcąc pojąc, skąd wzięła się ta dziwaczna substancja. Wszakże srebrny szlak ciągnął się z jednej strony na drugą, omijając większe drzewa i niknąc w ciemności puszczy. Krzewy i paprocie na jego drodze były przygięte, jakby przewaliło się po nich coś ciężkiego.
- Druhy - szepnęła Nętka, nagłą obawą zdjęta - Wieta może co to?
Testy Przetrwania w puszczy:
Amasis - nie zdany: trudno Ci określić kierunek, w którym powinniście iść. Nawet, gdy wspinasz się na wysokie konary, widzisz wokoło tylko więcej drzew, co sprawia, iż zupełnie straciłeś orientację.
Kallan - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.
Nętka - Zdany marginalnie - z pomocą duchów jesteś jak na razie w stanie znaleźć wodę i w miarę wygodne miejsca na nocleg.
Rodan - Zdany z dwoma przebiciami. Orientujesz się na tyle, że jesteś w stanie prowadzić drużynę na wschód, w kierunku gór, a także nie masz problemu ze znajdowaniem źródeł wody.
Vagar - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.
Wszyscy: zapasów wystarczy wam jeszcze na trzy dni.